Wieczny Sługa rozdział I

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Pradziad
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9

Wieczny Sługa rozdział I

Post#1 » 22 lis 2017, o 22:39

Rozdział I <<Początek wielkich niejasności>>
I
Biel. Zupełnie…czułem jakby okrywała całego mnie. Gdzie nie spojrzeć tam wielkie połacie tego dziwnego koloru, pośród których komponowały się okazałe konstrukcje. Droga. Ciągnęła się między nimi nieskończenie. Postanowiłem, że pójdę nią i sprawdzę, dokąd prowadzi.
Niestety z każdym krokiem czułem, że jednak nie ruszam się z miejsca. Spojrzałem zatem na owe budowle, które ku mojemu zdziwieniu nie okazały się znajome. Były blado-brązowe i wiły się zygzakiem ku górze, gdzie dalej znikały poza moim zasięgiem. Być może były to wieże, na których stali tacy jak ja, którzy spoglądając w mym kierunku wyśmiewali mnie za to, że jestem taki słaby. To prawda, czułem się lekko i błogo, jakbym nie przyjmował do swego ciała żadnych osobliwości z otoczenia.
Nagle wzdrygnąłem się, gdyż okazało się, że nie widzę swoich rąk. Podobnie było z nogami, mimo iż czułem, że uderzam nimi o ziemię. Dalej szedłem i szedłem nie wiedząc, o co w tym wszystkim chodzi ani czym ja jestem. Z wież nagle zaczęły dobywać się odgłosy tłumów. Brzmieli jakby byli na arenie i mieli dopingować jednego z walczących. Może naprawdę zmierzałem w złym kierunku. Pewnie szedłem prosto w objęcia śmierci.
Śmierć. Okazało się, że znaczenia tego słowa zapomniałem. Chodziło o to, że ja jestem ‘’Śmierć’’ czy może jednak źle to zinterpretowałem i oznaczało ono, że śmierdzę? Jeśli tak to, czym? Pewnie dawało ode mnie jakbym nie pochodził stąd. Odrzucało mnie. Dalej się zatrzymałem, a raczej ‘’coś’’ mnie zatrzymywało. Zapach przybrał na sile, czułem go teraz. Tak, śmierdziałem jak sterta rozkładających się zwłok na świeżym powietrzu. Był nie do wytrzymania, ostry niczym miecz, smrodliwy jak wieprz, ulotny niczym ptak i odpychający jak zdrajca, a nawet gorzej.
Po pewnym czasie do tego dołączyły też odgłosy, z każdą sekundą darły się, co raz głośniej. Jakby je, kto obdzierał ze skóry, bił i poniewierał. Zakryłem uszy, ale nie miałem przecież rąk, więc to nic nie pomogło. Na koniec byłem tylko odpychany do tyłu przez to, co mnie zatrzymało. Im dalej tym wieże poczęły znikać. Wyglądały teraz jak kreski namalowane przez małe dziecko na kartce papieru.
Te kreski niczym filary świątynne upadały. Jedna po drugiej. Podmuch, jaki wywołały tylko dopomógł niewidzialnej sile i spadłem. Mimo, iż nie czułem wiatru uderzającego mnie w twarz to pozostawało we mnie uczucie spadania. Nudziłem się już powoli, w dole niczego nie było, pustka.
Powtarzało się znowu to, co mnie wcześniej spotkało. Czułem się jak bezwładna marionetka przerzucana, w co raz to inne miejsce przez swego właściciela. Straciłem panowanie nad ciałem. Wtem, głosy przybrały na sile tak, że obecnie sam ból rozchodził się po uszach. Co więcej zacząłem je powoli rozumieć.
-P…dź ie - krzyczały.
‘’Po wodzie’’? Czyżbym stąpał po niej? To nie było możliwe, nigdzie nie było czegoś takiego jak woda. Jedynie zostawały uczucia oraz nieprzenikniona ciemność, która zastąpiła wcześniejszą biel.
-Przebudź się - nagle głos stał się wyraźniejszy, że zrozumiałem.
A więc wszystko to było, zatem snem? Jeśli tak to nie pozostaje mi nic innego jak tylko się obudzić. Z tą myślą zacząłem ulegać temu światu i zanim się spostrzegłem, z otchłani pode mną zaczęły wychodzić zniekształcone ręce. Ich liczba stale rosła tak, że w końcu oblepiły mnie całego i przyciągały powoli do siebie.
Poczułem chłód i rozdzierający ból w całym moim nieistniejącym ciele. Nagle wśród rąk wyłoniła się gigantyczna paszcza z niezliczonymi, ostrymi jak brzytwa zębiskami, która im byłem bliżej, tym szerzej się otwierała. Pomyślałem sobie: ’‘Co to za porąbany świat?’’ W sumie to nie obchodziło mnie, co się ze mną stanie, przecież to tylko sen. Tylko, czego musiałem się naoglądać by tak wyglądał? Na pewno przypominał mi coś w stylu Nieba i upadku w otchłanie piekielne.
Wzdrygnąłem się. A, co jeśli…ja już nie żyję? Może to miejsce to naprawdę świat po śmierci i najwidoczniej nie zakwalifikowałem się do przekroczenia raju. Paszcza wciągnęła mnie i opadła. Nie czułem już nic: ani zmysłów, ani myśli. Wiedziałem natomiast, że się kurczę. Z każdą chwilą stawałem się, co raz mniejszy i mniejszy, aż w końcu zniknąłem.

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4469

Wieczny Sługa rozdział I

Post#2 » 23 lis 2017, o 09:20

Zupełnie…czułem, jakby okrywała całego mnie.
Brakująca spacja, duży czerwony przecinek do wstawienia.

Gdzie nie spojrzeć, tam wielkie połacie tego dziwnego koloru, pośród których komponowały się okazałe konstrukcje.

Niestety z każdym krokiem czułem, że jednak nie ruszam się z miejsca.
To znaczy? Jeżeli idzie do przodu, to się rusza, prawidłowiej byłoby napisać, że ma wrażenie, że wcale nie zbliża się do konstrukcji, które są w oddali przed nim. A to też nie do końca prawda, bo bohater przecież parę zdań później zbliża się do wież.

Moim zdaniem masz podstawowy problem z budowaniem opisów.
Poza zaznaczeniem powtórzeń (i wstawieniem przecinków, skoro już cytuję ten fragment) parę uwag dla przykładu:
Biel. Zupełnie…czułem, jakby okrywała całego mnie. Gdzie nie spojrzeć, tam wielkie połacie tego dziwnego koloru, pośród których komponowały się okazałe konstrukcje. Droga. Ciągnęła się między nimi nieskończenie. Postanowiłem, że pójdę nią i sprawdzę, dokąd prowadzi.
Niestety z każdym krokiem czułem, że jednak nie ruszam się z miejsca. Spojrzałem zatem na owe budowle, które ku mojemu zdziwieniu nie okazały się znajome. Były blado-brązowe i wiły się zygzakiem ku górze, gdzie dalej znikały poza moim zasięgiem. Być może były to wieże, na których stali tacy jak ja, którzy spoglądając w mym kierunku, wyśmiewali mnie za to, że jestem taki słaby. To prawda, czułem się lekko i błogo, jakbym nie przyjmował do swego ciała żadnych osobliwości z otoczenia.

Tak właściwie gdzie znajduje się bohater? Mimo że opisujesz, to niewiele z tego opisu wynika. Po bieli od razu myśli się o tym, że jest na jakimś zasypanym pustkowiu i jedyne zabudowania widzi daleko, daleko przed sobą. Po tym, że to jest opis snu, o czym dowiadujemy się na oko dwie strony dalej, wnioskuję, że chodziło o bliżej nieokreślone białe miejsce wyjęte z filmów. Tyle że o ile w filmie jest to klarowna sceneria, w tekście wypadałoby ją opisać tak, by czytelnik nie zastanawiał się, o co w ogóle autorowi chodzi. Cały fragment przez długi czas nijak nie sugeruje, że to sen, dopiero kwestia "Przebudź się" (też filmowo) klaruje sytuację. Poza tym, po tym, w jaki sposób bohater opisuje krajobraz przed nim, raczej znajduje się wyżej, tymczasem to, co widzi przed sobą, jest wyżej w stosunku do niego, więc znajduje się u stóp wzniesienia? Co więcej, z dołu widzi wieże wijące się zygzakiem w górę szczytu? Brak logiki w snach jest naturalny, ale w opisach nie, jeżeli nie wprowadzasz onirycznego klimatu, po którym czytelnik może się zorientować, że to nie jawa.
Nic w tym opisie nie wskazuje na to, że bohater w ogóle był tu kiedykolwiek wcześniej lub widział podobne konstrukcje - bo opisuje je właśnie jako konstrukcje, bardzo ogólnie - a jednak jest zaskoczony, że nie jest to znajomy widok. Jak na sen tego typu, myślę, że poczucie niepokoju i bycia w miejscu, które jest zupełnie nieznane, jest pierwszym, co z takiego snu się pamięta.
Brakuje ezoteryki i absurdu, jakimi cechują się sny. Nie osiąga się tego przez nieklarowne opisy, nad którymi czytelnik zastanawia się pięć razy dłużej niż je czytał.

Polecam też zadbać o zapis dialogów. Link do poradnika mam w podpisie.

Ogólnie - hm, widać, że masz jakiś pomysł. To dobra podstawa, by zacząć pisać, ale trzeba też zadbać o to, jak się pisze. Zwłaszcza opisuje, bo opisy to filar tekstu, bez którego on nie istnieje. Dodatkowo w twoim tekście można wyłapać sporo błędów, niezgrabności, braków logiki w innych zdaniach. O tym, jak właściwie konstruuje się opis, przeczytasz tutaj - Jak budować opisy to moim zdaniem najlepsza część kącika Kresa i powinna ci sporo wyjaśnić (zresztą wiadomo - porady wydanego pisarza zawsze są cenne). Sporo pracy przed tobą, powodzenia życzę.

Podrzucam też :piorko: .
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Pradziad
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9

Wieczny Sługa rozdział I

Post#3 » 23 lis 2017, o 09:40

Bardzo dziękuje!

Wróć do „Fantastyka”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości