Virtumatyk i jednorożec

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
RebelMac
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 136

Virtumatyk i jednorożec

Post#1 » 29 lip 2017, o 08:35

- Szlag! - zaklął Szelfik Forelake.
Przewracając na plecy zrzucił virtuhełm, zaplątał w kable, plama krwi na piersi była jak pieprzona tarcza, uderz, uderz!, znowu pod żebra, odbierały receptory Pancerniaka.
"Gdzie oni są...?" pomyślał niziołek wstrzykując w udo koktajl adrenaliny i nano-uzdrawiaczy. Dobył Ostronóż, rzucił przed siebie, prosto, Celmierz wykonał robotę! Rozległ się ryk, strzeliło juchą, zieloną posoką potwora nasłanego przez konkurencję. - Fuck! - posłał kolejną inwektywę do Maszyny Sterującej – Activate motherfucker!
Zabuczało, syknęło i piknęło: Enter command?
- Kill it! Kill this fucking aberrant!
Bzyknął laser, strumień fotonów odciął Pancerniakowi łapę, wypalił oczy, błyskało czerwienią. Regeneracja trwała, stwór na oślep machnął brzytwakami, rozpieprzył komputer, ściął krzesło, wypruł fotel.
- Shit! Zginęęęęę!!! - krzyknął virtumatyk, los mu sprzyjał, koledzy z komanda już byli za oknem, huvonetka wisiała w powietrzu. Wychylał się Kolo z półautomatykiem, grzał i walił pepancem wypalając dziury w chitynie produktu inżynierów z Delaware.
Shelfik nie ruszał się, odprężył, przyjaciele już podkładali mikro ładunek pod drzwi. Grzmotnęło, futryna zwaliła się na ciało postrzępionej biomaszyny.
- Jeszcze nie dzisiaj, wstawaj kurduplu! - wykrzyczała Luna, astromantka. Dym gryzł w oczy, trójka Pe-Gazów już filtrowała powietrze.
- Rozwalił mi kompa, cała praca w pizdu.
- Zbieraj co zostało, pakuj i jazda! Payback time! Wypieprzamy z New Jersey!

Przepisowo sunęli DelDOT Air Line 356 prosto do zakładów. Kolo uzbrajał gatling guna, automat pokładowy informował głosem Marylin Monroe: We are tracked. Multiple hostile missiles!
Forelake zniżył lot, Luna wywaliła w powietrze cały zapas flar i ogłuszaczy. Niebo pociemniało, pam!, pam!, pam!
Minęli hoverpad, działko miarowo stukało wypuszczając krótkie serie, rozwalili Biotower i antenę satelitarną.
- To jest ten dzień! Przywal im jeszcze! - darła się nawigatorka Luna.
Zatoczyli koło i wbili przez drzwi frontowe, ochrona już pruła z Uzi. Pinpoint i kolejny, pociski z rewolweru Kola przebijały hełmy Security BioEng. Luna zakrzywiła przestrzeń, stworzyła wir, wessało Minitanka.
- Na dół! Do Biolabs! - zaordynował Szelfik, zbiegli po schodach, personel krył się pod stołami, ewakuował na dziedziniec.
- Mają cyborgów! Granatami przed siebie, dawaj! - najemnik ściągał przewieszony przez plecy M-16AP.
Elfka i niziołek obrzucili hol odłamkowymi, zadzwoniło w uszach, dowalili dymnymi, wszczepiona cybernetyka przeszła na lokalizacje celu, na podczerwień.
Blam! Blam! Blam! Spadł CB-12 przez poręcz podwieszonej rampy, cyborgizacja nie wytrzymała. Blam! Upadł kolejny, rzygnął krwią, znieruchomiał. Blam! Rozwaliło mechaniczną głowę, ciało zastygło z palcem na spuście.
- Kasuj im wszystko Szelfik!
- Daj rewolwer! Muszę mieć hasło! - virtumatyk wycelował lufę w Głównego Projektanta – Dziadzie złamany! Gałganie jebany! Hasło!
Już się podłączał, spisywał dane na czytnik, kasował projekty. Wypuszczał z klatek mutanty i pojmane mit-zwierzęta.
- Mam wszystko! Dla pewności rozpieprz im AI! Jazda, wracamy!
Na zewnątrz obsada panicznie startowała huvonetkami w niebo, ładunek C4 zniszczył SI, budynek runął, nie wytrzymały fundamenty.
- Dobra robota! Federalni będą wniebowzięci! - komando firmy Foraleke Ind. spisało się na medal. Luna z Kolem wsiadając do pojazdu, wymownie spojrzeli na Szelfika, wybuchnęli śmiechem – Pieprzona dziewica!

Do niziołka łasił się jednorożec.
May The Force Be WIth You!

Tagi:

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Virtumatyk i jednorożec

Post#2 » 30 lip 2017, o 13:00

Nie wiem, co Ci przyświecało, pisząc to "opowiadanie". Prawie wcale tu nie ma opisów, główny bohater, o którym nie wiemy właściwie nic (tylko jego imię i możemy sobie wyobrażać, że jest kapitanem statku kosmicznego czy coś w tym stylu, mimo że pilotuje samolot myśliwski) niemal cały czas przeklina (warto było umieścić tag Wulgaryzmy, Przemoc). Na przyszłość przemyśl dokładnie co chcesz przedstawić, bo jedyne co z tego wynika to wrzeszczący mężczyzna, z którym nie jesteśmy w stanie się utożsamić.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Awatar użytkownika
RebelMac
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 136

Virtumatyk i jednorożec

Post#3 » 30 lip 2017, o 20:36

@Shiloh To nie opowiadanie, to taka miniatura. Głowny bohater to virtumatyk. coś jak Netrunner z Cyperpunka. I nie statek kosmiczny ani samolot tylko huvonetka, czyli furgonetka antygrawitacyjna. I do tego niziołek.

Pozdrawiam.
May The Force Be WIth You!

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 490

Virtumatyk i jednorożec

Post#4 » 31 lip 2017, o 22:02

Nie wnikam w treść opowiadanka, bo to nie moje klimaty.
Dziwi mnie tylko jedno: dlaczego jest w nim tyle słów angielskich lub niby angielskich? One niczemu nie służą. Odnoszę wrażenie, że w tej "angielskiej powodzi" gubi się treść.
Dwie uwagi co do tekstu:
1. "Przewracając na plecy zrzucił virtuhełm...
Chyba miało być:
"Przewracając się na plecy zrzucił virtuhełm...".
2. "...ochrona już pruła z Uzi."
Wiem, że uzi to bardzo zasłużona broń, ale żeby aż pisać ją z wielkiej litery. Przesada.
Pozdrawiam :smiley:

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Virtumatyk i jednorożec

Post#5 » 1 sie 2017, o 13:43

RebelMac pisze:@Shiloh To nie opowiadanie, to taka miniatura. Głowny bohater to virtumatyk. coś jak Netrunner z Cyperpunka. I nie statek kosmiczny ani samolot tylko huvonetka, czyli furgonetka antygrawitacyjna. I do tego niziołek.



A jakie to ma znaczenie wobec tych wszystkich wulgaryzmów? Czy to ma być uzasadnienie? Bo nie sądzę.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1457

Virtumatyk i jednorożec

Post#6 » 3 sie 2017, o 20:29

Nie przemawia do mnie. Chaotyczne, wszystko jakby zawieszone w przestrzeni, a raczej w mętliku krzyków, przekleństw i pośpiesznych czynności. Zero klimatu, a duża ilość angielskich słów w proporcji do małej długości tekstu wcale tu nie pomaga, jak już zauważył Marian.
Nie moje klimaty.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość