Zachęcamy do głosowania na prozę i poezję kwietnia!

Zagłosuj na Komentatora Kwietnia!

Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Maja czeka nagroda książkowa - powieść ''W imię dziecka'' autorstwa Iana McEwana!


Obrazek

Kloszard

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Dziagdyś
Użytkownik zbanowany
Posty: 98

Kloszard

Post#1 » 7 lis 2017, o 17:44

Rano posępnie jeszcze i pochmurnie, ale zapowiedziano rozpogodzenie. Postanowiłem wstać wcześnie, pełen ufności co przyniesie dzień, wyruszam w drogę.

Mój wózek terkocze, jest jeszcze pusty. Ludzie rzadziej pozbywają się zbędnych rzeczy, utylizacja ekologiczna.

Przy ławce butelki po piwie i wódce, karton soku z Hortex`u, była libacja pod chmurką. Z tego skwerku co rano mam stały dochód. Na wózek zabieram butelki po piwie.

Muskuły naprężam, siłę rąk wykorzystuję. Samemu bieda, gdy nie ma drugiego. Gdybym się potknął i upadł, drugi podniesie doda otuchy, po plecach poklepie.

Rozchmurzyło się, słońce patrzy czysto. Ciągnę w tym blasku wózek złomowy - garbate szczęście.

Przed dużą posesją garnki leżą dziurawe, płachty blachy pogiętej, pewnie z jakiegoś daszku. Zawsze dzwonię do domów z zapytaniem o zgodę, raz poszczuto mnie psami.

Butelki dzwonią o metal, wózek skrzypi miarowo. Trudno poznać jaka to melodia. Prędzej Penderecki. Wreszcie chwytam rytm marszowy.

Zbliża się południe, do sióstr na zupę nie pójdę, tam trzeba się modlić. Pójdę do alter - ego, nadłożę trochę drogi, lecz będę miał bliżej do skupu.

Wózek znów lekki. Nowy ruch, niby nowe życie. Usiadłem na ławce, obmyślam strategię. Przechodnie wchodzą i wychodzą do sklepów, obrazek codzienny.

Gołębie nigdy mnie nie opuszczają. Wyciągam z kieszeni podszewkę, roztrząsam na chodnik okruchy bułki, zlatują się, faluje powietrze.

Pójdę jeszcze na blokowiska, te stare, nowe to warownie - twierdze. Coraz więcej śmietników zamkniętych. Zanika zajęcie - zbieractwo, zostało runo leśne.

Znalazłem stertę czasopism i książek. Tygodniki kolorowe są ciężkie, pokryte farbą drukarską - ona nie kocha jego, on ma trzecią żonę. To musi mieć wagę. Gazety codzienne są lżejsze, informacje szybkie, ulotne nie przykuwają uwagi. Niektóre książki przewiązane sznurkiem, jak sto lat temu, nie było wówczas plecaków markowych.

Inne porozrzucane. Mickiewicz, Słowacki, Goethe w ojczystym wydaniu. Oddaję hołd gigantom literatury. Czytam głośno fragment wiersza przy śmietniku. Ktoś przystanął, poszedł dalej.

Zostawiłem kilka książek dla siebie, nie oddam na przemiał, pozostałe układam na wózek. Ile będzie to warte, czy starczy na obiad?


Długie cienie kładą się na miasto

na nocleg zjeżdżają tramwaje

wieczór czarną łapą przygasza płomienie

rozżarzone dachy bledną.


Pójdę do schroniska napiję się kawy. Tak minął dzień z kloszardem. Jutro spotkacie mnie na ulicach Warszawy.

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 421

Kloszard

Post#2 » 7 lis 2017, o 20:01

Ciekawy tekst. Przeczytałem z przyjemnością.
Mam dwie uwagi:

"Długie cienie kładą się na miasto
na nocleg zjeżdżają tramwaje
wieczór czarną łapą przygasza płomienie
rozżarzone dachy bledną."

-> Tu jest pewien nieporządek. Albo to powinno być tak:
"Długie cienie kładą się na miasto.
Na nocleg zjeżdżają tramwaje.
Wieczór czarną łapą przygasza płomienie.
Rozżarzone dachy bledną."

Lub też tak:
"Długie cienie kładą się na miasto, na nocleg zjeżdżają tramwaje, wieczór czarną łapą przygasza płomienie,
rozżarzone dachy bledną."


"Tak minął dzień z kloszardem."
Chyba powinno być:
"Tak minął dzień kloszarda."

Pozdrawiam.

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Kloszard

Post#3 » 8 lis 2017, o 07:04

Jak ja uwielbiam to, co piszesz. Jesteś kot!

Dodano po 6 minutach 10 sekundach:
Marian pisze:
"Długie cienie kładą się na miasto
na nocleg zjeżdżają tramwaje
wieczór czarną łapą przygasza płomienie
rozżarzone dachy bledną."

-> Tu jest pewien nieporządek. Albo to powinno być tak:
"Długie cienie kładą się na miasto.
Na nocleg zjeżdżają tramwaje.
Wieczór czarną łapą przygasza płomienie.
Rozżarzone dachy bledną."

Lub też tak:
"Długie cienie kładą się na miasto, na nocleg zjeżdżają tramwaje, wieczór czarną łapą przygasza płomienie,
rozżarzone dachy bledną."

Jeśli mogę coś wtrącić, wydaje mi się, że ten passus to odrębny byt literacki i jest nim wiersz wpleciony w tę prózkę. Kłaniam się.
Matt C.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości