Noc wendetty

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4828

Noc wendetty

Post#1 » 6 years temu (26 sty 2012, o 23:37)

Części: 1, 2, 3, 4

Obie ręce oparłszy o poręcz drewnianą, rzekł z uporem, że ducha zobaczył dziś rano. / Stephen King


Na początku był chaos.
Ulice Ad Moris dawno nie były tak puste. Zbliżał się zmierzch, ściany budynków niemal przestał rozświetlać blask słońca, jednak wciąż było jasno. Wszystko tonęło w różowoczerwonej łunie. Mimo że żar wciąż lał się z nieba, które na zachodzie przysłoniły chmury, znad rzeki zaczęła nadciągać mgła, ciężkim, rozlanym dymem zasnuwała uliczki i kłębiła się wszędzie, tworząc w powietrzu mozaikowe wzory za każdym razem, gdy zawiał wiatr. Unosił się specyficzny zapach, duszny, gryzący, pachnący mułem — typowy dla nadrzecznych rejonów miasta. Terrant, krzywiąc się z każdym oddechem, miał ochotę uciec jak najdalej, przestać czuć tę woń; budziła wspomnienia, które chciał ukryć głęboko w odmętach świadomości. Gdzieś, na samym dnie, gdzie nawet sam nie miał dostępu.
Mimo to uparcie czekał za rogiem „Pod uschłym lotosem”, czując za plecami tylko zimno kamiennej ściany. Mgła zaczynała się podnosić aż do kolan, czuł się, jak gdyby morze białego dymu pochłaniało go, pożerało z każdą chwilą coraz bardziej. Płaszcz nie chronił przed wilgocią, która wdzierała się szczelinami postrzępionego materiału, zbierała w formie kropelek na wysłużonej fakturze materiału i drażniła nos za każdym razem, gdy tylko nabierał oddechu. Pogoda tego dnia była nieprzewidywalna, miał wrażenie, jakby bogowie stali się jego wrogami — nawet kroki na bruku pobrzmiewały głośniej niż normalnie; a może to była jego wyobraźnia? Zdawało mu się, jakby światło miało swój dźwięk — niepokojący, jak pełen napięcia trzask, gdy pozostawieni sami w jakimś pomieszczeniu dostrzegamy ruch i od razu czujemy śmierć zaciskającą szpony na szyi.
Cholerna sal’mura, opar bogów!
Odetchnął głębiej, chcąc uspokoić oddech. Mgła zawirowała, gdy ruszył dłonią, wzbiła się jak ptak w górę i w formie strzępków pofrunęła tuż obok jego twarzy, by zaraz opaść znów na kocie łby. Jak pogoda mogła aż tak zwieść jego intuicję? Ta noc miała być idealna — idealna na polowanie. Postrzępione chmury miały zwiastować oziębienie, powinno być sucho, bez wilgoci, tymczasem od rana na przemian zza chmur wychodziło słońce i robiło się parno, a po chwili zaczęła się wichura. Czemu zastanawiał się czymś tak nieistotnym?
Wdech, wydech. Spokój.
Stał owionięty białym całunem plączącym się u stóp i zapachem pieczonego mięsa, który falami nadpływał z karczmy. Gdy skupiał się na dźwiękach, docierały do niego pojedyncze rubaszne śmiechy.
I wtedy usłyszał kroki; echem odbiły się w cichej uliczce i jego nerwowym umyśle. Miarowe i spokojne, rytm człowieka, który nie spodziewa się niczego złego od Losu. Terrant odetchnął spokojnie przez nos. Wdech, wydech, uspokoić serce bijące w piersi jak dzwon świątynny.
Czy to był ten moment, którego wyczekiwał? Mimo to czuł, oprócz podniecenia, dziwne przekonanie, że ta chwila będzie bardziej rozczarowująca niż cała podróż. Że wszystko, co planował, jest bez znaczenia. Że stracił kilka miesięcy życia.
Gdy moment później zobaczył przed sobą sylwetkę oświetloną różowym światłem upadającego słońca, straciło to dla niego znaczenie. Od razu rozwiały się wątpliwości. Wsunął dłoń do kieszeni, zacisnął na lodowato zimnym metalu.
Nie musiał nawet podnosić wzroku, by widzieć. Kupca Louretere można było nazwać starszym mężczyzną, cichym człowiekiem — ale przede wszystkim niepozornym. Szpakowatym i wysokim człowiekiem o twarzy tak pospolitej, że z trudem zapadała w pamięci. Poły idealnie skrojonego fraka bez wątpienia powiewały nonszalancko, krzyczały: „Mam pieniądze, mów mi «Panie».” Tylko skąd te pieniądze? Terrant zacisnął usta.
Louretere stanowiłby idealny przykład, jak bardzo wyobrażenie człowieka może rozminąć się z prawdziwą postacią — o ile ktoś zdążyłby podzielić się tym spostrzeżeniem.
Nie, to nie ten moment! Tak krzyknęły myśli, gdy na końcu alejki zaskrzypiały okiennice, a gdzieś rozległ się trzask przewróconej beczki z wodą. Było zbyt wcześnie, mimo że słońce już tonęło za horyzontem! Było zbyt tłoczno, mimo że nikt nie zwróciłby uwagi, nawet gdyby zadźgał kupca po środku świątynnego placu! Chociaż…? Ciemniejsza uliczka, cichsza dzielnica, czemu nie? Zawyrokuje to, gdzie pójdzie, stwierdził — wiedział, że każdego wtorku mężczyzna po zmroku zmierza do siedziby gildii, ale tego dnia rezygnował z dorożek. Nawet Terrant, poznawszy zwyczaje kupca, nie wiedział, co planuje.
Czym ten dzień miał się różnić od zwykłego wtorku?
Zagłuszając wrzeszczące myśli, pobudzone palcami oparu bogów, poszedł jego śladem, pozornie niezauważony.
I nagle po uliczce przeszło echo. Zobaczył, jak przydługie, siwawe włosy kupca lekko poderwały się, gdy kupiec obrócił głowę. Jego wzrok świdrował go przez moment nie dłuższy niż uderzenie serca, a potem szybkim krokiem ruszył naprzód, by zniknąć w najbliższym szynku. Kiedy trzasnęły drzwi i zabrzęczał dzwoneczek karczmy, Terrant poczuł dłoń na ramieniu. Ktoś wtulił się w jego bok.
— Jesteś głupi. — Usłyszał pełen wściekłości i wyrzutu syk tuż pod barkiem.
Zdumiony spojrzał na wydatne, czerwone usta i pełne wściekłości niebieskie oczy. Potem poczuł, jak wąska dłoń uderza go w policzek, odrzuciło go tak, aż poczuł potylicą chłodną ścianę uliczki.
— I nieostrożny! — syknęła, a później pospiesznie rozejrzała się po uliczce, czy ktoś ich zauważył. Uśmiechnęła się, a na jej twarzy przez moment było widać coś pomiędzy zadziornością a furią, moment później odskoczyła od niego, patrząc na niego ozięble i mrużąc oczy. Była wściekła. — Czy ty myślisz czasem, Terr? Kto normalny tak robi? Czy ja zamierzałabym kogoś zabić tak o? — Patrzyła, jak jego twarz jeszcze bardziej pochmurnieje. — Na ulicy?! Oszalałeś?
— Jesteś niemożliwa.
Popatrzyła na niego z agresją, która niemal w niej kipiała. Pociągnęła nosem.
— To niewyobrażalne, Terr, to bogowie dali ci tę głupotę! — Uderzyła go w bok tak mocno, że jemu, niezdolnemu do obrony, odebrało dech. — I co? Nawet nie możesz się osłonić, tak jesteś przyćpany! — westchnęła, gdy spojrzała na jego zakłopotany, zgnębiony wyraz twarzy, odetchnęła głębiej i częściowo się uspokoiła. Terrant nerwowym ruchem sięgnął ku policzkowi, potarł piekące miejsce, przeczesał krótkie, ciemnobrązowe włosy.
— Od razu wiedziałam, gdzie poszedłeś — wyszeptała. Skrzyżowała ręce i patrzyła uporczywie, aż odwróciła wzrok. — Poszedłeś się modlić do Zemsty, tak? Wiem, co to znaczy. Wiedziałam, co chcesz zrobić, ale nie możesz.
— Wiem. — Zbył ją machnięciem dłoni. Nie miał ochoty na kolejne sprzeczki, choć mógł wybuchnąć, dać upust swojej złości, krzyknąć coś, czego nie powinien mówić, by zyskać czas. Przyszłoby mu to z łatwością. Wiedział jednak, że w ten sposób przebiegnie to szybciej i mniej problemowo.
— Nie możesz — powtórzyła. — Przynajmniej nie teraz. Zgubiłbyś samego siebie, a przy okazji i mnie.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Tagi:

Mań
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1216

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#2 » 6 years temu (27 sty 2012, o 13:02)

Unosił się specyficzny zapach, duszny, gryzący, pachnący mułem — typowy dla nadrzecznych rejonów miasta zapach.
Za dużo tego zapachu xd.
Początkowo myślałam, że to miniatura, ale później ogarnęłam [NZ] i ulżyło mi, bo gdyby było to nieprawdą, to zatłukłabym cię na śmierć! ;D tekst nieco tajemniczy, przyjemnie się go czytało około godziny siódmej, ale zawiera zbyt mało informacji, żeby powiedzieć na jego temat coś więcej. Zaciekawił mnie Terrant (imię kojarzy mi się z Torrentami xd), przede wszystkim jego chęć pozbycia się Louretere'a i nagłe pojawienie się kobiety. No, ładnie, ale nie wrzucaj rozdziałów co miesiąc, tylko częściej ;D

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#3 » 6 years temu (27 sty 2012, o 19:43)

Intrygujący początek. Podobało mi się, jak budowałaś napięcie, zbierająca się mgła, wyczekiwanie, tylko po to, żeby się okazało, że bohater jest przyćpany i w zasadzie nie jest w stanie zrobić nic konkretnego. Zainteresowałaś mnie, czekam na dalszy ciąg :D
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#4 » 6 years temu (28 sty 2012, o 14:22)

Czytałam to już wczoraj późnym wieczorem i teraz, z kubkiem gorącej herbaty w łapie i mam dwie rożne opinie, wydawało mi się, ze opis pogody na początku tekstu był zdecydowanie za długi i cały tekst trochę za mało się "śpieszył" jak na prawie-morderstwo, ale teraz zmieniłam zdanie, bo opis sam sobie jest ładny i bardzo przyjemny. Niewyspanie chyba, wtrąciło swoje trzy grosze. Poza tym wszystko jest cacy, i bardzo ciekawie i chce już następną część, miałam ponarzekać, ze urwało się w takim napiętym momencie, i dlaczego, no dlaczego nie wiemy więcej o kobiecie, ale w końcu praca jest nie zakończona, wiec cóż, nic tylko czekać *wzdycha*.

Neno
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 262

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#5 » 6 years temu (29 sty 2012, o 22:33)

Początkowo też miałam wrażenie, tak jak Mań, że jest to miniatura. :D Widzę jednak, że kolejna interesująca opowieść zaczyna się tworzyć. Bardzo podoba mi się stworzone tutaj napięcie. Już myślałam, że chłopak podąży za kupcem, gdy tu nagle zjawia się dziewczyna i na przywitanie wali go w policzek. Oczywiście czekam co będzie dalej!!
[center]Nulla è Reale, Tutto è Lecito.[/center]
[center]Obrazek[/center]

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#6 » 6 years temu (30 sty 2012, o 15:08)

Ten komentarz będzie bardzo niepozbierany z wielu powodów, najważniejszym z nich będzie oczywiście fakt, że usiedzieć na miejscu nie mogę, ale generalnie także i to, że nigdy do tego tekstu jakoś zabrać się nie potrafię. Dobrze wiesz jak długo mnie molestowałaś o betę i jakie to było problematyczne, nawet pomimo tego, że cała reszta jakoś poszła. Tutaj utykałam nie wiadomo czemu, więc w sumie cieszę się, że zamierzasz redagować, dzięki temu zdołam przez niego przebrnąć bardziej powoli i być może więcej zauważyć. Bardzo mi się podoba pomysł z cytatem na początek, tutaj to niesamowicie pasuje, a i sam cytat jest dosyć ciekawy, chociaż Kinga w zasadzie unikam jak ognia. Ciężko mi powiedzieć cokolwiek na temat fragmentu, kiedy mam w pewnym sensie całą perspektywę na to, co było dalej (chociaż, oczywiście, może się to zmienić). Powiem więc tylko, że mi się podoba, zwłaszcza pierwszy opis, który naprawdę Ci wyszedł.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4828

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#7 » 6 years temu (1 lut 2012, o 15:10)

Spóźnione - dziękuję za opinie :)
Postaram się wrzucać częściej niż chwasta, po sesji powinno się coś pojawić - tak odnośnie komentarza mań :D
(Ciekawostka - wiecie, ile czekałam na betę? Dwa lata ;D I wcale nie napisałam komentarza tylko po to, by się tym podzielić, Lir!)
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Skye
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 74

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#8 » 6 years temu (8 lut 2012, o 19:03)

Jak na początek czegoś większego jest ten fragment bardzo ciekawie skonstruowany. Potrafi wzbudzić ciekawość, nie jest mdły i na siłę, jak większa część początków od zarania dziejów :D
Błędów zbytnio nie ma zauważalnych i przeszkadzających, tylko ten "zapach" wspomniany w pierwszym komentarzu. Jest wiec interesująco i apetycznie, z przyjemnością przeczytam dalszą część.
I wish I could be liked and admired. Or that I have a large sausage pizza. Of course, if I have a large sausage pizza, I wouldn't need to be liked and admired.

Nomida
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 54

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#9 » 6 years temu (11 lut 2012, o 11:34)

Niezwykle barwne opisy, które sprawiają, że się tam jest, że wszystko się czuje. Podoba mi się bardzo i czekam na więcej ;) jedyne, co mi nie pasowało, ale, co nie ma chyba większego znaczenia to to zdanie:

Cam'enne pisze:Nerwowym ruchem sięgnął ku policzkowi, potarł piekące miejsce, przeczesał tylko krótkie, ciemnobrązowe włosy, uważnie patrząc zielonymi oczami spod rudawych rzęs, i westchnął cicho.


Chodzi mi o to, że dużo tu trochę tego ;)

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4828

Re: [NZ] Noc wendetty

Post#10 » 6 years temu (11 lut 2012, o 20:49)

"Zapach" zaraz poprawię (póki co - jeszcze się za to nie wzięłam), tak samo zdanie wskazane przez Nomidę, wielkie dzięki za wskazanie :)
Postaram się jutro wziąć za ciąg dalszy i wrzucić nieco dłuższy fragment.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość