(Jak odebrać)Sobie życie w 10 dni!

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Pradziad
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9

(Jak odebrać)Sobie życie w 10 dni!

Post#1 » 1 gru 2017, o 19:38

Dzień 0

Nóż wbił się w miękkie ciało. Z miejsca zaczęła wypływać strużkami szkarłatna krew, która przypominała mu niezdatne do wypicia wino. Ofiara piszczała spod grubego sznura zakrywającego jej usta. Wiła się, wykręcała, lecz bezskutecznie. Węzły były wykonane dłońmi prawdziwego ‘artysty’, który jako jedyny mógłby je rozsupłać. Wpijały się głęboko w kobietę, wywołując dodatkowy ból. Większość sińców oraz przekrwień było ich efektem.
Nie była dla niego pierwszą, lepszą ofiarą i wiedział, co zrobić. Poznali się na portalu randkowym w internecie, gdzie wcielił się w odpowiednio do tego przygotowaną postać młodego i nieśmiałego mężczyzny, który wraz z zacieśnianiem się ich znajomości odkrywał, co raz więcej. Zabieg miał na celu wzbudzenie ciekawości i głębszego zainteresowania jego osobą. Przebiegł pomyślnie i po miesiącu zdecydowali się na spotkanie. Wybrał opuszczoną fabrykę na drugim końcu miasta, do której nikt się zwykle nie zapuszczał. Okazała się głupsza niż się spodziewał i przyszła w umówione miejsce. W momencie zamknięcia drzwi rozpoczął się jego koncert. Niczego nie świadoma kobieta zaczęła rozglądać się panicznie w ciemnościach fabryki, gdy wtem pojawił się tuż za nią.
Wcześniej przeprowadził mały rekonesans. Należało sprawdzić częstotliwość odwiedzin budynku, a w ostateczności odstraszyć nieproszonych gości. W odstępie, co najmniej dwóch tygodni przez kolejne kilka dni nocowała tu trójka mężczyzn. Zebrane informacje wskazywały, że byli zwykłymi bezdomnymi, o których już dawno wszyscy zapomnieli i umilali sobie czas przy wspólnym piciu alkoholu. Największe natężenie butelek na drugim piętrze odkryło pokój, gdzie zwykle sypiali.
Po tygodniu intensywnego oczekiwania w końcu się zjawili. Rozpoczęła się popijawa obfita w przekleństwa, krzyki i niszczenie struktur budynku. Pijani automatycznie wkroczyli do pokoju i natychmiast zasnęli. Miał wiele pomysłów na zakończenie ich wspaniałych przygód, lecz ostatecznie zdecydował się na upozorowanie wypadku. Nad nimi znajdowało się jeszcze jedno piętro. W rogu gigantycznej sali stały wcześniej stare piece kotłowe, które poprzedniego dnia poprzesuwał tak by znajdowały się centralnie nad głowami pijaków.
Sufit trzymał się wyłącznie na nagich rusztowaniach, więc wystarczyło trochę pomyśleć, a można by doprowadzić do osunięcia się go w dół. Ponacinał drewniane belki z obu stron i w dwie podtrzymujące konstrukcje wprowadził kamienne kostki. Teraz ostrożnie je wysunął, ale nie całkiem, by mieć czas na ucieczkę. Wyszedł swobodnie z pokoju nie zwracając uwagi na mężczyzn, śpiących grobowym snem. Kilkanaście minut później już nigdy się nie obudzili. Część trzeciego piętra wraz z piecami zawaliła się na nich, rozgniatając na miazgę. Z nieruchomego gruzu wystawały kawałki ubrań i para rąk, drżąca przez moment w odruchu pośmiertnym. Resztę nocy przespał opierając się o ścianę i rankiem zamurował zawalony pokój. Następnie sprawdził resztę fabryki, włączając w to dach. Nie udało mu się znaleźć żadnego rodzaju podziemnych pokoi, czy ukrytych przejść. Jednakże znał wszystko na wylot tak, że wieczorem bez problemu był w stanie poruszać się tam bez latarki.
Kilka dni później, na dzień przed dokonaniem kolejnego morderstwa przygotował na dole truciznę. Była robiona na starej recepcie, wykupionej od jakiegoś starego afrykańczyka. Nie wiedział do końca jak działa, lecz ważne, że pomoże mu w jego późniejszym planie.
Oczywiste, że nie zamierzał zabić dziewczyny od własnego widzi mi się. Miała zostać barankiem idącym na rzeź, czynnikiem zaradczym, który umożliwiał cały plan.
Następny dzień. Nadszedł czas by wcielić wszystko w życie. Dziewczyna jeszcze wczoraj wieczorem podała mu przez portal swój numer, więc wykorzystał go teraz. W rozmowie przekazał, gdzie dokładnie ma jechać.
Czekał. Jeśli przyjedzie pociągiem, zamiast samochodem będzie dla niego prościej i szanse na jakichkolwiek świadków drastycznie spadną. Zamurował resztę otworów w ścianach, przez co w budynku nastaną egipskie ciemności i żadne opary nie wydostaną się na zewnątrz. A nawet, jeśli to nie dosięgną najbliższych domostw, ze względu na mały zasięg działania. Na ubranie i przedmioty dziewczyny też wcześniej zwrócił uwagę: na początku będzie sporo czasu na sprawdzenie, czy nie ma czegoś wpiętego, natomiast telefon po prostu zabierze. Bądź, co bądź ujawnił przed nią swój głos i mógł zostać gdzieś nagrany. Do tego wiadomości, hasła oraz notatki stanowiły ważne poszlaki dla służb prawa.
Gdy zastanawiał się nad tym wszystkim nagle uświadomił sobie, że po raz pierwszy od tamtej tragedii się stresuje.
Wcześniejsze cele wydawały się o wiele prostsze, gdyż nie miał kontaktu z ofiarą i były zaledwie pojedynczymi celami. Teraz planował coś na większą skalę, jeśli się wszystko powiedzie. Nawet lepiej: istniała niewielka szansa, że zbierze większe plony.
Istniała sposobność, by przerwał wszystko, a byłoby jak dawniej… Nie. Nie byłoby. Musiał zabijać. Chciał zabijać. To był jego sposób na zemstę. Jednakże nie zdawał sobie sprawy jak wielu na tym ucierpi i straci. Nie jest to przejaw egoizmu, ponieważ…
W tym momencie usłyszał dźwięk otwieranej furtki. Zaczęło się. Zszedł pospiesznie na dół i poszukał miejsca na ukrycie się.
-Halo? Jesteś tutaj Olivier?
Głos miała nieco piskliwy i bardzo dziewczęcy, ale potwierdził on to, że dane osobowe z portalu zgadzały się.
Wyciągnął z kieszeni błękitną chusteczkę z liczbą siedem i pokropił ją chloroformem. Dziewczyna zaś zaczęła chodzić po budynku, w poszukiwaniu go. W odróżnieniu do niej lepiej widział w ciemności, bo wcześniej się przygotował sprawdzając budynek i teraz praktycznie poruszał się bezszelestnie, dosłownie obok niej. Oboje się zatrzymali, lecz on stał już za nią.
-Olivier przestań robić sobie ze mnie żarty. Wyjdź proszę! – zawołała i nagle się skuliła. Boję się…
Automatycznie włosy zjeżyły mu się ze strachu. Wywołany był uczuciem winy oraz empatii, której ponoć dawno się już wyzbył. A, co straszniejsze miał de ja vu. Słyszał kiedyś podobny płacz i wołania bez odpowiedzi. Zanim jednak doszło do utraty kontroli, po prostu się uspokoił. Przez drogę, którą obrał był w stanie odpowiedzieć na wołania. Nie zatrzymał się. Spojrzał przed siebie i skupił na celu, zwykłym, nic nieznaczącym kawale mięsa i krwi.
-Oliv…!
Nie dokończyła, ponieważ coś szybko zakryło jej usta, ściskając do tyłu. Jęknęła z przerażeniem w oczach, a następnie straciła przytomność.
Chwycił ją za nogawki i zaciągnął w kąt pomieszczenia, gdzie położył na folii o wymiarach cztery na cztery. Z torby obok wyciągnął linę i porozcinał na kilka, równych części. Związał nimi jej ręce, nogi, brzuch, klatkę piersiową oraz głowę. Końcowo przewrócił kobietę na bok, wyciągnął ze spodni nóż, lecz się momentalnie wstrzymał. Wolał, kiedy ofiara krzyczała z bólu i rozpaczliwie szuka pomocy, toteż usiadł na podłodze, by cierpliwie poczekać, aż się przebudzi.
Nie miał nic do roboty. Pozostało mu obserwować kobietę.

Tagi:

Awatar użytkownika
Marian
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 305

(Jak odebrać)Sobie życie w 10 dni!

Post#2 » 14 gru 2017, o 13:39

Rozumiem, że jest to początek czegoś większego. Jeśli nie, to brak jest zakończenia.

Jest tu sporo niezgrabnych zdań, "ozdobionych" często niepotrzebnymi słowami. Powoduje to, że są one mało czytelne.
Poniżej podaje tylko kilka przykładów:
Pradziad pisze:Poznali się na portalu randkowym w internecie, gdzie wcielił się w odpowiednio do tego przygotowaną postać młodego i nieśmiałego mężczyzny, który wraz z zacieśnianiem się ich znajomości odkrywał, co raz więcej.

Pradziad pisze:Największe natężenie butelek na drugim piętrze odkryło pokój, gdzie zwykle sypiali.

Pradziad pisze:Po tygodniu intensywnego oczekiwania w końcu się zjawili.

Pradziad pisze:Pijani automatycznie wkroczyli do pokoju i natychmiast zasnęli.


Uważam, że powinieneś popracować nad budową zdań.
Pozdrawiam :smile:

Pradziad
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9

(Jak odebrać)Sobie życie w 10 dni!

Post#3 » 15 gru 2017, o 00:06

Dziękuje bardzo!

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4476

(Jak odebrać)Sobie życie w 10 dni!

Post#4 » 15 gru 2017, o 12:15

Tytuł niegramatyczny. Idea umieszczania części zdania/paru słów w nawiasie polega na tym, by część poza nim samodzielnie stanowiła gramatycznie sensowny ciąg słów, a "sobie życie w 10 minut" nic nie znaczy.

Nóż wbił się w miękkie ciało. Z miejsca zaczęła wypływać strużkami szkarłatna krew, która przypominała mu niezdatne do wypicia wino.
Tak zasadniczo póki nóż był w ciele, to krwawienie byłoby niewielkie, bo zawsze w jakiś sposób tamuje, a nie ma słowa o tym, że wyjął ostrze.

Nóż wbił się w miękkie ciało. Z miejsca zaczęła wypływać strużkami szkarłatna krew, która przypominała mu niezdatne do wypicia wino. Ofiara piszczała spod grubego sznura zakrywającego jej usta. Wiła się, wykręcała, lecz bezskutecznie. Węzły były wykonane dłońmi prawdziwego ‘artysty’, który jako jedyny mógłby je rozsupłać. Wpijały się głęboko w kobietę, wywołując dodatkowy ból. Większość sińców oraz przekrwień było ich efektem.
Powtórzenia.

Nie była dla niego pierwszą, lepszą ofiarą i wiedział, co zrobić.
Pierwszą lepszą.

Poznali się na portalu randkowym w internecie, gdzie wcielił się w odpowiednio do tego przygotowaną postać młodego i nieśmiałego mężczyzny, który wraz z zacieśnianiem się ich znajomości odkrywał, co raz więcej.
Wiadomo, że jak portal randkowy, to w internecie ;)) To jest coś sortu masła maślanego.

Największe natężenie butelek na drugim piętrze odkryło pokój, gdzie zwykle sypiali.
odkryło pokój? raczej wskazało, który to był.

Oczywiste, że nie zamierzał zabić dziewczyny od własnego widzi mi się.
widzimisię

Miejscami w nieco nienaturalny sposób omijasz podmiot zdań - nie piszesz "bohater sprawdził", "bohater zrobił", tylko używasz mowy niezależnej w stylu "należało sprawdzić", "można było".

W sumie tak - niby opisujesz fabrykę, ale nie do końca, bo choć rzucasz pojedynczymi informacjami, niewiele z nich wynika. Żeby dojść do podstawowej informacji, jak ilość pięter, trzeba wnioskować z pojedynczych zdań oddalonych od siebie o dobre kilkanaście innych. Nie wiemy, co w niej produkowano, a to dałoby jakieś wyobrażenie o tym, jak mogła wyglądać, jaka mogłaby być jej wielkość, co mogłoby być w okolicy (bo inaczej wygląda zakład produkujący płyty pilśniowe, a inaczej produkujący radia lub pralki z gotowych części). Nie wiemy właściwie, jak wyglądała, czy to były duże hale przemysłowe, czy małe pomieszczenia na piętrach, których, okej, było trzy, ale co nam daje ta informacja? Wiemy tyle, że piece kotłowe znajdowały się na trzecim piętrze, co w ogóle jest dla mnie bezsensowne, bo kto umieszcza kotłownię na najwyższym piętrze? Tym bardziej, że strop miejscami jest zbyt słaby, by taki ciężar utrzymać. Jeżeli nie była to w zamierzeniu kotłownia, tylko stojące wolno kotły, które ktoś np. przed zamknięciem fabryki przeniósł, to dlaczego wytaszczył je akurat na najwyższe piętro? Brzmi jak fajny rekwizyt, by rozciapciać na pastę bezdomnych, ale zupełnie nielogiczny.

Jeśli przyjedzie pociągiem, zamiast samochodem będzie dla niego prościej i szanse na jakichkolwiek świadków drastycznie spadną.
Dlaczego? To miała być fabryka na drugim końcu miasta, w rejonie, do którego nikt się nie zapuszcza - a tu wychodzi, że w pobliżu musiała być stacja kolejowa, skoro dziewczyna miałaby pojechać właśnie pociągiem na randkę. Nie szłaby na pewno pieszo paru kilometrów z tej okazji, więc nie dość, że stacja była blisko, to jeszcze musiały zatrzymywać się na niej pociągi osobowe, więc siłą rzeczy wcale nie jest to wyludniony teren, a stacja musi być jest używana i uczęszczana, skoro funkcjinuje.

A nawet, jeśli to nie dosięgną najbliższych domostw, ze względu na mały zasięg działania.
To w końcu była to okolica, w której mógł bezkarnie zawalić część piętra bez zaalarmowania nikogo, czy nie? Bo łomot kilku kotłów spadających na niższą kondygnację raczej nie brzmi jak ćwierkanie ptaków.

Głos miała nieco piskliwy i bardzo dziewczęcy, ale potwierdził on to, że dane osobowe z portalu zgadzały się.
To znaczy? Bohater stwierdził "Wszystko się zgadza" na zasadzie "Ufff, piskliwy głos, a więc kobieta, a nie Marek, lat 45" czy "Ufff, ma piskliwy głos, musi być (na przykład) tak drobna i dziewczęca jak na zdjęciach"?


Masz ogrom błędów, do tego stopnia, że trzeba by tu wypisać dosłownie każde zdanie. Z opisów niewiele wynika, są zauważalne błędy logiczne i po prostu źle się to czyta.
Pomysły o psychopatycznych mordercach zawsze mają potencjał, ale tu wygląda to jak nieprzemyślany misz-masz. Bohater niby jest wysoce inteligentnym mordercą, który manipulacją zwabia młodą kobietę do opuszczonej fabryki i chce ją złożyć ofiarnie jak baranka, i z jednej strony ma ewidentnie zapędy wzięte z Dextera i lubi swoje ofiary związywać, układać na folii, by nie zanieczyszczać miejsca zbrodni, i dźgać/kroić, a z drugiej chce się bawić chyba w komorę gazową. Dosłownie jakby nie mógł się zdecydować, jak dziewczynę zabić, więc a co tam, najpierw ją zwiąże, by cierpiała przez niedokrwienie kończyn i przetarcia, potem ją trochę podźga, a na końcu zabije nieokreśloną trucizną. Plus chyba wcale nie jest tak bystry, jak mu się wydaje, bo nie dość, że wybiera lokalizację, która wcale nie wygląda na tak wspaniałą, to jeszcze wymyśla przedziwnie utrudniony sposób na eliminację bezdomnych przebywających w jego miejscu zbrodni, zamiast po prostu ukradkiem choćby poderżnąć im gardła czy podrzucić zatruty alkohol. Wybiera sposób może fajny dla filmów Michaela Baya, ale w realnym życiu stanowi same problemy, bo hałas, fatyga i siła strongmena, by przesuwać nie wiadomo skąd znajdujące się na najwyższym piętrze kotły własnoręcznie.
Dla mnie "nie" i stylistycznie, i treściowo.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Fantastyka”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość