Alarm błonkoskrzydłych

Wszelkie formy krótkie. Drabble, miniatury, szorty.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania.

Przydatne definicje
drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Nuria
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 450

Alarm błonkoskrzydłych

Post#1 » 4 lip 2017, o 11:27

Początkowo mnie nawet bawiło. Otwieram garaż, trzmiel wylatuje na moje powitanie. Zamykam, a on na piechotę wchodzi z powrotem pod drzwiami. I tak codziennie. Nigdy żadnej gromady buczącej, tylko on, jeden.
- Samotnik – pomyślałam – lepiej widać mu w odosobnieniu, na kamratów już patrzeć nie może.
Niektórzy mają swojego nietoperza na balkonie, dlaczego ja nie mogę mieć swojego trzmiela w garażu – skonstatowałam. I tak żyliśmy sobie w zgodnej symbiozie czas jakiś. On mnie witał wyfruwając naprzeciw i żegnał, pokazując odwłok.
Wyjechałam na jakiś czas na wakacje zapominając o moim trzmielu. Wracam, sytuacja się nie zmieniła. Powitał mnie wyfruwając i pożegnał na piechotę. Trudno było stwierdzić po liniach papilarnych odnóży czy to ciągle ten sam trzmiel, czy jego następca, a może nie daj Boże, synek, albo jeden z licznych synków.
Obejrzałam dokładnie pomieszczenie, szczególnie pod sufitem, gdyż miałam w pamięci osy, które onegdaj zagnieździły się w altance ogrodowej. Niczego podejrzanego nie było.
Przez kilka kolejnych dni sytuacja nie odbiegała od normy, czyli: powitanie – pożegnanie…zawsze jeden osobnik. Żadnych kolesi ani siostrzyczek.
Przesadzałam kwiaty doniczkowe. W garażu był worek ziemi, kiedy go podniosłam, pod spodem leżała zwykła cienka reklamówka, ot, taka supermarketowa, jednorazowego użytku…a w niej, jakaś maź brunatna, a pod nią nieregularny plaster, ale nie miodu, tylko pełen larw.
Brrr, kijem wyrzuciłam worek i ten niby ruszający się plaster na ulicę. Samochody zaraz go rozklepały na amen, a ja zadeptywałam w garażu to co się ruszało niezdarnie. Sama sobie się dziwiłam, że nie uciekłam spanikowana, ale chyba adrenalina trzymała mnie na posterunku. Wymiotłam resztki, posadzkę polałam autowidolem i jeszcze raz zmiotłam i zamknęłam garaż. Mój trzmiel, oczywiście na piechotkę pod drzwiami dreptał do środka, na co ja otwierałam, on wylatywał i tak kilka razy w kółko. Odpuściłam.
Rano, kiedy otwarłam drzwi, powitała mnie gromada mało przyjaźnie rozbzyczanych trzmieli, którą starałam się przepędzić wymachując torbą na zakupy. Udało się szczęśliwie wyjechać. W pamięci dokopywałam się do faktu, że na karaluchy w akademiku pomogły radzieckie perfumy.
Mam odświeżacz powietrza, który raczej udusi niż cokolwiek odświeży – pomyślałam i wracając zabrałam to cudo współczesnej chemii. Otwarłam drzwi. Pozapinałam kurtkę wysoko pod szyją, nałożyłam kaptur / bliscy śmiali się, że powinnam hełm strażacki pożyczyć/ i przystąpiłam do akcji. Rozpylałam to to w powietrzu a trzmiele jak naćpane dopalaczami spadały na ziemię. Jeszcze jakieś tam podrygi, poprawka odświeżaczem i zgon.
Oj, napracowałam się, nie powiem. Posadzkę jeszcze raz zlałam autowidolem i pomaszerowałam do domu. W ciągu dnia kurację uskuteczniałam kilka razy, bo moi nielegalni mieszkańcy wracali, ale w coraz mniejszej ilości, aż wieczorem był tylko jeden, który na widok mojej dłoni uzbrojonej w rozpylacz odleciał i już nie próbował wracać pieszo.
Niby nic, ot, zagnieździły się trzmiele, ot, zdarza się. Ale ani miotacz ognia, ani działko przeciwlotnicze, boć to skrzydlata zgraja, nie były potrzebne. Pomógł zwykły odświeżacz powietrza.
Gdybyś szanowny czytelniku zechciał skorzystać z jego dobrodziejstwa, chętnie podam nazwę i gdzie to cudo można nabyć.
Nie mam monopolu na rację.

Tagi:

Awatar użytkownika
Outsider
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 28

Alarm błąkoskrzydłych

Post#2 » 4 lip 2017, o 12:46

Trzmiele! Kocham trzmiele. Twoja zabawna historyjka umiliła mi jazdę autobusem. Bardzo przyjemnie się czytało.
Ps. Nie jestem tylko pewna czy nie pisze się "błonkoskrzydłe"
Tyg­ry­sy gniewu są mądrzej­sze niż rumaki wiedzy.
William Blake

Awatar użytkownika
Nuria
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 450

Alarm błonkoskrzydłych

Post#3 » 4 lip 2017, o 13:15

:oops: ale obciach. Dziękuję, poprawiłam.
Ta historyjka zdarzyła się naprawdę.
Nie mam monopolu na rację.

szczepantrzeszcz
Księżycowe Ostrze
Księżycowe Ostrze
Posty: 2002

Alarm błonkoskrzydłych

Post#4 » 5 lip 2017, o 09:38

Jakiś czas temu zaprzyjaźniłem się z szerszeniem. Nasza przyjaźń nie wytrzymała próby, gdy zawędrował do pokoju, gdzie spały dzieci.

Ruskie perfumy? Kiedyś próbowałem takim odiekołonem zniechęcić stadko trzmieli, jednak używałem wersji w płynie. Trzmiele, choć zachwycone nie były, trzymały się swojego gniazda niczym Michał Drzymała roli. Może przyleciały ze wschodu... jeszcze z czasów przed rewolucją?

Fajna historyjka. Lekki opis ciężkiej walki o byt.

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 332

Alarm błonkoskrzydłych

Post#5 » 7 lip 2017, o 15:35

Całkiem fajne opowiadanko :)
Chyba najbardziej zabawne zdanie:
On mnie witał wyfruwając naprzeciw i żegnał, pokazując odwłok.

:D
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

Angel Tygrysewicz
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 5

Alarm błonkoskrzydłych

Post#6 » 7 lip 2017, o 15:59

Widzę, że opowiadanie całkiem niezłe, ludziom się spodobało. Tylko pamiętaj na przyszłość, że w XXI wieku perfumy są rosyjskie, a nie radzieckie. I zakończenie utworu powinno być również literaturą, tak jak cała reszta, a nie reklamą środka owadobójczego. Pozdrawiam 8-)

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 526

Alarm błonkoskrzydłych

Post#7 » 11 lip 2017, o 20:11

Fajny tekst i taki życiowy.
Rosyjskie czy radzieckie perfumy? Podejrzewam, że w XXI wieku nie ma rosyjskich perfum, bo tam (jak wszędzie) wszystko tylko made in Zachód. Natomiast radzieckie perfumy, czyli odiekołon, to było coś.

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575

Alarm błonkoskrzydłych

Post#8 » 11 lip 2017, o 21:19

Co za horror! Podziwiam za odwagę; mnie wszystko, co się wije albo lata i bzyczy, przyprawia o gęsią skórkę, zwłaszcza kiedy występuje w dużych ilościach.

Pozapinałam kurtkę wysoko pod szyją, nałożyłam kaptur / bliscy śmiali się, że powinnam hełm strażacki pożyczyć/ i przystąpiłam do akcji

Raczej wzięłabym to w nawias.

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1520

Alarm błonkoskrzydłych

Post#9 » 11 lip 2017, o 21:57

Przyjemny tekścik. :)
Również podziwiam za jaja, ja to bym uciekała po znalezieniu takiej ''niespodzianki'' w garażu :kuku:
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Nuria
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 450

Alarm błonkoskrzydłych

Post#10 » 13 lip 2017, o 22:03

Angel Tygrysewicz pisze:Widzę, że opowiadanie całkiem niezłe, ludziom się spodobało. Tylko pamiętaj na przyszłość, że w XXI wieku perfumy są rosyjskie, a nie radzieckie. I zakończenie utworu powinno być również literaturą, tak jak cała reszta, a nie reklamą środka owadobójczego. Pozdrawiam 8-)


Ależ pamiętam, że mamy XXI wiek...tylko, że moje wspomnienie o akademiku historycznie, znajduje się w wieku XX...nie jestem, niestety, nastolatką :smiley:
Nie reklamuję też, nigdzie nie podałam nazwy, środka który służył mi za miotacz ognia....i nigdzie nie napisałam, że to był środek owadobójczy / był to, niestety, odświeżacz powietrza.........radzę się wiec zastanowić, czym odświeżamy powietrze O.o /

Wszystkim, ale to wszystkim serdecznie dziękuję za czas z moimi owadami...upss...słowami :smiley:
Teraz mam innych nieproszonych gości, mrówki ze skrzydłami. Żal mi się do nich zabrać, bo mrówka to takie pracowite stworzenie.
Nie mam monopolu na rację.

Wróć do „Proza: miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości