Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/- cz. 1

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/- cz. 1

Post#1 » 8 kwie 2018, o 10:22

Tytuł historyjki wydaje mi się zbyt obszerny. Długo nad tym nie myślałam. W którejś ze starych komedyjek Chaplin, chcąc domknąć walizkę, obcina wszystko nożyczkami. co z niej wystaje. Postanowiłam nie iść w jego ślady. Proszę Czytelnika, aby nie uważał mojej opowieści za dokument, zachował dystans i nie dziwił się nieścisłościom, ponieważ pisząca była zajęta zupełnie, czym innym. Zachęcam do uważnego czytania i znikam.


............................................................................................


Zupełnie nie wiem, jak Paweł znalazł się w moim łóżku. Seks był akurat ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę, o której mogłam w ogóle myśleć. Cóż, niechcący upiłam się w trupa. Na moim wernisażu było nudno i szaro, szaro i monotonnie, i na dodatek za mało zjadłam. Są to chyba wrażenia niemiłe.

— Traktuję seks, jako przeżycie duchowe.

Te słowa Pawła pamiętam jak przez mgłę. Przynudzał w czasie, gdy rozpaczliwie szukałam w torebce kluczy. Musiałam je znaleźć skoro obudziłam się we własnym mieszkaniu. On widzi świat inaczej niż ja, musi mieć jakieś kontakty z myślicielami Wschodu, to jego prawo. Czasem myślę, że pojawił się w moim życiu, żeby pokazać mi swoje tajemne sztuczki. Oczywiście nie w łóżku, w tym jestem o niebo lepsza. W niczym mu to nie umniejsza i nie osłabia osobistego autorytetu. Nauczył mnie spędzać czas na głośnym czytaniu, nie tylko gazet, czy powieści, a wielkiego Szekspira. Codziennie poddaję Pawła rzetelnej obserwacji, sprawdzam czy się dla mnie nadaje. Weźmy taki przykład. Jestem głodna jakbym kilka dni nie jadła. On bierze jabłko do ręki, obiera nożem, wolnym, przerysowanym ruchem, jakby je wziął w cudzysłów, potem pożera sam, szybko i metodycznie. Mogłoby wpaść do głowy, żeby zabrać mnie na niedzielny obiad. Miła odmiana, niewinna przyjemność. Niestety. To tyle o szczegółach tej pamiętnej, kuchennej sceny. Fajnie być błyskotliwym, a pod spodem mądrym. On właśnie taki jest. Mądrość to dla niego wgląd w siebie, w uczucia, a co najważniejsze w ograniczenia. We wszystkim szuka sensu. Szczerość, błyskotliwość, zwięzłość wypowiedzi to niekwestionowane zalety, mógłby być poczytnym pisarzem. Póki, co, jest czarującym wykształconym wariatem o nieokiełznanej wyobraźni i wysublimowanym poczuciu humoru. Z jego ruchów zawsze emanuje pewność siebie. Więcej nie powiem, gdyż surowo zabrania podawać do publicznej wiadomości, kim jest. W tym jestem posłuszna, w innych sprawach jak czasem, w zależności od temperatury uczuć i okoliczności. Sposób zaangażowania w nasz związek pokazuje różnice w naszych charakterach.

— Pawle, daj mi parę minut — mruczę, obracając się twarzą do ściany.

Na samo wspomnienie nocy robi mi się mdło, dawno nie miałam takiego koszmarnego kaca. Leżę nieruchomo, ciągle czując na sobie zapach jego wilgotnej skóry i żelu do włosów. Poza tym tej nocy nie zrobił nic, co by było godne uwagi. Nie zniosę jego pogaduszek ani czułości, przynajmniej nie tym razem. Jeżeli udam, że śpię, może w końcu wyniesie się w cholerę. Pocałował w ramię, potem pogładził włosy. Mruczę jak przez sen, uśmiecham się z zamkniętymi oczami, ale w żaden sposób nie zachęcam go do pozostania w łóżku. Paweł odgarnia pościel, wstaje, wychodzi do łazienki. Dotykam uszu. Kolczyki? Chyba zgubiłam, jednokaratowe diamenty, skromne nic krzykliwego, szkoda, doskonale pasowały do sukienki, przyciągały wzrok na wczorajszym wernisażu bardziej niż moje obrazy. Skończył brać prysznic i woła mnie po imieniu. Nie odpowiadam, nakrywam głowę poduszką. Nasłuchuję głosów z kuchni. Kawa - pije kawę, czuję jej aromat. Cisza, potem kroki. Błagam cię, po prostu wyjdź.

Paweł jest dla mnie jak wiersz, który na ramieniu siada na chwilę i wnet odlatuje bez słowa uwięzionego w myśli. W końcu zamyka za sobą drzwi. Co za ulga.

Po wyjściu Pawła jeszcze chwilę gapię się w sufit, staram się prześledzić tok swoich myśli, ale wszystko na nic, okropnie kręci mi się w głowie. Cisza w pokoju i dochodzący zza okna zgiełk uliczny wydają się odrealnione. Z troską myślę, że coś zrobiło się z moim mózgiem.
Ostatnio śnią mi się same koszmary. Minionej nocy — fortepian. Grałam, a to czarne pudło nie wydawało żadnego dźwięku, waliłam zdesperowana w klawisze, a on nic, cisza. Moje sny to z reguły nieme filmy. Pojawiają się niespodziewanie, są jakąś ucieczką. Przed czym? Sama nie wiem, ale na pewno dziwnie to wygląda.

Od jakiegoś czasu dręczy jakiś niepokój, czuję się słaba, bezbronna, nie mogę skupić myśli. Wyobraźnia bawi się w kotka i myszkę. Jedno pytanie goni drugie, nie przestaję szukać powodu. Nie wiem, czy to normalne, na fotelu stojącym w rogu sypialni, wciąż widzę piękną dziewczynę w dwuznacznej pozie. Budzi pokrewne uczucia. Mogłaby być moją siostrą bliźniaczką. Błąkam się wzrokiem po jej ciele. Nie jest brzydka, uderza jasna, porcelanowa skóra, a uda ma zgrabne jak moje. To nie sen. Ta iluzja czasami jest tak realna, że niemalże słyszę jej oddech. Dotąd nic nie mówiłam Pawłowi, pomyślałby, że zwariowałam. Muszę ją odnaleźć, przemknęło kiedyś przez głowę, ale nie przywiązałam się do tego pomysłu.

W zasadzie nie powinnam narzekać. Moje małe życie układa się w coś w rodzaju baśni. Tyle, że w tej baśni nie chodzi o zwycięstwo ani o przegraną. O żadne złote runo. Nie znam pojęcia „ niemoc twórcza”, ciągle coś robię, nie chodzę z kąta w kąt. Mam rodzaj wyobraźni ruchliwej, niezatrzymującej się na jednym szczególe, nastawionej na refleksję. Szkicuję wszystko i wszędzie, z wyobraźni, z natury. Piórkiem, ołówkiem, tuszem, kredką do ust, długopisem. Niedawno, po serii niepowodzeń w malarstwie wróciłam do pisania. Zawsze o tym myślałam. Pierwsze kroki stawiane przeze mnie na niwie literackiej przypominały raczkowanie upartego niemowlaka. Każdy dzieckiem będąc uczy się chodzić, a nabijając sobie bolesnego guza krzyczy, że nie da rady. Początki to opowiadania o wdzięku pamiętnika, spisywane do zeszytów, przemyślenia zapisane wierszem w ulubionych na dysku mego wysłużonego laptopa. Skrycie marzę o powieści, ale do niej daleka droga. Pewnego dnia padnę ofiarą własnej zaciętości. Za sobą mam odległy, szumny epizod pracy w dziennikarstwie. Okres zbliżony charakterem bardziej do defilady lub zabawy, choć oznaczony sukcesami. Potem była programowa przerwa i pamiętne, zimowe spotkanie z Ewą N., uzdolnioną poetką. Układa i publikuje zgrabne wiersze za oceanem. Ewa podarowała mi drewnianą figurkę Różowego Pinokia. Stoi obok Misia na białej półce, w sypialni. Miś ma przynajmniej z kim pogadać. Nocami z zapartym tchem słucha niekończących się opowieści Różowego Pinokia o Krainie Niekończącej Bajki...

No tak, znowu utknęłam pomiędzy wspominaniem przeszłości, a jawą. Słowa rozrastają się w głowie jak gałęzie. Zawsze tak mam, gdy za dużo wypiję. Wstaję powoli z łóżka, owijając się szlafrokiem.

Dlaczego czuję się tak podle? Chryste. Co się dzieje?

Duża, mocna kawa bez cukru, tost, kilka ćwiczeń relaksacyjnych i chłodny prysznic robią swoje. Czas płynie nieubłaganie. Wskazówki zegara właśnie przesunęły się na równą godzinę. Spinam się w sobie, nie mogę zawieść Jana. Chcę zobaczyć wystawę, taka okazja nie powtórzy się. Pośpiesznie wskakuję w dżinsy i granatowy sweter. Ściągam płaszcz z wieszaka. Wychodzę z domu. Mam przed sobą kawał drogi. Pogoda jest nadal paskudna. Od tygodnia, chodniki są skute mrozem jak skorupą. Zimne powietrze zbawiennie podziała na ciemne worki pod oczami, pocieszam się w duchu i przyspieszam kroku.

Moja droga przez miasto prowadzi do undergroundowej galerii The Kitchen, od tygodnia najmodniejszego miejsca na mapie Warszawy. Wczoraj dostałam zaproszenie. Nie miałam czasu przyznać się Pawłowi, zresztą, po co. To miejsce niebezpieczne dla publicznej moralności, w którym dress code pozwala na użycie wyłącznie skórzanych butów, motocyklówek, mundurów i jockstrapów; zabrania za to stosowania wody kolońskiej. Obejrzę „zakazaną” wystawę fotografii od kuchni, ukradkiem. Narodziny mojego zainteresowanie fotografią artystyczną też jest prostą pochodną miłości do Pawła. Weszła bocznymi drzwiami do mego świata wraz z nim. Zasmakowałam w fotografii artystycznej, obudziła we mnie coś uśpionego. Jest to niewątpliwie dziedzina sztuki, często używana, jako środek wyrazu przez artystów niebędących fotografikami. Podobnie jak w sztuce przez duże S ich dzieła są poszukiwane dzięki indywidualnym cechom wyobraźni i środków.

— Akty artystyczne są studium ludzkiego ciała, niekoniecznie fotografią wizerunkową i wcale nie trzeba być piękną i młodą — zauważył Paweł, robiąc znienacka zdjęcie nowym aparatem.

Okropnie nie lubię być zaskakiwana, wkurzyłam się. Tłumaczył, że mam zacofane gusta i lekceważę jego potrzeby. Powinien bardziej ważyć słowa, bo ma skłonność mówić więcej, niż nakazuje zdrowy rozsądek. Chciałam powiedzieć, że rozmawiamy jak gęś z prosięciem, ale w porę ugryzłam się w język...

Lubię wszystkie męskie akty, w wersji porno też. Paweł zarzuca mi przedmiotowe traktowanie mężczyzn. To jego prawda, a prawdy są zawsze dwie. Moja prawdą jest, że są zdolni do dawania kobiecie rozkoszy lub stosowania przemocy, i to niekiedy jednocześnie. W tym niczym nie różnią się od nas kobiet, umiemy przywalić, kiedy trzeba lub kiedy nadarzy się okazja, nawet bez najmniejszego powodu. Nie uważam mężczyzn za skomplikowane osoby. Z każdym, z którym mieszkałam chciałam być po prostu szczęśliwa, i nie koniecznie na moich warunkach czy prawach. W pisaniu i miłości przestrzegam jednej zasady, wyraźnie mówię, na co, mam ochotę.
O mężczyznach mogę rozprawiać z niesłabnącym wzruszeniem i uciechą, ale jak długo można. Czasami przychodzi do głowy zbyt wiele myśli na raz. Gdy myślę o Pawle, ledwo powściągam złość.

Uff, już jestem pod galerią. Jan już czeka, widzę go przez szybę. Otwiera oszklone drzwi. Ściskam mu rękę. Staje z boku, żeby mnie przepuścić. Przygląda się badawczo.

— A Pani, w jakiej sprawie?

Staję, nie wiedząc, czy coś powiedzieć, czy milczeć. Jan uśmiecha się figlarnie, jest uszminkowany, wbił seksowny tors w modną, czarną koszulę. Bombarduje miłymi słówkami. Poznaliśmy się trzy lata temu, w górach. Ma jakiś hipnotyczny urok, pragnienie dokonania rzeczy wielkich i rozsądek. Otworzył i rozkręcił galerię. A właściwie ją stworzył. Po dwóch latach w końcu się udało. Pracuje bez wytchnienia, dopina terminy wystaw, spotkania, wiele od niego zależy. Wiem, że nie znosi dziewczyn, z czasem zaczął pojawiać się w towarzystwie takich, dziwnych kolegów, no wiecie.

Łapie za ramię i wciąga do środka, nie trzeba mnie zachęcać. Rozglądam się po wnętrzu.

— Jestem mile zaskoczona. Naharowałeś się, ale są efekty.

Jan kiwa głową. Galeria jest odnowiona, kolorowa, nowe meble, dużo światła. Do niedawna była brudna i zaniedbana, aż żal było patrzeć.

— Zauważyłaś różnicę?

Widzę błysk w Jana oczach, spogląda z pytającym uśmiechem w kącikach ust. Dobrze go znam, doprasza się pochwał.

— Miła odmiana — odpowiadam, bez wdawania się w szczegóły.

Jan próbuje, jak się da, poszerzyć moje pole widzenia, nie odstępując na krok, tłumaczy, stara się stanąć na wysokości zadania. Momentami muszę zadzierać głowę, zdjęć jest trochę dużo, ale bardzo dobrze wyeksponowane. Mój umysł nie daje wytchnienia. Męskie akty są w tonie mniej natarczywym niż gdzie indziej, żadnych kaprysów, żadnych nieprzewidzianych fantazji, romantycznych wyskoków.To uczta duchowa i nie wiem czy zmienię zdanie. Jan obawia się krytyków, jutro zapewne zjadą tłumnie. To prawdziwi badacze, żądni mocnych wrażeń. Co orzekną? To zagadka, nie do rozwiązania. Jan prowadzi mnie do małej, słabo oświetlonej salki.

— Mam dla ciebie niespodziankę. Dziewczyna przedstawia się imponująco — szepcze do ucha.

Staję już w progu jak wryta. Zgadnijcie, co ujrzały zgrozą wytrzeszczone oczy. Skazani jesteście na własną domyślność. Nie był to żart niestety, tylko prawie nagie zdjęcie, wykonane w moim mieszkaniu, na fotelu, moje uda oprawione w posępne, czarne ramy. Było wyprane z emocji, chłodne. Modelka spała lub przed chwilą zażyła kokainy. Gruby sznur wił się po podłodze na kształt diabelskiego ogona. Jakim cudem? Serce zamarło, zachwiałam się na nogach z wrażenia.

— Zaiste, ze wstydu nie warto umierać — jęknęłam, osuwając się bez zmysłów na podłogę.

I to był koniec związku z Pawłem. Wymazany, zdymisjonowany. Był ostatnim moim królem. Panował zaledwie trzy lata. Padł na polu bitwy. Pilną troską, jako niedoszłej pisarki było, przestawienie go w jak najgorszym świetle. Po napisaniu tej historii, nareszcie uwolniłam się od fascynacji nowymi trendami w sztuce fotografii.

Niestety, doświadczenia niedoszłej pisarki nikomu przydać się nie mogą.

Tagi:

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1512

Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/

Post#2 » 8 kwie 2018, o 16:05

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to cały las zaimków, który jest do wykarczowania. Mu, moje, mi, mnie, moje, jego, jej, go - stanowczo za dużo! Jakość lektury spada przez to znacznie.
Druga sprawa, początek zabrzmiał mimo banalności, całkiem ciekawie i nie spodziewałam się aż tak długiego monologu o facecie - co za dużo informacji na raz, to niezdrowo. ;)

W tym jestem mu posłuszna, w innych sprawach jak czasem, w zależności od temperatury uczuć i okoliczności. Sposób zaangażowania w nasz związek pokazuje różnice w naszych charakterach.
''W innych sprawach jak czasem''? Coś jest nie tak z tym sformułowaniem; i tutaj widać nadmiar zaimków - nasz związek, to i nie musisz dopowiadać, że i charaktery nasze, to oczywiste.

To tylko dygresja wracam do głównego wątku.
Do wywalenia. Okropne zdanie, droga na skróty, brzmi jakbyś nagle wtrąciła się bohaterce opowiadania w myśl, bo już nie chcesz dłużej o tym pisać. Niefajne, oj niefajne. ;)
I tak ucinam moje głębokie wywody, gdyż jestem już pod galerią.
Znowu to samo.

Ogólnie, po stylu widać, że masz predyspozycje, grafomanką nie jesteś. Ale za długa ta paplanina, na początku ciekawa, potem już zaczyna nudzić powoli. Za mało akcji, za dużo wewnętrznego monologu. Skaczesz pomiędzy myślami jak królik, nawet nie starając się jakoś ukierunkować myśli bohaterki, żeby z jednego toru zeszły na drugi. Przez to tekst momentami traci płynność, rwie się.
Puenta ciekawa, lekko zaskakująca.
Całość trochę abstrakcyjna.
Odnoszę wrażenie, że możesz nieźle pisać, tylko musisz zastanowić się po co piszesz, o czym dokładnie i jak chcesz to zrobić. Bo wychodzi chaotycznie. A nieścisłości to zawsze jest mankament i nie zmieni tego prośba o nie zwracanie na nie uwagi. Bo jeśli coś publikujesz, to tekst zawsze będzie oceniany i owe ''zgrzyty'' wyjdą na wierzch. ;) Masz jeszcze dużo do dopracowania. Bo to wygląda tak jakbyś wiedziała, że chcesz dojechać z punktu A do punktu B, ale drogi nie zaplanowała. ;)
Miłej niedzieli!
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/

Post#3 » 8 kwie 2018, o 19:35

Karen, z przyjemnością przeczytałam Twój komentarz. To daje nadzieję, że świat pisarski nie zginie! Doceniasz moje wysiłki, podobnie, jak ja Twoje.

Rozmaitość na niwie literackiej musi być. :wink:

Z wyrazami sympatii :smiley:

Jola

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/

Post#4 » 8 kwie 2018, o 21:42

Zgodzę się ze wszystkim, co napisała wyżej Karen.
Tekst jest całkiem niezły. Podobało mi się użyte słownictwo, pomysł też jest ciekawy, zaś narracja pierwszoosobowa całkiem zgrabnie przeprowadzona. Wkrada się jednak chaos. Im dalej, tym widać, że ten początek tekstu jest najbardziej dopracowany. Z kolei końcówka jest krótka, urywana, przeprowadzona tak, jakbyś chciała zakończyć to mocną puentą, nie dodając więcej treści niż jest teraz, co w efekcie, moim zdaniem, po prostu nie wyszło. Sam pomysł na zakończenie tego tekstu jest w porządku. :)
Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/

Post#5 » 9 kwie 2018, o 02:54

:smiley: Tak, macie rację. Co nagle, to po diable. Może uda się, coś jeszcze zrobić z tym "chaosem". Las wytnę i to niezwłocznie.

Wielkie dzięki.

Serdecznie pozdrawiam :smiley:

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 526

Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/

Post#6 » 9 kwie 2018, o 14:05

To jest bardzo kobiecy tekst. Tak kobiecy, że nie bardzo go rozumiem.
Mimo to przeczytałem z przyjemnością.
Dwie uwagi:
Diamenty to raczej są "jednokaratowe", tak jak miłości bywają jednodniowe.
Zdanie "Budzi uczucia pokrewne uczucia" jest coś nie tak.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
helka pętelka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 153

Cierpienia niedoszłej pisarki / Lektura nadobowiązkowa/

Post#7 » 9 kwie 2018, o 14:31

Drogi Marianie, kobieca literatura? Jak najbardziej. Czasem warto poznać " mroczną" duszę kobiety.

Cieszy niezwykle Twoja obecność pod tekstem. Byka poprawiłam. Wielkie dzięki.

Pozdrawiam serdecznie. :smile:

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość