Cisza

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Aleks
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 10

Cisza

Post#1 » 11 mar 2017, o 09:16

Cisza. Ptaki przerwały swoje śpiewy. Wiatr coraz wolniej szumiał wśród liści i również zamilkł. Nikt i nic się nie poruszało, oczekując na pierwszy ruch, który miał niedługo nastąpić. Tylko czarna mucha nieprzejmująca się niczym bzyczała przy uchu żołnierza leżącego na zroszonej trawie. Ten odgonił ją niecierpliwym ruchem dłoni, poruszając przy tym gałęziami krzaka, za którym się schronił.
Dowódca syknął na niego, aby zachował bezruch. Żołnierz prawie niezauważalnie skinął głową i znów wpatrywał się w nieprzebitą ścianę czarnych pni. Gdzieś tam ukrywał się wróg czekający na ich jeden nierozważny ruch.
Natrętna mucha znów pojawiła się przy uchu. Gdyby nie jej irytujące brzęczenie, to można by powiedzieć, że chciała przekazać wiadomość człowiekowi. Ten jednak nie miał ochoty jej wysłuchać. Jednym ruchem dłoni uderzył w nią i zarazem w pień, ujawniając swoje położenie przeciwnikowi.
Dowódca tym razem nie upomniał go, ale dał natychmiast rozkaz do walki. Dwie grupy natarły na siebie.
W żyłach żołnierza zaczęła płynąć czysta adrenalina i rzucił się w wir walki. Raz strzelił w nogę, unieruchamiając wroga, potem uderzył innego kolbą w tył czaszki. Walczył tak, jak go nauczono. Stosował techniki, które powtarzał aż do znudzenia na treningach. Robił to, co mu kazało. Wykonywał tylko rozkazy, które jasno mówiły, kto ma przetrwać ten bój.
Mężczyźnie nie udało się uchronić przed strzałem w prawą rękę. Broń wypadła mu z dłoni. Zacisnął zęby z bólu i schronił się za pniem drzewa. Drugi strzał oderwał fragment kory w miejscu, gdzie przed chwilą była jego głowa. Ciężko oddychał. Zdrową rękę zacisnął na ranie, by zatamował krwawienie. Kula niestety utkwiła w mięśniu, a ramię stało się bezużyteczne.
Żołnierz rozejrzał się po polu walki. Jego pobratymcy dzielnie walczyli, ale też odnosili bardziej lub mniej poważne rany. Niektórzy jęczeli i krzyczeli z bólu w swoich ostatnich chwilach, zanim ktoś ich dobił. Mieli już nie zobaczyć swojej rodziny, przyjaciół. Mieli już nie bawić się na imprezach, nudzić w pracy, podróżować, spełniać marzenia. Mieli już nigdy nie zobaczyć ukochanych osób. Mieli odejść i zostawić wszystko.
„Czy to jest sprawiedliwe?” – pomyślał, patrząc na skrawek nieba przebijający się przez koronę drzew. – „Czy giniemy w słusznej sprawie?”
Jeszcze raz spojrzał na las, w którym toczyła się walka. Jego wzrok wodził od jednego pojedynku do następnego. Nie zastanawiał się nawet nad wynikiem bitwy. Zatrzymał wzrok na lufie strzelby znajdującej się dwa-trzy metry od niego. Nie miał siły nawet podnieść ręki, by się bronić, czekał tylko cierpliwie na to, co i tak miało nastąpić. Usłyszał strzał, czas zatrzymał się, i po sekundzie, która wydawała się wiecznością coś rozerwało jego serce. Czerwona plama na mundurze powiększała się.
Żołnierz podniósł wzrok na swojego oprawcę stojącego tuż przed nim.
- Wybaczam – powiedział tak cicho, że zabójca prawie nie zrozumiał tego słowa. Głowa mężczyzny opadła bezwładnie na pierś. Ręka zwolniła uścisk na ranie i opadła na ziemię.
Wróg pochylił się i zamknął jego oczy. Wyszeptał krótkie słowa modlitwy i wrócił do walki, w której nie chciał już uczestniczyć.

Tagi:

Awatar użytkownika
Outsider
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 28

Cisza

Post#2 » 11 mar 2017, o 13:01

Aleks pisze:. Tylko czarna mucha nieprzejmująca się niczym bzyczała przy uchu żołnierza leżącego na zroszonej trawie.


nie przejmująca się niczym

Zdrową rękę zacisnął na ranie, by zatamował krwawienie.

zatamować

dwa-trzy metry od niego.


nieładny myślnik


Ogółem czyta się gładko, scena bitwy została dobrze przedstawiona. Jednak tekst nie zostanie mi długo w pamięci, bo niewiele wnosi. Ale warsztatowo jak najbardziej na tak.
Tyg­ry­sy gniewu są mądrzej­sze niż rumaki wiedzy.
William Blake

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Miesiąca
Posty: 959

Cisza

Post#3 » 11 mar 2017, o 15:24

Nie chciałbym Cię zniechęcać ani tym bardziej urazić, ale... Przede wszystkim tekst jest zawieszony w próżni, to znaczy nie wiadomo kto, kiedy i dlaczego walczy. Aby poruszać ogólnoludzkie, odwiecznie istotne, nierozwiązane kwestie i w pewnych sensie abstrakcyjne, problemy, trzeba naprawdę dobrze pisać (np. Borges w swoich opowiadaniach). Tekst z założenia byłby lepszy, jeśli by dotyczył określonych, identyfikowalnych żołnierzy, określonej wojny, określonej sytuacji. I to, co najważniejsze: walczyłaś na wojnie? Strzelali do Ciebie? Zabiłaś człowieka? Jeśli nie, to nie pisz o tym! Bo nie masz pojęcia, o czym piszesz i wychodzi żałośnie, płasko i żenująco. Poza tym bardzo uproszczony styl i nie najlepiej konstruowane zdania, Na plus można zapisać generalnie poprawną interpunkcję, niewiele powtórzeń i innych podstawowych błędów. Jeśli napiszesz jeszcze kilkadziesiąt opowiadań, przeczytasz kilkadziesiąt książek w odnośnym temacie, to sądzę, że może być dobrze.

W powitalnym temacie pisałaś, że zaczynasz pisać książkę. Posłuchaj dobrej rady: na to jest stanowczo za wcześnie.

Ptaki przerwały swoje śpiewy.

To nie jest błąd, ale lepiej zabrzmi: Ptaki przerwały swój śpiew.

Wiatr coraz wolniej szumiał wśród liści i również zamilkł.

Fatalne zdanie. „również zamilkł? Poza tym nie używa się sformułowania, że wiatr wieje wolniej albo szybciej.

Nikt i nic się nie poruszało, oczekując na pierwszy ruch, który miał niedługo nastąpić.

Również niedobre zdanie. Jaki ruch? To, co następuje po nieobecności tegoż, z założenia jest pierwsze.

Jednym ruchem dłoni uderzył w nią i zarazem w pień, ujawniając swoje położenie przeciwnikowi.

Dziwnie niewyszkolony był ten żołnierz. Oprócz tego w ekstremalnych sytuacjach tego rodzaju działa instynkt samozachowawczy. Jego zachowanie jest absurdalne i niewiarygodne. Należałoby to inaczej przedstawić.

Dwie grupy natarły na siebie.

Automatycznie nasuwa się pytanie: jakie grupy?

W żyłach żołnierza zaczęła płynąć czysta adrenalina i rzucił się w wir walki.

Dopiero natarli na siebie; nie mogło być jeszcze żadnego „wiru walki”. Zwłaszcza w lesie. Nie trzeba być na wojnie, wystarczy przeczytać kilkadziesiąt książek w odnośnej tematyce. Zrobiłaś chociaż to? Wybacz, ale podejrzewam, że nie.
I „czysta adrenalina” brzmi kolokwialnie i irytująco.

Broń wypadła mu z dłoni.

„mu” - niepotrzebne. Staraj się unikać zaimków; zawsze ich za dużo.

Zdrową rękę zacisnął na ranie, by zatamował krwawienie. Kula niestety utkwiła w mięśniu, a ramię stało się bezużyteczne.

Napisałbym: Zdrową rękę zacisnął na ranie, by zatamować krwawienie, jednak kula utkwiła w mięśniu i ramię stało się bezużyteczne.

Jego pobratymcy dzielnie walczyli, ale też odnosili bardziej lub mniej poważne rany.

Truizm i rażące uproszczenie. Rzucasz hasło i nic więcej.

Jeszcze raz spojrzał na las, w którym toczyła się walka. Jego wzrok wodził od jednego pojedynku do następnego. Nie zastanawiał się nawet nad wynikiem bitwy. Zatrzymał wzrok na lufie strzelby znajdującej się dwa-trzy metry od niego. Nie miał siły nawet podnieść ręki, by się bronić, czekał tylko cierpliwie na to, co i tak miało nastąpić. Usłyszał strzał, czas zatrzymał się, i po sekundzie, która wydawała się wiecznością coś rozerwało jego serce. Czerwona plama na mundurze powiększała się.

Za dużo „się”.
„spojrzał – wodził – zastanawiał – zatrzymał – nie miał – czekał”. Wyliczanka. Każde zdanie jest autonomiczne, istniejąc samo dla siebie.

Jego wzrok wodził od jednego pojedynku do następnego.

Błędnie skonstruowane zdanie. I walka między dwoma oddziałami żołnierzy, to nie pojedynki.

Nie zastanawiał się nawet nad wynikiem bitwy.

„nawet”? A nad czym się zastanawiał?

Nie zastanawiał się nawet nad wynikiem bitwy. Zatrzymał wzrok na lufie strzelby znajdującej się dwa-trzy metry od niego. Nie miał siły nawet podnieść ręki, by się bronić, czekał tylko cierpliwie na to, co i tak miało nastąpić.

Powtórzone „nawet”.

czas zatrzymał się, i po sekundzie, która wydawała się wiecznością coś rozerwało jego serce.

Slogany. Niczego nie opisują, niczego nie przedstawiają.

Czerwona plama na mundurze powiększała się.

Źle skonstruowane zdanie (należy unikać „się” na końcu).

Usłyszał strzał, czas zatrzymał się, i po sekundzie, która wydawała się wiecznością coś rozerwało jego serce.

Usłyszał strzał, czas zatrzymał się, i po sekundzie, która wydawała się wiecznością, coś rozerwało jego serce.

Żołnierz podniósł wzrok na swojego oprawcę stojącego tuż przed nim.

Oprawcę? Wydawało mi się, że jego przeciwnikiem byli również żołnierze. W takim razie, on również jest oprawcą. Określenie „oprawca” ma nieco inne znaczenie.

Zakończenie fatalne. Przypięta na siłę ideologia. Nie odnoszę się tutaj do jej istoty, lecz sposobu przedstawienia. Rzucone nieoczekiwanie wielkie słowa o przebaczaniu i modlitwie, z niczym niepowiązane, nieuzasadnione (psychologicznie chociażby; zresztą o tak ważnym aspekcie na polu walki nie ma tutaj w ogóle mowy) i obce w kontekście całości, pogłębiają negatywną oceną opowiadania.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Cisza

Post#4 » 11 mar 2017, o 18:03

Niestety, zgadzam się z Przedmówcą. Tekst sprawia wrażenie wyrwanego z całości.
Końcówka jest nie tyle fatalna, co niezbyt realna. Czy "zabójca" miałby czas na modlitwę w miejscu, gdzie świszczą kule? Raczej nie myślałby nawet o takich rzeczah, jak modlitwa czy zamknięcie oczu zmarłemu. Trochę się to kupy nie trzyma.
Poza tym, czytało się dość lekko, mimo paru potknięć językowych, które wypisał już Gorgiasz.
Nie zniehcęcaj się pisz dalej. Tekst ma potencjał, trzeba go tylko wydobyć! :)
Pozdrawiam serdecznie,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1318

Cisza

Post#5 » 11 mar 2017, o 20:15

Zgadzam się z Gorgim. Wiem, że krytyka może zaboleć, ale warto docenić rzetelne komentarze, bo właśnie dzięki nim uczymy się o wiele szybciej niż gdybyśmy pisali teksty wyłącznie do szuflady.
Tragedii nie ma - nie można Cię nazwać beztalenciem, Aleks, lecz jeszcze wiele ćwiczeń przed Tobą (i mówię to jako osoba, która również ma jeszcze wiele do dopracowania :D). Pisz, pisz, nie zniechęcaj się. Pisanie to nie sam talent, to rzemiosło, czyli praktyka czyni mistrza.
Chociaż ja bym nie powiedziała, że na pisanie powieści jest za wcześnie. Sama napisałam coś długości krótkiej powieści w wieku lat 19 i chociaż dziś wzdrygam się na samą myśl o jakości tego ''cosia'', to na pewno nie był to bezużyteczny tekst, bo uczyłam się kreować złożonych bohaterów, dłuższą fabułę itd.
Jeszcze jedna uwaga do samego tekstu:
''Usłyszał strzał, czas zatrzymał się, i po sekundzie, która wydawała się wiecznością coś rozerwało jego serce. Czerwona plama na mundurze powiększała się. Żołnierz podniósł wzrok na swojego oprawcę stojącego tuż przed nim.''
Zabrzmiało jak tandetna scena z filmu akcji. Nierealne, tak jak mówił Graf. No i prawda, żeby dobrze pisać o takich sprawach, to trzeba to przeżyć albo przeczytać wiele tekstów na dany temat, poszukać relacji osób, które coś takiego przeżyły.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Aleks
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 10

Cisza

Post#6 » 13 mar 2017, o 18:27

Dzięki bardzo za krytykę i rady :)
To opowiadanie ma już parę miesięcy i chciałam sprawdzić, na ile wymaga poprawy. Postaram się uwzględnić Wasze komentarze przy moich dalszych tworach.

mirek13

Cisza

Post#7 » 13 mar 2017, o 19:13

Byłoby dobrze uwzględnić.
Ten tekst nie ma najważniejszej cechy. Klimatu.
Próbujesz go budować szczegółami, deklaratywną wrażliwością, jakąś metafizyką wojów szlachetnych, a krwawych, więc wyszedł trochę kicz.
Skoro nie jest w Scholarium (pewnie nie chciałeś tak nisko "upaść),to ocenimy rzetelnie.
On jest nadęty i przeckliwiony. Taka próba "męskiej" prozy. Krew, walka, szlachetność, śmierć.
Wyszło fatalnie.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości