Chodź

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1546

Chodź

Post#1 » 11 gru 2017, o 17:19

Usiadłam na skraju skarpy, a moje nogi swobodnie zadyndały sto metrów nad ziemią. Było lato, żar lał się z nieba, ale jakoś nie potrafiłam zmusić ust do uśmiechu. Nie pamiętałam, kiedy ostatnio coś mnie rozbawiło.
Lubiłam tam przychodzić. To miejsce stanowiło ucieczkę od nieprzebranych tłumów i duszącego smrodu niemytych, chorych, wychudzonych ciał. Nikt mi tam nie przeszkadzał, mogłam do woli patrzeć na pracujących w dole kamieniarzy, podziwiać urok niewielkiego jeziora i głębię zieleni okolicznych drzew.
Szelest krzaków dobiegający z prawej strony wyrwał mnie z leniwych rozmyślań nad beznadzieją życia. Minęło już półtora roku od chwili, w której opuściliśmy z mamusią i tatusiem nasze prześliczne mieszkanko przy Estery. Kto tam teraz mieszka? Czy znalazł na jednej ze ścian salonu mój paskudny rysunek zasłonięty wielką komodą?
Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że na mnie patrzy.
Był niewiele starszy ode mnie. Miał na sobie nieco za duży mundur, z którego najbardziej rzucała się w oczy czerwono-biało-czarna opaska. Mimowolnie złapałam za swoją, biało-niebieską. Promienie słońca tańczyły w jego ślicznych płowych włosach i odbijały się od rumianej twarzy. Mrużył oczy. Nie potrafiłam dostrzec ich barwy, ale w tamtej chwili wiedziałam, że mogłabym w nich utonąć. Był piękny.
Chodź, weź mnie za rękę. Spleć swoje palce z moimi. Pogładź mnie po włosach, obejmij. Odejdźmy stąd. Byle gdzie; to akurat bez znaczenia. Wszędzie będzie idealnie – wszędzie, tylko nie tu. Wiem, że chcesz uciec. Twoje ciało krzyczy, że się dusi. Ja też. Chodź, pomóżmy sobie nawzajem.
Stał w miejscu i nie spuszczał ze mnie wzroku. Po chwili ruszył z powrotem łagodnym zboczem, cały czas spoglądając przez ramię.
Przez pięć minut go kochałam. Potem wstałam, otrzepałam spódnicę i wróciłam do siebie.
where does everybody go when they go?

Tagi:

Awatar użytkownika
Briala
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 187

Chodź

Post#2 » 11 gru 2017, o 19:27

whatsername pisze:Usiadłam na skraju skarpy, a moje nogi swobodnie zadyndały sto metrów nad ziemią.

Wiem, że to narracja pierwszoosobowa, ale jakoś wybitnie kolokwialnie brzmi i nie pasuje mi tu „zadyndały”. To taka moja osobista uwaga i doczepianie się tam, gdzie nie trzeba, ale sądzę, że lepiej byłoby „zawisły”. ;p

Było lato, żar lał się z nieba, ale jakoś nie potrafiłam zmusić ust do uśmiechu. Nie pamiętałam, kiedy ostatnio coś mnie rozbawiło.

To brzmi trochę tak, jakby właśnie nie miała powodu do uśmiechu, bo pogoda była straszna (za ciepło).

Stał w miejscu i nie spuszczał ze mnie wzroku.

Czy to „w miejscu” jest tam koniecznie potrzebne? :P

Po chwili ruszył z powrotem łagodnym zboczem, cały czas spoglądając przez ramię.

Nie wiem, czy nie lepiej byłoby powiedzieć, że spoglądał co chwilę przez ramię. Bo tak można pójść w nadinterpretację i stwierdzić, że szedł, w ogóle nie patrząc pod nogi.

Czy znalazł na jednej ze ścian salonu mój paskudny rysunek zasłonięty wielką komodą?
Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że na mnie patrzy.

Wychodzi trochę na to, że patrzył ten rysunek.

Trochę nie wiem, jak to wszystko odebrać. Byli z różnych światów, być może nawet sobie zakazani. Ale strasznie nie lubię nieironicznego szastania tak dużymi słowami jak „miłość/kochać”, przez co nie wiem, jak mam się odnieść do samego końca. W zestawieniu z całością, początek wygląda jak niepotrzebna ekspozycja. W zasadzie nie wiadomo po co opisywać jakieś stare mieszkanie i przeprowadzkę, kiedy w zasadzie nie wnosi to niczego do tekstu. To takie trochę niepotrzebne opisywanie okolicy, gdy obok dzieje się życie. :C
I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story.
—Tom Clancy

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 488

Chodź

Post#3 » 12 gru 2017, o 12:12

Nie rozumiem tego tekstu. Według mnie jest o niczym: kamieniarze, opaski, dawne mieszkanie.
Chyba, że jest to początek czegoś większego, to wtedy czekam na cd.
Pozdrawiam :smiley:

Awatar użytkownika
nebbia
Wydany pisarz
Posty: 227

Chodź

Post#4 » 12 gru 2017, o 18:43

Wydaje mi się, że wiem o co chodzi.
Lata okupacji, zamkniecie Żydów w krakowskim getcie, więc i wypędzenie z dawnych mieszkań (ulica Estery na Kazimierzu). Ich praca w pobliskim kamieniołomie Liban. Obóz w Płaszowie i jego komendant, zbrodniarz Amon Göth, który z klifu swojego balkonu ćwiczył strzelanie do pracujących na dole ludzi. Bohaterka siedzi na brzegu urwiska (kamieniołomu) i majda nogami – to jej manifestacja niezgody, sprzeciwu i swoistego „odczarowania” czasu wszechogarniającego zła.
Chęć i niemożność ucieczki z tego strasznego miejsca.
Biało niebieska – opaska z gwiazdą Dawida – obowiązkowa dla wszystkich Żydów.
Biało czerwona opaska - współczucie, empatia, nadzieja, ale - w tym wypadku - brak reakcji.

Czy tak? Jakby kard z filmu - tak to odebrałam.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Briala
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 187

Chodź

Post#5 » 12 gru 2017, o 20:20

Nebbia rzuciła na tekst ciekawe światło (nie starałam się go w żaden sposób interpretować, a szkoda). Generalnie wszystko nabrało sensu i wypłynął zamysł autora. Z tym, że początek nadal wygląda w moim odczuciu jak ekspozycja. W sensie taki trochę przerost formy nad treścią jak dla mnie. Ale możliwe, że się czepiam, bo po prostu to do mnie nie trafia, choć pewnie spodoba się wielu innym czytelnikom.
I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story.
—Tom Clancy

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1546

Chodź

Post#6 » 13 gru 2017, o 11:17

Hm, hm, hm, tak się zastanawiałam, czy ktoś domyśli się miejsca i czasu akcji powyższego tekstu (wszak swego czasu sporo było tutaj osób z Krakowa z zacięciem historycznym) i kamień mi spadł z serca, gdy przeczytałam komentarz nebbii (Jezu, nie wiem, jak to odmienić, jedno czy dwa i?). Tak, to Kraków, tak, to czasy okupacji, tak, główna bohaterka to Żydówka.
Z tym że chłopak to nazistowski żołnierz – jego opaska to ta ze swastyką.

Fun fact: przedstawiona sytuacja bazuje na podobnej (nie identycznej, ale motyw ten sam) historii, która wydarzyła się naprawdę. A przynajmniej opisała ją w swoim pamiętniku Halina Nelken, mieszkanka krakowskiego getta. Czy książkę polecam, tego nie wiem, bo znam tylko fragmenty, ale jak przeczytam, to się wypowiem.

Pozdrawiam i dziękuję za opinie.
where does everybody go when they go?

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 992

Chodź

Post#7 » 14 gru 2017, o 09:17

Bardzo dobrze dobrze napisany, wzruszający i przejmujący tekst.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4898

Chodź

Post#8 » 14 gru 2017, o 10:07

W zasadzie nie wiadomo po co opisywać jakieś stare mieszkanie i przeprowadzkę, kiedy w zasadzie nie wnosi to niczego do tekstu. To takie trochę niepotrzebne opisywanie okolicy, gdy obok dzieje się życie. :C

Właściwie mieszkanie przy Estery jako element bardzo dużo wnosi do odbioru tekstu, to obok opasek najbardziej klarowny motyw, ale to rzeczywiście wskazówka tylko dla osób mieszkających w Krakowie lub znających/kojarzących historię krakowskich Żydów.

Bardzo spodobało mi się to, jak tekst subtelnie, ale wyraźnie odnosi się do Żydów - opaskami z gwiazdą Dawida i swastyką (nieopisanymi wprost, ale bardzo klarownie), kamienicą na Estery, ale też sugestywnymi wychudzonymi sylwetkami ludzi pracujących niewolniczo w kamieniołomie. Zrobiło na mnie zresztą wrażenie, jak czymś tak z pozoru prostym jak wspomnienie o mieszkaniu na Estery wyklarowało się sedno tekstu - jedno zdanie, a już było wiadomo, że nie dotyczy to anonimowej Żydówki w jakimś obozie, ale że o tę w obozie Płaszów, mieszkającą wcześniej z rodziną na żydowskim Kazimierzu. Wiadomo, że takie motywy bywają nieoczywiste, są nieczytelne dla kogoś, kto nie zna samego miasta, ale mnie od razu przyszło na myśl krakowskie getto, pożydowskie kamienice i synagogi, których jest kilka w okolicy. W zasadzie... moim zdaniem to chyba najbardziej "żydowska" ulica w całym Krakowie, więc naprawdę dobrze wybrany element.
Dobry tekst, bardzo mi się podobał. Jest w pewien sposób lekko napisany, bez zbędnego patosu. Pasuje mi do dziewczyny w bliżej nieokreślonym wieku (bo nie znam historii Haliny Nelken i nie wiedziałam, że o niej mowa), która w akcie niezgody, ale też rezygnacji siedzi na skraju kamieniołomu, zamiast pracować jak reszta.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Eneriston
Zdobywca Artefaktu 2017 i Komentator Miesiąca
Posty: 249

Chodź

Post#9 » 14 gru 2017, o 10:47

Mnie też bardzo się podoba. Jest delikatnie, czule, ulotnie, ale w jakiś sposób ten tekst kąsa, zostawiając ślad w czytelniku.
Granice mojego języka są granicami mojego świata.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości