Noc księżycowa

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Alijar
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Noc księżycowa

Post#1 » 18 sie 2018, o 13:25

Tok, tok, tok - stukały o chodnik obcasy. Dźwięk był przenikliwy, słychać go było chyba w całej dzielnicy.
Barbara żałowała, że nie założyła cichych adidasów.
Bum, bum bum - waliło jej serce.
Barbara bała się.
Księżyc w pełni świecił jasno, ale tym głębszy był cień tam, gdzie jego blask nie dochodził.
Barbara wolałaby ciemną noc, nie byłaby tak widoczna.
Wiedziała teraz, że zrobiła błąd nie wzywając taksówki, ale w przytulnej aptece, dokąd od czasu do czasu przybiegał ktoś z receptą, zapominała prawie, że na zewnątrz jest noc i... niebezpieczeństwo.
Nie opowiedziała dotąd nikomu, co przydarzyło jej się raz, takiej samej jak ta nocy. Wtedy chciała nawet pójść na policję, ale uświadomiła sobie, że szok, jaki przeżyła, wymazał jej prawie wszystko z pamięci. Nie potrafiła przypomnieć sobie żadnych faktów, przy pomocy których policja mogłaby jej pomóc. Naraziłaby się tylko na przykre przesłuchania i badania, bo jej wygląd świadczył o tym, że COŚ się niewątpliwie stało. Poszła więc do domu, zakrwawione i podarte ubranie wyrzuciła do śmieci, a potem spróbowała wmówić sobie, że tylko śniła. Zadrapania na dłoniach i na szyi utrudniały jej przez dwa tygodnie ten zamiar, ale gdy się wreszcie zagoiły, całe zdarzenie rzeczywiście odpłynęło w niepamięć. Aż do dzisiejszej nocy, gdy nocny dyżur wypadł jej znowu na pełnię księżyca. Jasność, w którą wyszła na ulicę, zmyliła ją. Gdyby nie ona, Barbara cofnęłaby się od progu apteki, zadzwoniłaby po taksówkę. Teraz odważyła się na spacer do postoju. Nie leżał daleko, paręset metrów zaledwie. Niestety na postoju nie czekało żadne auto, a do następnego miała już bliżej niż z powrotem do apteki, poszła więc dalej wyludnionymi ulicami.
A księżyc świecił tak jasno, i jej kroki w butach na wysokich obcasach rozlegały się tak donośnie.
Tak samo jak wtedy... Barbara zaczęła czuć się nieswojo. Teraz przypominała sobie. Nie, nie wszystko oczywiście. Przypomniała sobie, że i wtedy, w tym samym chyba miejscu zaczęła czuć niepokój. To było więcej niż zwyczajny lęk. To była świadomość, że coś złego się stanie, że już zaczęło się dziać. Słyszała bicie własnego serca, czuła jak krew pulsuje w koniuszkach palców, w twarzy. Mięśnie napinały się spazmatycznie. Schodziła wtedy w przejście pod ulicą i gdy była już u stóp schodów, w dalekim wylocie tunelu zobaczyła, odcinającą się wyraźnie na tle nieba, sylwetkę mężczyzny. W tunelu było ciemniej niż na zewnątrz, dlatego nie widziała jego twarzy, ale coś w jego postawie, w jego ruchach sprawiło, że lęk przed tym, co miało się stać, sparaliżował ją niemal zupełnie. Gdy mężczyzna zaczął iść w jej kierunku, wiedziała, że gotów był ruszyć biegiem, gdyby tylko odwróciła się, by mu umknąć. Nie poruszyła się, tylko włosy na głowie zaczęły jej się unosić. Mrowienie na karku i plecach świadczyło o wysiłku atawistycznych mięśni, starających się najeżyć nie istniejące tam włosy. Paznokcie zaciśniętych pięści wbijały się coraz głębiej w dłonie.
Gdy przyszła do siebie, leżała w zaroślach pobliskiego parku. Nie pamiętała nic. Było ciemno, księżyc już zaszedł. Ubranie zwisało na niej w strzępach, była podrapana, pokrwawiona, nawet w ustach czuła krew. Już wtedy ogarnęło ją przemożne pragnienie wymazania wszystkiego z pamięci i Barbara poddała się podświadomości, wzbraniającej się przed przyjęciem tego koszmaru.
Tok, tok, tok - stukały obcasy.
Bum, bum, bum - waliło serce.
A księżyc w pełni świecił jasno i tym głębsze były cienie tam, gdzie jego blask nie dochodził.
Zobaczyła ich gdy zbliżali się z przeciwnej strony do czteropasmowej ulicy. Zamierzali przejść górą, przez jezdnię. Auta jeździły jeszcze dość często, ale Barbara wiedziała, że kierowcy nie widzieli nic poza zasięgiem reflektorów i nie słyszeli nic poza swoimi radiami. Nie byli ratunkiem, hałas motorów mógł jedynie dopomóc w zbrodni, zagłuszając krzyki ofiary. Powodowana podświadomym impulsem, Barbara zbiegła w podziemne przejście. Jak wtedy, tak i dziś było tu mroczniej niż na zewnątrz. Barbara przy pomocy jakiegoś zmysłu wiedziała, że mężczyźni, których przed chwilą ujrzała, podążą tu za nią. Była już w połowie tunelu. Tu w ścianie znajdowała się wnęka ze skrzynią, wypełnioną piaskiem do posypywania zimą schodów. Barbara wcisnęła się pomiędzy skrzynię, a jedną z bocznych ścian. W tej samej chwili na schodach dały się słyszeć lekkie kroki. Ten kto schodził, zatrzymał się nagle, jakby zaskoczony pustką panującą w tunelu. Starała się przewidzieć tok jego myśli. Czy zawróci, a nie zobaczywszy jej również na górze, zrezygnuje z pogoni? Czy domyśli się, że schowała się tu, na dole i przyjdzie ją znaleźć?
Kroki rozległy się znowu, tym razem z obu stron jednocześnie. Mężczyźni porozumiewali się krótkimi słowami. Domyślali się jej kryjówki. Była w potrzasku.
Jak wtedy Barbara słyszała bicie serca, włosy zaczęły się jej unosić, ciałem wstrząsały dreszcze. Czuła przedziwne napięcie skóry, szczególnie na twarzy, szczególnie w okolicy ust. Paznokcie zaczęły się wbijać w zaciśnięte dłonie. Spojrzała na nie bezwiednie i mimo mroku zobaczyła wyraźnie, jak ręce jej zaczyna porastać szara, gęsta sierść, jak paznokcie wydłużają się w ostre pazury. Czuła jak rośnie, zbyt ciasne teraz ubranie trzeszczało i darło się. Przypomniała sobie nagle, skąd wziął się wtedy ten smak krwi w ustach i zalała ją fala obrzydzenia. Chciała zawołać, ostrzec, ale nie zdążyła. To była jej ostatnia ludzka myśl.
Kroki zbliżały się.

Tagi:

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1520

Noc księżycowa

Post#2 » 25 sie 2018, o 18:17

Lubię celowe powtórzenia. Odpowiednio użyte nadają rytm, budują klimat, podkreślają wybrane szczegóły. Jednak tych Barbar jest zdecydowanie za dużo. Prócz kobiety masz tylko postacie mężczyzn, a więc nie ma zupełnie potrzeby co chwilę wymieniać ją z imienia.
Całkiem przyjemny szorcik. Zaskakujące zakończenie. Napisane lekko - szybko się czyta.
Ach i to ''tok, tok'' zupełnie nie pasuje do stuku obcasów na chodniku. Brzmi dziwnie, a nawet trochę śmiesznie. :P
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Alijar
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Noc księżycowa

Post#3 » 26 sie 2018, o 19:32

Zgadzam się, że Barbar może być trochę za dużo. To mój częsty błąd. Natomiast "tok, tok" jest uznaną onomatopeją wyrażającą stukanie np.laski o podłogę, lub jak tu - obcasów. Redakcja "Podkowiańskiego Magazynu Kulturalnego" umieściła to opowiadanie nie kwestionując"tok, tok".

anonim234
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 2

Noc księżycowa

Post#4 » 26 sie 2018, o 22:10

Bardzo spodobała mi się ta krótka powieść! Sam motyw przewodni jest świetnie ciągnięty i trzyma czytelnika w niepewności tego co się stanie w najbliższych linijkach tekstu. Ładnie napisane, czekam na więcej!

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1068

Noc księżycowa

Post#5 » 27 sie 2018, o 12:11

Pomysł jest, ale wykonanie nie najlepsze. Nieporadnie napisane, ale warto popracować nad korektami.

Bum, bum bum - waliło jej serce.

„jej” - niepotrzebne, wiadomo o kogo chodzi. Podstawowa zasada: im mniej zaimków, tym lepiej.
„Bum, bum bum” - koszmarek.

Wiedziała teraz, że zrobiła błąd nie wzywając taksówki, ale w przytulnej aptece,

Wiedziała teraz, że zrobiła błąd, nie wzywając taksówki, ale w przytulnej aptece,

Nie opowiedziała dotąd nikomu, co przydarzyło jej się raz, takiej samej jak ta nocy. Wtedy chciała nawet pójść na policję, ale uświadomiła sobie, że szok, jaki przeżyła, wymazał jej prawie wszystko z pamięci. Nie potrafiła przypomnieć sobie żadnych faktów, przy pomocy których policja mogłaby jej pomóc. Naraziłaby się tylko na przykre przesłuchania i badania, bo jej wygląd świadczył o tym, że COŚ się niewątpliwie stało. Poszła więc do domu, zakrwawione i podarte ubranie wyrzuciła do śmieci, a potem spróbowała wmówić sobie, że tylko śniła. Zadrapania na dłoniach i na szyi utrudniały jej przez dwa tygodnie ten zamiar, ale gdy się wreszcie zagoiły, całe zdarzenie rzeczywiście odpłynęło w niepamięć. Aż do dzisiejszej nocy, gdy nocny dyżur wypadł jej znowu na pełnię księżyca.

Wielokrotnie powtórzone „jej”. Nie można tak pisać.

A księżyc świecił tak jasno, i jej kroki w butach na wysokich obcasach rozlegały się tak donośnie.

A księżyc świecił tak jasno i jej kroki w butach na wysokich obcasach rozlegały się tak donośnie.

Tak samo jak wtedy...

Tak samo, jak wtedy...

Przypomniała sobie, że i wtedy, w tym samym chyba miejscu zaczęła czuć niepokój. To było więcej niż zwyczajny lęk. To była świadomość, że coś złego się stanie, że już zaczęło się dziać. Słyszała bicie własnego serca, czuła jak krew pulsuje w koniuszkach palców, w twarzy. Mięśnie napinały się spazmatycznie. Schodziła wtedy w przejście pod ulicą i gdy była już u stóp schodów, w dalekim wylocie tunelu zobaczyła, odcinającą się wyraźnie na tle nieba, sylwetkę mężczyzny. W tunelu było ciemniej niż na zewnątrz, dlatego nie widziała jego twarzy, ale coś w jego postawie, w jego ruchach sprawiło, że lęk przed tym, co miało się stać, sparaliżował ją niemal zupełnie. Gdy mężczyzna zaczął iść w jej kierunku, wiedziała, że gotów był ruszyć biegiem, gdyby tylko odwróciła się, by mu umknąć. Nie poruszyła się, tylko włosy na głowie zaczęły jej się unosić.

Powtarzająca się końcówka „ła”. Tak też nie można.

starających się najeżyć nie istniejące tam włosy.

„nieistniejące”

Tok, tok, tok - stukały obcasy.
Bum, bum, bum - waliło serce.

Brzmi fatalnie. Stanowczo ująłbym to inaczej albo usunął.

Zobaczyła ich gdy zbliżali się z przeciwnej strony do czteropasmowej ulicy.

Zobaczyła ich, gdy zbliżali się z przeciwnej strony do czteropasmowej ulicy.

Barbara wcisnęła się pomiędzy skrzynię, a jedną z bocznych ścian.

Barbara wcisnęła się pomiędzy skrzynię a jedną z bocznych ścian.

Ten kto schodził, zatrzymał się nagle, jakby zaskoczony pustką panującą w tunelu.

Ten, kto schodził, zatrzymał się nagle, jakby zaskoczony pustką panującą w tunelu.

Spojrzała na nie bezwiednie i mimo mroku zobaczyła wyraźnie, jak ręce jej zaczyna porastać szara, gęsta sierść, jak paznokcie wydłużają się w ostre pazury.

„jej” - zbędne.

Zakończenie dobrze ujęte.
To zdanie bym przeredagował:
Paznokcie zaczęły się wbijać w zaciśnięte dłonie.

Mszczuj
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 223

Noc księżycowa

Post#6 » 15 wrz 2018, o 11:04

Fajne opowiadanko. Klimat grozy leje się strumieniami. Gratuluję publikacji :) Moim zdaniem ilość Barbar była odpowiednia.

Alijar
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Noc księżycowa

Post#7 » 15 wrz 2018, o 13:26

Dziękuję za dobrą ocenę. Poczytałam w Twoich postach i okazuje się, że w ogóle przychylnie traktujesz autorów. To Ci się chwali, bo autorzy, wiem to po sobie, to egocentryczne mimozy, którym przy głośniejniejszym krytychnym chrząknięciu pióro wypada z ręki.

Mszczuj
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 223

Noc księżycowa

Post#8 » 15 wrz 2018, o 15:44

Bo z wiekiem choć człowiek bliżej trumny, to bardziej rozumny.

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 528

Noc księżycowa

Post#9 » 15 wrz 2018, o 18:58

Rozumiem, że to jest początek czegoś większego.
Dobrze się czytało.
Przeszkadzała mi tylko ściana tekstu bez akapitów.
Pozdrawiam.

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości