Gdy podrosłam

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Gdy podrosłam

Post#1 » 29 mar 2018, o 15:19

Zostawiałam kołdrę w muchomorki, pluszowego miśka i szłam nad rzekę. Zabierałam ze sobą książkę i święty spokój. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pojmował, dlaczego tam chodzę. Owszem, musiałam. Moja mama patrzyła na mnie z lękiem, z coraz większym znakiem zapytania w oczach, ale nic nie mówiła.To milczenie raniło najbardziej. Mijałam ją w drzwiach z wyniosłą miną istoty nie z tego świata, a płakać zaczynałam dopiero nad wodą. Trwało to jakiś czas, a potem minęło. Samotność jest bardzo dobra.

Frajdą było przechadzać się na golasa między drzewami, na których dojrzewają owoce lub czytać. Trwać bez nauki, bez bólu, bez drwin, a co najważniejsze bez strachu. Nad rzekę mogłam być sobą, to dawało poczucie wolności. To był sposób na wyrwanie się ze smutnej codzienności, do której nie umiałam przywyknąć. Nic nie wymagało ode mnie aktywności, z niczym nie musiałam się zmagać, nikomu odgryzać. Jedyne, z czym musiałam sobie poradzić, to myśli, które niezależnie, jak bym próbowała je ukryć, zawsze wyłaziły niczym wrzód. Musisz myśleć o sobie dobrze, szanować się, powtarzałam sobie do znudzenia. Jest taka strona na fejsie, ludzie myślą dobrze o sobie i wtedy zaczyna im na sobie zależeć i chudną, bo mają dla kogo. Próbowałam i nic z tego — byłam dla innych tylko Grubą Dupą. Chyba nikt poza moją mamą i babcią już nie pamiętał, że dano mi na chrzcie — Zofia. Odkąd się urodziłam byłam otyła i powolna, zarówno w ruchach jak i w myśleniu, podobno nie zarażałam dobrą energią. To, oczywiście, przyczyniło się do wielu dramatów w mojej przeszłości, złych ocen na lekcjach i wyzwisk na przerwach. Jakoś sobie z tym lepiej lub gorzej radziłam, aż do tamtego sobotniego poranka. Nad rzeką było duszno i sennie. Dziwna była tamta jesień. Z drzew starego sadu, który nie wiadomo, dlaczego rósł od zawsze nad rzeką, spadły prawie wszystkie jabłka. Porozgniatane, poobijane, czerwone, żółte i te zielone leżały wszędzie. Zasłana była nimi cała ziemia, jak okiem sięgnąć. Z gałęzi zwisały kolejne jabłka, gotowe, żeby spaść. Między nimi wisiały majtki. Tak, różowe gacie w białe kropki, dziewczęce, rozmiaru XL.


— Cała szkoła wyjdzie i zobaczy — wydyszałam, czerwieniąc się i pocąc. — Te wielkie jak sztandar majty mogą być tylko moje.

Nic innego nie wpadało do głowy. Mam otłuszczony mózg i dlatego ciężko myślę, tak powiedziałby Doktor – debil z drugiego piętra. Chciało mi się wymiotować, ilekroć go spotykałam na klatce schodowej.

Mama otworzyła drzwi. Musiałam się trząść, bo mnie objęła i przytuliła. Miałam wtedy czternaście lat i w innej sytuacji odsunęłabym się od niej. Przecież to byłby niezły obciach, takie publiczne obejmowanie przez matkę. Na szczęście nikt tego nie widział. Nikt, oprócz Arturka, mojego młodszego brata. Stał w przedpokoju oparty o ścianę i patrzył na mnie, jakby rozwiązywał zadanie z matmy. Zawsze był geniuszem matematycznym, albo czymś takim. Przynajmniej zbierał szóstki i same pochwały. Nie zadawałam się z kujonami, nie byliśmy kompatybilni. Na jego piegowatej twarzy pojawiał się zawsze ten sam wyraz skupienia, gdy jego zdaniem była mowa o rzeczach ważnych.

— Nikt nie wie, że to twoje majtki — wycedził przez rozchwiane mleczaki.

Będą wiedzieć, bo Arturek im powie, przemknęło. Nie umiał trzymać języka z zębami, obgryzał paznokcie, inaczej pojmował świat i ludzi. Nie było dnia, żebyśmy się nie ścierali podczas tych ohydnych awantur. Był gotów zbudować nawet karmnik dla ptaków, byle tylko wzbudzić sympatię sąsiadów. Słodziak! Czułam się podle, miałam ochotę zniknąć, zapaść się ze pod ziemię, odnalazłam się jak zwykle w lustrze wiszącym na ścianie przedpokoju – gruba i przerażona.

— Poproś, żebym wlazł i zdjął. Wstydzisz się. I ja to wiem — odezwał się Arturek.

Nie słodził i to był jedyny plus tej całej sytuacji.

— Dziękuję, ale nie skorzystam — odpowiedziałam, łykając łzy.

Przez resztę dnia starałam się trzymać na uboczu, cierpiałam, szukając spokoju. Byłam spięta, rozdrażniona. Przeszkadzało wszystko, na co dotąd nie zwracałam uwagi: odgłos wichury, chłodny przeciąg spod drzwi. Zmęczona, uciekłam z kuchni z płaczem, by zabarykadować się w moim pokoju. Wydawało mi się, że jedyną drogą ucieczki od czarnych myśli będzie sen, ale leżąc w łóżku, nie mogłam zapaść nawet w krótką drzemkę. Kolejna noc, pełna obaw, czekała cierpliwie, aby mnie pochłonąć.
Nagle w ciemności pokoju usłyszałam znajomy stuk laski o podłogę i odgłos kroków. Babcia usiadła na krześle, blisko. Poczułam na twarzy jej przyspieszony oddech. Wzięła moją dłoń i mocno ścisnęła.

— Zosiu, ile masz lat? – zapytała cicho.

— Dlaczego pytasz?

— Czternaście — dodałam po chwili milczenia.

— Aha! Czternaście lat obnosisz swoją twarzyczkę i jeszcze nie wiesz, jaki ma wyraz: ani taki, ani siaki, taka maseczka, imitacja twarzy. A twarz musi mieć jakiś wyraz. Trzeba uważać, żeby nie zrobiła się tylko gruba. Trzeba znaleźć swoją twarz.

Podniosłam się na łokciu. Mój umysł nagle ruszył jak lokomotywa.

— Babciu, po co, to mi wszystko mówisz. Twarz?

— Po co ci to mówię? Boisz się słowa gruba, co?

— Jaaa? Nie, nie boję się.

— Zosiu, ty niestety wszystkiego się boisz, życia się boisz. Ty nawet jeszcze nie żyjesz, to jeszcze nie wiesz, co to jest życie.

Przykre milczenie przygniotło nas na chwilę. Babcia to bardzo dobry człowiek, przemknęło.

— Śpisz ? — zapytała.

— Nie.

— Możesz się na mnie pogniewać albo nie, twoja sprawa. Ale wszystkie twoje nieszczęścia, nad którymi się roztkliwiasz, to, dlatego, że nie masz odwagi, uciekasz przed samą sobą. Życie swoją drogą, a ty z boczku, z boczku, pomalutku, przeraczkujesz je nad rzeką.

— Ty, ty nie wiesz Babciu, co ja...

— Przeżyłaś? Wiem. Nic nie przeżyłaś, Zosiu i nic nie przeżyjesz, jeżeli tak będzie dalej.Ty życia nie przeżyjesz, popełzniesz przez życie jak powolny żółw. To każdy potrafi. Trzeba przeżyć, takie prawdziwe życie, walczyć, bić się o coś... No, a nie całe siedzieć nad rzeką.

— Babciu, nie każdy jest stworzony, żeby walczyć. Kto wtedy będzie przegrywał?

— Przełam się, przestań się zgrywać. Sama siebie nie oszukasz. Musisz wierzyć w siebie, że sama sobie poradzisz.

Przytuliła mnie, wgniatając we mnie ten swój miły, pudrowy zapach. Spojrzałam na nią ze zdumieniem, nikt dotąd ze mną tak nie rozmawiał. Dotąd wydawało mi się, że otacza mnie świat, który w dość niedyskretny sposób, bo za pomocą dousznego krzyku, informował mnie, że muszę biec. Ale dokąd mam biec, tego już nie mówił.

— Kochanie, idziemy spać. Dobranoc.

Skinęłam głową. Stuknęła laska, cicho zamknęły się drzwi. Poczułam w piersi ukłucie, do oczu napłynęły łzy, kurczowo ścisnęłam róg kołdry w muchomorki. Szczelnie zamknięte w piersi serce łomotało, bijąc na alarm. Chyba desperacko broniło się przed demonem tęsknoty. Przed oczami przemykały dziesiątki obrazów, migawek z dzieciństwa. Przypomniałam sobie, że kiedyś tęskniłam za mamą, która zostawiała mnie o poranku w progu przedszkola i odbierała, kiedy słońce gasło. Że tęskniłam za cieniem ojca, pochylającym się nad nią w nocy, kiedy udawałam, że śpię. Że tęskniłam za deszczem, by rozłożyć wreszcie różowy parasol. Wszystko to, duże i małe, powróciło z ogromną siłą i odżyło, jakby zdarzyło się wczoraj. Wiedziałam, że władca tęsknoty, podobnie jak inne zjawy jest wytworem umysłu i poddają się mu się tylko ludzie słabi. Wiedziałam, a nic z tym nie robiłam, nawet nie próbowałam, zamknęłam się jak w futerale.

Chyba swój świat ujrzałam tamtej nocy, na nowo, wtedy w dobrych oczach Babci. Wystarczy zwykłą rzecz nazwać niezwyczajnie, żeby zobaczyć ją w całkiem innym świetle. Z upływem lat słowo walczyć przestało brzmieć abstrakcyjnie. Co jakiś czas stajemy się zupełnie nowym człowiekiem, szkoda, że nie kompletnie. To wszystko było dawno temu, tak dawno, że dziś z niedowierzaniem kręcę głową. Taka została w pamięci: siwiutka, niewysoka, z tym swoim jasnym uśmiechem.
Chodzę czasem nad rzekę. Starego sadu już nie ma. Skończył się dziewczyński bunt, schudłam, skończyłam slawistykę, wyszłam za mąż. Los dał mi wszystko, czego pragnęłam. Każdego ranka rozczesuję delikatne, płowe włosy mojej córki. Bo bliskość czasem nie wymaga robienia czegoś specjalnego.

A majtki, mówiąc prawdę, nigdy nie wisiały na drzewie, znalazłam je po pogrzebie Babci, leżały spokojnie na dnie szuflady mojej komody.

Tagi:

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 526

Gdy podrosłam

Post#2 » 1 kwie 2018, o 21:07

Piękny tekst. Nic dodać, nic ując.
Jedna mała literówka: "Mijałam ją w drzwiach z wyniosłą minę istoty nie z tego świata" -> "Mijałam ją w drzwiach z wyniosłą miną istoty nie z tego świata."
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Gdy podrosłam

Post#3 » 1 kwie 2018, o 21:35

Marianie,
cieszy mnie Twoja obecność w moich skromnych progach. :) :)
Chyba lubimy to samo.

Wpadaj częściej będę bardzo rada.
Pozdrawiam serdecznie. :)

Jola

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1062

Gdy podrosłam

Post#4 » 11 kwie 2018, o 20:26

Doskonale napisane, prawdziwe, szczere, wyważony styl.

Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Gdy podrosłam

Post#5 » 11 kwie 2018, o 21:12

Gorgiaszu, przyznam szczerze, że czytałam Twój komentarz z wypiekami na twarzy.

Wielkie dzięki.

Pozdrawiam. :smiley:

Awatar użytkownika
Dziagdyś
Użytkownik zbanowany
Posty: 97

Gdy podrosłam

Post#6 » 14 kwie 2018, o 14:59

Takie opowiadywanie. Takie coś.
Dosłownie.

Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Gdy podrosłam

Post#7 » 15 kwie 2018, o 09:11

Cóż pozostaje? :ech:

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości