Ojciec Mateusz

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Bordo
kozik
kozik
Posty: 94
Zobacz teksty użytkownika:

Ojciec Mateusz

Post#1 » 29 wrz 2020, o 01:33

Kamila Dereca obudziło walenie w drzwi. Spojrzał szybko na zegarek, leżący na szafce nocnej. 

 

- Szósta rano! Kiełbasy! - jęknął. 

 

 

Po chwili drzwi wyleciały z zawiasów i do środka wleciały granaty hukowe. Oddział antyterrorystyczny aresztował Dereca. Do mieszkania weszli aspirant Mieczysław Nocul i sierżant Przemysław Gibalski. 

 

- To jest ten postrach Sandomierza? - spytał Nocul. 

- Ta - odparł dowódca AT - Kamil Derec pseudonim Prosiak, lat trzydzieści osiem. 

- Co ty, myślałeś, ćwoku, że się ukryjesz z listem gończym na karku? - spytał Gibalski. 

- Spierdalaj... - mruknął Derec. 

- Co tam bełkoczesz? 

- Nic. 

- Dobra, Gibal - Nocul otworzył ogromną szafę stojącą naprzeciw łóżka. - O kur... 

- Co? - Gibalski podszedł do szafy. - To jest to, co myślę? 

- Zaraz sprawdzimy. 

 

Nocul wziął do ręki jedną z paczek, wbił nóż i zaciągnął się. 

 

- Ta, to koka. 

- Tego jest tutaj więcej. 

- No, pół tablicy Mendelejewa. Hmmm, rzućmy okiem... - Nocul zaczął wyjmować pakunki z szafy. Wtem ujrzał plamę krwi.- Kurwa, co to jest? 

 

Za pakunkami z kokainą leżały zwłoki góra 19- letniej dziewczyny. 

 

- No i świetnie. Prokurator przyjebie ci jeden cztery osiem, Kamilku. Zabierzcie go - rozkazał Nocul antyterrorystom. 

 

 

W tym samym czasie ksiądz Mateusz Żmigrodzki udzielał sakramentu spowiedzi pani Teresie. 

 

- Wszyscy mamy problemy, proszę księdza. 

- Słucham. 

- Mój mąż zdradził wszystkie nasze wspólne ideały. 

- Jakie to ideały? 

- Adolf Hitler, Benito Mussolini, Józef Stalin, Mao Zedong, Idi Amin, Osama bin Laden, Pol Pot, Saddam Husajn i Che Guevara. Kiedyś był zupełnie inny. 

- Każdy człowiek może się zmienić. 

- Ja myślałam, że zmienię go siłą... 

- Człowieka nie zmienia się siłą, człowieka trzeba zmieniać miłością. 

 

Nagle w całym kościele rozległo się: Heszke w meszke him heszke w meszke him ryszkiszyszkiszyszki to Król Albanii.... 

 

- Przepraszam, to mój telefon. - powiedział Mateusz. - Dzwoni inspektor Możejko, muszę lecieć. 

 

Ksiądz Mateusz wsiadł na rower i pojechał w kierunku komisariatu. Inspektor Orest Możejko akurat kogoś przesłuchiwał na pierwszym piętrze. 

 

- Co? Przecież ja nikogo nie zabiłem! 

- Liczył pan na to, że wszyscy pomyślą, że to nieszczęśliwy wypadek... 

- Nie! Ja przysięgam... 

 

Możejko wyjął paralizator i zabił przesłuchiwanego. W tym czasie do środka wszedł Mateusz. 

 

- Szczęść Boże, czekałem na księdza. 

- Dlaczego ten człowiek leży na ziemi? 

- A, zawijamy gnoja do izby wytrzeźwień. Muszę księdzu coś pokazać. 

 

Możejko i Mateusz udali się do stanowiska komputerowego aspiranta Nocula. 

 

- To galeria dilerów, wszystkich ewentualnych podejrzanych o udział w tym biznesie z naszych terenów. 

- W jakim biznesie? - spytał Mateusz. 

- Narkobiznesie - odparł Możejko. - Co tam masz, Mietek? 

- Ludwik Boski ps. Kiełbasa... 

- Skurwiel zdechł w strzelaninie. Dalej. 

- Kamil Derec ps. Prosiak, zawinięty. 

- Kolejny? 

- Jerzy Jarosz ps. Sałatka. 

- Gdzie go znajdziemy? 

- Batorego osiem, stacja Orlenu. 

- A co on robi u Obajtka? 

- Pracuje jako sprzedawca. 

- Porucznik gangu narkotykowego robi na kasie? To ci dopiero. 

- No, to chyba jest okazja, żeby tą sprawę ostatecznie zakończyć - powiedział Mateusz. 

 

Wyszli wszyscy trzej z berettami w rękach i poszli w kierunku radiowozów. Idąc, Nocul zauważył na ulicy seksowną laskę. Skutkowało to erekcją tak ogromną, że zesztywniały penis przebił jego spodnie. W tym samym czasie zaczął padać deszcz. 

- Hmm... w sumie mógłbym teraz zacząć szczać, a i tak nikt by tego pewnie nie zauważył, bo by pomyślał, że to deszcz - powiedział Mietek. 

- Co ty odpierdalasz? -wrzasnął Możejko. - Musimy teraz wracać, żebyś przebrał spodnie. Kurwa, Nocul, ty zawsze musisz tak wszystko opóźniać, pedale? 

 

Wrócili się na komisariat, a po kilku minutach wyszli ponownie. 

 

- Zapomniałem kropidła, a za kilka godzin mam chodzić po kolędzie do parafian. Musimy się wrócić. - powiedział Mateusz. 

- Kurwa, ile jeszcze?! - spytał Możejko. 

 

Wrócili się po kropidło i wyszli jeszcze raz. 

 

- Kurwa, co to za kamery? - spytał Możejko przebywającą obok ekipę filmową. 

- Jesteśmy z TVP. Nagrywamy nowy odcinek serialu Ojciec Mateusz - odparł kierownik produkcji. 

- Co kurwa? 

- No, to serial o was. Coś jak połączenie La Casa de Papel, Sherlocka Holmesa i tureckiej telenoweli. Widzom bardzo się podoba. 

- Wypierdalać! 

 

Wrócili i wyszli czwarty raz. Wtem do Możejki zadzwonił sierżant Marczak. 

 

- Czego? 

- Szefie, zalazłem coś, co się panu nie spodoba. 

- Co takiego? 

- Już to panu wysłałem. 

- Dobra. 

 

Możejko sprawdził przysłane przez Marczaka filmiki. Jednym z nich było Coffin Dance, z tą różnica, że nosiciele trumien mieli naklejone ze zdjęć głowy Możejki, Nocula, Gibalskiego i Marczaka z gejowskimi uśmiechami. Na drugim filmiku był rozciągnięty Nocul, w stylu Wide Putin Walks. 

- Eeee, aż taki gruby nie jestem - powiedział aspirant. 

- To fotomontaż, debilu. Ale to nieważne. Ważne jest to, kto do kurwy, śmie naśmiewać się z sandomierskiej policji! Kto kurwa? Kto?! 

- To co teraz, szefie? - spytał Mietek. 

- Dilerów zostawiamy na później. Najpierw znajdźmy tego śmieszka, co nas tak przerobił. 

- Ja mogę zająć się Sałatką - powiedział Mateusz. 

- Ksiądz? 

- Tak. 

- No to proszę iść do biskupa, zrezygnować, zrzucić sutannę i zapierdalać do szkoły w Słupsku. 

- Nie, nie. Nie chcę przejść do policji. To jedno śledztwo, dajcie mi je poprowadzić. 

- No... - zawahał się Możejko. 

- Szef ma na myśli, że się zgadza - uśmiechnął się Nocul. 

- Dobra. Zacznę od pogadania z Pluskwą, może ma więcej jakichś informacji o Sałatce. 

 

Mateusz wrócił na plebanię. Po przekroczeniu progu ujrzał szarżującą Natalię z kijem do baseballa. 

- Mówiłam, że ktoś datki podbiera! A... to ksiądz... 

- Natalko, oszalałaś? 

- Przepraszam. 

- Powiedz mi lepiej, gdzie znajdę Pluskwę. 

- Jest w salonie. 

 

Gdy Mateusz wszedł do salonu, Pluskwa oglądał w telewizji Testosteron. Ksiądz wziął pilota i wyłączył. 

- Ej, kurwa! Była ta zajebista scena z Karolakiem i Szycem! 

- Waldek, musimy porozmawiać. 

- O czym niby? 

- Jerzy Jarosz, pseudonim Sałatka. Znasz go? 

- Ta, Sałatka i ja grypsowaliśmy pod celą. Raz jednego frajera razem przycweliliśmy jak się po mydełko schylał. Mój ziomek właśnie robi z nim deala przy Warszawskiej. 

- O, dobrze, że mówisz, bo myśleliśmy, że jest na Batorego. 

- A co? Zawijacie go? 

- De facto to ja zawijam, bo Możejko ma inne sprawy na głowie. 

 

Mateusz pojechał rowerem na Warszawską. Ujrzał biegnącego Jarosza. Po przypatrzeniu się bliżej zauważył, że gangster płonie. 

 

- Niech się ksiądz nie zbliża! - wrzasnął sekundę przed tym, jak wpadł pod ciężarówkę. 

- No i problem z głowy. 

 

Wtem zadzwonił Mietek. 

- Tak, panie Mietku? 

- Namierzyliśmy IP komputera, z którego zostały wysłane do sieci memy. 

- I? 

- Tak jak myślałem. Gibalski. Niech no ja tego skurwysyna dorwę. 

- Zdaje się, że jego żona, Agata, dzisiaj rodzi. 

- Więc? 

- Znajdziecie go w szpitalu. 

- Ksiądz raczy żartować? Nie wpuszczą ateciaków na porodówkę. 

- Więc zajmie się tym babcia Lucyna. 

- Znowu ksiądz żartuje? Osiemdziesięcioletnia kobieta po wylewie? Jak? 

- Proszę dać jej szansę. 

 

Godzinę później babcia Lucyna celowała już w budynek szpitala z RPG -7. 

 

- No to zdychaj, kurwo! - powiedziała, po czym wystrzeliła rakietę, niszcząc górną część szpitala i obracając całą resztę w ruinę, zabijając wszystkie osoby w środku. 

 

Mateusz zauważył wybiegającego z kierunku szpitala Sałatkę. Ruszył za nim, aż po kilku kilometrach zapędził go w kozi róg. 

- Spodziewałeś się, że cię nie znajdę? - spytał ksiądz. 

- Pierdol się. 

- Będę się za ciebie modlić - powiedział Mateusz, po czym zabił Sałatkę strzałem w głowę. 

 

KONIEC


Tagi:


verbena
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1853
Zobacz teksty użytkownika:

Ojciec Mateusz

Post#2 » 29 wrz 2020, o 01:53

Bordo, sałatę to Ty zrobiłeś w tekście ze swoich bohaterów :) Niezła parodia :) Pozdrawiam.

Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości