Artysta [...] - Rozdział 18 (wersja zmieniona)

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#11 » 5 maja 2017, o 20:04

Dziękuję Ci, Karen, za ponowne przejrzenie mojego tworu. Uwagi przydały się, prześwietlenie przełożyłem na za tydzień. Mam nadzieję, że nie jest zbyt bliski termin. :P
Weny życzę!
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Tagi:

Ewelina

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#12 » 6 maja 2017, o 01:41

.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#13 » 6 maja 2017, o 17:34

Ewelina pisze:Wczoraj po południu, około w pół do trzeciej wysłałam ci ten komentarz na priwa obiecałam że publiczne też skomentuję, jak nieco poprawisz, no ale... widzę, że nie tylko ja tutaj zachęcam do poprawek, wiec poczułam się raźniej i ośmielona nieco; to może dla lepszej motywacji ( i zapału do pisania) zamieszczę go jednak pod utworem?

Dziękuję za umieszczenie komentarza pod tekstem. Dzięki temu dużo łatwiej mi go odszukać i uwzględnić. :)
Cieszę się, że pierwsza połowa tekstu przypadła Ci do gustu.
Druga część tekstu (od zobaczenia tej nieznajomej) natomiast jest chaotyczna nielogiczna, poszedłeś chyba na skróty. Lejka i Agata są jak manekiny - są sztuczni, nie czuje się wcale tych postaci. Niestety w drugiej części i Lewij "robi się" niewyraźny, nielogiczny i zbędny zarazem.

Druga część jest chaotyczna, to prawda. Ale czyż życie Lejki samo w sobie nie jest od jakiegoś czasu chaosem? Niemniej jednak, pomyślę nad tym, choć nie obiecuję znaczących zmian. Skróty? Być może... A czy niefajne, to pomyślę. :)
Można się upierać, że zwariowali, ale nawet wariat swój rozum posiada.

Niekoniecznie. Nie każdy rodzaj szaleństwa ma jasne podziały między epizodem szału, a "normalnym" zachowaniem się, niektóre natomiast odwrotnie - okresy choroby są wyraźnie rozgraniczone, często towarzyszy im efekt "odbicia" (np strach przed wszystkim, a zaraz potem odwaga, wykraczająca poza granice zdrowego rozsądku).
A tym czasem nie bardzo mamy dostęp do ich umysłów, motywacji, czuć tutaj brak jakichś ram.

Mogłabyś uściślić, jakich ram brakuje? Niezbyt rozumiem, o co dokładnie chodzi. O motywację każdego czynu? O coś innego? :)
Jeszcze raz dziękuję za zajrzenie.
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Ewelina

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#14 » 7 maja 2017, o 06:45

Mogłabyś uściślić, jakich ram brakuje?


Nie, nie mogłabym uściślić, a właściwe mogłabym, ale nie mam na to ochoty,
ponieważ szanuję swój czas i wysiłek, mówię: „pas”.

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1496

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#15 » 7 maja 2017, o 08:51

Z wieloma uwagami Eweliny się zgadzam.
Po zastanowieniu - wg mnie postaci Lejki nadal brakuje wyrazistości Lewija. Przy nim wydaje się tylko kimś, kogo potrzebuje autor, żeby pociągnąć akcję ''z drugiej perspektywy''.
Co do lęków - wg mnie nie musi się cały czas bać. Tak uważam po zajęciach z psychiatrii. Pamiętam przypadek X, gdzie pacjent miał lęki napadowe - w wybranych sytuacjach fiksował i miał wrażenie, że zaraz umrze, w pozostałym czasie było normalnie, chociaż wiadomo, dręczył go niepokój, bo wiedział, że może owego napadu doświadczyć. Tylko, że to z kolei gryzie się z omamami wzrokowymi, więc może zastanów się, jak sklasyfikowałbyś chorobę Lejki?
Z drugiej strony - jeśli jego stan psychiczny to po prostu wynik działania zielonookiego demona (od demona też zaczęło się przecież szaleństwo Agaty), to w sumie nie ma co się ograniczać do ścisłych jednostek chorobowych i ich objawów. :)
Co do Lewija na koniec - też wydaje mi się nieco naciągnięty.
Co do przepustki - wiem, że zdarzało się, że pacjenci mogli gdzieś wyskoczyć w ciągu dnia, jeśli dobrze się sprawowali, na spacer itp. A przepustki dostawali np. weekendowe.
I w sumie, tutaj też ewelinowa racja wg mnie - w fabule przesadzasz momentami z absurdem. Absurd jest fajny, ale w odpowiedniej ilości. :)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#16 » 7 maja 2017, o 10:21

Ewelino, dziękuję za konkretną i szczerą odpowiedź. Mam nadzieję, że nie uraziłem Cię zbytnią, może i bezsensowną, dociekliwością.

Karen, myślę nad tym i myślę.
Wczoraj pobieżnie przeskanowałem całości i istotnie, obie Panie macie rację: nadmiar absurdu zauważyłem. T dla mnie kolejna kwestia do przemyślenia.

Dziękuję za wszelkie uwagi. Z większością się zgadzam, ale po jakimś czasie. Muszę je po prostu przetrawić, czasami dopytuję. Za namolność przepraszam szczerze. :)
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Ewelina

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#17 » 7 maja 2017, o 16:43

.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1042

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#18 » 22 maja 2017, o 10:11

Przeczytałem uważnie całość. Ogólnie uważam, że jest dobrze, piszesz na wysokim poziomie, z dużą znajomością tematu, jakbyś był doświadczonym pisarzem (może jesteś), umiejętnie wykorzystującym warsztat. Pewnie, znajdzie się trochę literówek, zbędnych zaimków, powtórzeń etc, ale to jest standard praktycznie u wszystkich i nie stanowi problemu. Forma jest dobra. Natomiast treść, jej układ, kompozycja, poruszane i eksponowane aspekty czy akcenty, akcja, prowadzenie odbiorcy i kierowanie jego uwagi - mogą rodzić pewne wątpliwości. Pamiętaj jednak, że to tylko moja subiektywna opinia i nie musisz się z nią zgadzać, a to, że mnie coś nie odpowiada nie oznacza, że nie znajdzie uznania u innych odbiorców. Zresztą, celowo akcentuję i być może wyolbrzymiam ujemne (w moim odczuciu) strony opowieści (o dodatnich było dużo na bieżąco), przyjmując pozycję „advocatus diaboli”, aby zwrócić na nie uwagę i zasugerować przemyślenie oraz ewentualne skorygowanie tego i owego. Nie sądzę zresztą, aby dało się to zmienić, bez radykalnej ingerencji w treść. To raczej sugestie na przyszłość.

Poszczególne części brzmią bardzo dobrze same w sobie, natomiast jako całość, chociaż współgrają i korelują ze sobą, bezdyskusyjnie tworząc zwartą ciągłość, to jednak powstają tutaj – w moim odczuciu - pewne problemy (taka wartość emergentna). Przede wszystkim nazbyt długo czytelnik nie wie, co jest rzeczywistością, co fikcją, co chorobą umysłową, co halucynacją, działaniem leków czy snem. Brakuje twardego gruntu, punktu odniesienia. Akcja jest ograniczona; bohaterowie kręcą się wkoło we własnym sosie w zamkniętym kręgu, powtarzając często te same sytuacje, te same wizje, te same reakcje, które prawie niczego nie wyjaśniają, nie rozwiązują, natomiast dodają często nowe pytania. Tak jak „Bolero” Ravela – motyw powraca wciąż ten sam, tylko instrumentacja ulega zmianom, a i to delikatnym. I tutaj niestety staje się to nużące. To wszystko trwa zbyt długo, brakuje konkretów, konkluzji, przewodniej kompozycyjnej myśli linii zdążającej w określonym kierunku, nie wiadomo dokąd wszystko zmierza i na jakich zasadach; można odnieść wrażenie, że wpadliśmy w zamknięty wir bez wyjścia. Kto jest kim, czy demon jest postacią z mitologii, fantastyki, fantasy czy tylko chorobliwym urojeniem? Niektóre sytuacje i zachowania bohaterów (przykłady niżej) są zbyt odrealnione, niewytłumaczalne. I właściwie nie wiadomo o co chodzi. Niepewność i dezorientacja Lejki, a także innych postaci, staje się niepewnością czytelnika, tyle, że czytelnik niezbyt to lubi. Zwróć uwagę jak to jest u Bułhakowa. Czytelnik (w odróżnieniu /nie zawsze/ od bohaterów powieści), doskonale zdaje sobie sprawę who is who.


Postać demona nazbyt efemeryczna. Czy jest nim profesor Lewij, czy tylko wciela się w niego ów demon od czasu do czasu? Czy także wciela się również w Agatę, co można podejrzewać z ostatniego rozdziału? Czy prostytutki są realne, czy tylko emanacjami Lejki? A może demona? Walczak żyje czy nie? Sugerowane na końcu utożsamienie Agaty z prostytutką jeszcze bardziej wikła sytuacją, a należałoby ją zacząć wyjaśniać.

Nieustalona relacja między zielonookim demonem a Lewijem. Przez kilka pierwszych rozdziałów – w porządku, ale ten nieokreślony stan trwa zbyt długo. Powracają wciąż te same motywy – i nic dalej.

Brakuje akcentów humorystycznych, niewiele, raz na dwa – trzy rozdziały, żeby nie przesolić i nie zmieniać charakteru tekstu, ale sprawiają one, że lepiej się czyta i rozładowują ciężki nastrój.

Zarówno Lewij jak i Lejka oraz jego siostra są poważnie chorzy. Nie ma kompozycyjnej przeciwwagi; więcej: Lewij, mający na początku leczyć rodzeństwo, wydaje się być bardziej chory od nich. Jego żona jest również nieszczęśliwa. Trochę za dużo tego nieszczęścia. Zaczyna przytłaczać.

Biblijny Izmael był synem Hagar, niewolnicy Sary, która długo nie mogła mieć z Abrahamem dzieci. Jednak gdy wreszcie urodziła Izaaka, wygnała Hagar z Izmaelem na pustynię. Udało im się przeżyć dzięki interwencji anioła.
Zastanawiam się, czy postacie i cała przedstawiona historia mają z tym jakiś związek (wydaje mi się, że tak – zemsta Izmaela na Sarze? Reinkarnacją, będącą zresztą ponoć powszechną wiarą pośród faryzeuszy i saduceuszy, można to łatwo uzasadnić.)? Byłoby dobrze, gdyby taki związek się pojawił.

I jeszcze kilka uwag notowanych na bieżąco.

R.1

Raz jest Samael, raz Samuel (jeszcze przed ustaleniem tej kwestii).
Raz Walczek, raz Walczak.

Taki groźny przestępca, kordon policji, a jeden funkcjonariusz (Lejka) zostaje z nim sam na sam, i w czasie przesłuchania (jakoś go nie martwi fakt, że ów straszny zbrodniarz zrzucił kajdanki), a potem w pustoszejącym komisariacie. Sam odprowadza aresztanta do celi, rzuca w przelocie klucze... Tak się nie postępuje z przestępcą tego formatu. Nienaturalne to wszystko. Również znikająca świta w obecności Walczeka /to już przesada/. Nie rodzi to żadnych konsekwencji?
I w końcu to on żyje, czy nie?

Nie dziwi Lejkę, że jakiś profesor ingeruje w jego pocztę? Jak to jest technicznie możliwe?

Lejka (inspektor) – Lewij (ordynator). Bardzo podobne nazwiska – mogą się mylić. Dlaczego Lewij, rozumiem, ale Lejkę chyba można było nazwać inaczej (chyba, że ma to jakieś głębsze uzasadnienie)..

Dadzą się zauważyć echa „Mistrza i Małgorzaty” oraz „Czarodziejskiej Góry”.

R.3

„Lejka odetchnął z ulgą i wyszedł, czując, że ogarnia go słabość.”
Wyszedł, pozostawiając zwłoki w miejscu zbrodni bez dozoru? I pojechał sobie do domu jakby nic się nie stało? To ma być zachowanie inspektora policji? Przecież odkrył trupa! Coś z tym jest nie tak.

R.4

„stał dom. Nazywano go Domem Mgły”
„jak tylko wejść do budynku”
„Mimo woli wykonała znak krzyża na czole i weszła do chatki.”
Był dom, był budynek i nagle robi się z niego chatka. To przecież inna inszość; nie pasuje.

„Rzuciła mu pełne strachu spojrzenie. Skąd wiedział, że śniła? Skąd wiedział, że krzyczała z powodu tego, że sen ją przeraził?”
Skoro krzyczała przez sen, to nie trzeba być lekarzem, aby na to wpaść.

R.6

"Bracia nigdy nie pałali do siebie miłością. Dawid, od zawsze uznawany za mniej zdolnego, uważał, że pierworodny bezprawnie zawłaszcza sobie należne młodszemu bratu przywileje."
Może byłoby logiczniej, aby Dawid był starszym bratem; wszelkie przywileje należą się pierworodnemu i to nie tylko w kulturze żydowskiej, aczkolwiek tam (o ile się orientuję) jest to silnie eksponowane (chociażby historia Ezawa i Jakuba).

R.7

Trochę zagmatwane: Lejka jest wypisywany ze szpitala przez Starkiewicza, pojawiającego się po raz pierwszy. Nie bardzo wiadomo czy Walczak żyje, czy nie. Jawa coraz bardzie miesza się z halucynacjami bądź ze snem; może to zamierzone, ale czytelnik zaczyna się gubić.

R.8

Rozbudowałbym scenę zbliżenia Sary i Lejki; nie w sensie erotycznym, ale psychologicznym – co Sara odczuwała w kontekście zemsty, jak to odebrał Lejka etc.

R.9

„Dopiero teraz uświadomił sobie, że został sam w komisariacie, pod jednym dachem z człowiekiem, który znika i pojawia się niczym duch.”
Nieprawdopodobne, aby taki przestępca pozostawał bez dozoru w komisariacie; więcej: żeby w ogóle pozostawał w komisariacie, a nie był pod silną eskortą bezzwłocznie przewieziony do więzienia.

R.10

Propozycja pod adresem przestępcy opieki nad komisariatem jest już tak groteskowa, że przenosi charakter opowieści na inną płaszczyzną. I jeszcze nie rodzi żadnych konsekwencji. Nie chcę oceniać czy to dobrze czy źle, ale..
Postacie (w ciągu kolejnych rozdziałów) zachowują się jakby odgrywały swoje role na ograniczonej, teatralnej scenie. Zewnętrzny świat, inni ludzie, cały aparat administracyjny, wręcz całe społeczeństwo - prawie nie istnieją. Są wyalienowani z rzeczywistości, tańczą w kółko „dance macabre” w swoim własnym towarzystwie, zapatrzeni w siebie. Inspektor nie ma przełożonych, nie obowiązują go procedury, przepisy, groźny więzień pojawia się i znika, a pan inspektor nie robi nic w tej sprawie. Przez pierwsze trzy – cztery rozdziały, to było do przyjęcia, ale (jestem akurat w dziesiątym) zaczyna nużyć i powoli irytować. W ten sposób można historię ciągnąc w nieskończoność.
Ktoś kiedyś powiedział, że fikcja w odróżnieniu od prawdy, musi być wiarygodna.

R.11

Komentarz DuralaT dotyka istoty sprawy.

R.12

Zabieg ze snem uważam za nietrafiony. Na dobrą sprawę wszystko można wytłumaczyć snem, tylko wtedy nie ma opowieści, a czytelnik poczuje się oszukany.

R.13

Powtarzają się wciąż te same motywy: niespodziewane i niewytłumaczalne pojawienie się Lewija, nieracjonalne reakcje inspektora, zbyt długo trwające pomieszanie osobowości, koszmary Sary, zastrzyk, po którym zapada w sen czy niebyt. Pomimo że jest to naprawdę dobrze napisane – zaczyna nużyć.

R.16

„Strach podpełzł do ściśniętego gardła niczym śliski, ohydny wąż.”
Jak na inspektora policja, to boi zbyt często. Na dokładkę z irracjonalnych powodów. Oprócz tego nie zachowuje się jak policjant, który z założenia powinien mieć instynkt psa tropiącego, a on przechodzi do porządku nad kolejnymi, dziwacznymi wydarzeniami, nie usiłując rozwikłać tajemnicy. Na logikę, powinien poświęcić temu prawie wszystkie siły. Przynajmniej z zawodowego obowiązku.

R.18

Kolejna odrealniona i zawieszona w próżni historia. Przecież Agata była bardzo chora i nie mogła w tym stanie przyjechać do brata, całkiem normalnie przy tym się zachowując. I znów nie wiadomo co jest realnością, co snem czy majakiem. Lejka może tego nie wiedzieć, ale czytelnik, na tym etapie zwłaszcza, już powinien.

Zachęcam wszystkich do przeczytania całości (warto!) i podzielenia się wrażeniami. Tekst jest na tyle rozbudowany i wieloznaczny, że jest o czym mówić.

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1496

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#19 » 22 maja 2017, o 11:46

Wcześniej nie zastanawiałam się tak nad tym, ale zgadzam się z uwagami Gorgiasza. Mi brak czasu na przeczytanie całości od początku, ale prawda jest taka, że czytelnik gubi się, co jest prawdą, a co urojeniem. Za dużo nierozwikłanych wątków.
Ja np. Mam notatkę, gdzie wypisuje "rzeczy do wyjaśnienia" z poszczególnych rozdziałów i stopniowo je odhaczam. Dobre, żeby się nie pogubić w niewyjaśnionych zagadkach.
Poza tym Graf, tylko zazdrościć tak szczegółowej opinii od Gorgiasza! Masz tu b dużo trafnych uwag na przyszłość, nie tylko na poprawki generalne. :)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Artysta [...] - Rozdział 18

Post#20 » 22 maja 2017, o 12:28

Gorgiasz pisze: Zresztą, celowo akcentuję i być może wyolbrzymiam ujemne (w moim odczuciu) strony opowieści (o dodatnich było dużo na bieżąco), przyjmując pozycję „advocatus diaboli”, aby zwrócić na nie uwagę i zasugerować przemyślenie oraz ewentualne skorygowanie tego i owego.

Gorgiaszu, nie wiem, jak mam Ci się odwdzięczyć za trud włożony w przeczytanie i analizę Artysty. Absurd, jawa, sen, urojenia... Faktycznie trochę tego za dużo. Jestem na etapie przerobki całości, więc pracuję nad tym.
Motyw Izmaela i Sary jako zemsta syna niewolnicy na "właścicielce" swej matki (w innym czasie i miejscu oczywiście). Ciekawa uwaga, nie postało mi to w głowie. Pomyślę nad tym, bo wiele by takie rozwiązanie tłumaczyło.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko pozostawać dozgonnie wdzięcznym Ci za tak szczegółowy komentarz. Dziękuję! :)

Karen, dziękuję za sugestię listy "rzeczy do wyjaśienia". Chyba się skuszę. :)

Pozdrawiam serdecznie!
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości