Gówno, a nie pokolenie

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
thomasward
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 88

Gówno, a nie pokolenie

Post#1 » 1 year temu

Cześć. Od dawna nosiłem się z napisaniem powieści lub minipowieści będącej czymś na rodzaj portretu pokoleniowego młodych ludzi, którzy siedzą w piwnicach i gniją, zamknięci w swoich światach, smutni, wkurzeni na świat i na życie. I choć w teorii głównego bohatera owego tekstu można utożsamiać z autorem, to jest to tekst podbarwiony i zbeletryzowany. W skrócie: ogrom wątków autobiograficznych i moich własnych przeżyć podlanych sosem beletrystyki. Jak wyjdzie to w praniu - zobaczę. Ale to ma być dosadne, szczere, bez owijania w bawełnę. Tytuł tekstu jest tytułem roboczym powieści.

TLDR: Przedstawiam wam początek mojej powieści. Jak już ktoś to przeczyta byłbym wdzięczny za opinię na temat samego stylu, chodzi mi tu stricte o warstwę techniczną. Jest to fragment większej całości, warto to mieć na uwadze. Liczę na krytykę, szczególnie tą miażdżącą i merytoryczną. :P


Gówno, a nie pokolenie
Chciałbym napisać o tym, jak bardzo nienawidzę ludzi, nienawidzę świata, nienawidzę życia, ale nie zrobię tego. Zaliczyliby mnie do jednego z przedstawicieli grupy sfrustrowanych życiem dziewczynek wypisujących takie teksty na darmowych blogach z szablonu, czy innej równie porąbanej bandy imbecyli próbującej upodabniać się ideowo do dekadentów czy innego tego typu gówna. Jednym słowem: wstyd, kurewski wstyd, a ja boję się wstydu, mam go już dosyć, serdecznie dość, chciałbym się go pozbyć, zniszczyć, rozpierdolić na atomy, nie, na kwazary czy jak tam jeszcze się nazywają cząstki elementarne. Powiedzcie mi, dokąd ten świat doszedł, że nawet wtedy, gdy masz już wszystkiego po dziurki w nosie, musisz się za swoje odczucia wstydzić? Czy to nie jest tak, że każdy, nawet cholerny Chuck Norris, a już na pewno taki życiowy wysryw jak ja, nie powinien mieć prawa, by powiedzieć publicznie, że świat jest chujowy i że ma go dość, nie narażając się przy tym na jeszcze większy społeczny ostracyzm?
Zresztą, co ja pierdolę. Świat jest jaki jest, a wszelkie próby jego zmiany to jak walka z wiatrakami uzbrojonymi w kurewsko ostre stalowe ostrza zamiast zwykłych śmigieł. A że liczy się głównie prędkość obracania, to te ostrza zapierdalają jak jednonoga dziwka portowa w dzień przybycia ogromnej floty. No, ogólnie chodzi mi o to, że robią niezłą rozpierduchę.
Mam na imię Tomek i, jak zresztą mogliście już zauważyć, skomplikowane porównania zahaczające o metafory to nie moja bajka. Ale moją bajką jest pisanie. No, przynajmniej tak mi się wydaje. Tak czy siak poświęciłem mu spory wycinek mojego życia. Wiecie, w końcu już za gówniaka dużo pisałem. Jak byłem malutkim bachorem moja opiekunka, swoją drogą wspaniała kobieta, zapisywała moje dyktowane wypociny w ozdobnych, malutkich dzienniczkach. Przy drobnej pomocy moich rodziców, wszechobecnego bałaganu panującego w moim domu oraz chorobliwej awersji do wyrzucania mniej lub bardziej niepotrzebnych rzeczy teksty te zachowały się do dziś. Cóż, wartości literackiej toto za bardzo nie ma, ale jakby się na to popatrzeć z nieco innej perspektywy, ciekawe jest to, o czym pisał taki pięcioletni szkrab. A pisał o klockach, Lego, Czterech pancernych i psie oraz wymyślonych żołnierzach żyjących w szafie. To zabawne, ale do dziś pamiętam, jak wydawałem im rozkazy i prowadziłem przy ich pomocy nieistniejące kampanie wojenne. Chyba minąłem się z powołaniem - powinienem był iść do wojska...
Choć strzelam, że w wojsku nigdy bym nie pisał, a nie wiem, jak to by na mnie wpłynęło. Przyznam się szczerze, że pisanie to jedyna rzecz, która trzyma mnie teraz jako tako w kupie. A i tak mam wrażenie, że może mnie w każdej chwili wypuścić ze swych opiekuńczych rąk.
Ale wróćmy lepiej do smutnej historii mojego równie smutnego życia. Gdy wreszcie nauczyłem się pisać moje tempo prac nieco wzrosło. Na początku podstawówki pisywałem wiersze walentynkowe dla kolegów z klasy. Oczywiście sam, jako mała, nieśmiała pizda nigdy nie wysłałem żadnej walentynki do dziewczyny. W ogóle to nie lubiłem tego festiwalu taniości i trywialności określanego dla zmylenia przeciwnika to znaczy nas, ludzi, mianem święta zakochanych. Gówno, a nie święto zakochanych, zwykła okazja na wyciągnięcie z mojej kieszeni hajsu. Pocałujcie się w dupę drogie centra handlowe, sieci restauracji czy inne liczące na walentynkowy zysk firmy - ode mnie nie dostaniecie ani grosza. No chyba, że po moim trupie. Zresztą wiem już, że i tak nigdy się nie zakocham i nie będę miał okazji do wydania moich ciężko zarobionych pieniędzy na jakiś miły wieczór z dziewczyną. Ale o tym może kiedy indziej...
Mniej więcej od dziesiątego roku życia pisywałem początki ogromnych powieści fantasy, choć zazwyczaj zapał do pracy kończył mi się na mniej więcej szóstej stronie tekstu. Raz jeden kontynuowałem jedno z moich dzieł i, plus minus w wieku dziesięciu lat, zakończyłem coś, co wtedy szumnie okrzyknąłem niesamowitą epopeją fantasy, a co przypominało raczej suchą kronikę historyczną, która przedstawiała jedynie nazwy wielkich bitew i imiona ginących w nich królów. Z jednej strony nie jest to pasjonująca lektura, ale z drugiej chyba o czymś to wszystko świadczy. Nie wiem o czym, ale o czymś. Część moich prób pisarskich zaginęła z czasem, część trzymam wraz ze spisanymi przez moją opiekunkę dzienniczkami. Jestem cholernie sentymentalny, przywiązałem się do tych dzieł. Raz na jakiś czas nawet taki stary, osiemnastoletni pryk jak ja lubi sobie zajrzeć do swoich starych zabawek i powrócić do słodkich, błogich czasów dzieciństwa.

Tagi:

Kusy
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 95

Gówno, a nie pokolenie

Post#2 » 1 year temu

Odmalować portret całego pokolenia to ciężka sprawa, tym bardziej jeśli, tak jak Twój bohater, masz lat naście. Co może frustrować człowieka w tym wieku? Że koleżanka z klasy woli muskularnego palanta z ostatniej ławki? Że rodzice nie chcą kupić nowego Iphone'a (chuj, nie wiem jak się to pisze)? Że nie stać mnie, żeby pojechać na Woodstock w tym roku? A może śmierć muzycznego idola? Młodzi siedzą w piwnicach? Chyba nie wszyscy. Część siedzi w kawiarniach i popija latte z mlekiem sojowym. Zgodzę się jedynie z tym, że gniją. Gniją duchowo. To co proponujesz to wąski fragment rzeczywistości. Nie da się opisać losów całego pokolenia. Chyba że łączy ich jakiś wspólny los, wojna dajmy na to. Wtedy jest to możliwe. Poczekaj aż dobijesz do 30. Wtedy poczujesz co to frustracja. A problemy wieku młodzieńczego wydadzą Ci się łaskotaniem w pięty przy tym, co Cię czeka w dorosłym życiu;).
P.S. tytuł pretensjonalny nie mniej niż sam tekst. Powielasz literackie kalki, silisz się na wyluzowany styl, ale wychodzi sztucznie, chcesz się przy tym wykazać elokwencją, vide: "Zaliczyliby mnie do jednego z przedstawicieli grupy sfrustrowanych życiem dziewczynek wypisujących takie teksty na darmowych blogach z szablonu, czy innej równie porąbanej bandy imbecyli próbującej upodabniać się ideowo do dekadentów czy innego tego typu gówna". Pominę, że w przytoczonym fragmencie jest błąd składniowy, czytaj, co piszesz. Chyba że czegoś nie zakumałem. Jest przed 9, a ja nie spałem dziś najlepiej, więc wybacz. I nie przejmuj się. Taki sam ze mnie literat jak i z Ciebie. Moja opinia nie ma znaczenia. Tak samo jak Twój tekst. Jak teksty wszystkich na tym forum:). Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 476

Gówno, a nie pokolenie

Post#3 » 1 year temu

thomasward pisze:Gówno, a nie pokolenie

Ten tytuł przyciąga wzrok, bo jest w nim słowo "gówno", ale tylko dlatego.
thomasward pisze:Chciałbym napisać o tym, jak bardzo nienawidzę ludzi, nienawidzę świata, nienawidzę życia, ale nie zrobię tego.

Za dużo słów. Wystarczyłoby: Chciałbym napisać o tym, jak bardzo nienawidzę ludzi, świata i życia, ale nie zrobię tego.
thomasward pisze:Jednym słowem: wstyd, kurewski wstyd, a ja boję się wstydu, mam go już dosyć, serdecznie dość, chciałbym się go pozbyć, zniszczyć, rozpierdolić na atomy, nie, na kwazary czy jak tam jeszcze się nazywają cząstki elementarne.

Nie używaj słów, których znaczenia nie znasz, bo się ośmieszasz. Kwazary to nie są cząstki elementarne, to są olbrzymie obiekty kosmiczne.
thomasward pisze:Świat jest jaki jest, a wszelkie próby jego zmiany to jak walka z wiatrakami uzbrojonymi w kurewsko ostre stalowe ostrza zamiast zwykłych śmigieł. A że liczy się głównie prędkość obracania, to te ostrza zapierdalają jak jednonoga dziwka portowa w dzień przybycia ogromnej floty. No, ogólnie chodzi mi o to, że robią niezłą rozpierduchę.

Wiatraki z jakimiś tam ostrzami, jednonoga dziwka - to są zbędne określenia. One nie wnoszą nic do tekstu poza kilkoma wulgaryzmami.
W tekście jest jeszcze wiele podobnych zdań, ale już nie będę ich przytaczał.

Ogólnie, za dużo w tekście jest słów opisujących Twoje "wkurwienie", a w zasadzie nie wiadomo o co chodzi. Zatraciłeś się w epitetach.
Pisz na temat. :smiley:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 967

Gówno, a nie pokolenie

Post#4 » 1 year temu

Liczę na krytykę, szczególnie tą miażdżącą i merytoryczną.

To się da załatwić. Obrazek

Chciałbym napisać o tym, jak bardzo nienawidzę ludzi, nienawidzę świata, nienawidzę życia, ale nie zrobię tego.

Pomijając oczywisty logiczny błąd w powyższym stwierdzeniu, rozumiem, że masz za sobą długie życie, pełne, dramatycznych, tragicznych i bolesnych doświadczeń, które upoważniają Cię do tak radykalnego sądu. Bo jeśli nie – to nie masz prawa (jakkolwiek rozumianego) tak pisać.

rozpierdolić na atomy, nie, na kwazary czy jak tam jeszcze się nazywają cząstki elementarne.

Kwazary są ździebko większe od atomów i cząstek elementarnych. Mają wielkość (mniej więcej) Układu Słonecznego.

Czy to nie jest tak, że każdy, nawet cholerny Chuck Norris, a już na pewno taki życiowy wysryw jak ja, nie powinien mieć prawa, by powiedzieć publicznie, że świat jest chujowy i że ma go dość, nie narażając się przy tym na jeszcze większy społeczny ostracyzm?

No przecież właśnie korzystasz z tego prawa, publicznie i nikt Ci łba nie urywa. Najwyżej łagodnie krytykuje.

Zresztą, co ja pierdolę. Świat jest jaki jest, a wszelkie próby jego zmiany to jak walka z wiatrakami uzbrojonymi w kurewsko ostre stalowe ostrza zamiast zwykłych śmigieł.

Nie za dużo tych wulgaryzmów? Używa się ich głównie wtedy, kiedy nie ma się niczego innego do powiedzenia.

Cóż, wartości literackiej toto za bardzo nie ma, ale jakby się na to popatrzeć z nieco innej perspektywy, ciekawe jest to, o czym pisał taki pięcioletni szkrab.

„za bardzo nie ma”? Czyli jednak trochę ma. Hmm...

Masz zacięcie i pasję do pisania oraz dość urozmaicone słownictwo. To bardzo dobrze i świetnie rokuje na przyszłość. Sugeruję jednak zmienić temat i nie rozpisywać się o swojej świetlanej przeszłości, raz, że brzmi to żałośnie, a dwa, czytelnika absolutnie nie interesuje. I zrezygnuj z wulgarnego słownictwa; ono naprawdę niczego nie wnosi, a używać go trzeba bardzo umiejętnie. Nie posiadasz tej umiejętności. Tytuł jest fatalny (niezależnie czego miałby dotyczyć). I radzę ograniczyć zakładaną we wstępie tematykę, bo to, co zamierzasz, jest co najmniej tematem pracy doktorskiej.

thomasward
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 88

Gówno, a nie pokolenie

Post#5 » 1 year temu

Danke, o takie właśnie opinie mi chodziło. Wiedziałem, że gdzieś się jebłem, chciałem tylko wiedzieć gdzie. Pozdrawiam i dzięki za pomoc. ;P

 Rozwiń, aby przeczytać
Co do kwazarów, błąd celowy, chciałem pokazać brak wiedzy narratora.

Kusy
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 95

Gówno, a nie pokolenie

Post#6 » 1 year temu

Bitte. Oby z pożytkiem;). Pozdrawiam.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości