Zachęcamy do głosowania na prozę i poezję kwietnia!

Zagłosuj na Komentatora Kwietnia!

Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Maja czeka nagroda książkowa - powieść ''W imię dziecka'' autorstwa Iana McEwana!


Obrazek

[SHERLOCK] Zagadka książęcej krwi

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
harbanovitz
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 24

[SHERLOCK] Zagadka książęcej krwi

Post#1 » 7 sty 2017, o 23:50

Wyobraź sobie, że...
Stoisz na wprost aparatu, to ten z tych droższych. Lampa cię oślepia, a światło odbija się od twoich prawie idealnych zębów. Od dawna je szorujesz, czekając właśnie na ten dzień. Dziś jest premiera twojej pierwszej książki. Uradowana podchodzisz do swojego stoiska, gdzie zebrała się już spora liczba czytelników. Kochali twojego bloga, a teraz są tu, z tobą. Patrzą uradowani, jak bierzesz pierwszy egzemplarz Ślepego Księcia i podskakują z uradowaniem, kiedy składasz swój pierwszy autograf. Twój kryminał, po jednym dniu sprzedaży, według analityków ma być bestsellerem. Cieszy cię to. Pięć lat pisania w internecie zaowocowało tym, że teraz jesteś tu i robisz to co kochasz. Twój bohater, Bartolmew Richmond, potocznie Mew, był przeciętnego wzrostu anglikiem. Jako nadinspektor Scotland Yardu, na przestrzeni ostatnich lat odniósł pełno sukcesów. Przecież żaden zwykły policjant nie umiałby po śladzie psa rozpoznać, że mordercą była kobieta albo po trzydniowym zaroście uznać kogoś za niewinnego. Kochasz swojego detektywa. Wzorowałaś go na kimś, zaznaczyłaś to już na początku bloga Przygody Mewa Detektywa. Twoja powieść między innymi dlatego odniosła sukces — inspirowałaś się Sherlockiem Holmesem.

Około dwudziestej nieprzyjemnie wyglądający ochroniarz wygania cię z budynku. Siąpi wiatr, chowasz ostatnie egzemplarze Księcia pod poły płaszcza i biegniesz wzdłuż ulicy. Nagle, wpadasz na kogoś, a grawitacja, jak to ma w swoim zwyczaju, ściąga cię do ziemi. Podnosisz wzrok i widzisz go. Wysoki mężczyzna, o kościach policzkowych niczym ostrza, jego głowę okalają ciemne loki, ułożone niesfornie. Czarny płaszcz i niebieski szalik kogoś ci sugeruje, ale przecież to nie możliwe. Dopiero, kiedy podnosisz się i widzisz, że osoba, która zatrzymała twój bieg, nie ma zamiaru przeprosić, rozumiesz, kogo spotkałaś. Jego oczy błyszczą, kiedy się przygląda każdemu milimetrowi twojej twarzy.

— Sherlock— mówisz zaskoczona i przyciskasz mocniej książki do siebie. Nie wierzysz, że to spotyka ciebie, szarą autorkę zamkniętą we własnym świecie, ze swoim śmiesznym bohaterem.

— Niewątpliwie — odpowiada ci mężczyzna, ale na jego twarzy gości uśmiech. Czy ten słynny Sherlock Holmes mógł uśmiechnąć się właśnie do ciebie? Nie dowierzasz, że to może być on, jednak detektyw widząc twoje wahanie zaczyna się śmiać.

— Jasne — mówi, podnosząc z ziemi długopis z twoimi inicjałami. To właśnie nim rozdawałaś dzisiaj autografy. — Autorka, debiutantka. Traktujesz swoje książki jak najcenniejsze co masz. Sentymentalna. Masz psa, małego, teriera. Kochasz go, ale uważasz, że czasami lepiej się nie przywiązywać. Mimo tego uratowałaś go przed zamarznięciem. Nie jesteś w związku, ale bardzo tego pragniesz. Traktujesz swojego bohatera jak swojego partnera.Cóż za poświęcenie.

Jego głos nie był przyjazny. Nabijał się z ciebie, widział na tobie wszystkie ślady twojej przeszłości i nie krył się z tym.

— Zawsze zastanawiało mnie, jak to robisz — odpowiadasz.

Boże, to najgłupsza odpowiedź, jaką możesz udzielić komuś takiemu jak Sherlock. Jednak, nic nie poradzisz na to, że on cię onieśmiela. W końcu jest twoim idolem od tylu lat. Uśmiechasz się zawstydzona, nie tylko nim, ale i tą ciszą. Zawsze wyobrażałaś sobie, że kiedy go spotkasz, zadasz mu tysiące pytań — chociażby o to, czy mógłby ci pomóc z blogiem. Chciałaś go sprawdzić, czy domyśli się po okularach Cuitha, kto jest mordercą. Może robiłabyś sobie zdjęcie, by na facebooku pokazać, że pomimo tego, iż jesteś pisarzem, masz żyłkę detektywistyczną i nawet znasz samego Sherlocka Holmesa. A tu taka wpadka. Prosisz go, by oddał długopis i szybko uciekasz, nawet się nie żegnając. Do końca życia będziesz sobie wypominać, że zmarnowałaś szansę poznania największego detektywa w Europie.

***

Rankiem, jak domyślił się Holmes, twój terier z odzysku, wskoczył na twoje łóżku, niemiłosiernie wyjąc.

— Napoleonie Zbrodni — mówisz do psiaka, który właśnie podrapał twój policzek. — Przecież do ósmej jeszcze trochę. Daj mi spać.

Odwracasz się na drugi bok, ale twój plan drzemki zakłóca dzwonek do drzwi. Wstajesz, nie mogąc się nadziwić, kto o tak wczesnej porze może się do ciebie dobijać. Przyrzekasz sobie, że jeśli to jakiś natrętny fan, przeprowadzasz się. Schodzisz z poddasza, niewyspana otwierasz drzwi i gdybyś mogła mieć wtedy w rękach kubek, zapewne byś go upuściła. Nie tak efektownie, jak partnerka Mewa, ale podobnie. W twoich drzwiach stał najprawdziwszy Sherlock Holmes.

— Jak... jak ty mnie do cholery znalazłeś?— pytasz, chociaż to oczywiste, jest Sherlockiem.

— Wpisałem w internecie młoda pisarka Londyn nie ogarnięta i wyskoczyło mi twoje dumne imię i nazwisko— odpowiada, a ty zastanawiasz się, czy żartuje, czy ludzie faktycznie biorą cię za osobę której życie się sypie jak mąka przez sitko.

— Czego u mnie szukasz? — Przechodzisz od konkretów, kiedy mężczyzna zaczyna rozglądać się po twoim mieszkaniu. Jest w swoim pałacu pamięci? Ignoruje cię, dopóki nie przybiega Napoleon i nie wpada rozszczekany pod nogi detektywa.

— Faktycznie masz psa. Strzelałem— mówi i na swoje słowa na jego twarz wkracza uśmiech zadowolenia. — Mam sprawę, młoda autorko. Otóż, wczoraj, kiedy dumnie rozdawałaś autografy, jeden z członków królewskiej rodziny został zamordowany. Sprawę skierował do mnie pewien urzędnik.

— Mycroft?— pytasz, a w duchu modlisz się, by to była prawda. Starszy Holmes też jest twoim idolem. Sherlock kiwa głową, a ty w środku tańczysz taniec radości. Zgadzasz się mu pomóc z prostego powodu. Kurczę, o pomoc prosi cię sam SHERLOCK HOLMES.

*Pięć godzin później*

Ostre światło pada na twarz zmarłego księcia Walii, Horationa Uppertona, młodego mężczyzny w średnim wieku z bardzo wyłupiastymi oczami. Znasz się trochę na medycynie, w końcu piszesz kryminały, więc przysiadasz przy zwłokach. Oglądasz ślady wokół szyi, które mogłyby wskazywać na uduszenie. Jednak, to nie to. Wyczuwasz coś, kiedy pochylasz się nad jego głową. Czyżby alkohol? Dzielisz się swoimi wnioskami z detektywem, który przytakuje.

— Nie mów mi, że on sam się zabił. Nie ma według mojej analizy udziału osób trzecich, mężczyzna był pijany, ma dziurę na środku głowy, ale nie wiem, czy zauważyłeś, że tył głowy też pokryty jest krwią. Strzał nie przestrzelił czaszki na wylot, więc sugeruję upadek. Na pistolecie, który chowasz za sobą nie ma żadnych odcisków palców, więc według ciebie, nie przyda się policji.

— Długo mnie obserwowałaś?— pyta, ale bez wyrazu, dla niego to tylko słowa, ale dla ciebie... coś znacznie ważniejszego. To była poniekąd pochwała, bo wiesz, że masz rację. Wzruszasz ramionami na jego słowa i rozglądasz się po pokoju. Sherlock dostrzega, kiedy twój wzrok ląduje na sejfie. Znasz ten przypadek, przypominasz sobie pewną sprawę, w której uczestniczył Holmes.

— Nie mów, że...

Mężczyzna jakby się ożywił i kiwa głową. Uśmiecha się i to bardziej przerażające niż zabawne. Czyżby detektyw od początku wiedział, co wydarzyło się w tym pokoju? Chciał cię sprawdzić, tak jak ty planowałaś jego. Widząc twój wyraz twarzy, Sherlock mówi:

— Mordercą był książę, prawda? Tylko udawał ślepego, co sugerują okulary Cuitha. Gdyby był ślepy, nie zostawiłby tak oczywistej wskazówki.

Zaimponował ci, o ile oczywiście, nie przeczytał zakończenia twojej książki. Faktycznie to książę zabił Cuitha, jednak Mewowi i Muriel odkrycie tego zajmuję trzysta stron, nie jak Sherlockowi, jedną noc. Wybiegacie z wielkiej willi, a mężczyzna macha ręką, próbując złapać taksówkę. Jesteś ciekawa, gdzie jedziecie, a domyślasz się, kiedy samochód parkuje pod niedużym budynkiem, z kratami w oknach. Twierdza Mycrofta Holmesa. W środku cała drżysz, a za razem podskakujesz z radości, że spotkasz właśnie go. Inteligentniejszego nawet od samego Sherlocka. Wielkie drzwi się otwierają, kiedy detektyw wpisuje czterocyfrowy kod. Łatwizna, data śmierci Rudobrodego. Prawda taka, że przez te pięć lat dowiedziałaś się wiele o Sherlocku. Miałaś swoich informatorów, czytałaś blog Watsona i wiele obserwowałaś jego poczynania podczas śledztw. Nic jednak nie odda tego, co czułaś, biorąc udział w zbrodni z nim.

Wtedy zauważyłaś jego. Średniego wzrostu, z surowym wyrazem twarzy. Ubrany w najdroższy garnitur, wstał zza biurka i podszedł do waszej dwójki, opierając się o blat stołu.

— Więc to nasza utalentowana pisarka. Domyśliłem się po pierwszej wzmiance Fergusa o oślepieniu Księcia, że to właśnie on sam jest mordercą.

Uśmiechasz się krzywo, bo Fergus opowiada historię Księcia w pierwszym rozdziale. Jednak, dobrze, że Mycroft chociaż nie stwierdził, że twoja zbrodnia jest do kitu. Mężczyzna pyta o sprawę prawdziwego księcia, a wy na przemian z Sherlockiem opowiadacie, co wydarzyło się w willi Walijskiego władcy.

— Był nietrzeźwy. Chciał wyciągnąć coś z sejfu, podejrzewam, że była to spora sumka dla szantażysty, o którym wspomniałeś mimochodem dwa tygodnie wcześniej. Jednak, cyfry zlewały się w jedno i niestety książę dostał kulkę z własnej broni. Dlatego nie ma śladu na pistolecie. W ścianie jest ukryta pułapka, przed potencjalnymi włamywaczami. Sam strzał chyba nie spowodował śmierci, kula nie przeszyła nawet mózgu. Jednak upadek owszem.

— W ten sposób mamy denata, z dwoma dziurami w głowię, śladami uduszenia na szyi i pistolet bez śladów. Czy to zalicza się jako nieumyślne spowodowanie śmierci?— pytasz, patrząc na obydwu braci, nie udało ci się ich rozśmieszyć, mogłaś się domyślić.

— Dziękuję ci— zwraca się do ciebie urzędnik. — I tobie, Sherlocku, za rozwiązanie tej nieprzyjemnej sprawy. Gazety jutro pewnie będą huczeć o "nieudanym samobójstwie" lub "tajemniczej śmierci". Nie unikniemy tego, ale może Scotland Yard zdąży wydać oficjalne oświadczenie, zadzwonię do Grega.

Odwraca się do telefonu, wybrał numer Lestrade'a, a potem spojrzał na was zaskoczony, jakby nie rozumiał, co nadal tam robicie.

— No, idźcie już sobie. Halo, Greg?

Mycroft zatracił się w rozmowę z inspektorem, a ty i Sherlock opuszczacie jego biuro. Idziecie wzdłuż ulicy, kiedy waszym oczom ukazała się taksówka. Machasz ręką, by ją zatrzymać, ta jednak ignoruje twoje starania i ochlapuje cię wodą. Sherlock zaczyna się śmiać z twojej nieudanej próby zatrzymania pojazdu. Maszerujecie dalej w ciszy, aż w końcu mówisz:

— Wiesz, że wtedy w willi blefowałam? Nie zauważyłam śladów na szyi, ale domyśliłam się, że zakrztusił się wymiocinami, jeśli był pijany.

Uśmiechasz się, widząc zaskoczoną minę Sherlocka. Nie oglądał zwłok, bo zajęty był pistoletem, sejfem i tym czego w nim brakowało— pieniędzmi, których książę od dawna nie miał Stracił wszystko, był spłukany, a Gang Lennona nadal żądał od niego tysięcy. Było bardzo prawdopodobne, że chciał w najbliższej przyszłości popełnić samobójstwo. W sumie, dobrze, ze nie zdążył, dzięki temu miałaś szansę współpracować z detektywem.

— Też tak byś chciał, Holmes— mówisz i obydwoje idziecie do mieszkania na Baker Street 221B.
Pisz tak, by codzien­nie pod­bi­jać świat. Naj­pierw ten mały, po­tem ten wielki.

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

[SHERLOCK] Zagadka książęcej krwi

Post#2 » 8 sty 2017, o 15:08

Na początku zaznaczę, że, jak sama nazwa wskazuje, na pisaniu znam się średnio, lub nawet wcale. Zauważyłem jednak kilka rzeczy, które warto przemyśleć.
Uwagi pozwalam sobie zamieścić w spoilerze, żeby mniej przerażały. :) Jest ich trochę, ale nie świadczą o tym, że tekst je zły. Po prostu warto się im, według mnie, przyjrzeć.
► Pokaż Spoiler


Co do fabuły... Podoba mi się koncepcja, ale wydaje się, że dałaś troszke za dużo dialogów. Niektóre rzeczy można powiedzieć w mowie zależnej (np. zdanie -Pali się dom! - można zapisać jako Ktoś powiedział, że pali się dom. I już masz więcej opisów :) )
Opisy... No właśnie. Trochę ich brakuje.
Ogólnie jest dobrze, tylko trzeba troszkę "dopieścić" tekst.
Mam nadzieję, że planujesz ciąg dalszy. :)
Pozdrawiam i życzę weny!
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

harbanovitz
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 24

[SHERLOCK] Zagadka książęcej krwi

Post#3 » 8 sty 2017, o 16:15

Dziękuję za opinię, tekst jest już u korektora, jak dostanę poprawki, to i całość będzie bardziej zgrana.
Właśnie zabieram się za kolejny rozdział, więc zapraszam za czas jakiś c:
Pisz tak, by codzien­nie pod­bi­jać świat. Naj­pierw ten mały, po­tem ten wielki.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Mr Bing i 4 gości