[Harry Potter] Tamten świat Dracona Malfoya

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

[Harry Potter] Tamten świat Dracona Malfoya

Post#1 » 27 sie 2017, o 00:11

SŁOWO WSTĘPNE

Niniejsze opowiadanie jest kontynuacją miniatury "Najlepszy przyjaciel Dracona Malfoya". W przypadku ciepłego przyjęcia może stanowić prolog większej całości, stąd nie oznaczam go tagiem "miniatura" i proszę o komentarze.

Zamrugał oczami. Było jasno. Nie wiedział gdzie jest, ale leżał na czymś miękkim. Zamrugał jeszcze raz. Chwycił w dłoń to, co miał pod sobą. Trawa. Nie pamiętał tego, ale zaraz sobie wszystko przypomniał. Jak złapał się Zgredka, jak deportowali się do Muszelki, jak miecz jego ciotki przebił skrzata na wylot, jak płakał nad jego losem i jak z rozpaczy popełnił samobójstwo.
Usiadł, dotknął rąk i nóg. Był ubrany tak, jak w ostatnich chwilach swojego życia, tylko bardziej elegancko. Opierając się na dłoniach, wstał i rozejrzał się wokoło. Znajdował się na łące. Niedaleko przebiegała polna ścieżka. Skierował kroki w jej kierunku i poszedł w prawo. Z drugiej strony ścieżka graniczyła z dębowym lasem. Przystanął na chwilę i popatrzył. Między drzewami nie dostrzegł jednak żadnego ruchu. Poszedł więc dalej przed siebie, rozmyślając: czy tak wygląda piekło, moje piekło? Nie znał odpowiedzi. Jeszcze nie, ale był pewien, że niedługo się dowie.
Zamknął oczy i znów usiadł. To nie może być niebo, pomyślał. Śmierciożercy nie trafiają do nieba. Ale przecież tu było tak pięknie. Z jednej strony ścieżki ukwiecona łąka, z drugiej piękny, gęsty las. Przez chwilę spomiędzy drzew nawet patrzył na niego jeleń. Stał bez lęku, po czym wycofał się i poszedł w swoją stronę.
Las, kwiaty, zwierzęta, śpiew ptaków – to wszystko było zaprzeczeniem piekła, a przynajmniej takiego, jakie sobie wyobrażał. W piekle człowiek cierpi, a przecież tutaj nie jest chyba tak źle. To jednak może okazać się dopiero z czasem, a teraz Draco nie cierpiał, czuł jedynie tęsknotę. Czy tęsknota miała być karą, tęsknota w pięknym otoczeniu za tym co dla ciebie najważniejsze? Logiczne, ale czy na pewno? Jak to mówią, niezbadane są wyroki boskie. Jaki wyrok zapadł względem jego istnienia po śmierci? Czy miał przez wieczność przebywać w lepszym czy w gorszym miejscu? Jeśli miał być ze sobą szczery, to chyba wolał się tego nigdy nie dowiedzieć, ale zdawał sobie sprawę, że odpowiedź i tak przyjdzie z czasem. Prędzej czy później. Lepiej prędzej, bo jeśli to piekło, to przynajmniej będzie wiedział, że chodzi o tęsknotę wśród piękna, jeśli później albo gorzej – dużo później, to cierpieć będzie jeszcze bardziej. A nawet gdyby miało się okazać, że to jednak niebo, to długie oczekiwanie będzie w najlepszym wypadku męczące. Czy nie tak samo czuł się na szóstym roku w Hogwarcie? Pewnie, że tak. Już wtedy rozumiał, że robi źle, ale nie potrafił przeciwstawić się woli Czarnego Pana, bo za bardzo bał się o swoje życie. Był nikim w porównaniu z Harrym Potterem, którego nienawidził właściwie tylko dla zasady. I z szacunku wobec ojca oraz ze strachu prze nim. To nie tylko nie było właściwe życie, ale też nie do końca prawdziwe. Sam chciał czegoś innego. I to coś po części dawał mu Zgredek. A teraz Zgredka nie ma. Zgredek trafił w lepsze miejsce, a on sam jest nie wiadomo gdzie. Siedzi na drodze pośrodku niczego. Bo jak inaczej można nazwać pełen zwierząt las i ogromną łąkę z niezliczoną ilością kwiatów, kiedy prócz niego nie ma żywej duszy? Inna nazwa, jaka przychodziła mu na myśl to „Głusza”. Gotów był się założyć o swoje piękne włosy, że gdyby teraz zawołał, nie otrzymałby żadnej odpowiedzi.
Czy przyjdzie mu tu spotkać wszystkich swoich wrogów, czy też raczej to miejsce okaże się jakąś nagrodą?
Nagrodą za co? Za życie wypełnione obrażaniem tych, którzy w rzeczywistości wcale gorsi nie są, za sprawianie złośliwości i za zabijanie? Lepsze miejsce jest dla takich ludzi jak profesor Dumbledore czy Harry Potter. Ani on, ani żaden inny śmierciożerca nie znajdzie się w niebie nigdy. Był w piekle, teraz już nie miał wątpliwości. Tęsknota – to była jego kara. Wspomnienia o ukochanym skrzacie, którego już nigdy nie zobaczy miały go dręczyć przez wieczność.
Nie rób sobie złudzeń, Draco. Byłeś i zawsze będziesz Draniem, który nie zasługuje nawet na to, by teraz ktokolwiek na ciebie spojrzał. Pogódź się z tym.
Jak miał się z tym pogodzić? Tak po prostu to zaakceptować, wiedząc, że tak będzie już zawsze?
- Nie masz wyboru Draco, sam tego chciałeś. Byłeś zły za życia, byłeś słaby, więc teraz cierp.
- Zamknij się! – krzyknął. – Po prostu się zamknij. Nie mam zamiaru tego słuchać!
- Nie uciszysz mnie, Draco. Jestem głosem w twojej głowie i zostanę z tobą na wieczność. Istniałem również kiedy żyłeś, choć mnie nie słyszałeś. Starałem się sprowadzić ciebie na właściwą drogę, ale nie chciałeś mnie słuchać.
- Nie miałem wyboru! – krzyknął znowu. – Ryzykowałem własnym życiem.
- No właśnie, to cały ty. Draco – egoista.
- Przestań mnie dobijać!
- Dobijać cię? Przecież już nie żyjesz.
- Dobrze wiesz, o co mi chodzi!
- Draco, Draco, Draco. Daj już spokój. Stało się, i tak wiedziałeś, że tak to się skończy. Oto twoje piekło.
-Nie, nie, to nieprawda! Nie trafiłem do piekła! To nie jest piekło!
Zamknął oczy. Ciemność. Tylko ciemność. Niczego innego nie było. Żadnego dźwięku, choćby najcichszego. Podnieść powieki? W życiu! Nie zrobi tego, choćby i za milion lat.
Ale co to? Znów leżał na trawie. Nie wiedział jak to możliwe, ale czuł, jakby był dokładne w tym samym miejscu, od którego zaczęła się jego wędrówka. Wędrówka ku rozpaczy. Czy o to w tym chodziło? Czy wstanie, zacznie iść, będzie prowadził dialog z głosem wewnątrz swojej głowy, zamknie oczy, obudzi się tutaj i tak w kółko? To nawet miało sens, bo ktoś kiedyś powiedział, że w piekle wszystko się powtarza.
Wziął kilka głębokich wdechów i wydechów, po czym znowu zamrugał. Miał rację, a przynajmniej częściowo. Znajdował się na łące. Powoli wstał. Rozejrzał się. Wszystko było takie samo, jak przedtem. Wstał i ruszył w stronę ścieżki. Zatrzymał się pośrodku niej, ale pierwsza różnica pojawiła się już w tej chwili. Oto zza drzewa wyjrzał jeleń, a potem podszedł do Dracona na wyciągnięcie ręki. Całkowita ufność. To właśnie wyrażały jego oczy. Chłopak postanowił zaryzykować i dotknął zwierzęcia, po czym powoli pogładził je po łbie.
Nie, to nie mogło być piekło, bo przecież w miejscu cierpienia żadne zwierzę nie podeszłoby ot tak do człowieka i nie dałoby się pogłaskać. To musiało być niebo. Chyba że ta chwila przyjemności stanowiła tylko perfidną sztuczkę diabła. Nie mógł tego wykluczyć. Ale nie, to jednak niebo, teraz nie dopuści już do siebie tego wewnętrznego głosu.
Zamrugał raz jeszcze. Jeleń zniknął. Był tu jednak bez wątpienia, ponieważ Draconowi został na dłoni jeden z jego włosów. Pamiątka po głaskaniu jelenia. Pierwsze przyjemne doświadczenie tutaj. Głaskanie jelenia. Ale ten jeleń był jakiś inny. I to nie tylko dlatego, że dał się pogłaskać. Miał w sobie coś naprawdę niezwykłego. Draco nie potrafił określić, co to było. Coś…z człowieka?
Tak czy inaczej, bardziej zastanawiało go to, dlaczego najpierw odbył tą krótką, acz dziwną i nieprzyjemną wędrówkę, by nagle ją zakończyć i rozpocząć na nowo, ale tym razem inaczej. Kto lub co tym pokierowało, co o tym zdecydowało? Bez względu na to jednak czuł się dużo lepiej. Bo nawet jeśli to nie miałoby być niebo, to może to być czyściec, a to może znieść. W końcu zasłużył na gorszy los.
Wciąż doskonale pamiętał swoje ostatnie chwile – jak zrozpaczony wyciągnął różdżkę i rzucił na siebie niewybaczalne zaklęcie. Ale przecież nawet za samobójstwo idzie się do gorszego świata. Jak więc to możliwe, że trafił tutaj? Mimo ciągłego wahania nie miał większych wątpliwości – trafił do nieba, czym jednak sobie na to zasłużył – nie miał pojęcia. Wkrótce jednak miał się dowiedzieć.
Nagle, jakieś sto metrów dalej, ujrzał niewielką sylwetkę. Im bliżej podchodził, tym bardziej był pewien. To był skrzat. Jego ukochany skrzat. Zgredek. Nie czekając dłużej, podbiegł do niego i chwycił go w ramiona.
- Draco Malfoy, Sir – powiedział skrzat. – Draco Malfoy tutaj?
- Och Zgredku! – krzyknął z radości czarodziej. – To nie do wiary! Tak się cieszę! Myślałem, że już nigdy cię nie zo-
baczę.
- Jak Draco Malfoy tu trafił? – zapytał znów skrzat. – Zgredek myślał, że jeszcze nie czas.
- Później ci wyjaśnię, Zgredku – odparł Draco. – Ale i tak mam ci mnóstwo do opowiedzenia. Tak tęskniłem.
Zamilkł na chwilę. Wciągnął i wypuścił powietrze. Nie było co zwlekać. Wcześniej nie zdążył, musiał wyznać teraz. Postawił go z powrotem na ziemi i spojrzał mu w oczy.
- Zgredku, - zaczął – przez te wszystkie lata…nie byłem…to znaczy, ja…
Nie wiedział czy sam przerwał, czy zrobił to Zgredek.
- Zgredek wie, że to przez rodziców Draco Malfoya – tym skrzat zupełnie chłopaka zaskoczył, co nie uszło jego uwadze. – Zgredek rozumie, że Draco wychowywał się w złej rodzinie, ale nigdy nie chciał być jak oni.
- Ale Zgredku, przecież ja…
- Niech Draco Malfoy się nie przejmuje, Zgredek rozumie, ale to nie wina Draco Malfoya. Zgredek się cieszył w tamtej chwili i Zgredek cieszy się teraz.
- Więc mi wybaczasz?
- Oczywiście, że Zgredek wybacza, jeśli tak sobie Draco Malfoy życzy, ale Zgredek nawet nie musi. Zgredek nie ma czego wybaczać.
Draco odetchnął i położył się znów na trawie, a skrzat położył się obok niego. Czarodziej wziął skrzata za rękę. Razem patrzyli w nieboskłon. Uśmiechali się. Wreszcie byli razem i nikt już nie mógł ich rozdzielić.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Tamten świat Dracona Malfoya

Post#2 » 27 sie 2017, o 07:25

W spoilerze parę rzeczy, na które zwróciłem uwagę, czytając.
 Rozwiń, aby przeczytać
Był ubrany tak, jak w ostatnich chwilach swojego życia, tylko bardziej elegancko.
zbędny przecinek przed „jak”.
Wziął kilka głębokich wdechów i wydechów, po czym znowu zamrugał.
a nie prościej by było „oddechów” zamiast „wdechów i wydechów”?

Niezbyt rozumiem koncepcję zakończenia. Wydaje mi się też, że jest odrobinę „naciągnięte”, za szybkie. Poza tym, pogubiłem się w rozterkach Draco. I gdzie on w końcu jest? Bo raz wynikało, że w niebie, następnie, że w piekle… Trochę się zamotałem w tej kwestii.
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Tamten świat Dracona Malfoya

Post#3 » 27 sie 2017, o 11:35

Specjalnie jest tak szybko, ponieważ myślę nad dalszym ciągiem, mam w głowie nawet cały ciąg i rozdziały. Wiem, że nie wszystko zostało wyjaśnione. Jak sam napisałem, opowiadanie to może stanowić prolog, jeśli więcej osób będzie tego chciało. Co najmniej kilka (w tym więcej pozytywnych niż negatywnych) opinii i powstanie z tego powieść.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości