Strona 2 z 2

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 27 paź 2019, o 11:52
autor: szczepantrzeszcz
xeno pisze:Dobra! O wiele za długo myślałem, by napisać cuś oryginalnego.
Tym nie mniej komentarz okazały, za co serdecznie dziękuję. 

 

xeno pisze:Niestety jednak większość problemów, które to wytypowałem w inszych produkcjach tejże marki - pozostają.
Wynika to głównie z faktu, że takie a nie inne pisanie sprawia mi największą satysfakcję. 

 

xeno pisze:Moim głównym, główniutkim problemem jest coś dla mnie tak nieuchwytnego, że nie da się tego przedstawić trudniej niż prosto. Chodzi mi mianowicie o to, iż wszystkie ciekawe historie i zwarte fabuły dzieją się jakby na zewnątrz tekstu. Kiedy był sobie fragment o rozbójnikach, myślałem - chciałbym historie o tym. Gdy była wzmianka o podziemnym pisaniu/druku gazet - co tam się działo (Bez dalszych opisów wyszedł ten frag. dla mnie sztywno i zwyczajnie).
W tej kwestii trudno o lepszą odpowiedź niż ta, której (przy innej okazji) udzielil Hardy:
Zdzisław pisze:...nie ma szans w naszym zróżnicowanym świecie, aby wszystko wszystkim się spodobało. Byłby nudny. Różnice dodają kolorytu i... powodują też rozwój ;) Mnie wystarczy, żeby chociaż kilku osobom się spodobało Zawsze to więcej niż zero.
Dlatego też każdą dyskusję pod każdym wpisem traktuję trochę jak książkę życzeń i zażaleń, z której autorom korzystać warto. 

 

xeno pisze:Czytając ten tekst nie miałem poczucia ważności tego co czytam.
Bardzo słusznie. W każdym czytaniu ważniejsze są myśli czytającego. 

 

xeno pisze:Rozumiem oczywiście iż są to historie postaci, które to swoje historie już odbyły a opowieść książki jest swoistym nexusem/miejscem wypoczynku dla strudzonych głw.bohaterów - którzy to mieli swoje fajne opowiadanie gdzieś tam.
Nie, napisałem historię, która dzieje się konkretnie do bólu. Każde z dwojga bohaterow zrobiło w życiu coś złego i każde przeżywa klęskę na swój sposób. 

 

xeno pisze:Mówiłeś w swych wywodach "Nie jest to Harry Potter" Czemu ten tekst przeczy, a dokładniej jeden fragment. Mianowicie chodzi mi o zaklęcie jakie wiedźma w "kliszy" czasów zamierzchłych rzuciła by schować skarb rozbójników. Dla mnie brzmi to w 100% jak coś rodem z Harry'ego Potter'a.
Nie czytałem Harego Pottera, jednak słyszałem wiele i w dalszym ciągu twierdzę, że moje opko ma z Harrym Potterem wspólne litery, jakich użyłem do napisania słów tekstu. Podobnie jak pani Rowling pisałem od lewej do prawej. Więcej wspólnego nie dostrzegam. 

 

xeno pisze:Wychwyciłem także coś co może być błędem fabularnym (lub brakiem wiedzy z mojej strony). Kiedy nasz "Zakazano-mordy" protagonista odwiedza świat rozbójników i już ma zamiar z niego uciec zostaje okradziony przez tego mniejszego. Tutaj wszystko pasuje... rozbój kradnie. Nie pojmuje jednak, dlaczego przyuważony złodziej wdał się w krótką potyczkę z bohaterem. Bardziej racjonalnym tokiem zdarzeń byłaby ucieczka, lub totalna eliminacja zagrożenia. Nic pośrodku.
Poeta, o ile sobie przypominam, kopnął Kirdziela w mordę. Motywacja? 

ObrazekMistrz Mleczko, przy pomocy środków wymowniejszych niż słowa i oszczędniejszych niż Poznaniaki-z-dziada-pradziada ujął to tak trafnie, że bardziej nie można. Jak się łatwo domyślić, kopniety Kirdziel wkurzył się i ruszył w pogoń. Poeta, który odwagą nie grzeszył, zaczął uciekać. 

 

xeno pisze:Pobyt w szpitalu wydał mi się nie na miejscu z powodu braku znalezienia jasnego powodu otrzymanej rany.
Potłuczony łeb i utrata przytomności są wystarczającym powodem. Pewna czytelniczka zaczęła się zastanawiać, skąd wiedźma wiedziała, że znajdzie Poetę w takim czasie i miejscu, jednak o tym intencjonalnie nie napisałem ani słowa. W kolejnej opowieści również nie napisałem. Myslę, że kiedyś dojdę do momentu, w którym napiszę. 

 

xeno pisze:Podobał mi się lekko liźnięty koncept czasów dzisiejszych stykających się z starożytną magią. Fragment z latarką jako adekwatnym źródłem światła do ichniejszej pochodni był ciekawy, szkoda że nie zostało to poprowadzone dalej.
Xeno, miej litość. O magii poczytamy przy okazji lektury książek pani Rowling. Szczepan o Magii nie pisze :)) Szczepan twierdzi, że wbrew egzystencjalnym gromom uznanych literatów jest na świecie coś dobrego. Choć sławy oraz uznania krytyków takie teksty raczej nie przynoszą, o owych dobrych rzeczach pisać warto. 

 

xeno pisze:Uwielbiam historie gdzie XXI wieczni magowie korzystają z karabinów i granatów - jest to o wiele bardziej logiczne podejście niż "mag to mag". A przecie taki glock może zabić kogoś lepiej niż kula ognia, do tego dodamy czas rzucania zaklęcia i koszt magiczny i samo przez się tłumaczy się użycie broni konwencjonalnej.
A po użyciu bomby atomowej... Nie, lubię takie rzeczy czytać, ale nie lubię o nich pisać. To są zupełnie inne klimaty. W takich klimatach nie ma sensu szukać tego, co najcenniejsze na świecie. 

 

xeno pisze:Część o starym bimbrowniku wydała mi się mocno stonowaną wersją Wędrowycza Pilipiuka (Nie wiem czy efekt zamierzony). Zbyt stonowana jednak i za krótka by pozostawić widoczny ślad w mojej pamięci. (Choć widzę w niej potencjał).
Ci ludzie (między innymi bieszczadzkie zakapiory), przy całej swojej różnorodniości tacy po prostu są. Markuchy żyją pośród nas. 

 

xeno pisze:Ten gość co siedział z niebiesko-majtkową kobieciną też wydawał się interesujący, póki nie zamienił się w typowego Janusza-stulejarza u wiedźmy.
Jaki gość? Nie rozumiem. 

 

xeno pisze:Generalnie folklor sam w sobie nie jest moim konikiem, na stylistyce/języku/gramatyce znam się tyle co Włoch na czołgach.
Pan Bóg stworzyl Włochów, aby nawet Austriacy mieli komu łomot spuścić. 

 

xeno pisze:Warto dodać - przeczytałem 70% więcej rady nie dałem, możliwe że zmienię opinie po całości, ale muszę zebrać na to siły
Nie musisz, choć trudno ukryć, że byłoby mi miło. Finał dzieje się w głowach głównych bohaterów i wyda Ci się jeszcze trudniejszy do strawienia niż początkowe siedemdziesiąt procent. 

 

Dziekuję i pozdrawiam.


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 27 paź 2019, o 16:12
autor: Woogi
Napiszę krótko, po amatorsku. 

Podobało mi się, zwłaszcza filozoficzny wydźwięk wstępu. Dalej wszystko się potoczyło po prostu "życiowo", przyjemnie dla oka i ładne w zapisie, ale... 

To był ogromny kawał tekstu na raz. Pyszne, ale nieco się przejadłam, idę trawić. :)


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 27 paź 2019, o 16:18
autor: szczepantrzeszcz
Woogi pisze:Podobało mi się, zwłaszcza filozoficzny wydźwięk wstępu.
Duża w tym zasługa Hugona Everetta jak również Gorgiasza. 

 

Woogi pisze:To był ogromny kawał tekstu na raz.
Oddychaj powoli a głęboko :)) 

 

Woogi pisze: Pyszne, ale nieco się przejadłam, idę trawić.
Proponuję półwytrawnego gruzina. 

 

Serdeczne dzięki za wizytę.


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 27 paź 2019, o 16:23
autor: Woogi
szczepantrzeszcz pisze:Proponuję półwytrawnego gruzina.
 

Właśnie! To był literacki, przepyszny i ociekający tłuszczykiem szaszłyk na skraju drogi! Ha, tego określenia mi brakowało! Gruzin pomógł, dziękuję.


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 27 cze 2020, o 11:58
autor: Memoria
Na razie przeczytałam pierwsze dwa posty (niestety praca goni nawet w soboty :( ), więc z ogólną opinią się wstrzymam do końca. 

 

Przede wszystkim podoba mi się bardzo bogaty, pomysłowy język i górski klimat. Używasz dość długich zdań, okazjonalnie bardzo lekko za długich, ale w większości mimo swojej długości "płyną". Uważam, że bardzo dobrym wyborem są krótsze zdania dzielące akapity, czynią tekst bardziej przystępnym. Dobrze stylizujesz wypowiedzi postaci.  

 

Przeniesienie w czasie Poety na początku wprowadza nieoczekiwany, ale bardzo ciekawy zwrot - chce się czytać dalej. Potem szczególnie podobała mi się postać Wiedźmy, czułam jej magię od początku. Podoba mi się też postać Ewy, może dlatego, że jej bardziej przyziemna historia stanowi dobry punkt zaczepienia do wejścia w bardziej mi nieznany świat.  

 

Jeśli chodzi o szczegóły: 

 

 

kiedy w zatłoczonym autobusie sięgnął po portfel i zamiast portfela znalazł dziurę w rozciętej kurtce
 

Myślałeś, żeby drugi "portfel" zastąpić zaimkiem? Pewnie już myślałeś :D 

 

Po dwudziestu latach dostrzegania tego, czego inni nie widzą (albo widzą o wiele słabiej), można było pozwolić sobie na ocenę takiego spojrzenia z dużą dozą pewności. Poeta pozwolił sobie.
 

Poeta sobie pozwolił? 

 

Wskazał ręką kierunek, w którym znajdował się właśnie Poeta, ale jego wzrok błądził gdzieś dalej, dużo dalej.
 

Wyrzuciłabym "właśnie" 

 

Nie brzmiało jak słowacki.
 

Z ciekawości - dlaczego miałby to być właśnie słowacki? Czy to słowacy miszkali w tamtych regionach w opisanych czasach? 

 

Ale Andrzej mimo, że najzdolniejszy na roku, zamierzał wrócić na wieś i żyć z pracy na roli.
 

Bez przecinka między mimo i że! "Ale Andrzej, mimo że najzdolniejszy" 

 

Iść przed siebie i nie spoglądać do tyłu
 

Nie spoglądać wstecz dużo lepiej brzmi w moich uszach. 

 

"Nie zrozum mnie źle, ja po prostu nie mam czasu na uczucia" — powiedział, kiedy wracali z ostatniego wspólnego wypadu na narty
 

Nie jest dla mnie jasne, kto to powiedział, ale być może jest to celowy efekt? 

 

Również i ten typek go nie widział. Okoliczność tyleż irracjonalna, co szczęśliwa.
 

Ten "typek" mnie zraził.  

 

w którym rozgorzała wewnętrzna walka pomiędzy instynktem samozachowawczym, a ciekawością świata
 

Wydaje mi się, że w tym przypadku nie powinno być przecinka przed "a" (pełni funkcję łączną, można go zastąpić "i", jak w "Sobie śpiewam a muzom"). 

 

Potem opłacili wiedźmę aby...
 

Przecinek przed "aby" na mój gust.  

 

Ostatni egzamin z powszechnej dosyć radykalnie zmienił jego zapatrywania na temat prawdy,
 

Domyślam się, że historii? Laikowi przydałoby się uściślenie.  

 

Uch, jak mnie wczoraj boleści chwyciły, to żem pomyślała, co ostatnia chwila na mię przyszła. Nie ugadniesz, kiedy na człowieka przyjdzie. Ot wola boska.
 

Jak dla mnie troszkę za bardzo wystylizowane jak na 1985 rok - za bardzo przypomina styl, którym mówiły postaci z przeszłości i musiałam się nawet upewnić, że Poeta znów nie przeniósł się w czasie... 

 

Widocznie nie mogli.
 

To dla mnie jest niepotrzebe, bo oczywiste i wynika z kontekstu. Bez tej odpowiedzi pytanie retoryczne będzie silniejsze. 

 

Egzamin z Algebry zdał w pierwszym terminie, to i ze starą sobie poradzi.
 

Czemu algebra jest pisana z wielkiej litery? 

 

Trzydzieści litrów samogonu!?
 

Już miałam napisać przy poprzednim przypadku pogrubionej czcionki - jestem wielką zwolenniczką kursywy lub WIELKICH liter, pogrubienie kojarzy mi się za bardzo z tekstem użytkowym, nie literackim - ale to kwestia gustu.  

 

Natomiast kursywa w opowieści Ewy mnie nie przekonuje - dla mnie tworzy sztuczny dystans w jej historii, a przecież obie jej części składają się w jedno... Z kolei kursywa we śnie Joha była według mnie właściwa.  

 

Nosiła bardzo duże okulary, które wszystkie okrągłości podkreślały w sposób tyleż subtelny, co sugestywny. Nosiła sukienki w stylu lat pięćdziesiątych, które podkreślały, że jest dziewczyną szczupłą i delikatną. Nosiła wysoko podniesioną głowę, a jej spojrzenie podkreślało, że jest nie do zdobycia.
 

 

Jeden człowiek zmienić się może na lepsze, drugi na gorsze. Tłum ludzki był i będzie zawsze taki sam.
 

Faaajno.  

 

Skinął głową. — Niewiele zostało. Ruiny kaplicy przy cmentarzu, fundamenty zabudowań...
 

Dialog od nowego akapitu. 

Może specjalnie, ale powtórzenie tego "nosiła" mnie razi.  

 

Pozdrawiam i odezwę się jak przeczytam resztę :)


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 27 cze 2020, o 12:08
autor: szczepantrzeszcz
O'rany! Ale baboli. Z większością się zgadzam. Inne wyjaśnię, jak popołudniem siądę do kompiótera. 

 

Dziękuję bardzo, bardzo, bardzo. 

 

Największą bolączką jest to, że poprawek nie naniosę do tekstu. Kiedy go zamieszczałem, limit znaków był większy. Teraz każda próba edycji kończy się komunikatem, że tekst za długi. Mam wrażenie, że "Najcenniejsze" po pięciu latach skamieniało, czy jak to nazwać i stało się artefaktem przeszłości, który można odgrzebać, ale którego zmienić nie sposób. :))


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 28 cze 2020, o 00:42
autor: verbena
Przeczytałam całość i mogę tylko pogratulować Szczepanie :) Inni pracowali, albo pracują nad korektą, wiec sobie podaruje, natomiast... 

Lubię dlugie, wciągające teksty i ten taki właśnie jest. Piękne opisy bieszczackiej przyrody, bardzo oryginalne typy ludzkie.  

Ha! Tak, pomysły na przemyt samogonu nader pouczające. Wiedźma dosyć wiedzmowata, choć można by ja troszkę podrasowac. Może i kogoś by zdumialo, że żyła juz parę setek lat i na to nie wyglądała. Z drugiej strony co to za wiedźma co sobie na twarz czaru nie umie rzucić ;) 

Poeta z tym swoim przenikliwym spojrzeniem docierającym do serc i motywów zachowań ludzkich. Jest taki jakim poeta być powinien. 

Ewa trochę zagubiona i poturbowana przez życie taka realna w próbie odreagowania w gluszy bieszczadzkiej. 

Kompletnie rozbroila mnie i załamała matka w szpitalu nad łóżkiem tego biednego pijaczka, lamentujaca nad dobrym chłopcem i narzekająca na drugiego syna pijaka. Katastrofalna ślepota matki, ale niestety bardzo ostro i realnie wspomniana, oddana. Niestety tak bywa.  

I ten język...  

A kiedy cofnąłes poetę w czasie i jeden ze zbojow o swojej ukochanej czarnobrewie wspomniał to jakbym Bohuna słyszała.


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 28 cze 2020, o 20:28
autor: szczepantrzeszcz
Memoria pisze:Uważam, że bardzo dobrym wyborem są krótsze zdania dzielące akapity, czynią tekst bardziej przystępnym.
 

To prawda. 

 

Memoria pisze:Dobrze stylizujesz wypowiedzi postaci.
 

Indywidualizacja, to w znacznej mierze robota, którą wykonuję, kiedy tekst jest skończony. 

 

Memoria pisze:...szczególnie podobała mi się postać Wiedźmy, czułam jej magię od początku.
 

Temat wiedźmy jest otwarty i po części pozostaje otwartym w kolejnej, znacznie większej opowieści, którą ostatnio ukończyłem. 

 

Memoria pisze:
kiedy w zatłoczonym autobusie sięgnął po portfel i zamiast portfela znalazł dziurę w rozciętej kurtce
 

Myślałeś, żeby drugi "portfel" zastąpić zaimkiem? Pewnie już myślałeś :D

 

Dawno temu. Teraz myślę, jednak w inny sposób. Powtórzenia służą do "odciążenia" rozważań. Świetnie używał ich pan Heller w Paragrafie 22 i pani Krupska w Scenach z życia smoków. Z powtórzeniami jest taki problem, że wchodzą w krew i łatwo o nadużycie w sytuacjach, w których przeszkadzają i które szczęśliwie wypunktowałaś poniżej. Kiedy pojawia się Poeta, postać najczęściej powiązana z czymś zabawnym, powtórzenia są zamierzone. Ale często sytuacja nie skłania do wesołości i wtedy powtórzenia są niedobre. 

 

Memoria pisze:
Nie brzmiało jak słowacki.
 

Z ciekawości - dlaczego miałby to być właśnie słowacki? Czy to słowacy miszkali w tamtych regionach w opisanych czasach?

 

Oczywiście, że mieszkali. Tylko, że w tamtych czasach do słowackiej świadomości narodowej było dalej niż do polskiej. Tak czy inaczej Poeta, chodząc po Beskidzie, słyszał głównie słowacką mowę (w późniejszych latach nauczył się nieźle władać ukraińskim) i do słowackiego języka odnosił to, co usłyszał w lokalnej mowie. 

 

Memoria pisze:
Iść przed siebie i nie spoglądać do tyłu
 

Nie spoglądać wstecz dużo lepiej brzmi w moich uszach.

 

Absolutna racja. Ostatecznie i Andrzej, i Ewa studiowali polonistykę. 

 

Memoria pisze:
"Nie zrozum mnie źle, ja po prostu nie mam czasu na uczucia" — powiedział, kiedy wracali z ostatniego wspólnego wypadu na narty
 

Nie jest dla mnie jasne, kto to powiedział, ale być może jest to celowy efekt?

 

Błąd. Poważny. Dlatego warto, by przerwa między napisaniem, a autokorektą była długa. Tego nie zauważyłem, jednak w pierwszym czytaniu wyłapuję takich błędów mnóstwo. Ten się uchował. 

 

Memoria pisze:
Ostatni egzamin z powszechnej dosyć radykalnie zmienił jego zapatrywania na temat prawdy,
 

Domyślam się, że historii? Laikowi przydałoby się uściślenie.

 

Jest taki aforyzm Elzenberga: 

Pomnij, że sąd laika 

gdy mówi o dziele 

o dziele mówi mało 

o laiku wiele 

Ja się z tym nie zgadzam. Sąd laika o dziele jest równie cenny jak sąd eksperta. Sąd laika nadaje sens istnieniu dzieła. Mimo wszystko proponuję nie ułatwiać życia laikom :)) 

 

Memoria pisze:
Uch, jak mnie wczoraj boleści chwyciły, to żem pomyślała, co ostatnia chwila na mię przyszła. Nie ugadniesz, kiedy na człowieka przyjdzie. Ot wola boska.
 

Jak dla mnie troszkę za bardzo wystylizowane jak na 1985 rok - za bardzo przypomina styl, którym mówiły postaci z przeszłości i musiałam się nawet upewnić, że Poeta znów nie przeniósł się w czasie...

 

To nie jest wystylizowane. Nie wiem, jak dziś, ale w latach osiemdziesiątych jeszcze tak mówiono. 

 

Memoria pisze:
Widocznie nie mogli.
 

To dla mnie jest niepotrzebe, bo oczywiste i wynika z kontekstu. Bez tej odpowiedzi pytanie retoryczne będzie silniejsze.

 

Nie cierpię pytań retorycznych, które mają za zadanie podnieść w oczach oponenta rangę rozmówcy, a w praktyce prowadzą do konfliktu. Pytania retoryczne są dobre w poezji. Cieszę się, że wspomniany fragment odebrałaś jako osłabienie pytania. Tak miało być. 

 

Memoria pisze:
Trzydzieści litrów samogonu!?
 

Już miałam napisać przy poprzednim przypadku pogrubionej czcionki - jestem wielką zwolenniczką kursywy lub WIELKICH liter, pogrubienie kojarzy mi się za bardzo z tekstem użytkowym, nie literackim - ale to kwestia gustu.

 

Nie tylko gustu. Kursywa i pogrubienie to za dużo szczęścia na raz. Wywaliłem te pogrubienia. 

 

Memoria pisze:Natomiast kursywa w opowieści Ewy mnie nie przekonuje - dla mnie tworzy sztuczny dystans w jej historii, a przecież obie jej części składają się w jedno... Z kolei kursywa we śnie Joha była według mnie właściwa.
 

W drugiej części wspomnień będzie więcej, a akcja przybierze charakter oniryczny. Takie oddzielenie było potrzebne, bo sam się zacząłem gubić :)) 

 

Memoria pisze:
Nosiła bardzo duże okulary, które wszystkie okrągłości podkreślały w sposób tyleż subtelny, co sugestywny. Nosiła sukienki w stylu lat pięćdziesiątych, które podkreślały, że jest dziewczyną szczupłą i delikatną. Nosiła wysoko podniesioną głowę, a jej spojrzenie podkreślało, że jest nie do zdobycia.
 

Może specjalnie, ale powtórzenie tego "nosiła" mnie razi.

 

I to jest właśnie jedno z tych powtórzeń, które mnie prześladują. Tekścik jest koszmarny, bo powtarza się "nosić" i "podkreślać". Co ciekawe "podkreślać mi nie przeszkadza, a "nosić"... czytałem pięćdziesiąt razy i nie przeszkadzało. Teraz przeczytałem i zaczęło przeszkadzać. 

Obecnie jest tak: 

Magda w niczym nie przypominała miss uniwersum, ale... Niewysoka, jednocześnie szczupła i okrągła. Bardzo duże okulary wszystkie okrągłości podkreślały w sposób tyleż subtelny, co sugestywny. Sukienki w stylu lat pięćdziesiątych podkreślały, że jest dziewczyną delikatną. Zawsze nosiła wysoko podniesioną głowę...  

Jej spojrzenie podkreślało, że jest nie do zdobycia. 

 

 

Memoria pisze:Pozdrawiam i odezwę się jak przeczytam resztę :)
 

Wiele swoimi uwagami wniosłaś. Dziękuję i czekam niecierpliwie. 

 

 

 

verbena pisze:Wiedźma dosyć wiedzmowata, choć można by ja troszkę podrasowac.
 

W kolejnych tekstach czynię to sukcesywnie. Milość i literatura mają cechę wspólną: wolniej, to większa przyjemność :)) 

 

verbena pisze:Kompletnie rozbroila mnie i załamała matka w szpitalu nad łóżkiem tego biednego pijaczka, lamentujaca nad dobrym chłopcem i narzekająca na drugiego syna pijaka. Katastrofalna ślepota matki, ale niestety bardzo ostro i realnie wspomniana, oddana. Niestety tak bywa.
 

Po prostu opisałem, niemal słowo w słowo, scenę, którą obserwowałem z miejsca Poety. 

 

verbena pisze:A kiedy cofnąłes poetę w czasie i jeden ze zbojow o swojej ukochanej czarnobrewie wspomniał to jakbym Bohuna słyszała.
 

Ja wychowany na Sienkiewiczu. Nie potrafiłbym inaczej. 

 

 

 

Szczepan serdecznie dziękuje Paniom za wizytę.


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 29 cze 2020, o 21:46
autor: Memoria
Niestety drugą część tekstu czytałam na telefonie, więc drobnostek nie wypiszę, ale też ich prawie nie było (raz zabrakło kropki, raz źle zapisany dialog, powinien być od nowej linijki) - albo po prostu za bardzo się wciągnęłam, żeby zwracać uwagę :) 

 

Piękne opowiadanie. Bardzo dobrze się czyta, zwłaszcza sam początek i drugą połowę, od której trudno mi było się oderwać. A to trudne, zwłaszcza używając niebanalnego języka, który zamiast dawać na tacy to, czego wszyscy oczekują, daje coś lepszego. Dużo językowych perełek - zwłaszcza to o krętych drogach które częściej się krzyżują... Świetne.  

 

W opowiadaniu zawarłeś wiele postaci (jak na tę formę) z głębia i przeszłością. Szczególnie zrobiło na mnie wrażenie, że każdy z trójki bohaterów udających się po skarby miał własną historię (a nie jak to często bywa: jeden wybraniec i dwóch kibicujących mu koleżków) i tak też przedstawiłeś rozwijające się sytuacje w grocie, przez co tekst nabierał tempa, ale ani razu się w nim nie zgubiłam.  

 

Tak jak pisałam wcześniej - podobał mi się klimat, górski, ja to czuję jak realizm magiczny wynikający z piękna Bieszczad. Przez całe opowiadanie szczególnie interesowała mnie historia Ewy, ale opis przeszłości Joha naprawdę (i nieoczekiwanie) mną poruszył. Odnoszę się do Joachimowego fragmentu pisanego kursywą, pod koniec - krótki, ale sugestywny i mówiący wszystko. Zwłaszcza to jak Wiesiek nie podał mu ręki, jako porządny człowiek - silnie poczułam ten moment. 

 

Z rzeczy, które mi się nie podobały... jeśli mam być szczera to mniej więcej w 1/3 trochę zgubiłam historię (jak Poeta jechał i dopiero co dotarł do Wiedźmy). W tamtym momencie nie miałam wrażenie, że fabuła gdzieś zmierza. Może to była kwestia mojego zmęczenia, potem tekst mnie wciągnął ;-)  

 

No i baaaardzo nie przekonał mnie jeden szczegół - jak Ewa mówi "Jesteś beznadziejny". Po prostu za nic nie mogę sobie tego wyobrazić i usłyszeć, brzmi jak dziecko z podstawówki. Wyrwało mnie z tekstu, stanowiąc tak duży dysonans z głosem bohaterki. Bardziej by mnie przekonało "Ty nic nie wiesz" albo "Nic nie rozumiesz" - tak samo emocjonalne, ale dla mnie bardziej prawdopodobne.  

 

Dziękuję, że podzieliłeś się swoim tekstem i pozdrawiam serdecznie :)


Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

: 29 cze 2020, o 21:57
autor: szczepantrzeszcz
"Jesteś beznadziejny". Trzeba będzie przeczytać raz jeszcze. A może to jest miejsce, które doprasza się o więcej słów i myśli? Mówisz, że brzmi jak dziecko z podstawówki? Czyli Joh powinien wybuchnąć śmiechem... 

 

Jak coś wymyślę, dam znać. 

 

Memoria pisze:jeśli mam być szczera to mniej więcej w 1/3 trochę zgubiłam historię
 

Ja też. Nic w tym dziwnego. Trzy niezależne opowieści, do tego pojawia się Wiedźma i Wasyl... Człowiek zaczyna myśleć, kto tu jest bardziej głównym bohaterem. Opowieści, które same się piszą, tak właśnie mają. 

 

Jeszcze raz wielkie dzięki za cenne a celne uwagi.