Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Obrońca

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 237

Obrońca

Post#1 » 13 sie 2017, o 14:50

Zdążyli już zedrzeć z niej ubranie, odsłaniając dziecięce ciało, nieposiadające jeszcze atrybutów kobiecości. Ile mogła mieć lat? Siedem, może osiem? Poczułem wściekłość, nadchodziła powoli, ściskając gardło i przesłaniając wzrok. Wreszcie eksplodowała głośnym wrzaskiem.
Wtedy mnie zauważyli.
Ten, który klęczał między udami dziewczynki, szykując się do wdarcia się w nią, zastygł z dłonią zaciśniętą na wzwiedzionym członku. Z rozpędu kopnąłem go w twarz. Upadł bezwładnie obok swej ofiary, wyjąc z bólu. Nie poświęciłem mu więcej uwagi. Był wyłączony.
Drugi z napastników zdążył w tym czasie podciągnąć spodnie. Szkoda. Pociesznie wyglądałby, leżąc z zamotanymi wokół kostek gaciami i gołym zadkiem na wierzchu. Trudno, trzeba brać to, co dają. Zaskoczyło go, że podszedłem spokojnym krokiem, z uśmiechem na twarzy, i nie zaatakował pierwszy. Jego strata, mój zysk.
– Musimy pogadać. Mam do ciebie sprawę.
Powiedziałem to tak przyjaznym tonem, że do reszty stracił czujność i tylko patrzył zdziwiony, nie próbując nawet przybrać obronnej postawy.
– Znam cię? Jaką sprawę?
Prawie słyszałem szmer przesuwających się w jego głowie trybików, gdy usiłował dopasować rysy mojej twarzy do oblicza kogoś ze znanych mu ludzi. Próżny trud, spotkaliśmy się po raz pierwszy.
– Taką sprawę, że... – Zawiesiłem głos i pochyliwszy głowę, wpatrzyłem się w nieistniejący obiekt u mych stóp.
Bezwiednie pobiegł wzrokiem w to samo miejsce. Skoczyłem do przodu, waląc go głową w pierś. Poleciał do tyłu, machając bezładnie rękami i zwalił się na ziemię. Poprawiłem kopem między nogi i sięgnąłem do kieszeni po mego przyjaciela. Zwalniana sprężyna cichutko szczęknęła, na ostrzu odbiło się światło latarni. Przytknąłem je do gardła leżącego.
– Dotknij jeszcze raz jakiegoś dziecka, a nie doczekasz świtu.
Zwiększyłem nacisk, przebijając skórę. Zawył.
– Zrozumiałeś?
Pokiwał głową, z gardła wydobył mu się szloch. Cofnąłem rękę, schowałem nóż i podszedłem do dziewczynki, próbującej drżącymi palcami zapiąć guziki bluzki. Zdążyła już włożyć spódnicę.
– Znikajmy stąd – powiedziałem łagodnie, chwytając ją za rękę. Zawahała się, więc dodałem szybko. – Musimy odejść, zanim się pozbierają. Chodź, zawiozę cię do domu.
Usłuchała. Pobiegliśmy do samochodu.

Jechaliśmy w milczeniu. Kątem oka obserwowałem małą. Siedziała tak sztywno wyprostowana, że plecy nie dotykały oparcia. Nie odzywała się i nie płakała, jedynie nieustanny ruch dłoni mnącej nerwowo skraj spódnicy świadczył, że dziewczynki nie opuściła obawa. Potwierdzał to wyraz oczu, taki sam jak u ściganej zwierzyny.
Zostawiliśmy już za sobą światła miasta i po chwili zjechałem w boczną drogę, kierując auto na małą polankę między kępami krzaków. Wyłączyłem silnik i odezwałem się przyjaźnie:
– Nie bój się, jesteś ze mną bezpieczna. Tamtych pobiłem, bo chcieli zabrać to, co moje. Nie mogłem pozwolić, żeby ktoś bezkarnie polował w moim rewirze. Ale ciebie nie mam zamiaru bić.
Z dziecięcej buzi powoli znikał strach, zastępowany nieśmiałym uśmiechem, choć widać było, że nie w pełni zrozumiała moje słowa. Nic nie szkodzi, pomyślałem z lekkim rozbawieniem, bo nie zrozumienia od niej chciałem.
Objąłem ją przyjacielskim gestem, a gdy przytuliła się z ufnością, dotknąłem wargami delikatnego policzka. Moja druga dłoń pogładziła rękę dziewczynki, rozprostowując palce zaciśnięte kurczowo na rąbku spódnicy.
– Nie trzeba się bać, nie zrobię ci nic złego.
Mrucząc te słowa, przesunąłem się odrobinę na siedzeniu. Przy tej okazji moje wargi powędrowały w stronę jej otwartych ze zdziwienia ust, a dłoń wypuściła dziecięce paluszki i zakradła się pod spódnicę, szybko zmierzając do celu. Dziewczynka zaszamotała się rozpaczliwie, więc cofnąłem rękę obejmującą jej plecy, szybkim ruchem rozłożyłem siedzenie i przetoczyłem się na dziecięce ciało. Teraz już nie mogła się oswobodzić.
Była moja, tylko moja, tak samo jak tamte przed nią, które uratowałem z rąk brutalnych gwałcicieli. Byłem obrońcą, wybawicielem. Tamci zwyrodnialcy umieli tylko bić i gwałcić, więc od pewnego czasu patrolowałem dzielnicę i wydzierałem im z rąk niedoszłe ofiary po to, by je ocalić i dać im całą moją miłość.

Ciemności nocy powoli ustępowały świtowi. Zauważywszy to, z niechęcią oderwałem się od ukochanej i wysiadłem z samochodu. Przeciągnąłem się leniwie, włożyłem ubranie i wróciłem do samochodu, by wyjąć z niego mój skarb.
Była taka leciutka! Niosłem ją bez wysiłku, zwinnie przemykając przez leśną gęstwinę i przystanąłem, dopiero gdy oddaliłem się od polanki o dobre pięćset metrów, a przede mną wyrosła zapora w postaci gęstego świerkowego młodnika. Złożyłem moje brzemię u podnóża wysokiej jodły, wyjąłem z kieszeni sprężynowego przyjaciela i zabrałem się za obcinanie gałązek.
Gdy po jakimś czasie wracałem do samochodu, w głowie ciągle miałem obraz szeroko rozwartych oczu patrzących gdzieś w dal, i dziecięcego ciała przybranego jedliną zasłaniającą nagość. Wiedziałem, że ten obraz wkrótce zblednie, zatrze się w pamięci, ale nie przejmowałem się tym, co nieuchronne. Wsunąłem dłoń do kieszeni i czule pogłaskałem obudowę telefonu – uwieczniona na wielu zdjęciach dziewczynka nie odejdzie w zapomnienie, już zawsze będzie ze mną. Dołączy do kolekcji tych, które kochałem.
A za miesiąc lub dwa, gdy sprawa trochę przyschnie, znowu wyruszę na patrol, by uratować jakąś inną dziewczynkę. Na pewno tak się stanie, tyle jest przecież złych ludzi na świecie!
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Obrońca

Post#2 » 13 sie 2017, o 14:59

Brrr... Tekst mnie troszkę rozstroił. Czytało się przyjemnie, błędów nie zauważyłem. Poza może jednym zdaniem:
Hanna Greń pisze:Kątem oka obserwowałem małą, siedzącą tak sztywno wyprostowaną, że plecy nie dotykały oparcia.

Może lepiej by brzmiało: "Kątem oka obserwowałem małą. Siedziała tak sztywno wyprostowana, że plecy nie dotykały oparcia."?
Temat ciężki. Pomysł i wykonanie ciekawe. Na długo zapamiętam Twoje opowiadanie.
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 237

Obrońca

Post#3 » 13 sie 2017, o 15:29

Dziękuję za komentarz. Tak mi w duszy zagrało, a potem napisało się samo. Kto wie, może urodzi się z tego coś większego?
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Obrońca

Post#4 » 13 sie 2017, o 15:39

Gdyby się urodziło, chętnie przeczytam.
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
pauvrelelian
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 109

Obrońca

Post#5 » 13 sie 2017, o 18:43

Plot mi się podobał, sam motyw "miłosnego" obłędu mordercy przypomniał mi opowiadanie, które swego czasu popełnił mój przyjaciel. Niestety inne rzeczy nie do końca mi się podobały. Scena walki i dialogi są bardzo sztampowe i naiwne, zupełnie jakby wyjęte z miliona książek, filmów czy gier komputerowych. Czytając, miałem wrażenie obcowania z kalką tego, co kiedyś tam w życiu przeczytałem, obejrzałem albo w co zagrałem. Interesujący wątek, ale obudowę warto by było uoryginalnić. Pozdrawiam!
facebook: Marcin Podlaski Poezja Record
instagram: marcinpodlaski_poetryrecord

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 447

Obrońca

Post#6 » 13 sie 2017, o 19:58

No! Ciekawy i nietypowy temat, i nieźle opisany.

Pauvrelelian pisze: "Scena walki i dialogi są bardzo sztampowe i naiwne... ".
Trochę się z nim zgadzam. Bobrze byłoby to nieco zaostrzyć.
Pozdrawiam. :smiley:

Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 237

Obrońca

Post#7 » 13 sie 2017, o 20:38

Dziękuję za komentarze. Jeśli dojdę do wniosku, że warto temat rozwinąć, z pewnością popracuję jeszcze nad tym fragmentem. Jeśli nie, to szkoda czasu. :)
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575

Obrońca

Post#8 » 26 sie 2017, o 10:10

Zdążyli już zedrzeć z niej ubranie, odsłaniając dziecięce ciało, nieposiadające jeszcze atrybutów kobiecości

Według mnie bez tego jednego słowa zdanie brzmiałoby lepiej.

To prawda, poruszasz ciężki temat i pewnie niełatwo byłoby napisać powieść, zachowując smak i wyważenie. Gdybyś jednak miała ochotę się potrudzić i taką stworzyć, to z chęcią bym ją przeczytała, bo sam pomysł jest interesujący.
Zgadzam się z komentarzem pauvrelelian, że jeśli chodzi o ten fragment, trzeba by było sporo zmienić, żeby brzmiało dobrze.

Tamci zwyrodnialcy umieli tylko bić i gwałcić, więc od pewnego czasu patrolowałem dzielnicę i wydzierałem im z rąk niedoszłe ofiary po to, by je ocalić i dać im całą moją miłość

Czytając to zdanie, zaczęłam się zastanawiać, ile takich okrutnych gwałcicieli (dających się złapać na gorącym uczynku) może grasować w dzielnicy? Czy faktycznie ilościowo byłoby ich wystarczająco, żeby starczyło na całą historię, a jednocześnie żeby zachować realizm?

Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 237

Obrońca

Post#9 » 26 sie 2017, o 13:40

Dziękuję za komentarz. Po zastanowieniu postanowiłam nic tym nie robić, bo taki temat to jednak nie moja bajka i wyobraźnia nie podpowiada mi nic więcej. Krzywdy dzieci w takich ilościach, by starczyło na powieść, nawet ja nie byłabym w stanie znieść.
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Awatar użytkownika
dauxerre
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 39

Obrońca

Post#10 » 26 sie 2017, o 15:40

Bardzo dobry tekst. Wartko i stosunkowo lekko napisany, bez zgrzytow. Zdecydowanie dialogi mogłyby być ciut ostrzejsze, chociaż zastanawiam się, jak wyglądałaby mniej sztampowa wersja tych dialogów.
Mocny tekst. Poczułam go gdzieś w sobie, w jakiś sposób mnie zabolał. Szkoda, że nie zamierzasz kontynuować, coś czuję, że byłoby ciekawie.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości