Nauki dziadka Jana

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Mocium Bigos
Użytkownik zbanowany
Posty: 135

Nauki dziadka Jana

Post#1 » 1 year temu (24 lut 2017, o 15:43)

Mój dziadek często mówił do telewizora.
- 25 lat wolności heh. 25 lat bezrobocia! Zakłady żeśta skurczysyny pozamykali, bo demokiacja, demokiacja, a robić ni ma komu. Poszanowania dla pracownika nie ma, wszyscy tera wielcy prywaciorze. Mało wszystkiego było, ale było coś. A teraz to wszystko jest i jest gówno. I mięso było mięsem! Szedłeś po mięso i kupowałeś mięso. Teraz masz do wyboru pińcet firm produkujących gówno, a w środku dziesięć procent mięsa! No ludzie!

Aczkolwiek oprócz dość zabawnej tęsknoty za komuną, mówił mi o szóstym zmyśle Polaków. Otóż według dziadka mojego, pierwszym prawdziwym Polakiem był mistrz Michał Drzymała.

W zaborze pruskim trza było uzyskać zgodę administracyjną, aby sobie chałupkę postawić. No to Drzymek sobie kupił wóz cyrkowy i w nim mieszkał. Władze pruskie chciały ten wóz usunąć, argumentując, iż stojący w jednym miejscu przez ponad dwadzieścia cztery godziny wóz nie jest domem. Ale szanowny pan Drzymała poruszył łepetynkę i codziennie przesuwał wóz na niedużą odległość. Tak powstała polskość. I tak oto słynny wóz stał się symbolem mentalności patriotycznej oraz objawieniem kombinowania.
Jak dziadek twierdził, godłem Rzeczypospolitej powinien być wóz Drzymały, pierwszego człowieka, który wygrał z biurokracją.

Nasz guru z Nimiorami prowadził walkę przez cztery lata, aż w końcu głupie szwaboszczaki nielegalnie usunęły mu wóz, ponadto nie powieszono ich na latarni, co jest dowodem na to, ażeby pod żadnym pozorem nie ufać Niemcom.

O Drzymale pisał Lew Tołjstoj, znaczenie symboliczne jego oporu dostrzegali również Niemcy. Jego rodzinne miasto ozwano Drzymałowem, a na fali Drzymalizmu wśród dzieci powstał wierszyk:

Niech nam żyje Polska cała,
no a zwłaszcza pan Drzymała!
bo Drzymulek nie jest głupi,
wszystkich Niemców nam wydupi.


Wkrótce z ust następnych pokoleń rodaków wypływać poczęły humorystyczne powiedzonka, takie jak ‘zawsze jest wyjście z sytuacji, a jeśli nie ma, kup sobie wózek’ bądź też ‘nie ma cwaniaka nad mości Polaka’, albo ‘system to cyrk na kółkach’.

Słynny rolnik otrzymał również Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za to, że wynalazł pierwszy w historii wóz kempingowy.

Najbardziej bawi i wprawia w dumę bezbronność Niemców wobec bohatera.
– Tam było ciasno – opowiadał syn Drzymuś. – Nie wolno było gotować też w tym wozie. Żandarm jak przyszedł i zobaczył, że dym idzie z wozu, to trzeba było przestać. Więc stary gotował w nocy. Po tym jak wyszedł z więzienia śpiewając „Jeszcze Polska nie zginęła”, przyszedł do niego jeden z żandarmów i pragnął zabrać ojcu kozę. Mój tatko gada „Nie dość, że kradną mi moją faunę, to jeszcze mam im ją przyprowadzać?”. No to powiedział szwabiszonowi, by sam sobie po kozę poszedł. Co miał zrobić żandarm głupi – wlazł do chlewu, a tatuś zamknął go tam, następnie poszedł do karczmy pić z ziomkami, i chwalił się, że Niemca z kozą trzyma.

– Podczas pobytu w więzieniu gardził tamtejszą niemiecką kuchnią, a jadł tylko to, co mu żona przyniosła – dodał młodszy Drzymała. – Miał rację, szwaby żarły gówno.

Tak więc kombinatorstwo wykombinował i opatentował mistrz Drzymała.

O samej kombinatoryce słyszałem też później, nie tylko od dziadka Jana.
Mój sąsiad, będący w średnim wieku, znany był w okolicy jako Kombinozaur. Powiedział mi o zastosowaniu sprytnych pomysłów. Bowiem cała umiejętność polega na naginaniu ogólnie przyjętych norm w celu pozyskania korzyści. Może być to zarówno zrobienie czegoś z niczego, jak i połączenie dwóch niepotrzebnych rzeczy w jedną przydatną. Jego proces jest powiązany z myśleniem, ale wymaga znacznie więcej inteligencji i wyobraźni.

Pan Jerzy powiedział mi iż jest przekonany o tym, że w historii naszego narodu dzięki tej właśnie mocy połączonej z bohaterstwem dużo ludzi przetrwało. Ponadto jego przodek jest wynalazcą kombinerek.

Sam pan Jerzy dawniej zajmował się robieniem z pięćdziesięciogroszówek guzików i sprzedawaniem ich po złotówce. Później zbierał złom i konstruował innowacyjne przyrządy. Sprzedawał je potem. Lecz zdarzyło się, iż we wsi był jeden kapuś, co poskutkowało pojawieniem się pracowników Urzędu Skarbowego. Jednak i z nimi pan Jerzy dał sobie radę, następnie w nieco większej tajemnicy zajmował się lokalnym handlem.

Sympatyczny i mądry sąsiad co jakiś czas mówił więcej o opisywanym tu fenomenie „wyższego stanu myślenia”. Z tego co pamiętam, powiedział że przeróżne organizacje międzynarodowe prowadziły dyskusje na temat kontrowersyjności tego typu działań, jednak do tej pory nic nie wykombinowały. Gdyż nie potrafią. Tym sposobem kombinatorzy mogą bezkarnie rozwijać swoje hobby, a policja nie może im nic zrobić.

Na starość pan Jerzy zachorował na cukrzycę typu drugiego. I nawet to wykorzystał do zarobku, gdyż dorabiał sobie do emerytury sprzedawaniem własnego moczu firmom produkującym whisky. Albowiem odkrył jako iż obfita w cukier uryna cukrzyków może być wykorzystywana w procesie fermentacji eksportowej alkoholu tegoż. Rynek sprzedaży szybko się powiększał, a wraz z wykryciem częstej przypadłości genetycznej na północy prowadzącej do znacznego zwiększenia zachorowalności na cukrzycę typu drugiego, ekonomiści znaleźli nowy towar na eksport i chcieli na nim zarobić tak szybko, jak się da.

Po wykładach mojego dziadka i pana Jerzego, zacząłem z fascynacją jeszcze większą praktykować geniusz. Odkryłem różne małe rzeczy – od niedawna czyszczę brud pomiędzy klawiszami klawiatury za pomocą karteczki samoprzylepnej, a taśmę która straciła właściwości klejące wkładam na kilka sekund do mikrofalówki w celu jej wskrzeszenia. Raz zdarzyło mi się nawet wyperswadować lepszą średnią od stetryczałej nauczycielki metodą na wnuczka. Inaczej patrzę na pomysłowego Dobromira i rezolutnego Franka Dolasa.

Jesteśmy więc spadkobiercami specyficznej mentalności. W obliczu jakiejkolwiek okupacji, komunizmu czy wojny, zawsze damy radę.

Tagi:

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 477

Nauki dziadka Jana

Post#2 » 1 year temu (24 lut 2017, o 23:27)

Mocium Bigos pisze:Zakłady żeśta skurczysyny pozamykali, bo demokiacja, demokiacja, a robić ni ma komu. Poszanowania dla pracownika nie ma, wszyscy tera wielcy prywaciorze.

Powinna być konsekwencja zapisu: albo "ni ma", albo "nie ma".

Mocium Bigos pisze:Władze pruskie chciały ten wóz usunąć, argumentując, iż stojący w jednym miejscu przez ponad dwadzieścia cztery godziny wóz nie jest domem.

Powinno być: "Władze pruskie chciały ten wóz usunąć, argumentując, iż stojący w jednym miejscu przez ponad dwadzieścia cztery godziny wóz jest domem."

Powyższe zdanie (mimo błędu) oraz urywek:
"– Tam było ciasno – opowiadał syn Drzymuś. – Nie wolno było gotować też w tym wozie. Żandarm jak przyszedł i zobaczył, że dym idzie z wozu, to trzeba było przestać. Więc stary gotował w nocy." (Dodałeś w nim od siebie "syn Drzymuś".)
- nie są Twoje. Obydwaj wiemy, skąd zostały skopiowane :shock: Tak nie wypada robić. Można korzystać z cudzych tekstów, ale trzeba przynajmniej wstawić cudzysłów.

W sumie jest to dowcipny tekst i mi się podoba.
Niestety, to "copy - paste" psuje cały jego smak.

Mocium Bigos
Użytkownik zbanowany
Posty: 135

Nauki dziadka Jana

Post#3 » 1 year temu (24 lut 2017, o 23:37)

Duża część tekstu została wzięta z moich dwóch artykułów na Nonsensopedii.

Co do pierwszego wytknięcia - ja czasami mówię 'ni ma' a czasami 'nie ma'. :)

A co do drugiego, to nie ma tu błędu.

Z kolei wypowiedź syna mistrza Michała Drzymały została spisana przeze mnie z audycji radiowej, w której młodszy Drzymała opowiadał o swoim ojcu. Więc jest to parafraza, ale rozumiem że połączenie faktów historycznych z fikcją może troszkę zamącić. :)

Pozdrawiam i cieszę się, że się podobało.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości