Nowy świat. Fragment powieści.

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Osioł
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 7

Nowy świat. Fragment powieści.

Post#1 » 8 maja 2018, o 10:22

Nazywam się Varad Radak, ale nie jest to imię z czasów, gdy byłem jeszcze człowiekiem. Moja historia, zresztą jak wiele innych, bo jak się miało później okazać nie wszystkie, zaczyna się w dniu narodzin. Na chrzcie dostałem Tomasz, zapewne to imię było popularne na początku lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, chociaż rodzice uparcie powtarzali, że to po świętym Apostole. Sceptyku. Co akurat by się zgadzało, tylko nie wiem, czy to tak działa.
Należałem do pokolenia, które zaczęło się dusić w ciągle malejącym świecie. Do pokolenia, które urodziło się za późno, by móc skosztować prawdziwej wolności, podróżując w nieznane jak Kolumb, Cortez, Magellan, czy inni wielcy odkrywcy. Do pokolenia urodzonego za wcześnie na podbój kosmosu, kiedy historia odkryć zatoczy koło przebijając dokonania swoich sławnych poprzedników. Pokolenie bez celu. Zawieszeni. Jednak tamtego pamiętnego dnia stałem w Nowym Świecie, pełny nadziei na równi z obawą, co mogę tu znaleźć.
Od początku.
Pominę dzieciństwo i szkołę, ponieważ nie są istotne w tej opowieści. Zacznę od momentu, gdy uporczywy dzwonek budzika przypominał o konieczności spełnienia tych wszystkich oczekiwań społecznych z pracą na czele. Ślady na śniegu w pobliżu skrzynki pocztowej zwiastowały nadejście przesyłki. Z Ameryki w trzy tygodnie. Program do dłubania w mózgu marki TMI. Znalazłem w Internecie, a zaczęło się jeszcze wcześniej.
Umarłem.
Nie tak od razu na zawsze. Serce nie biło tylko dwie minuty. Tak powiedzieli lekarze, ale dla mnie to była wieczność. Mówili, że to tryb życia, przemęczenie, depresja, myślę, że nikt nie wiedział naprawdę. Trafiłem do szpitala w fatalnym stanie, na granicy agonii z trudnościami w oddychaniu. Później, zaczęły szwankować nerki, wątroba aż stanęło serce. Szpitalna sala, świetlisty tunel, Bóg, aniołowie… Bzdury. Zapadłem się w nicość. Trwałem w ciemności, aż w końcu, wśród błysków i trzasków, prawa fizyki nagle oszalały. Byłem widzem, aktorem i krytykiem naraz. Filmem było moje życie, a najgorsza w tym wszystkim, perspektywa zamkniętego rozdziału. Paskudne uczucie. Tyle chciałem zrobić. Zawsze miałem wszystko, by zrealizować swój pomysł na życie, a teraz… To koniec. Przegrałem, a huśtawka emocji na karuzeli wspomnień, dopiero się rozkręcała. Kolejne epizody. Te wszystkie ważne rzeczy. Praca, pozycja, pieniądze… Ile to warte po śmierci? Dużo ważniejsze były z pozoru błahe, dobre uczynki. Kilka groszy dla żebraka, pomoc w problemach, zwykła ludzka życzliwość, dająca pamięć przesyconą szczerym podziękowaniem. Prawdziwa siła. Krok po kroku odkrywałem, co jest ważne w życiu człowieka, a tempo wciąż wzrastało. Było mnie tysiące. Tylu, ile dokonałem wyborów. Myślałem, że umrę po raz drugi, kompletnie rozbity. Wtedy poczułem uderzenie, potem następne. Wszystkie puzzle złączyły się w całość. Wróciłem.
– Takie rzeczy się zdarzają – Lekarz rozłożył ręce.
W każdym razie na przekór wszystkim dość szybko doszedłem do siebie. Dziś wiem, że to był początek. Żar nadchodzących zmian, rozpalił ogień. Zapłonęła ciekawość, postanowiłem znaleźć odpowiedź. Co dzieje się z człowiekiem po śmierci? Pominę wierzenia, bo jest tego naprawdę dużo, a to nie jest religijno-teologiczna opowieść. Pominę również, pomysły na klucz do zaświatów w postaci widelca włożonego do kontaktu. Takie rzeczy nie wchodzą w rachubę. Szukałem naprawdę długo. Czego to ludzie nie wymyślą, by zarobić parę groszy. Pomijam wiec również, internetowych guru, którzy z holistycznym przesłaniem bezinteresownej miłości, biorą tysiąc dwieście brutto za kurs doskonałości.
W końcu znalazłem. Uwierzyłem w opowieść człowieka, którego wiarygodność opierałem na solidnych podstawach. Miał wiele do stracenia. Mimo wysokiej pozycji społecznej, narażając się na drwiny, ogłosił, że stworzył technologie umożliwiającą kontakt z zaświatami. Założył instytut.
The Milwaukee Institute. Program: Otwarcie bramy. Sesja pierwsza.
Połóż się wygodnie, zamknij oczy i sprawdź, czy słuchawki są poprawnie założone. Niekoniecznie w takiej kolejności, ale grzebanie we własnej głowie, wymaga zachowania pewnych zasad bezpieczeństwa. Ogólny schemat działania, technologii dudnień różnicowych, opiera się o naprzemienny dźwięk o określonej amplitudzie, który wywołuje aktywność fal mózgowych, mającą za zadanie, synchronizować połączenie między półkulami. Reszta nagrania to głos lektora, który jak terapeuta, posługując się hipnozą, prowadzi nas za rączkę po zakamarkach umysłu. To dosyć ważne, ponieważ zachowanie równowagi, wpływa na wypracowanie innego sposobu myślenia. Nie bądźmy pół mózgami. Nazwałem to odmiennym spojrzeniem, a o konsekwencjach zmiany w postrzeganiu, miałem dowiedzieć się znacznie później.
Szło topornie, ale do przodu. Co prawda zaangażowanie zmalało, aczkolwiek lubiłem relaksować się przy dźwiękach muzyki, opartych o technologie dudnień różnicowych. Wtedy, wczesnym wieczorem, słuchając nagrania, odpłynąłem. Uleciała świadomość, a gdy powróciła, nie mogłem się ruszyć. Byłem sparaliżowany, a po powierzchni mojego mózgu wesoło tańczyły, rytmicznie trzaskające elektryczne impulsy, ale mi nie było do śmiechu. Poczułem szarpnięcie, jakby ktoś złapał mnie za kark i pociągnął. Spadałem z ogromną prędkością, przerażony w kompletnej ciemności, kręcąc bączki, piruety i wirując wokół własnej osi. Błędnik oszalał, a ściśnięty brzuch podszedł mi niemal do gardła. Co tu dużo gadać, jeszcze nigdy tak się nie bałem, a najbardziej ze wszystkiego przerażała mnie niemoc. Wróciłem. Paraliż ustąpił, czucie rozlało się gorącą falą po ciele. Osiągnąłem, co chciałem, ale nie tego oczekiwałem. Dałem sobie spokój.
Nie wiedziałem, że gdy zaglądasz za kurtynę, oddzielająca świat żywych, od świata umarłych, to działa w obie strony.
Lipcowy dzień. Słonecznie, zielono, rześko. Czwarta nad ranem. Obudziło mnie potworne pragnienie, więc poszedłem po wodę. Po powrocie, a nie było mnie zaledwie chwilę, coś się nie zgadzało. Ktoś spał w moim łóżku, co było niemożliwe, ponieważ mieszkałem sam, a nie przypominałem sobie, bym kogoś zapraszał. Tym kimś byłem ja. We własnej osobie. Jako że było nas wtedy dwóch naraz, dysonans uderzył mnie jak obuchem w głowę. Powróciły skurcze żołądka. Byłem pewny, że umarłem. Większość początkowych doświadczeń to głównie ataki paniki. Dziś już wiem, że ludzki umysł nie potrafi przyjąć pewnych rzeczy i reaguje strachem. Wtedy też szybko wróciłem. Po prostu obudziłem się w łóżku, a mój mózg wziął to za senną mare. Przynajmniej tak sobie tłumaczyłem, ale lawiny już nie dało się powstrzymać.
Systematyczność, konsekwencja, jasno obrany cel, pomnożone przez czas dają wynik w postaci sukcesu. Zgodnie ze wzorem, trochę potrwało, ale udało mi się nauczyć kontroli. Świat mojego umysłu. Pamiętam pierwszy raz, gdy skoczyłem na dach garażu, a później odbiłem się i poleciałem. Jak ptak albo samolot. Wolność, jaką daje latanie, jest nie do opisania, tak jak nie da się wyjaśnić, tych wszystkich możliwości, jakie daje świadome śnienie. Wtedy nie wiedziałem, że nikt z nas nie ma czasu do stracenia. Świat snu to była świetna zabawa i nie różnił się niczym od jawy, a przynajmniej nie dla mojego układu nerwowego. Czułem dotyk, zapachy, mogłem jeść i karmić zmysł wzroku, zwiedzać i oglądać cuda ziemskiego świata. Zrobić te wszystkie rzeczy, których nie mogłem za dnia. Czasem, podczas podróży, pojawiały się zakłócenia, jakby ktoś na chwilę zmienił kanał w telewizorze. Otoczenie ciemniało, a świat pokrywała zielona poświata. Z pozoru nic szczególnego.
Właśnie w takim upiornym klimacie, na ziemi umarłych, Marla wkroczyła w moje życie. To było podczas jednej z podróży. Spotkałem Ją po raz pierwszy. Olśniewająca kobieta. Smukła, wysoka, wprost nierealna. Miała piękne długie włosy koloru hebanu opadające zmysłowo na łabędzią szyję. Ubrana w długą jadeitową suknię. Była inna. Prawdziwa. Nie zachowywała się jak senne mary. Atrapy, twory umysłu, które można tworzyć i rządzić nimi do woli. Chciałem podejść, ale rozpłynęła się nagle, tylko po to, by pojawić się kilkadziesiąt metrów dalej. Bawiliśmy się w kotka i myszkę, aż znalazłem się w jakimś starym opuszczonym szpitalu. Wybite szyby, odrapana lamperia, brudne sale, korytarz, schody. Prosektorium skąpane w zielonkawej poświacie, wciąż przesycone zapachem śmierci. Uciekała. Na cmentarz niedaleko. Szmaragdowe oświetlenie już nie zniknęło. Widmowy klimat. Kobieta stała na wzgórzu, pod drzewem, wpatrując się w nagrobek. Podszedłem. Podniosła głowę.
– Długo cię szukałam Varadzie – powiedziała.
Tak. To wtedy się zaczęło.

Tagi:

Awatar użytkownika
Eneriston
Zdobywca Artefaktu 2017 i Komentator Miesiąca
Posty: 249

Nowy świat. Fragment powieści.

Post#2 » 8 maja 2018, o 18:47

Muszę przyznać, że nieco zmęczyła mnie lektura tego tekstu. Dopiero za drugim czy trzecim podejściem wyłapałam (chyba) ogólny sens. Piszesz w nieco zagmatwany sposób, rzadko kiedy jasno przedstawiasz informacje potrzebne czytelnikowi do zorientowania się, co dzieje się z bohaterem i kim on tak naprawdę jest. A czasem trzeba powiedzieć kilka rzeczy w prosty sposób. Za to pojawia się całkiem sporo ciężkich, trudnych zdań, w które trzeba się wczytać, żeby dobrze zrozumieć. Albo przeczytać dalszą część tekstu, by wyłapać, o co chodziło kilka linijek wcześniej, przynajmniej ja tak miałam. Przyczepię się też do tytułu. Myślę, że jest trochę oklepany i gdyby wpisać go w wyszukiwarkę, to pojawiłoby się kilka pozycji o takiej samej nazwie. A dobrze jest, jak tytuł przyciąga uwagę, czymś się wyróżnia.
Niezbyt często sięgam po fantastykę, ale wydaje mi się, że pomysł z kontrolowaniem snu i zacieraniem się granic między rzeczywistością a snem jest ciekawy. Chętnie poczytałabym więcej, ale w nieco prostszej formie.

Masz problemy z przecinkami i musisz chyba trochę nad nimi posiedzieć. Zgrzytnęło mi też kilka innych rzeczy:

Osioł pisze:Do pokolenia, które urodziło się za późno, by móc skosztować prawdziwej wolności, podróżując w nieznane jak Kolumb, Cortez, Magellan czy inni wielcy odkrywcy.

Nie Cortez, tylko Cortés.

Osioł pisze:Po kolei, lekarze rozkładali ręce, zamiast powiedzieć: nie wiemy co ci było.

Tutaj to "po kolei" wydaje mi się zbędne, poza tym rozkładanie rąk oznacza bezradność, brak wiedzy, co zrobić, więc tak jakby lekarze mówili w ten sposób "nie wiemy, co ci było".

Osioł pisze:Uwierzyłem w opowieść człowieka, którego wiarygodność opierała się na solidnych podstawach. Miał wiele do stracenia.

Jakiego człowieka? Brakuje dopowiedzenia, kim jest ten człowiek i nie wiadomo, po co w ogóle pojawia się w powieści.

Osioł pisze:Co tu dużo gadać, jeszcze nigdy tak się nie bałem. Najbardziej ze wszystkiego boję się niemocy. Wróciłem.

Powtórzenia, może lepiej: Najbardziej ze wszystkiego przerażała mnie niemoc.
Ten powrót jest bardzo nagły, trochę bym go rozwinęła.

Osioł pisze:Nie wiedziałem, że gdy zaglądasz za kurtynę oddzielająca świat żywych od świata umarłych. To działa w obie strony.

Niepotrzebnie zrobiłeś z tego dwa zdania.

Osioł pisze:Systematyczność. Konsekwencja. Jasno obrany cel, pomnożone przez czas dają wynik w postaci sukcesu.

Tutaj też zbędne kropki, wymieniłabym te rzeczy po przecinku.
Granice mojego języka są granicami mojego świata.

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 332

Nowy świat. Fragment powieści.

Post#3 » 8 maja 2018, o 19:17

Zgadzam się z Eneriston.
Uważam, że piszesz dobrze i ciekawie, ale za bardzo gmatwasz, skaczesz w czasie i nie dopowiadasz zbyt wielu rzeczy, tak że w zasadzie nie wiadomo, o co chodzi. Są też błędy interpunkcyjne, co koleżanka już zauważyła.
Ale dzięki za lekturę :)
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

Awatar użytkownika
Osioł
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 7

Nowy świat. Fragment powieści.

Post#4 » 8 maja 2018, o 19:37

Eneriston pisze:Nie Cortez, tylko Cortés.

Według SJP obie formy są poprawne.

Niektóre błędy wynikają z edycji tekstu. Różni się trochę od pierwowzoru, którego publikować w Internecie nie zamierzam. Od początku:
Eneriston pisze:Tutaj to "po kolei" wydaje mi się zbędne, poza tym rozkładanie rąk oznacza bezradność, brak wiedzy, co zrobić, więc tak jakby lekarze mówili w ten sposób "nie wiemy, co ci było".

– Takie rzeczy się zdarzają. – Lekarz rozłożył ręce.
Eneriston pisze:Jakiego człowieka? Brakuje dopowiedzenia, kim jest ten człowiek i nie wiadomo, po co w ogóle pojawia się w powieści.

Podczas edycji z rozpędu wyciąłem "założył instytut".
Eneriston pisze:Powtórzenia, może lepiej: Najbardziej ze wszystkiego przerażała mnie niemoc.

Tu nie wyłapałem. Dziękuje za podpowiedź.
Eneriston pisze:Niepotrzebnie zrobiłeś z tego dwa zdania.

Eneriston pisze:Tutaj też zbędne kropki, wymieniłabym te rzeczy po przecinku.

Kosmetyka.
Eneriston pisze:Muszę przyznać, że nieco zmęczyła mnie lektura tego tekstu. Dopiero za drugim czy trzecim podejściem wyłapałam (chyba) ogólny sens. Piszesz w nieco zagmatwany sposób, rzadko kiedy jasno przedstawiasz informacje potrzebne czytelnikowi do zorientowania się, co dzieje się z bohaterem i kim on tak naprawdę jest. A czasem trzeba powiedzieć kilka rzeczy w prosty sposób. Za to pojawia się całkiem sporo ciężkich, trudnych zdań, w które trzeba się wczytać, żeby dobrze zrozumieć. Albo przeczytać dalszą część tekstu, by wyłapać, o co chodziło kilka linijek wcześniej, przynajmniej ja tak miałam.

To martwi mnie najbardziej. Tekst powinno się czytać lekko, łatwo i przyjemnie. Co prawda, częściowy chaos jest zamierzony, ale nie powinien sprawiać trudności. Może ingerencja w tekst i zbyt krótki fragment maja na to wpływ. Poprosiłbym o przykłady w sprawie trudnych zdań i sugestie jak to uprościć.
Eneriston pisze:Przyczepię się też do tytułu.

Tytuł roboczy i to jednego rozdziału. Powieść zatytułowałem "Władcy Emocji".

Z przecinkami to dłuższa historia... ¯\_(ツ)_/¯

Głodzia pisze:Zgadzam się z Eneriston.
Uważam, że piszesz dobrze i ciekawie, ale za bardzo gmatwasz, skaczesz w czasie i nie dopowiadasz zbyt wielu rzeczy, tak że w zasadzie nie wiadomo, o co chodzi. Są też błędy interpunkcyjne, co koleżanka już zauważyła.
Ale dzięki za lekturę :)

Świat snu, przynajmniej na początku jest chaotyczny. Chyba dla każdego. Poprosiłbym o przykłady, sugestie, uproszczenia.
Dziękuje za komentarze.

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1885

Nowy świat. Fragment powieści.

Post#5 » 9 maja 2018, o 09:16

O co tu chodzi?

Fajny masz styl i dlatego jak najszybciej popraw babole. Przy fajnym stylu przeszkadzają bardziej. Popraw w tym tekście, który wrzuciłeś na forum. Ten na Twoim dysku raczej czytelników nie zainteresuje :)

Powieść zatytułowałem "Władcy Emocji".
O wiele za wcześnie, ale masz rację, ciężko pisać nie mając roboczego tytułu. Sugeruję, abyś się nie zarzekał, że to, co piszesz zakończysz jako powieść. Zbędne obciążenie i parawie na pewno zrezygnujesz, zanim dociągniesz do połowy. Najważniejsza jest myśl, wszystko, co chcesz powiedzieć - to dlatego warto wracać do napisanych wcześniej fragmentów i rozwijać tematy... albo pisać od nowa. Masz taką myśl, czy dopiero czekasz, aż myśl się pojawi?

Awatar użytkownika
Osioł
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 7

Nowy świat. Fragment powieści.

Post#6 » 9 maja 2018, o 17:31

szczepantrzeszcz pisze:popraw babole

Babole poprawię w sobotę. Wiem, że sam nie dam sobie rady (interpunkcja), a dopiero wtedy ktoś mi pomoże. Postaram się też, pozmieniać niektóre akapity, by było bardziej przejrzyście.
szczepantrzeszcz pisze: Ten na Twoim dysku raczej czytelników nie zainteresuje

Nie prześladuj mnie! :-D
szczepantrzeszcz pisze:O wiele za wcześnie, ale masz rację, ciężko pisać nie mając roboczego tytułu. Sugeruję, abyś się nie zarzekał, że to, co piszesz zakończysz jako powieść. Zbędne obciążenie i parawie na pewno zrezygnujesz, zanim dociągniesz do połowy. Najważniejsza jest myśl, wszystko, co chcesz powiedzieć - to dlatego warto wracać do napisanych wcześniej fragmentów i rozwijać tematy... albo pisać od nowa. Masz taką myśl, czy dopiero czekasz, aż myśl się pojawi?

Mam dużo surowego tekstu. Praktycznie całą powieść. Właśnie teraz dopiekam, a szukam pomocy, żeby nie wyszedł zakalec. Moją bolączką nie jest brak pomysłów, tylko brak warsztatu.

Awatar użytkownika
Osioł
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 7

Nowy świat. Fragment powieści.

Post#7 » 11 maja 2018, o 21:36

Co mogłem, to poprawiłem. Mam nadzieję, że jest bardziej przejrzyście.

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości