Postępowi

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
MalaK
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 30

Postępowi

Post#1 » 13 kwie 2017, o 14:11

Dawno mnie tutaj nie było, także przywitam się na początek czymś lekkim i krótkim. Opowiadanie jest zainspirowane jednym z odcinków serialu "Supernatural", aczkolwiek nie jest osadzone w tym świecie. Zapraszam do czytania.

POSTĘPOWI

Przez piwniczne okienko zaczęły wpadać pierwsze promienie letniego słońca. Świat powoli budził się do życia. Mikołaj odłożył książkę, zdmuchnął świecę i zamknął wieko trumny. Pora do spania.

*

Weronika przecierała zmęczone oczy. Budzik zadzwonił kilka minut temu, jednak ciężko było jej podnieść się z łóżka. Poprzedniego dnia do późna czytała książkę i choć wielokrotnie rodzicielka powtarzała jej: „rano nie wstaniesz”, dziewczyna nie posłuchała.
- Mówiłam wczoraj, że masz iść spać – powiedziała mama, kiedy weszła do pokoju. Podeszła do okna i podciągnęła rolety. – Wstawaj śpiochu, bo się do szkoły spóźnisz.
- Już wstaję – odparła zaspana nastolatka, odwracając się na drugi bok.
- Wstawaj! – rozkazała kobieta, zsuwając kołdrę ze swojej córki. – Marsz do łazienki umyć się, a potem na śniadanie!
Weronika bardzo niechętnie, ale w końcu podniosła się z łóżka. Przecierając oczy, doczłapała się do łazienki. Stanęła przed lustrem, odkręciła wodę i przemyła twarz zimnym strumieniem. Teoretycznie powinna poczuć się lepiej, praktycznie niewiele to dało.
Po porannej toalecie, równie zaspana jak kilka minut wcześniej, wróciła do swojego pokoju. Zwróciła uwagę na książkę, leżącą na biurku. Chwilę przyglądała się jej nieprzytomnie.
- Edward… - mruknęła do siebie i natychmiast się ożywiła. – Matko, Edward! – powiedziała radośnie i w pospiechu zaczęła się ubierać.
Niedługo później jej twarz była ozdobiona delikatnym makijażem, a fryzura idealnie ułożona. Weronika dopięła ostatni guzik wypranej i wyprasowanej koszuli. Książkę spakowała do torby i z uśmiechem poszła do kuchni.
- Nie spóźnij się do szkoły – powiedziała mama, zakładając płaszcz. Ucałowała córkę w policzek i w pospiechu wyszła z mieszkania.

*

- To jest niesamowite! – zachwycała się Julia, przewracając kolejną stronę w książce.
Lekcja trwała już od dobrych piętnastu minut, jednak dziewczyna nie była nią zainteresowana. Zamiast tego zagłębiła się w lekturze, czytając o romantycznej miłości pomiędzy zwyczajną nastolatką, a nieziemsko przystojnym wampirem.
Obok Julki, siedziała Weronika, która zajęta była dokładnie tym samym. Obie usadowiły się na samym końcu klasy, aby nie rzucać się w oczy nauczycielowi. Miały nadzieję, że dzięki temu będą mogły nie tylko w spokoju przenieść się w świat literatury, ale również przedyskutować wszystko, co w tym świecie znajdą.
- Ach… - westchnęła rozmarzona Weronika. Julia spojrzała na nią zdziwiona. – Skończyłam już. Skończ szybko – szepnęła do niej. Koleżanka wróciła do czytania.
Przytulając książkę do klatki piersiowej, Weronika zaczęła sobie wyobrażać, że wampiry naprawdę istnieją. Gdyby tylko taki przystojniak chciał się w niej zakochać. Przemieniłby ją i żyliby razem wiecznie.
- Jakie to było piękne – pisnęła Julia, gdy również dobrnęła do końca powieści. – Nie mogę się doczekać drugiej części.
- Ja również! Niesamowite, jak on ją kocha! – rozmarzyła się nad książką Weronika. – Chciałabym poznać jakiegoś wampira…
- Nie, nie, nie jakiegoś wampira – zaprzeczyła Julka. – Takiego wampira! Edward jest cudowny i jak on ją mocno kocha i ją bronił, i to się o nią troszczył, i jemu tak bardzo zależy, to jest cudowne – wyrzuciła z siebie i spojrzała na koleżankę. – Myślisz, że wampiry istnieją?
- Nie wiem… Fajnie by było.
- Chciałabym, żeby istniały…
- Ja też…

*

Mikołaj usłyszał pukanie w wieko trumny. Otworzył oczy i wygramolił się ze swojego posłania. Patryk również już nie spał. Wprawdzie do zachodu słońca pozostało jeszcze kilka godzin, w piwnicy, w której się ukryli, byli bezpieczni.
- Czy was do reszty pojebało? – zapytał wampir, stojący na środku pomieszczenia. Mikołaj i Patryk, gdy go zauważyli, momentalnie stanęli na baczność. – Co wy tu robicie?
- Meldujemy szefie, że mieszkamy tutaj – odpowiedział wojskowym tonem Mikołaj.
- Zauważyłem – mruknął przybysz i rozejrzał się.
W niewielkiej piwnicznej skrytce znajdowały się tylko dwie trumny, stolik, kilka świec i trochę więcej książek. Całość wyglądała obskurnie.
- Nikt nas tutaj nie znaj… - zaczął Patryk, jednak gość przerwał mu uniesieniem ręki.
- Za bardzo się wystawiacie – powiedział bezemocjonalnie. – Nikt już tak nie mieszka. W obecnych czasach musimy być lepiej przystosowani. Dwa piętra wyżej wynająłem dla was mieszkanie, jeszcze dzisiaj się tam przeniesiecie – zakomunikował i rzucił w ich stronę kluczami.
Obaj rzucili się, żeby je złapać. Mikołaj potknął się jednak o rozrzuconą na podłodze starą szmatę, wpadł na Patryka i obije z hukiem upadli na podłogę. Klucze spadły przed nimi. Wampir stojący nad nimi, westchnął głęboko. Patryk podniósł klucze i razem z kolegą zawstydzeni podnieśli się z posadzki.
– Z jedzeniem też powinniście zacząć uważać. Nie mam czasu co chwilę interweniować, aby zatuszować wasze polowania.
- Staramy się, ale nie jest tak łatwo – odpowiedział Mikołaj. – Wszędzie ten monitoring. Gdzie byśmy się nie ruszyli, ciągle pełno ludzi. Tak się nie da…
- Ruszcie głową barany, dostosujcie się! – rozkazał. – Nie muszę chyba przypominać jak kończą ci, którzy przystosować się nie potrafią – przypomniał, patrząc to na jednego, to na drugiego.
Mikołaj z Patrykiem popatrzyli na siebie przerażeni. Doskonale znali zasady. Nie raz byli świadkami egzekucji wampirów, którzy przez swój brak dostosowania się do panujących warunków, narażali ich na ujawnienie. Wiedzieli również, że szef nigdy nie pofatygowałby się do nich osobiście, gdyby sprawa nie była poważna.
- To też ma zniknąć. – Szef wskazał na rzeczy znajdujące się w piwnicy, po czym odwrócił się i wyszedł.
Wampiry ponownie spojrzały na siebie. Nie chcieli umierać, chociaż ich życie w XXI wieku wcale nie było łatwe.

*

Powoli weszli do ich nowego i tak właściwie pierwszego mieszkania. Przez kilkadziesiąt lat ukrywali się na cmentarzach, w grobowcach, a później również w piwnicach kamienic. Własne „gniazdko” było dla nich czymś zupełnie nowym.
Z niewielkiego korytarzyka, w którym znaleźli się po przekroczeniu progu, można było przejść do trzech pomieszczeń. Po prawej stronie od wejście znajdowały się odrapane drzwi, na wprost dwie futryny z firankami. Przyjaciele zajrzeli do pokoju najbardziej po lewej stronie. Oprócz dwóch wersalek i drewnianego stołu, nie było tam nic więcej. Przy oknie zawieszone były grube, ciężkie zasłony o ciemnym, wiśniowym kolorze sięgające od sufitu do podłogi. Mikołaj i Patryk przeszli do kolejnego pomieszczenia, do którego z korytarza przechodziło się przez futrynę z firanką.
Kuchnia również nie była bogato wyposażona: dwa krzesła i stara lodówka. Chłopcy popatrzyli po sobie. Patryk podszedł do sprzętu agd i delikatnie otworzył drzwiczki. Przedmiot był w takim stanie, że wampir obawiał się, że przy gwałtowniejszym ruchu, lodówka się rozpadnie. W środku znalazło się kilka woreczków z krwią.
- O proszę! – ucieszył się. – Mamy kolację!
Mikołaj natychmiast znalazł się obok niego, zaglądając przez jego ramię do wnętrza lodówki.
- Ale ona chyba jest zepsuta – mruknął, wkładając rękę do środka. – Ekspertem jakimś nie jestem, ale wydawało mi się, że powinna chłodzić, a ona… ciepli – wymyślił na poczekaniu ostatnie słowo.
- A bo ja wiem – odparł Patryk. – Ważne, że jedzenie dobre. Na dwa-trzy dni powinno nam starczyć – powiedział z radością i zamknął lodówkę. – No to tego, jeszcze tamte drzwi trzeba sprawdzić. – Wskazał głową w stronę korytarza.
Oboje poszli w tamtym kierunku. Ostatnim pomieszczeniem okazała się łazienka, która swoim stanem wizualnym doskonale pasowała do pozostałej części mieszkania. Brodzik z zasłonką, prowizoryczny klozet i naderwana umywalka, która „groziła”, że w każdej chwili spadnie i rozbije się na kawałki. Nad zlewem zawieszone było pęknięte lustro.
- No luksusy to nie są – westchnął Mikołaj, przyglądając się płytkom. Wyglądały, jakby dawno, dawno temu były niebieskie. Brudne i okurzone nie prezentowały się najlepiej.
- Zawsze lepsze to niż piwnica – odparł Patryk. – Mamy własne mieszkanko, kto by pomyślał.

*

Patryk stał przy oknie i obserwował ludzi maszerujących do pracy. Niedługo miał rozpocząć się nowy dzień. Mikołaj leżał na wersalce i czytał książkę.
- Może zamiast czytania wymyślimy jakiś sposób na zdobywanie jedzenie – zaproponował Patryk, siadając na swoim łóżku.
- Właśnie to robię – odpowiedział Mikołaj i przewrócił kartkę. Ponownie zagłębił się w lekturze.
Drugi z wampirów tylko wzruszył ramionami. Za oknem pojawiły się pierwsze promienie słońca, dlatego też wstał i zasunął zasłony. W pokoju zrobiło się ciemniej. Mikołaj spojrzał na swojego przyjaciela i odłożył książkę.
- Siadaj, to ci powiem, co czytałem – powiedział spokojnie. – To książka o wampirze – zaczął, gdy Patryk spełnił jego prośbę. – Dziewczyna się w nim zakochała i za nim biegała potem, że on niby taki idealny i w ogóle, i w ogóle, i w ogóle – streścił szybko książkę. – Tak sobie pomyślałem, że skoro niby dziewczyny tak szaleją na punkcie wampira, to może i na naszym by mogły szaleć – dokończył swoją myśl.
Patryk przyjrzał się koledze. Tłuste włosy, rozciągnięty podkoszulek i poprzecierane spodnie. W dodatku nie golił się chyba od miesiąca. Bardziej przypominał bezdomnego menela niż wampira, na którego punkcie miałby ktokolwiek szaleć. Sam zresztą nie wyglądał lepiej. No może poza zarostem, którego nie znosił i przynajmniej o tę część higieny osobistej starał się dbać. Nie wytrzymał i zaczął się głośno śmiać.
- Co? – zapytał urażony Mikołaj.
- Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, jak my wyglądamy? Żadna dziewczyna o zdrowych zmysłach nie będzie szaleć za takimi brudasami – wyjaśnił, cały czas śmiejąc się z przyjaciela.
- Żadna dziewczyna o zdrowych zmysłach nie szalałaby za wampirem, a jednak są takie – odparł Mikołaj, twardo trzymając się swojego planu. – No przecież odświeżymy się trochę. Mamy teraz łazienkę…
- Mamy coś na kształt łazienki – przerwał spokojnie Patryk. – To mieszkanie to ruina. Fakt, o wiele to lepsze niż mieszkanie w piwnicy, ale nadal ruina.
- Masz może lepszy pomysł na jedzenie? – zapytał drugi z wampirów z wyższością w głosie. Patryk tylko pomachał głową. – I właśnie dlatego zrobimy po mojemu.

*

Weronika po raz kolejny przeglądała strony i fora internetowe dotyczące wampirów. Zastanawiała się, czy to możliwe, aby te mityczne stworzenia istniały. Odkąd pierwszy raz trafiła na powieść „Zmierzch”, marzyła, że spotka kiedyś wampira i tak samo jak Bella będzie z nim żyła długo i szczęśliwe. Właśnie dlatego każdą wolną chwile, w której nie czytała setny raz historii zakochanej nastolatki, poświęcała na poszukiwania nawet najdrobniejszej wzmianki, że wampiry gdzieś tam są.
Na jednym z takich for dyskusyjnych zauważyła temat założony przez użytkownika Vampirello „One istnieją”. Z podekscytowaniem otworzyła wątek i zagłębiła się w lekturze. Osoba, która go napisała, twierdziła nie tylko, że wampiry istnieją, ale również, że ona również jest jednym z nich. Odpowiedzi były różne – część osób wyśmiała użytkownika i nie uwierzyła w zapewnienia o jego wampiryzmie, jednak druga część była zafascynowana. Pojawiły się nawet wpisy osób, które chciały go poznać. Vampirello o dziwo przyjął propozycję od chętnych.
- Julka! Julka przyjdź szybko! – zawołała Weronika do smarfona, gdy po drugiej stronie odezwał się głos koleżanki. – One istnieją! – krzyczała uradowana.
Weronika nie musiała długo czekać na przyjaciółkę, która już dwadzieścia minut później siedziała obok niej i otwartymi ustami wpatrywała się w ekran monitora.
- Napisz, że też chcemy się spotkać, proszę, proszę, proszę! – Julka ze złożonymi dłońmi jak do modlitwy wpatrywała się błagalnie w Weronikę.
- Już napisałam.

*

- Widzisz, jak szybko poszło? – cieszył się Mikołaj.
Wampiry siedziały przy komputerze w bibliotece i podawali się za wampira na różnych forach internetowych poświęconych temu zagadnieniu. Biblioteka znajdowała się niedaleko ich mieszkania i była w niej możliwość darmowego korzystania z Internetu. Patryk i Mikołaj potraktowali to jako dar od losu i natychmiast przystąpili do działania. Najpierw jednak postanowili się trochę odświeżyć.
Kiedy się już porządnie wyszorowali i mieli pewność, że nie odstraszą nikogo zapachem, wyszukali dla siebie nowych ubrań. Nie było z tym większego problemu. Los im sprzyjał. Albo sprzyjała im sąsiadka, która akurat tego dnia postanowiła zrobić pranie i wywiesić je na balkonie. Wprawdzie promienie słoneczne solidnie poparzyły Mikołaja, aczkolwiek wiedzieli, że kilka łyków krwi i szybko wróci do pełni sił. Zapasy w lodówce pomału się kończyły, także musieli wreszcie znaleźć swoją ofiarę, a do tego potrzebowali komputera z dostępem do Internetu, który znajdował się w bibliotece. Za wiele jednak czasu nie mieli. Od zmierzchu do zamknięcia instytucji była raptem godzina, także tylko tyle mogli poświęcić na swoje polowanie.
- Powinniśmy zainwestować we własny komputer i Internet – zaproponował wampir, umawiając się z pierwszymi chętnymi na spotkanie.
- Bardzo chętnie, ale na ładne oczy nie dają – odparł Patryk. – Zresztą nawet, jakby dawali, to i tak się nie kwalifikujemy.
Do biblioteki przychodzili dzień w dzień i odpisywali na wiadomości, zarówno prywatne, jak i publiczne. Nie wszyscy im uwierzyli, jednak ta garstka osób, która to zrobiła, na początek musiała wystarczyć.
Zwłaszcza jedna z tych osób była bardzo zdesperowana, aby poznać Vampirello. Chciała, aby do spotkania doszło jak najszybciej. Mikołajowi i Patrykowi to również było na rękę. Co więcej, zainteresowana obiecywała, że przyjdzie z koleżanką, a to znaczyłoby, że oboje będą mogli się ze spokojem pożywić.

*

- Będzie świetnie – cieszyła się Weronika, przeglądając swoją szafę pełną sukienek. – Co powinnam założyć?
- Ta niebieska jest bardzo ładna – odpowiedziała Julka, która dla siebie już wybrała strój. Była to krótka rozkloszowana spódniczka w czerwono-czarną kratę i do tego biała obcisła bluzka, która miała uwydatnić jej kształty. Prezentowała się w tym wyjątkowo dobrze, a jednocześnie normalnie.
Weronika przyglądała się przez chwile koleżance, która wydawała się przy niej idealna. Bardzo szczupła, a przy tym z wyraźnym biustem. Ona nie miała tyle szczęścia. Wprawdzie nie była gruba, jednak niepotrzebny tłuszczyk pokrywał znaczną część jej ciała i to w miejscach, w których go być nie powinno. Z kolei w tych, w których by się przydał, było go zdecydowanie za mało. Weronika wyglądała więc nie tylko pulchniej od przyjaciółki, ale również nie miała zbyt dużego biustu, o ile w ogóle można było mówić o biuście w jej przypadku. Zlewał się z resztą ciała, nie dając żadnego efektu kobiecości. Twarz również ładniejszą miała Julka. Jedynym argumentem przemawiającym za Weroniką były włosy, aczkolwiek to również było kwestią gustu. Julia była blondynką. Włosy sięgały jej lekko za ramiona, zniszczone ciągłym prostowaniem i farbowaniem. Weronika natomiast miała długie brązowe włosy, nigdy nie skalane zabiegami chemicznymi i mechanicznymi.
- Ma być ich dwóch? – zapytała Julia.
- Tak napisał Vampirello.
Dziewczyny nie mogły doczekać się, kiedy wreszcie staną naprzeciwko swoich wymarzonych postaci i spełnią się ich marzenia. Obie wyobrażały sobie, jak resztę życia spędzają przy boku legendarnych stworzeń, same wkrótce dołączając do ich gatunku.

*

Mikołaj z Patrykiem przybyli na miejsce spotkanie dwadzieścia minut wcześniej. Spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się wesoło. Ekscytowało ich to, co miało niedługo się wydarzyć. Obaj skrupulatnie przygotowali się do tego spotkania. Po krótkiej porannej drzemce, kilka godzin spędzili w łazience przywracając swój młodzieńczy wygląd. Przycięcie włosów i zgolenie zarostu okazało się strzałem w dziesiątkę. Wyglądali jakby mieli około dwudziestu trzech, może dwudziestu czterech lat. Dzień wcześniej okradli również pobliski lumpeks, hipnotyzując przy tym ekspedientkę. Obecnie wyglądali jak dwójka młodych mężczyzn, za którymi rzeczywiście mogły szaleć dziewczyny.
- Mówiłem ci, że to dobry pomysł – zaczął Mikołaj, układając sobie włosy. – Zaraz zjemy nasz obiad, a potem zapolujemy na kolejne osoby.
- Mam nadzieję, że nikt nie będzie tutaj przechodził i nas nie zauważy – szepnął Patryk, gdy w oddali pojawiły się ich ofiary.
Następnego dnia w prasie oraz telewizji zahuczało wiadomościami o ciałach dwóch młodych dziewczyn, które wyłowiono z rzeki.

*

Wampir przekroczył próg wynajmowanego mieszkania. Poczuł odór śmierci unoszący się w powietrzu. Od razu skierował się do największego pomieszczenia, w którym ustawione były dwie wersalki. Nie pomylił się. Patryk i Mikołaj leżeli na swoich łóżkach. Odcięte głowy znajdowały się na podłodze.
- Łowca nawet się nie pofatygował, aby to posprzątać – mruknął młody mężczyzna, który dołączył do swojego szefa.
- Rozsunęli zasłony, za kilkadziesiąt minut i tak z ich ciał pozostanie tylko popiół – mruknął przywódca. – Nie rozumiem, jak można być takim imbecylem – dodał po dłuższej chwili milczenia.
- Nigdy nie grzeszyli inteligencją, ale ostatnio przebijali nawet samych siebie.
- Przynajmniej ten problem już mamy z głowy.
Obaj odwrócili się na pięcie i wyszli z mieszkania. Kiedy wstało słońce po Mikołaju i Patryku nie było już śladu.
Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż, że się mylili.

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Postępowi

Post#2 » 16 kwie 2017, o 08:37

W spoilerze trochę rzeczy, które rzuciły mi się w oczy podczas czytania.
 Rozwiń, aby przeczytać
Pora do spania
– Napisałbym: „Pora iść spać.”czy coś w tym guście. „Pora do spania dziwnie brzmi.”
Weronika przecierała zmęczone oczy
– Mogłoby być także: przetarła, chyba że robiła to dość długo. :)
- Wstawaj! – rozkazała kobieta, zsuwając kołdrę ze swojej córki. – Marsz do łazienki umyć się, a potem na śniadanie!
– zsuwanie kojarzy mi się raczej z ruchem łagodnym. Napisałbym ”zrywając”.
Weronika bardzo niechętnie, ale w końcu podniosła się z łóżka. Przecierając oczy, doczłapała się do łazienki.
– Primo: może być bez „w końcu”, secundo: „doczłapała” chyba bez się.
- To jest niesamowite! – zachwycała się Julia, przewracając kolejną stronę w książce
. – Na mój gust lepiej brzmi: „kolejną stronę książki”.
Obok Julki, siedziała Weronika, która zajęta była dokładnie tym samym
. – bez pierwszego przecinka i może bez "która".
- Za bardzo się wystawiacie – powiedział bezemocjonalnie. – Nikt już tak nie mieszka. W obecnych czasach musimy być lepiej przystosowani. Dwa piętra wyżej wynająłem dla was mieszkanie, jeszcze dzisiaj się tam przeniesiecie – zakomunikował i rzucił w ich stronę kluczami.
Obaj rzucili się, żeby je złapać. Mikołaj potknął się jednak o rozrzuconą na podłodze starą szmatę, wpadł na Patryka i obije z hukiem upadli na podłogę
. – trochę za dużo odmian słowa „rzucić”, „rzucony”. Po drugie: „bezemocjonalnie” zastąpiłbym „bez emocji”. Ładniej i chyba poprawniej brzmi. Po trzecie: napisałeś „obije”. Chyba „oboje”, a jeśli pomiotem są dwaj mężczyźni, to „obaj”.
Patryk podszedł do sprzętu agd i delikatnie otworzył drzwiczki
. – AGD
- Może zamiast czytania wymyślimy jakiś sposób na zdobywanie jedzenie – zaproponował Patryk, siadając na swoim łóżku.
– „jedzenia” i znak zapytania na końcu. Chyba.
Wprawdzie promienie słoneczne solidnie poparzyły Mikołaja, aczkolwiek wiedzieli, że kilka łyków krwi i szybko wróci do pełni sił
. – zmieniłbym na „wiedzieli jednak, że parę/kilka łyków krwi przywróci go do formy.
Co więcej, zainteresowana obiecywała, że przyjdzie z koleżanką, a to znaczyłoby, że oboje będą mogli się ze spokojem pożywić.
– obaj

Tekst skonstruowany dobrze, zauważyłem parę błędów interpunkcyjnych. Szkoda, że nie rozwinąłeś wątku spotkania wampirów z dziewczynami. Trochę za szybko to się stało. Brakuje mi jakiegokolwiek opisu intrygi, jak wampiry uśpiły czujność nastolatek. Bo wygląd to nie wszystko. Przydałyby się jakieś dialogi, opisy, chociażby szczątkowe, tego, co działo się nad rzeką. Ciekawe zakończenie, trochę do przewidzenia, skoro szef za nimi nie przepadał. Odnoszę wrażenie, że za krótko chłopaki pożyli. Ale może i dobrze, tylko dziewczyn szkoda.
Dzięki za przyjemną lekturę.
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Adeptus Gedeon
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 37

Postępowi

Post#3 » 1 maja 2017, o 18:11

Z jednej strony faktycznie trochę mi brakowało jakiejkolwiek interakcji między "chłopakami", a dziewczynami, z drugiej strony, może opisywanie "tego, co się działo nad rzeką" zabiłoby w sumie lekki i humorystyczny ton.
Cały czas spodziewałem się, że coś wyniknie z zepsutą lodówką, ale chyba nic nie było, albo mi umknęło.
Tyle jest memów o tym, jak to "prawdziwe wampiry" brzydzą się "Zmierzchem", ale faktycznie, gdybym był wampirem, potraktowałbym to jako nową szansę ;)

Awatar użytkownika
RebelMac
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 137

Postępowi

Post#4 » 2 maja 2017, o 09:34

Wampir by napisał, że jest to "smaczne" opowiadanie. Po prostu dobre i dobrze napisane. Pisz więcej! "Zmierzchu" nie czytałem.

Pozdrawiam serdecznie.
May The Force Be WIth You!

szczepantrzeszcz
Księżycowe Ostrze
Księżycowe Ostrze
Posty: 2002

Postępowi

Post#5 » 2 maja 2017, o 12:17

Kiedy dziewczyny rozmawiały na lekcji, zaleciało Małgosią Broną i jej niepoślednim ilorazem inteligencji :)) Pilipiuk to to nie jest, ale gdyby jeszcze zamienić dywizy na pauzy...

Graf wyłapał babole. Mam jeszcze kilka uwag:

doczłapała się do łazienki
bez "się"

Wszędzie ten monitoring.
No co Ty? Wampir widoczny w monitoringu? Dziewczyno, więcej realizmu :))

No to tego, jeszcze tamte drzwi trzeba sprawdzić. – Wskazał głową w stronę korytarza.
Oboje poszli w tamtym kierunku.
"tamte - tamtym" - Powtórzenie.

wyszukali dla siebie nowych ubrań.
"Nowe ubrania".

Ekscytowało ich to, co miało niedługo się wydarzyć. Obaj skrupulatnie przygotowali się do tego spotkania.
"tego" bym wyrzucił.

Warto wprowadzić motyw tych, którzy pod koniec upitolili wampirom łby. Takie deus ex machina nie jest dobrym rozwiązaniem.

A tak w ogóle, to wiesz, że praskie wampiry na wysysanko chodzą za Wisłę?

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1513

Postępowi

Post#6 » 3 maja 2017, o 09:02

Z przyjemnością przeczytałam to opowiadanie. Dobrze napisane, lekko humorystycznie, tak z przymrużeniem oka co do inteligencji i wampirów i nastoletnich ofiar. :D Też jakoś mi brak opisu ich spotkania, ale z drugiej strony wyżej słusznie zauważono, że mogłoby to zabić ten humorystyczny ton.
W każdym razie, podoba mi się. :)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

MalaK
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 30

Postępowi

Post#7 » 4 maja 2017, o 17:15

Brak opisu spotkania jest celowy. Nie pasowałby do klimatu całego opowiadania, a i tak wiadomo, co się tam stało. To samo z tymi, co na końcu rozprawili się z wampirami - ich obecność tutaj nie pasowałaby do całości. Poza tym ukrycie tożsamości "nieznanych sprawców" jest tutaj celowe :)
Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż, że się mylili.

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości