Zalążek

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Palmer
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Zalążek

Post#1 » 12 sty 2018, o 17:51

Klopsik zdał maturę i to całkiem nieźle. Wyszło na to, że w klasie był piąty na dwudziestu pięciu uczniów (i uczennic, rzecz jasna!), choć przecież przez całe liceum stopnie miał raczej słabe, nie mieścił się nawet w pierwszej dziesiątce, a to dlatego, że zdolny był Klopsik, ale leń.

Rodzice byli z niego tak dumni, że aż kupili mu samochód, mianowicie skodę.

Dzięki nieźle zdanej maturze mógł przebierać w kierunkach studiów, ale wybrał to co miał najbliżej domu, czyli historię na miejscowym Uniwersytecie. Historię przy okazji lubił, bo interesował się wojną, drugą światową.

Kumpel zaproponował mu robotę w warsztacie, powiedział nawet starym Klopsika, żeby ten poszedł na zaoczne studia, ale odparli, że chłopak narobić się jeszcze zdąży, a teraz niech się uczy, skoro aż taki zdolny, że maturę zdał na piątym miejscu w klasie.
Na uczelni prędko się okazało, że nic o wojnie nie mówią, tylko o Homerze i dzbankach kultury dzbanków dzbankowatych, więc przestał tam bywać, zresztą historyczne towarzystwo okazało się nudne i lamerskie, za to w warsztacie i na osiedlu zawsze było wesoło.

Po półroczu coś tam w domu naściemniał, po czym kategorycznie oznajmił, że przechodzi na tryb zaoczny, bo idzie do pracy. Rodzice niewiele mogli mu powiedzieć, gdyż i tak ostatnio rzadko u nich się pojawiał, więc więź wzajemna powoli słabła.

W warsztacie nieźle musiał zarabiać… Po kilku kolejnych miesiącach oddał skodę młodszej siostrze, na osiemnastkę, a sobie kupił czarną sportową audiolę, która zapierdalała jak dzika. Bardzo to lubił.
Nie lubił za to, jak go starzy pytali co tam na studiach, tych zaocznych, a on przecież wcale tam nie chodził i już dawno został skreślony z listy studentów-lamusów. Nie lubił takich pytań i w związku z tym rozmyślał o przeprowadzce, wynajęciu sobie jakiejś kawalerki, gdzie będzie miał wreszcie święty spokój.

Dokładnie rok po tamtej maturze zapierdalał sobie Klopsik o świcie trasą i gdy jeszcze mocniej miał depnąć, machnęli go policjanci z drogówki.

- Ojej, tak blisko domu – zaklął Klopsik sam do siebie. Istotnie, gdyby nie ta drogówka byłby w domu za trzy minuty a spać mu się chciało już na sto procent…
- Panowie, chciałem szybko być w domu, ja tu niedaleko mieszkam i wracam z roboty – skłamał na koniec, jako że nie z roboty wracał, tylko z posiedzenia z kumplami na działeczce.
- Dobra, dobra, nieźle zapierdalałeś…

I kiedy tak się przekomarzali, coś sobie wręczali, dokumenty zapewne, kiedy trwała ta niezbyt sielankowa scenka w radiowozie, zobaczył Klopsik kątem oka, że śmignęła z naprzeciw srebrna skoda, chyba ta sama, którą kupili mu rodzice po maturze, zaś on oddał siostrze na osiemnastkę, za kierownicą której siedziało coś blondynowatego, kręconowłosego, głowo-puchowego z lokami i rozkojarzonego, czyli właśnie jego siostra, Aga.

- Dokąd ona tak wcześnie jedzie? – zastanowił się, po czym przypomniał sobie, że przecież gdzieś zaczęła ostatnio pracować, ale żeby przed szóstą rano…?
- I dlaczego tak zapierdala? – lecz tu znał doskonale odpowiedź, bo to on ją nauczył pędzić ile fabryka dała, bez dwóch zdań on, a nie na przykład ojciec, czy hehe, mama…

Wysiadając z radiowozu słyszał rozgorączkowane i trzeszczące radio. Nieopatrznie spojrzał ku rozżarzonemu słońcu, a kiedy otrząsnął się już z chwilowego zaślepienia, to miał wrażenie, że gdzieś na lewo od tarczy słonecznej widział świetlistą postać kręconowłosą i głowo-puchową, która ni to szła ku górze po niewidzialnych schodach, ni to po nich płynęła.
- Uch, trzeba spać – przeraził się Klopsik i wtedy ponownie usłyszał, tym razem we własnej głowie to, co mówiło trzeszczące policyjne radio.

Gdy słyszał na żywo, to nic do niego nie dotarło, a teraz mózg nieprecyzyjnie odtwarzał jakieś strzępki niepewnych nagrań słabej jakości:
- Zderzenie, autobus, skoda, wielu rannych w autobusie – jakoś tak!
Nie był pewien czy właśnie to usłyszał, czy była tam skoda?!
Autobus był na pewno i coś chyba o tym, że się zderzył z osobówką…

Minęła go pędząca karetka. Wyła jak wściekła. Po niecałej minucie druga, a za nią strażacy.
Ocknął się. Napił się energetyka i pomknął za nimi.

***

Wypadek wyglądał okropnie, tym okropniej, że wydarzył się z udziałem autobusu, który teraz z popękanymi szybami i głębokim wgnieceniem na prawej burcie prezentował się jak siedem nieszczęść.
Sanitariusze opatrywali przerażonych i płaczących ludzi. Wszędzie pełno było krwi. Kogoś najmocniej poturbowanego odwożono na sygnale.
Policja, pogotowie, straż pożarna i gapie…

Klopsik szukał skody.
Niewiele z niej zostało. Wbiła się w pekaesa jak torpeda w niszczyciela. Tylnej rejestracji nie było nawet widać, bo zasłaniało ją coś wygiętego, blaszanego, zapewne resztki dachu.

Podszedł bliżej na sztywnych nogach z wszechogarniającym poczuciem nierealności, jakby snu umiejscowionego w grze komputerowej, było mu arcyduszno i arcygorąco, goręcej nawet niż wtedy, gdy pili z kumplami siedemdziesięcioprocentową nalewkę od dziadka, serce waliło jak młot pneumatyczny i nagle…

Ulga! Ani to nie była skoda ani wcale nie srebrna, tylko dacia, dacia cała biała! Ulga…

Wrócił do samochodu a czuł się jakby ze sprężyn był zbudowany, włosy stały mu dęba i również sprężynowały, jechał więc ostrożnie i bardzo powoli. Słońce nabierało mocy grzewczych, a on choć starał się w jego stronę nie patrzeć, to i tak przez wpół przymknięte powieki widział chwilami tę postać kobiecą kręconowłosą i głowo-puchową, która ni to szła ku górze po niewidzialnych schodach, ni to po nich płynęła.

Wreszcie dotarł do domu, padł na łóżko i spał dwanaście godzin.

Gdy się obudził, od razu chwycił za telefon i zadzwonił do siostry.

Wszystko było z nią w porządku.
- Naćpałeś się? – zażartowała w swoim stylu, zdziwiona że tak dzwoni bez powodu.
- Nie, popiliśmy trochę – znów skłamał, który to już raz tego dnia, którego przecież połowę przespał…?
- Pa! – rozłączyła się Aga.

Uspokoił się. Ton jej głosu przywrócił go do rzeczywistości, aż zawstydził się swojego dziwactwa, no ale miał wytłumaczenie – z długiego melanżu o świcie wracał, mogło mu się co nieco pomylić i wydawać.
Odetchnął. Myśli wracały na właściwe tory.

Co za szczęście, że wczoraj pił tylko piwo, a przed północą w ogóle przestał zażywać alkohol (jak mawiali z kumplami). Dzięki temu policjanci nawet nie kazali mu dmuchać, bo choć wyglądał na zmęczonego, to jednak trzeźwego.
- Panowie, ja bym po alkoholu w życiu nie wsiadł za kółko!
Czyli rano mi się udało, a co teraz robimy? To chyba sobota?!

Rozdzwoniły się telefony, od ziomka do ziomka i zaraz skręciła się ekipa z całej okolicy, ze dwudziestu chłopa i kilka koleżanek, by rozpocząć wieczorną okupację boiska do kosza.

Chóralne eksplozje śmiechu niosło ciepłe powietrze na kilometr, docierały chyba do gwiazd, bo te radośnie mrugały. Piwa szły hektolitry, palenia całe rakiety, a wąchania pełne poduszki.
Tak się bawi, tak się bawi młodzież! Tak się bawi Miasto Wojewódzkie!

W samym środku tej wesołości przypomniał sobie Klopsik ni z tego ni z owego o siostrze, co z miejsca wytrąciło go z ogólnego nastroju.
Nie wiedział co ma z tym stanem ducha zrobić, wahał się, aż w końcu odszedł ze dwadzieścia kroków od towarzystwa i do Agi zadzwonił.
Długo nie odbierała.
- No co chcesz? – zapytała w końcu.
- Yyy – sam nie wiedział po co dzwoni, ale znalazł rozwiązanie – może chodź do nas na boisko? – zaproponował pewnym siebie głosem – dobry klimacik jest.
- A, nie dzięki – odpowiedziała szybko – jedziemy z Adą na domówkę.

- Aga… – westchnął – nie zapierdalaj tak, jedź… wolniej.
Aga aż zapiszczała do słuchawki, bardzo głośno i wysoko.
- I kto to mówi? – wyśmiała Klopsika, pirata drogowego.
Zamilkł.
- Widziałem jak zapierdalałaś na trasie dziś rano – powiedział po kilku sekundach.
- E tam!
- Masz za mało doświadczenia, żeby tak jeździć.
- A ty masz dużo? – znów miała rację. – Ile? Dwa lata? A ja rok – wielka mi różnica!
Nic mu nie pozostało jak tylko się wycofać.
- Ale uważaj na siebie dziewczyno!
- Nie bój, nie bój! – piszczała.
Rozłączył się.

A ona dodała gazu. Jechały z koleżanką na domówkę. Aga z Adą, Ada z Agą, psiapsióły od zawsze.
I możliwe, że już na wieki.

Co zrobi Klopsik?
Poświęci się siostrze, licząc, że zdoła jej wybić z głowy słowem, to czego ją uczył czynem (przykładem), licząc też, że do tego czasu się nie zabije, bo niewykluczone przecież, że zanim pojmie dziewczyna, iż źle robi, to się zderzy z drugim wariatem zapierdalajacym z naprzeciwka, a suma iloczynów ich mas pomnożonych przez prędkość do kwadratu wyprodukuje w punkcie „zero” taką masę energii, że z siostry w sensie materialnym nic nie pozostanie, tylko odciśnie się cała duchem na niebie (Klopsika niebie) jako świetlista postać kręconowłosa i głowo-puchowa, która ni to idzie ku górze po niewidzialnych schodach, ni to po nich płynie ku Bramie Świętego Piotra, a on staruszek, po raz milionowy zapłacze za taką piękną dziewczyną, czyjąś córką i siostrą, czyjąś matką potencjalnie, gdyby nie wypadek, gdyby nie punkt „zero”, matką, babką, prababką i tak dalej…

A jeśli po prostu zginą, Aga z Adą, jeszcze dziś, lub jutro-pojutrze, bo źle wejdą w jeden zakręt skodą?

Co zrobi Klopsik?
Pójdzie do Zakonu Byłych Piratów Drogowych, by uczyć słowem a przede wszystkim czynem (przykładem) następne pokolenie, żeby nie zapierdalało?

I tak siostry tym nie wskrzesi. Odejdzie jako świetlista postać kręconowłosa i głowo-puchowa, która ni to idzie ku górze po niewidzialnych schodach, ni to po nich płynie.

On już wiedział, że coś zrobi, tylko nie miał pojęcia co.
Nie miał wzorców, nie wiedział jak i gdzie ich szukać, a internet milczał w tym temacie.

Długa droga przed Klopsikiem. Niebo rozgwieżdżone nad nim, a w nim zalążek prawa moralnego.

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4915

Zalążek

Post#2 » 12 sty 2018, o 20:23

Było na forum parę osób, które takie opowiadania pisało, ale długo już takich nie czytałam - tych, w których widać obserwację codzienności i czerpanie z niej. Opisujesz codzienność, którą moim zdaniem mało osób chce opisywać, bo nie widzą w niej materiału na teksty, a dodatkowo trzeba też mieć pomysł na formę i styl, by wybrać taki temat i zrobić z tego niezłe opowiadanie. Podobał mi się ten kawałek prozy. Lekko ironiczny styl, ciekawe spostrzeżenia, dobre zakończenie i sympatyczny Klopsik.

Masz trochę potknięć interpunkcji, z innych spraw parę wypisałam poniżej.
- Dokąd ona tak wcześnie jedzie? – zastanowił się, po czym przypomniał sobie, że przecież gdzieś zaczęła ostatnio pracować, ale żeby przed szóstą rano…?
- I dlaczego tak zapierdala? – lecz tu znał doskonale odpowiedź, bo to on ją nauczył pędzić ile fabryka dała, bez dwóch zdań on, a nie na przykład ojciec, czy hehe, mama…

Myśli zapisuje się inaczej niż dialogi (poradnik: page/jak-zapisywac-mysli-postaci)

- A ty masz dużo? – znów miała rację. – Ile? Dwa lata? A ja rok – wielka mi różnica!

Zapis dialogów miejscami do poprawy (poradnik: page/zapis-dialogow)
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Palmer
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Zalążek

Post#3 » 12 sty 2018, o 20:51

Dziękuję, Camenne! :)

Dodano po 2 minutach 28 sekundach:
Jeśli to Ci się spodobało (Wam?), to ciekawe co powiecie o opowiadanku o menelach, które za moment wrzucę. :)

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1442

Zalążek

Post#4 » 12 sty 2018, o 21:08

Zgadzam się z Cam w całej rozciągłości.
Ująłeś szarą codzienność w odpowiedni sposób - ironicznie, ale realnie. Przystępna forma, treść z przekazem i no... Samo życie. Niestety niektórzy uświadamiają sobie swój błąd dopiero po śmierci bliskich albo i nigdy.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Palmer
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Zalążek

Post#5 » 12 sty 2018, o 21:16

Dziękuję!
Uwierzcie mi, że jedynym celem mojego pisania jest chęć uchwycenia naszej rzeczywistości, pokazania jej wycinka pod szkłem powiększającym, pozostawienia następnym pokoleniom chociaż cienia naszych nieciekawych czasów. :)
A jeśli piszę fantastykę to, z kolei, po to, by powiedzieć coś uniwersalnego o ludzkości.

Awatar użytkownika
ensamheten
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 76

Zalążek

Post#6 » 12 sty 2018, o 22:43

Zajebiste to jest. Wreszcie przeczytałem coś obyczajowego, co mnie wciągnęło xD Dobry plot twist z tym zderzeniem, no i fajna, ironiczna puenta. I co ważne, lekko napisane.

Mam tylko jedno zastrzeżenie, a właściwie zapytanie - ci policjanci go puścili luzem, czy jak? Bo nie ogarnęłem.
För några är ensamheten icke en omständighet som de ha råkat i, utan en egenskap.

Awatar użytkownika
Palmer
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Zalążek

Post#7 » 12 sty 2018, o 22:55

"I kiedy tak się przekomarzali, coś sobie wręczali, dokumenty zapewne, kiedy trwała ta niezbyt sielankowa scenka w radiowozie" :)

Awatar użytkownika
Eneriston
Zdobywca Artefaktu 2017 i Komentator Miesiąca
Posty: 249

Zalążek

Post#8 » 21 sty 2018, o 12:06

Mogę się podpisać pod wcześniejszymi opiniami, mnie również ten tekst niezwykle wciągnął. Tak się zaczytałam, że aż nie wiem, kiedy zleciał czas. Bardzo ładny styl, bardzo ciekawy opis wszystkich wydarzeń i ukazanie sposobu myślenia Klopsika.
Granice mojego języka są granicami mojego świata.

Awatar użytkownika
Palmer
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Zalążek

Post#9 » 21 sty 2018, o 12:09

O rety! Dziękuję.
A wiecie, że ja myślałem, że to moje najsłabsze opowiadanie realistyczne? :P

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości