Strącenie - Część Pierwsza

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Strącenie - Część Pierwsza

Post#1 » 16 sie 2018, o 13:36

– Cisza! Cisza na sali!
Starszy mężczyzna zagrzmiał w półokrągłej, pękatej sali. Oprócz niego, na szerokich ławach zasiedli zebrani. Zamilczeli, gdy starzec podniósł głos. Byli też tacy, co woleli po prostu wyjść w takim momencie. Reszta czekała na zarzuty i wyrok. Arbiter nerwowo na wszelki wypadek uderzył sędziowskim młotkiem w metalową podstawkę jeszcze kilka razy, by nie było wątpliwości. Puszczały mu nerwy. Czuł to po mokrym czole, które przetarł kawałkiem materiału. Uznał, że jest gotowy, do kolejnego, męczącego procesu. Dość szybko zakrył swoją łysinę czerwonym biretem.
Placówka Ziemskiego Trybunału w Los Angeles, jest chyba największym ośrodkiem sądowniczym na Błękitnej, ale i tak ciężko czasem jest kontrolować rozszalały tłum, wpędzony w skrajności. Arbiter Clarcson jeszcze raz spojrzał na podejrzanego surowym okiem. Wyglądał niepozornie. Siedział sam na solidnej ławie. Młody brunet o zielonych oczach. Przeciętna budowa ciała i zarost tanim kosztem. Luźny, czarny t-shirt I przetarte jeansy. Obywatel.. Aresztowany we własnym mieszkaniu. Owszem bał się potwornie. Takich jak on, Clarscon poznaje na kilometr. Miał pecha. Podobnie jak tysiące, albo miliony mało grzesznych obywateli, którzy stali się przestępcami przez podstawione wcześniej dowody.
Sędzia śledził niewielkie nadruki na starodawnym świstku papieru. Przy okazji coś mamrotał do siebie. Miał nieodparte wrażenie, że zgromadzeni wlepili wzrok w jego zmęczoną facjatę. Nie ma co zwlekać. Czas zacząć w końcu rozprawę, na którą wszyscy tak oczekują.
– Dziś zebraliśmy się by osądzić poczynania przestępcze, obecnego tutaj obywatela Matta Flamea. Wobec naszej wspólnoty, jego czyny znajdą się w rękach sprawiedliwości. Proszę prokuratora o głos.
Starzec odkaszlnął kilka razy. Tak go to męczyło, że musiał mocno podeprzeć się jedną ręką. Druga dłoń wskazywała na mężczyznę w fioletowej todze, który wylazł na środek z toną papierzysk, spiętych w jednolitą bryłę. Z tego stosu wyciągnął jeden, właściwy dokument.
W tym samym czasie, ławka, gdzie siedział skuty podejrzany została otoczona przez dwóch funkcjonariuszy. Byli uzbrojeni po zęby. Flame tylko spojrzał na nich zimnym kątem oka. Najwidoczniej coś kombinował. Ktoś wrobił go w to bagno. Podejrzewa sam rząd oczywiście. Ciężko, by wzorowy pracownik zakładów Dream Heaven C.O w Los Angeles dokonałby jakiejkolwiek zbrodni. Dziwaczny osobnik najpierw zaczekać. Kompletna cisza to priorytet. Każdy szept był tłumiony kontrolnym wyciągnięciem palucha w kierunku nosa. Z samych ust aż zionął obrzydliwą pogardą.
– Najwyższy Arbitrze. Szanowni zebrani. W dniu osiemnastego lipca, roku dwa tysiące czterdzieści sześć, na ulicy Parthenia street w pełni świadomie i jawnie, obecny tu Matt Flame, dopuścił się kradzieży i morderstwa na Jessice Collins, zamieszkałej również na Parhenia Street. Według świadków sprawca uciekł z miejsca przestępstwa, prawdopodobnie do swojego mieszkania na Saticoy street. Oskarżony zaatakował ofiarę nożem i zadał jej około 12 śmiertelnych pchnięć w okolicach klatki piersiowej. Następnie ukradł jej torbę z zawartością I personalny komunikator, po czym uciekł
Flame otwarł szeroko oczy. Zrobili go i to na szaro. A pięści same mu się zaciskały. Być może chciał się już bić. Kusiło go by zaryzykować i po prostu uciec. Mimo to, bał się o swoją żonę, która pozostała w domu sama. Uczynili z niego mordercę i złodzieja w zaledwie kilka minut. Teraz mogli z nim zrobić co tylko chcieli. Tak głosi prawo obecnego rządu. Bandyckie prawo. Nawet nie wyznaczyli mu prawnika, który posłużyłby za jakąkolwiek linię obrony. Stracił już wszystko.
– Przez ile pokoleń Wysoki Sądzie, będą nas gnębić szczury, którzy żerują na zdrowym społeczeństwie naszej Matki Ziemi? A ileż nasza walka przeciwko takim osobnikom jak obecny tutaj Matt Flame, będzie trwać i to z jakim skutkiem?
Publikę opętało. Zaczęli buczeć I ryczeć, namiętnie zataczając okręgi zamkniętymi pięściami. Niektórych jakaś siła rwała na środek. Na szczęście na miejsce zjawił się kolejny oddział mundurowych w granatowych hełmach. Pilnowali wejść przy ławach. Nawet mysz się nie prześlizgnie. Wszyscy uzbrojeni w karabinki szturmowe klasy GeNom. Stary Clarscon znowu próbował uciszyć wściekłą ludność swoim młotkiem sędziowskim. Niewiele to pomagało. Prędzej wyzionie żywota niż usłyszy oczekiwany rezultat.
– Cisza! Cisza! Proszę o spokój!
Jurysta też miał coś do powiedzenia. Nie łagodził sytuacji. Wręcz przeciwnie, dorzucał oliwy do ognia.
– Tak drodzy zebrani. Oto chwast, którego korzenie dotknęły naszą społeczność. Nie możemy się na to godzić. Oceńcie sami obywatele. Czy tak ma wyglądać nasz dom? Jak długo będziemy to znosić?
Nie musiał się starać. Nie potrzebował dowodów. Obecne czasy i rządowy program projektu “Wspólnota”, dość sprawnie zajmowały się jednostkami niewygodnymi dla obecnych władz. Eksterminacja w czystym mundurze. Po prostu.
Sytuacja wymykała się spod kontroli. Tłum próbował przecisnąć się przez zabezpieczone przez służby ławy i wyjść na sam środek. Wykrzykiwali, słowem ryczeli coś o własnoręcznym samosądzie na podejrzanym. Obecne władze skutecznie wyprały im mózgi.
– Przecież… ja nikogo nie zamordowałem.. To jakiś koszmar. – Matt naiwnie myślał, że kilka nieśmiałych słów z jego ust wszystko wyjaśni. I tak go nikt nie słyszał.
Skrępowane nadgarstki uwierały coraz bardziej, a nogi same wybijały nerwowe rytmy. Musi uciekać… Tak mu przynajmniej podpowiadała widmowa postać podczas transmisji w holodysku którego odebrał w mieszkaniu.. Może to właśnie ten osobnik stoi za tym wszystkim?
Pomyślał zaledwie, że to nie czas i miejsce na takie rozmyślania. Tym bardziej, że nie mógł już usiedzieć na miejscu przez tyle godzin, a nogi powoli drętwiały. Nie szkodzi. Mimo to, powoli podnosił się z miejsca, kiedy cała uwaga mundurowych skupiła się na awanturze i powoli przeszedł przez prosty blat. Był tuż za plecami strażnika, który sprowadzał posiłki przez swój komunikator sieciowy. Problem polegał tylko na tym, że nie bardzo wiedział co dalej. Nie był żadnym fachowcem. Akcje z cichym morderstwem z zimną krwią, znał tylko z filmów i pradawnych książek. Oglądał i czytał tego sporo po robocie w ramach zasłużonego relaksu.
Za dużo myślał. Za mało działał. Jak to on. Najpierw należało opanować drgające kolana z galarety. Jeszcze chwila i się wywali. Przełom nastąpił wtedy, kiedy pomyślał o skurwysyństwie, jakie na nim zrobili. Nie spodziewająca się ofiara, poczuła jak na jej szyi zaciska się chłodny metal, który wrzynał się w nagą szyję. Gliniarz automatycznie wychylił ciało lekko w tył i wymachiwał łapami, by sięgnąć po swoją broń. Przy okazji spod kasku sączyły się chropowate kaszlnięcia. Im bardziej Flame dusił, tym osobnik charkał jeszcze bardziej. Niewinny poczuł dziwaczną podnietę znęcania się. Każdy szmer czy odgłos, nakręcał go jeszcze bardziej i coś w końcu kazało mu zabić żółtodzioba. Ba, nawet te melodie sobie nucił pod nosem.
Oczywiście te poczynania zwróciły uwagę niektórych osobistości. Niektórych, bo członkowie ławy przysięgłych wciąż próbowali wyrwać się z miejsc. Sędzia blady jak ściana, wystawił dłoń w kierunku szaleńca, a ta dziwnym trafem skamieniała.
Zęby już szykowały się do tańca w środku starczych ust. Co innego Flame. Słodki smak przemocy wciąż w nim buzował. Jednak pozostał w nim spokój i opanowanie.
– Ani drgnijcie, bo zginie. Wszyscy do tyłu. – Matt powoli kierował się wraz z zakładnikiem w stronę głównych drzwi, które już były otoczone. Ci, co podeszli, automatycznie cofnęli się. Tylko jeden z nich miał cały czas rękę na spuście. To tak na wszelki wypadek.
Starał się nie wykańczać do końca służbisty. Nie miał zamiaru ciągnąć przed sobą ciężkiego od sprzętu truchła. Poza tym żywy może mu się jeszcze do czegoś przydać.
– Spokojnie Flame. Puść go. To nie zmieni twojej sytuacji, tylko ją pogorszy. Będziesz osądzony wedle prawa. Osobiście zweryfikuje twoją postawę– Sędzia próbował zagadać szaleńca ile tylko się dało. Funkcjonariusze tylko czekali na dobry moment. Flame mu nie odpowiedział.
Ofiara mężczyzny też chciała to jakoś skomentować, ale ciężko cokolwiek wykrztusić, mając żelastwo zaciśniętej na szyi. Odezwały się w nim żelazne zasady, jakich uczyli go w akademii. Nie poddawać się i walczyć do końca. Priorytet dla ziemskich służb porządkowych. Manewrował ciałem tak, by jego towarzysze sprawnie mogli oddać strzał w odpowiedniej chwili. Naturalnie Flame osiłkiem nie był. Szybko tracił na siłach przy tak marnej budowie ciała. Nabierał coraz większych haustów powietrza, jakby zaraz miał wypluć płuca z od palenia. Długo tak nie pociągnie. Jeszcze raz spojrzał na drzwi i dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że nie da rady tak po prostu uciec. Za błędy się płaci. Flame nie dał już rady. Jego dłonie odmówiły posłuszeństwa. Doskonale wiedział co to oznaczało. Z tego wszystkiego aż tracił przytomność. Dało to zbrojnemu niepowtarzalną szansę do powstrzymania chłopaka nim odzyska siły.
Policjant w końcu pochwycił swoją broń i kilka razy przywalił pyszałkowi kolbą w brzuch. Matt zwinął się w pół, porykując gorzko z potwornego bólu. Dostał dokładkę. Drugi cios z kolby zaliczył tym razem w twarz. Tak nim sponiewierało, że aż upadł na plecy. Do całej potyczki dołączyła się reszta.
Nikt ich nie powstrzymywał kiedy go kopali.Po prostu stali i oglądali. Przyjemność płynie jedynie z użycia czystej siły a nie technologicznych zabawek. Tłum szalał jeszcze bardziej. Sędzia tylko się litował.Naiwniak. Machał rękami, ba, nawet gwizdał i krzyczał, by zakończyć to szaleństwo i sprawiedliwie osądzić młodzieńca. A może po prostu nie lubił przemocy?
Nie mieli zamiaru słuchać. Jakby byli głusi na jego prośby. Gdy tylko stracił przytomność, już dalej nie wiedział co się z nim dalej działo. Czasem słyszał jakieś głosy. Przytłumione i mało znane. Potem nastała już tylko głęboka cisza.
Font, nie czcionka!

Tagi:

Mozets
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 149

Strącenie - Część Pierwsza

Post#2 » 17 sie 2018, o 21:58

Zmieniłem komentarz. Zostawiam - "opowiadanko niczego sobie". Co do korekcji tekstu - rzeczywiście w wydawnictwach mają siły fachowe. W razie przyjęcia tekstu do wydania - nie ma problemu. Pisz dalej.

Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Strącenie - Część Pierwsza

Post#3 » 17 sie 2018, o 22:25

Wypisz takowe, bo wybacz. Ślepy jestem. Wzrok nie ten. Czy aby. na pewno to czytałeś do końca? Hmm Kapitaliści? Hm nie o to chodziło w sumie. Stare opowiadanie, więc wiesz. Będę pisał właśnie na przekór innym.

Od tego są poloniści. Zleci się takiemu by sprawdził błędy ;)
Font, nie czcionka!

Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Strącenie - Część Pierwsza

Post#4 » 18 sie 2018, o 14:42

W związku z małym zainteresowaniem, wstrzymuje publikacje.
Font, nie czcionka!

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1520

Strącenie - Część Pierwsza

Post#5 » 18 sie 2018, o 15:31

Troxx pisze:W związku z małym zainteresowaniem, wstrzymuje publikacje.

widzę, że ktoś tutaj jest w gorącej wodzie kąpany :D
Ledwo dwa dni minęły od publikacji. :P Poza tym mamy wakacje, a co za tym idzie ruch na forum mniejszy niż standardowo. Ja np. mam Twój tekst na liście do przeczytania, ale pewnie usiądę do niego dziś wieczorem/jutro.
Skąd taka niecierpliwość? ;)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Strącenie - Część Pierwsza

Post#6 » 18 sie 2018, o 15:35

To nie niecierpliwość. To już po prostu powolna niechęć do publikacji i społeczności internetowych,
Jak wspominałem, to nie pierwsze miejsce literackie, gdzie publikuje... Z resztą na blogu też cisza. Dwa dni minęły, to poczekam chwilę a potem dopiero opublikuje kolejne :)
Font, nie czcionka!

Mozets
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 149

Strącenie - Część Pierwsza

Post#7 » 18 sie 2018, o 20:26

Nie wskakuj do okopu jak rekrut po pierwszym wystrzale. Masz delikatną strukturę emocjonalną ale nie przejmuj się za bardzo tym - co tu ludzie wypisują. Nie tłumacz się za bardzo. W ogóle się nie tłumacz. Jeśli komentatorzy mają rację - poprawiaj i pisz dalej. Jeśli nie - nie trać czasu na wyjaśnienia i polemikę. Ciekawy jestem jak rozwiążesz niemal westernowy dramat człowieka niesłusznie oskarżonego. Jeśli nie będzie to przyjazd kawalerii USA ratującej Matt'a z gardłowej opresji postawię Ci wirtualną kawę lub duże piwo. Czekam cierpliwie na oryginalny pomysł zatriumfowania prawdy, prawa i sprawiedliwości. Lubię motywy chłodnej zemsty w stylu Clinta Eastwood'a. W ogóle moją słabością są (od dziecka) westerny. Porywające bajki dla mężczyzn. Ale i wychowujące mężczyzn - nie transwestytów.
Do dzieła Troxx.

Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Strącenie - Część Pierwsza

Post#8 » 18 sie 2018, o 20:44

To nie western. To część space opery. Nie wiem czy Ci taki gatunek odpowiada ;) To pierwsza część. Drugą mogę wrzucić :) A i dzięki za komentarz. No chyba nie potrzebnie się tłumacze
Ps. Nie lubię westernów ale to gusta ;)
Font, nie czcionka!

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1520

Strącenie - Część Pierwsza

Post#9 » 19 sie 2018, o 08:56

– Cisza! Cisza na sali!
Starszy mężczyzna zagrzmiał w półokrągłej, pękatej sali.
Pierwsze dwie linijki i już mamy powtórzenie. ;)
Zamilczeli, gdy starzec podniósł głos.
Wydaje mi się, że lepiej brzmiałoby ''zamilkli".
Byli też tacy, co woleli po prostu wyjść w takim momencie.
Bądź co bądź ludzie to ''kto'', a nie ''co'', więc ''którzy'' brzmiałoby zgrabniej.
Arbiter nerwowo Na wszelki wypadek uderzył sędziowskim młotkiem w metalową podstawkę jeszcze kilka razy, by nie było wątpliwości. Puszczały mu nerwy.
Powtórzenie; a ''na wszelki wypadek'' uważam za zbędne - do wywalenia.
Dość szybko zakrył swoją łysinę czerwonym biretem.
''Dość szybko'' brzmi niezręcznie - zamieniłabym na ''pośpiesznie''.
Obywatel..
To miała być kropka czy trzykropek? Bo dwukropek na pewno w polskim języku nie istnieje. ;)
Owszem bał się potwornie.
''Owszem, bał się potwornie.'' Zgubiłeś przecinek.
Sędzia śledził niewielkie nadruki na starodawnym świstku papieru. Przy okazji coś mamrotał do siebie.
''Przy okazji'' - znowu, w tym kontekście brzmi niezręcznie. Lepiej brzmiałoby chociażby ''jednocześnie''.
Flame tylko spojrzał na nich zimnym kątem oka.
Zimny kąt oka? Przewiało go, że zimny? ;) Jeśli chciałeś zaznaczyć, że miał zimne spojrzenie, to należałoby skonstruować to inaczej.
Najwidoczniej coś kombinował. Ktoś wrobił go w to bagno. Podejrzewa sam rząd oczywiście. Ciężko, by wzorowy pracownik zakładów Dream Heaven C.O w Los Angeles dokonałby jakiejkolwiek zbrodni. Dziwaczny osobnik najpierw zaczekać. Kompletna cisza to priorytet.
To jest w ogóle dziwne i nieco wymuszone. Nagle wyskakujesz z tym, że najwidoczniej coś kombinował. Ale kto tak sądzi?
– Przecież… ja nikogo nie zamordowałem..To jakiś koszmar. – Matt naiwnie myślał, że kilka nieśmiałych słów z jego ust wszystko wyjaśni. I tak go nikt nie słyszał.
Znowu dwukropek! Poza tym powinien dostać srogi opieprz, nikt nie może się sam odzywać od tak w sądzie. To samo tyczy się tłumu. ;)
Skrępowane nadgarstki uwierały coraz bardziej, a nogi same wybijały nerwowe rytmy.
Uwierały raczej kajdanki, a nie nadgarstki same sobie. A rytm wybijały stopy.
Nikt ich nie powstrzymywał kiedy go kopali.Po prostu stali i oglądali. Przyjemność płynie jedynie z użycia czystej siły a nie technologicznych zabawek. Tłum szalał jeszcze bardziej. Sędzia tylko się litował.Naiwniak. Machał rękami, ba, nawet gwizdał i krzyczał, by zakończyć to szaleństwo i sprawiedliwie osądzić młodzieńca. A może po prostu nie lubił przemocy?
Mało realne. Of kors - mogło się zdarzyć, ale reakcja władz powinna być konkretniejsza, żeby wyglądało to autentycznie. Np., że policjanci wbiegli do sali, ale wciąż było ich za mało, żeby przedrzeć się przez tłum do osądzanego itd.
Ach i tutaj wcześniej mam podobne odczucia:
Sytuacja wymykała się spod kontroli. Tłum próbował przecisnąć się przez zabezpieczone przez służby ławy i wyjść na sam środek. Wykrzykiwali, słowem ryczeli coś o własnoręcznym samosądzie na podejrzanym. Obecne władze skutecznie wyprały im mózgi.

Gdy tylko stracił przytomność, już dalej nie wiedział co się z nim dalej działo.


Poza tym, czasami gubisz spację po zakończeniu zdania kropką. Druga sprawa: zamień dywizy na myślniki itd. Tu masz poradnik odnośnie tego: page/myslnik-polpauza-dywiz

Podsumowując: tekst wymaga doszlifowania, usunięcia pewnych niezręczności słowych. Co do samej treści, na razie mnie nie wciągnęła, zobaczymy jak będzie dalej. ;)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Strącenie - Część Pierwsza

Post#10 » 19 sie 2018, o 11:34

Były pòłpauzami, nie wiem dlaczego są tutaj dywizjami. W oryginale są pòłpauzy. PHP to dziwny twòr. Nie wyobrażam sobie wklepywania ręcznie półpauz w edytorze posta przy np 13 stronicowym opowiadaniu ( tym bardziej, że w oryginale są półpauzy.) Tak, czy siak dzięki. W Faszystowskich rządach GRL wszystko możliwe:) Błędy techniczne to kwestie kropelkowe, które można poprawić.
Font, nie czcionka!

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: kamelia i 1 gość