Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Ambona

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ambona

Post#1 » 6 lut 2018, o 13:18

- Wstawaj, no obudź się ...
- Co, co?
- Ósma. Kazałeś obudzić się o ósmej.
- Eee, chyba tak.
- To wstawaj. Sławek już na dole siedzi, kanapki wcina.
- Wstaje już, podaj mi wodę, ta co stoi na stoliku.
- Co, suszy? Powinno suszyć. Tyle win wczoraj ...
- Nie gadaj tyle, tylko podaj. Na pewno idziemy tam?
- Jak było gadane wczoraj? Idziemy, postanowione. Koniec i kropka.
- To podaj wodę. Zaraz może wstanę.
.............
- Siema Sławek.
- Siemanko. Wszystko gra? Cienko wyglądasz..
- Bywało lepiej. Zaraz przyjdę, muszę tylko skorzystać z łazienki.
- Zrobiłem jajecznicę, woda w czajniku jest, to sobie herbatę czy kawę, co tam chcesz, zrobisz. Lecę nad rzekę przepłukać gacie.
- Dzięki. Za kwadrans będę gotowy.
......................
- Która godzina?
- Za dziesięć. Sklep już otwarty, nie?
- Pewnie tak. Podaj ognia ...
- Marta upadła w nocy, widzieliście?
- Nie ...
- Ja widziałem. Położyła się na ścieżce i usnęła. Gdyby jej nie znalazł Kudłaty, to spałaby na dworze. Są tu wilki?
- Hehe, pewnie są. Dwa.
- Jeszcze kilka dni i te wina wysikam razem z wątrobą. Żeby codziennie pić to świństwo?
- Stary, a gdzie jesteśmy, co? Miejsce zobowiązuje...
- Może i zobowiązuje. A co tam. Młodzi jesteśmy, piękni, ty nie Sławek, to organizm wytrzyma to obciążenie. Daleko jeszcze?
- Przecież wiesz, kwadrans się idzie do sklepu, a my ledwo co wyszliśmy.
- Czekajcie, muszę zapalić, fajki mam w plecaku.
- Gdzie?
- W plecaku, wczoraj tam włożyłem, byście mi wszystkiego nie wypalili nocą.
- Sprytny facet jesteś. Ty, Sławek, wziąłeś mapę?
- No.
- Chodźta żesz szybciej, nogi mnie same niosą.
- To efekt uboczny kaca, hehe. Jeszcze się dzisiaj zmęczysz, nie szarżuj.
- O, już szosę widać. Zaraz będzie i sklep.
- A ciebie tak puściła samego wolno, ta twoja panna? Z nami?
- A co miała nie puścić? Ona z Martą mają dziś do miasteczka jechać, jakieś zakupy, czy coś. Babskie sprawy.
- Babskie sprawy, taa. Pewnie przygód będą szukać. Tyle się tu typów nazjeżdżało w to lato, że dziewczyny mają w czym wybierać. A ty jesteś nudny, brudny i smutny.
- Chcesz w ryja?
- Hehehe. Masz, zapal sobie.
- Dobra, sklep jest. Co bierzemy?
- Tak jak planowaliśmy rano. Po dwa na głowę, konserwy, bułki i wodę.
- Idź ty ze Sławkiem, ja siądę na ławce, coś mnie kłuje w żołądku. Masz tu moje 10 złotych. A, kupcie po piwie, wypijemy sobie spokojnie teraz, przed wyjściem.
- Nie głupi pomysł. Ty, Raper, jakie te piwo?
- Zwyczajne, tutejsze.
- Zwyczajne to są obyczaje na wsi. Konkretnie mów.
- Warka.
- Siki nie piwo, ale dobra, wezmę ci Warkę.
...................
- Uff, dobra, skończyłem. Idziemy?
- Chwilka, skończę palić. Która godzina?
- Wpół do ...
- Wczesna.
- Kto rano wstaje ...
- Mnie jakoś głowa przestała teraz boleć, kolory jakieś jaśniejsze są ...
- A widzisz, to po piwie. Miałem ja pomysł dobry.
- Idź oddaj butelki. Pora się szykować panowie. Przed nami długa droga.
- Co będę odnosił szkło, zostawię na ławce. On i tak tu wyłazi palić, to se sam weźmie. Uch, wstaje ...
- Gotowi? Szosą do tej ścieżki, nią idziemy prosto ze dwa kilometry, potem w las, na tą górę, potem tędy, tędy i o, tu wyjdziemy. Stąd szlak prowadzi zielony, my skręcimy w lewo i tędy. Stąd powinny być jakieś dróżki do Soliny. Dobre?
- Dobre, dobre. A jak zabłądzimy? To pustkowie przecież.
- I co się martwisz? Jak zabłądzimy to zabłądzimy. Będziemy szukać wtedy drogi. Mapy mapę, telefony, nogi zdrowe...
- Ta, i wielodniowego kaca.
- To też. On jest najważniejszy, dodaje animuszu. To co? Idziemy?
- Idziemy!
- Chodźmy.
........................
- Czekajcie, muszę oddech złapać.
- Co co chwilę stajesz, co? A tak żeś gadał, że po górach to jak kozica biegasz, he? Że bez zadyszki po Tatrach łazisz co rok.
- Uff. Może przerwa?
- Gdzie? Tu? W lesie? Wyjdziemy na połoninę, to tam usiądziemy. Weź się w garść i idź.
- Może się napijemy chociaż?
- Czego? Wody czy wina?
- Co jest otwarte?
- Woda. Masz, pij i nie narzekaj. Idziemy.
............

- Patrzcie na to! Ale jaja, nie?
- Co to?
- Ambona, wieśniaku. Myśliwi w niej siedzą gdy do zwierząt strzelają. Idziemy do niej?
- A jak ktoś tam jest?
- Co ty, w dzień myśliwi nie polują. Nocami tu siedzą i wczesnym rankiem, gdy sarny i dziki na żer wychodzą.
- O , jaki umny sie nagle znalazł. Żeś ty się chyba urodził na ambonie, że tyle wiesz.
- Sp.....al. Wiedza nie boli. Idziemy do niej?
- Ej, a gdyby tam zrobić postój, co? Wypijemy co mamy, zjemy, odpoczniemy ...
- Ja popieram.
- Ja też. Chodźmy.
.............
- Ale czad. Zobacz ile tu wydrapanych ksywek: "Jaro ze Świdnicy" ,"Misiek tu był" ,"Legia Mistrz", "Chorąży Bąk" o, i to "Je..ć Widzew. Bioły i Kafar 2000". Nie pierwsi tu jesteśmy. Daj scyzoryk, też coś naskrobię.
- "Sławek, Raper, Alcybiades, VII 2002", nieźle, nie?
- Może być. Wdrapałeś się do historii, można by powiedzieć. Dobra, dawajcie te flaszki. Zatańczymy z nimi...
- Bułkę.
- Co?
- Bułkę daj.
- Masz. Zrób mi zdjęcie, jak stoję na ambonie. Ty, tę flaszkę będę trzymać jak flintę, co?
- Dobre. Mi też zrób.
- A mi kto zrobi, co? Każdy każdemu, sprawiedliwie będzie.
- Ale z twoją gębą...
- W ryj dać?
- Pij, nie gadaj tyle.
- Zobaczcie, jaki tu spokój, jak cicho. Szum wiatru w uszach, las, łąka. A tam w miastach, miasteczkach, zapier.....ją gdzieś w robotach, pocą się, męczą, prychają, a my tu, panowie, winko sobie popijamy i mamy na wszystko wypięte... Hep
- Ty, upił się i gada farmazony. Ee, Raper, podaj fajki.
- Pięknie tu, taki spokój.
- Już mówiłeś, że spokój. Podaj fajki lepiej. Masz jeszcze tę bułkę słodką w plecaku.
- Mam. Chcesz?
- Daj.
- Ale miejscówka. Takie coś, to rozumiem. Aż chce się tu siedzieć, nie?
- Tylko, że niedługo w drogę trzeba iść. Jest już po pierwszej. A trochę jeszcze mamy trasy.
- Ile?
- A bo ja wiem? Na mapie to dwa centymetry będzie w linii prostej.
- Gdzie my jesteśmy?
- Chyba tu?
- Weź tego palucha. Gdzie?
- Tu.
- Tu?
- Tu. Teraz trzeba by iść dalej tą łąką. Musi tam być jakaś ścieżka, czy coś. Myśliwi muszą tu jakoś docierać, nie?
- Chyba tak. Kiedy idziemy?
- Chwila jeszcze... Ja dopije co mam, ty też, Sławek się ociąga, bo ledwo połowę wypił. Za kwadrans ruszamy?
- Spoko. Idę w krzaki za potrzebą.
- Idź. Szczegóły zachowaj dla siebie.
- Czemu? A właśnie, że opowiem wam po powrocie, co ze mnie wyszło, jak duże było i jaki wydzielało aromat wokół siebie, co?
- Weź idź pędź i nie wracaj. A ty Alcybiades kończ szybciej ten trunek, nie patyczkuj się, jak z jakimś merlotem czy innym drogim szajsem sklepowym.
- Pije, pije, nie poganiaj. Ja się delektuje w pięknych okolicznościach przyrody.
- To delektuj się prędzej.
......................................
- Którędy teraz?
- Czekaj... Gdzie mamy słońce? Tu. Hmmmm. Czemu tu nie ma żadnej ścieżki ?
- A tam?
- Stamtąd przyszliśmy jełopie. Za dużo wińska żeś wychlał.
- Weź się odp....l.
- Hej, tam jest jakaś droga, nie? Tak wygląda ...
- Zobaczmy. Do dupy jest ta mapa.
- Mapa jest dobra, to ty raczej jesteś do dupy.
- Chodźmy. Ty lepiej zerwij kwiatki dla tej swojej pięknej. Zobacz, jakie tu rosną kolorowe.
- Te to maki są, nie?
- Czerwone to maki. Pamiętacie tę piosenkę? :
"...Oczy błądzą po ścianie
Ręce drgają bez przerwy
On kończy swoją drogę
Wrak co ma mózg i nerwy
Na polach krwawy kwiat
Dzieci zrywają maki
Ktoś dzisiaj pierwszy raz
Wejdzie na senne szlaki"
- "Igła i mak" KSU. No, też mi się to skojarzyło. Zerwiemy kilka?
- Co ty, głupi? Kwiatki będziesz na łące zbierać, jak jakaś dziewczynka? I co potem z nimi zrobisz? Będziesz maszerował z bukietem w ręce?
- Wal się.
- Sam się wal. Idziemy. Do tej drogi, co ją Raper zobaczył.
- A jak to zła droga jest, i nią nie dojdziemy do Soliny?
- Trudno. Chcesz się zgubić i błądzić tu godzinami?
- A mówiłem pod sklepem, że się zgubić możemy. Mówiłem.
- To żeś wykrakał, pierdoło. Chodźmy, nie gadajmy tyle. Zaschnie nam w gębach a do picia tylko wody trochę zostało.
.............................
- Traktor tędy jechał niedawno, nie?
- Tak wygląda. Koleiny aż strach, musiało być niezłe błoto. To co? Schodzimy na dół, czy wracamy na łąkę i szukamy innej drogi?
- Na dół.
- A ty Alcybiades?
- No.
- Co no? W dół czy nazad?
- No w dół.
- Dobra, maszerujemy, wiara. Śpiewamy coś? Będzie jak w harcerstwie. Ja druh drużynowy, wy młode druhy.
- Zuchy chyba?
- Mogą być i zuchy. Śpiewamy?
- "Deszcze niespokojne potargały sad, a my na tej wojnie ładnych parę lat..."
...................................
- Halo gospodarzu, jak nazywa się ta wieś?
- Hee?
- Gospodarzu, dzień dobry. Gdzie jesteśmy?
- A co, zgubiliśta się, młodziaki?
- Może i tak być. To gdzie jesteśmy?
- Bedzie to Wydrne.We Wydrnach jesteśta.
- Dziękujemy. Miłego dnia.
- Ha.
- Co on powiedział?
- Że w jakiś Wydrach jesteśmy. Sprawdź na mapie ...
- O kurna. Kawał drogi żeśmy przeszli. Tu jesteśmy.
- Do Soliny kawałek. Ale prawie w dobrą stronę szliśmy, nie?
- No, prawie. Ale wycieczka udana, co?
- Ano. Napiłbym się czegoś. O, jest źródło.
- Można tak pić z ziemi?
- To najzdrowsza woda. Źródlana.
- A jak tam same gówna płyną, z robakami?
- Sam żeś gówno z robakami. Widzisz, że czysta? Ja tam pije. Ty rób jak chcesz.
- Ciekawe, czy jest tu przystanek w tej wiosce. Nie chce mi się z buta wracać do kwatery.
- Mi też nie. Chodźmy zobaczyć.
.........................
- Poproszę sześć piw, tych o, tam. Do tego tą kiełbasę, trzy bułki, Marsy czerwone i gumę do żucia.
- Proszę. Skąd idziecie, kawalery?
-Z Hoszowa.
- Uu, to kawałek drogi. A czemu, jeśli można pytać, idziecie aż z Hoszowa?
- Bo my, proszę szanownej pani, chcieliśmy do Soliny dotrzeć, tam gdzie Czarna do niej wpływa. Wczoraj na taki pomysł wpadliśmy, gdy mapę studiowaliśmy ...
- No to stąd jakieś dwa kilometry bedom, ale to takie zarośla i wertepy tam, że to nie dla was. To trzeba by traktorem jechać.
- Nie, my to już tu skończymy wyprawę. Za czterdzieści minut mamy pekaes do Ustrzyk.
- Uważajcie chłopcy na siebie. To dzika okolica. Bardzo dzika.
- Dziękujemy. Do widzenia.
- Do widzenia wam, do widzenia.
- Miła ta babka, nie?
- Co, lubisz starsze?
- Jak cię walnę w ten parchaty ryj...
- Podaj lepiej piwo, obywatelu, nie wydzieraj się na Sławka. My kulturalni ludzie.
- Masz. Otwórz no papierosy, ja nie mam cierpliwości do tej folii.
- Częstuj.
- Ale nam dobrze, panowie. Piwko, fajeczka, cień, zaraz autobus przyjedzie...
- Nie jest źle, to fakt.
- Ciekawe, co dziewczyny porabiają?
- Ciekawski taki jesteś? Jeszcze będziesz żałował. Może spotkały jakichś kawalerów z fantazją i gotówką, a teraz płyną gdzieś...
- Weź, lepiej byś milczał, niż gadał takie głupoty.
- Pij piwo, mniej gadaj. Sławek dobrze mówi.
- Zamknę oczy na chwilę, tak mi tu dobrze. Obudźcie mnie, jak pekaes nadjedzie.
- Dobrze królewiczu.
- Wal się.
- Ale fajna wycieczka.
- No.

Koniec
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1311

Ambona

Post#2 » 6 lut 2018, o 18:47

Może na dobry początek ogarnij tekst pod względem estetyki, bo ta obecnie nie zachęca do czytania.
Kropki, kropki, za dużo kropek!
Kropki, dwukropki(?), wielokropki.Kropki robiące za cenzurę - co to za dziwaczny pomysł? Do tego w formie dowolnej - raz dwie, raz więcej jako ''s****l''. Kropki jako forma oddzielenia fragmentów, do tego kropki w ilości różnistej, jak ci się machnęło akurat - takie odnoszę wrażenie. I to wrażenie nie zachęca. Nieestetyczność tekstu zawsze tworzy wrażenie, jakby autor z lekceważeniem traktował czytelnika. A dobry autor nie chce takiego wrażenia tworzyć. ;)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ambona

Post#3 » 6 lut 2018, o 21:50

jest to napisane innym stylem, odległym od tego, do jakiego jesteś przyzwyczajona. Nie
każdy pisze pięknym stylem jak Grochola czy inna pani literatka. Kropki są potrzebne, by ukazać ekspresję
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Awatar użytkownika
Palmer
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Ambona

Post#4 » 7 lut 2018, o 03:14

Konrad Mazur pisze:jest to napisane innym stylem, odległym od tego, do jakiego jesteś przyzwyczajona. Nie
każdy pisze pięknym stylem jak Grochola czy inna pani literatka. Kropki są potrzebne, by ukazać ekspresję


Ale wielokropek, to zawsze trzy kropki, a nie np. cztery. :)

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ambona

Post#5 » 8 lut 2018, o 14:15

wsio poprawione. trzy kropki wszędzie, jak panbug przykazał
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Ambona

Post#6 » 9 lut 2018, o 17:16

Dobre, zabawne opko. Fajnie napisane dialogi, lekkie i przyjemne.
Opowiadanie nie jest specjalnie o czymś, ale wspaniale oddaje klimat i chyba taka jest jego rola. Gdyby to była większa, sensowna konstrukcja, z podkreśleniem – sensowna, konstrukcja pełnego opowiadania w tym klimacie, byłoby naprawdę świetnie.
Lecę nad rzekę przepłukać gacie.

Zabawne, prawie uśmiałem się do łez. :lol:

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ambona

Post#7 » 12 lut 2018, o 14:59

Piotrek84 pisze:Dobre, zabawne opko. Fajnie napisane dialogi, lekkie i przyjemne.
Opowiadanie nie jest specjalnie o czymś, ale wspaniale oddaje klimat i chyba taka jest jego rola. Gdyby to była większa, sensowna konstrukcja, z podkreśleniem – sensowna, konstrukcja pełnego opowiadania w tym klimacie, byłoby naprawdę świetnie.
Lecę nad rzekę przepłukać gacie.

Zabawne, prawie uśmiałem się do łez. :lol:


dzięki. czar wspomnień z wakacji AD2002. luźno zapamiętana wycieczka. sama prawda
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości