Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Maja czeka nagroda książkowa - powieść ''W imię dziecka'' autorstwa Iana McEwana!

Obrazek

Mój paryż

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Dziagdyś
Użytkownik zbanowany
Posty: 98

Mój paryż

Post#1 » 10 mar 2018, o 18:03

Mówię z poczekalni w klinice płodności. Naprzeciw siedzi kobieta w tęczowej narzucie, odwrócona plecami do komputera, ignoruje sygnały najnowszych wiadomości. Serwuje niesymetryczny uśmiech.

Nie da się niczego wykluczyć. Ja tęsknię za tobą jak wariat i żałuję, że nie przeprowadziłem się do Paryża. Wolałem zajadać się truskawkami, które były bardziej nęcące niż słowa. Atmosfera zaistniała intymna, jak podczas wolnego tańca, pamiętasz? Toasty, życzenia, wyglądasz fantastycznie.

Jest problem ze złapaniem taksówki, strach jeździć metrem.

Unoszę brwi, nie chcę się narzucać, nie zrealizowała recepty na pigułki. Mam żal do siebie, że podejmuję w życiu złe decyzje i trudno powstrzymać się od takiego myślenia. W krytycznych sytuacjach uciekam do Paryża, do romantycznych piosenek małego wróbelka.

Życie to przypadek, nie tęsknię za czymś, czego naprawdę nie chcę. Jakaś grupa ludzi co myśli tak samo. Patrzę na sufit i usiłuję znaleźć jakąś analogię, może da sens mojej sytuacji.

Jestem jak zaginiony pies lub kot w wielkim mieście. Próbuję przywołać pamięci, perypetie bohaterów moich powieści, ale zwyczajnie to coś innego. Te złociste żółtka jajek, wczesnoporonny pejzaż nieokiełznanej jeszcze okolicy.

Konflikt płodowy pasuje do każdego dnia tygodnia. Jajeczka podczas Wielkanocy wpędzają w stan podwyższonej czujności, że mogą być zamrożone i kobieta w tęczowej narzucie nie prześle linku na najnowszych technologiach reprodukcyjnych, bo rozmawia z kobietą, jakby były siostrami. Ocieplają klimat.

Denerwuję się, to znów mój niepokój znika.

Dryfuję:
Czy posiadam gen macierzyństwa, czyli taki styl, ciągły niepokój, dwadzieścia cztery godziny (na dobę) Dzieci wysysają z nas pieniądze i cierpliwość, wszystko ulega zmianie. Chcę o tym pogadać , a przynajmniej popłakać. Zadzierać z Bogiem nie zamierzam. Czy jako rodzic, będę tłem, siatką asekuracyjną, niż centralną postacią dla mojego dziecka. Muszę pomyśleć o zabawkach.

Wreszcie wiadomość dociera do mnie.

Jestem stwórcą życia!!!

Biegnę do domu. Włączam komputer i szukam przez Google imienia.

Potrzebuję paru drinków w towarzystwie w jakimś podrzędnym klubie. Fajne miejsce do zobaczenia siebie.

Wiele czasu minęło, kiedy Paryż był nagi, zmięte kartki wrzucone do kosza na śmieci. Na sztalugach domy bez sukien. Nie wiem w jaki sposób o narodzinach dowiedziała się agencja adopcyjna. Dziecko, które jest mi pisane wymyka się z rąk.

Prewencja i prezerwatywa, kręcę głową i mówię:

Masz klucz do mojego mieszkania, poczekaj chwilę tylko zabiorę brudnopis. Uśmiecham się pogodnie, zostawiam puste krzesło dla gości. Rzecz jasna, to już inna historia.

Podtrzymuję tezę, że Lema nie należy czytać przed maturą.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości