Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Loteria marzeń

Proza pozbawiona wątków fantastycznych: obyczajowa, psychologiczna, romanse, kryminały i inne.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
helka pętelka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 127

Loteria marzeń

Post#1 » 25 lip 2018, o 14:08

Nanga Parbat, dziewiąty, co do wielkości szczyt świata, kolejne życie wykreślił z rejestru.

— Można było uratować Tomka Mackiewicza. Należało to zrobić natychmiast — mówi Elisabeth Revol, uratowana przez czterech polskich himalaistów.

Plik zamazanych fotografii, komunikaty na gorąco, międzynarodowe relacje — nie widać ich końca, ani tego, co odszedł. Rzeczywistość wirtualna zastępuje tę konkretną. Serdeczny pogrzeb trwa. Zbiór informacji wzbija się w powietrze, słowa przywierają jak klajster. Dotąd nie znaczyły dla tak wiele, nieznośnie szumiąc, robią z głowy pudło rezonansowe.

Wystarczy! Ten świat jest niedorzeczny.

Odrywam wzrok od ekranu telewizora, snuję się z pokoju do pokoju. Z twarzą zwróconą ku ścianie myślę o miejscach niedostępnych, o tym jak wiele tego świata - jest pozornie - po nic.1 Przez cegły i tynki przenika obraz stromego zbocza w płaszczu wiecznego śniegu. Ponury pejzaż. Zastygam w ramach. Na wysokości 7400 metrów pod kopułą, widzę ich dwoje. Jawią się jak znamiona na skórze skał. Targani wiatrem, kąsani zimnem do ostatniej niewyraźnej sylaby, walczą o życie w sekrecie zmroku. Zbyt szaleni, by przetrwać. Choroba wysokościowa i śnieżna ślepota kładą tamę wszystkiemu. Marzną myśli, serca się kurczą jak piąstki niemowlaka. Lodowa szczelina jawi się ratunkiem. Nadzieja miesza się z rozpaczą.

Wszystko ustało, tylko śnieg przesypuje się pod ciężarem zmarłej samotności. Dar, który niczemu nie służy. Nie trzeba się spieszyć z umieraniem, krzyczą litery ulubionej książki Erica- Emanuela Schmitta. Myśli stają się natrętne, obezwładnia strach przed czekającą próbą. Chcę tak mało: zostać starym człowiekiem, mieć starego męża...

Pusto i głucho tylko zasłony czarnych okien. Paryż śpi. Adam siedzi nieruchomo, jakby zamienił się w kamień. Nieprzenikniony, z jedną skarpetką na nodze, drugą trzyma w ręku. Nic mówi, nie musi. Wstaje z krzesła, odstawia na bok filiżankę. Porcelanowe cacko ciaśniej przylega do spodka, oczy kryje pod bratkami.

Czym jest szczęście żony himalaisty? Niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, pytań, dręczących wątpliwości.3 Szlabanem, który się podnosi i opada. Milczysz. Czemu mnie nie uprzedziłaś wtedy, w parku?

Dziś moje wspomnienia to pocztówka sprzed lat, wyciągnięta z ciemności pawlacza.

****

Był koniec tygodnia, październikowa sobota. Niebo pojaśniało, w okamgnieniu wyschły chodniki. Marche de la Porte de Vanes, niezwykły targ staroci w Paryżu, pod gołym niebem, przyciągał niczym magnes kolekcjonerów na pudłach. Gdzie okiem sięgnąć, rozsiadły się przeróżne drobiazgi, wiekowe lampy, strojne kilimy i przemyślnie dziergane koronki. Niespeszone starością błyszczały zalotnie, kusząc przechodniów, tajemniczo, bez reszty, aby tylko zawładnąć czyjąś duszą.
Wiele było tego chodzenia. Wyzwolona z ciała zatrzymałam się nad kartonowym stołem uginającym się pod porcelanowymi figurkami. Murszejąc w zapomnieniu, nadal zachwycały. W kłębowisku tkanin stała wyblakła papuga z rozdziawionym dziobem. Kary mustang zastygły w skoku. Dwa pocieszne jamniki, był i pudel pupilek, z czerwoną kokardką. Wspierała ten obraz figurka pasterki, o bladej cerze, strzęp dawnej świetności. Z przejęciem opowiadała swoją historię.
Miałam już wracać, gdy niespodziewanie, przypadkiem, spostrzegam was razem. Trzymał cię czule w ręku. Zupełnie znikąd, zjawiła się myśl: muszę cię mieć za wszelką cenę. Zapatrzona, nie mogłam oderwać oczu. Wysoki, przystojny chłopak w skórzanej kurtce i rozchełstanej koszuli poczuł, że się przyglądam. Niewiele mi to mówiło, widziałam go po raz pierwszy. Stałam, a on mi machał.

— Ona jest tobie przeznaczona.

Co on mówi? Czy to na pewno do mnie?, przebiegła myśl.

Podszedł, lekko dotknął ramienia.

— Muszę wiedzieć, kim jesteś. — Zaprotestowałam gestem, wbrew sobie.

— Jestem, Adam. Już lepiej?— Uśmiechnęłam się niepewnie. To miły chłopak, bardzo miły, coś podpowiadało.

Spacer o zmierzchu, to nie był mój pomysł.

— Śnię o niczym i nic nie śnię — wyszeptałam oszołomiona, podając mu dłoń.

Ciepły wiatr gorliwiej oplatał gałęzie, liście pod stopami cudownie szeleściły. W moim koszyku leżałaś ty, lekka jak piórko, równie szczęśliwa. Szliśmy niespiesznie przez park, dalej starym mostem nad Sekwaną. Świt, zauważyłam dopiero, gdy dzwony Notre-Dame wydzwoniły godzinę. Zwykłe zdania i słowa nabierały nowego sensu, wyrazistego, niebanalnego, tylko pragnęłam się zakochać.1

****

Niewiele kolorów już pozostało z tamtej jesieni. Dziś, za oknem bezmiar stycznia, ciągle pusto, bez jednego światła, tylko czyjś głos przebija stygnącą mgłę. Szczelniej zasuwam zasłony. Za plecami słyszę kroki, nerwowe pocieranie zapałki. Odwracam się. Pudełko wypada z rąk Adama, jego wzrok spoczywa na moich wargach. Łagodność pocałunku. Ciało daje się ukołysać, ale w oddechach kołacze się prawda. Nie musi nic mówić, nie chcę. Czytam z jego ust:

— Jak ci wiadomo … znikam w już ten weekend, wyjeżdżam do Pakistanu. To ćwiczenie mnie uspokoi. Urodziłem się do takiego życia. Himalajom nie mogę się oprzeć. Wrócę, obiecuję.

Znam te wszystkie słowa i to szeptanie obietnic samemu sobie.3 Napięta struna pęka.

— Adamie, ty nie potrzebujesz domu, potrzebujesz marzenia. Stąd nie widać Nanga Parbatt, zimnego zabójcy na życzenie, nie pomoże ci blask zapałek. Zapomniałeś, co przeszedłeś, wtedy w Himalajach. Miałeś wiele szczęścia, cudem uszedłeś śmierci. Czemu fakty zamiatasz pod dywan? Nie widzisz, że coraz częściej brakuje nam języka i oszukujemy samych siebie. To miłość nie z tego świata!

— To wszystko? Cóż, nic nie rozumiesz. Nic — mówiąc, wciska w moją dłoń plik dokumentów.

Teraz widzę wyraźnie, już do mnie nie należy, ma innego Boga. Czuję się jak współpasażer pociągu donikąd. Głos więźnie w gardle. W tej samej minucie małe naczynie, niechcący potrącone rękawem męskiej marynarki, uderza z krzykiem o podłogę. Zostaję sama. Porcelanowy pył powoli miesza się ze łzami. Na stole leży wciąż nierozpakowany, urodzinowy prezent.

****


Jest w domu, drgnęła firanka. Otwiera drzwi, zaprasza do środka. Pełnia wiosny, maj. A mnie nic nie cieszy. Czas, jakby stanął w miejscu. Jestem i nie jestem. Potrzebuję rozmowy. Jak odnaleźć drogę od ciebie Adamie do życia? Łapiąc się ostatniej myśli, zaczynam mówić. Głos się łamie. Mama nie patrzy na mnie, nie przerywa zajęć. Leje ciasto naleśnikowe na skwierczącą patelnię. Wygląda, jakby nie potrafiła się uśmiechać. Może zbiera myśli? Skończyła, szorstkie dłonie wyciera w fartuch.

— Wspinaczka wysokogórska to piękny sport.

— Mamo, a cała reszta nie ma znaczenia? 4

— A co chciałabyś usłyszeć?

— Moja adwokatka powiedziała to samo, przed przekazaniem mi dokumentów rozwodowych. Przysłała je, wczoraj, e- mailem, aby uniknąć kolejnej rozmowy.2)









----------------------------------------------------------

1."Serce Chopina", Jacek Dehnel.

2. „Księga snów”, Nina George.

3." Czarownica z Portobello", Paulo Coelho.

4. „A cała reszta nie ma znaczenia”, Comello Lodovica.

Tagi:

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 463

Loteria marzeń

Post#2 » 25 lip 2018, o 19:59

Bardzo kobiecy tekst, bardzo.
Jest w sumie fajny, chociaż (jak na mój gust) nieco haotycznie napisany.

Nigdy nie spoglądałem na wyprawy wysokogórskie oczami żon himalaistów.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
helka pętelka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 127

Loteria marzeń

Post#3 » 25 lip 2018, o 20:13

Gdybym była mężczyzną, oj, gdybym była. ;)

Buziaki.

szczepantrzeszcz
Autor miesiąca
Posty: 1776

Loteria marzeń

Post#4 » 26 lip 2018, o 08:45

Lektura w zamyślenie wpedziła Szczepana.

...ludzi dzielimy na dwie grupy: tych, którym nie trzeba tłumaczyć, po co idę w góry i tych, którzy i tak nie zrozumią.

Droga przez świat, droga we dwoje, to też taka górska eskapada, do jakiegoś miejsca, niekoniecznie na szczyt. Czasami jedno zawróci, a drugie musi podjąć decyzję: iść, czy zawrócić. Ile dusz ludzkich, tyle pomysłów, czy i jak trasę pokonać.

Marian pisze:Bardzo kobiecy tekst, bardzo.
Kobiecy również w swoim chaotycznym pośpiechu. Nie narzekałbym, gdyby Autorka popełniła korektę, zwłaszcza rozwinęła te sceny z targu staroci. Ja też się w pewnym momencie pogubiłem.

Awatar użytkownika
helka pętelka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 127

Loteria marzeń

Post#5 » 26 lip 2018, o 12:08

Szczepanie, przyznam bez bicia, że targ staroci mnie kusił. Nieśmiała jestem. Zachęcona przez Panów nie skończę na zapowiedziach. Przyjmuję z pokorą i rozumiem, że tekst wart jest tego.
Wielkie dzięki.
Skruszona zakrywam rumieniec płatkami, pozostając w wierze, że drzwi do Was są nadal otwarte.

Pozdrawiam serdecznie. :hello:

szczepantrzeszcz
Autor miesiąca
Posty: 1776

Loteria marzeń

Post#6 » 26 lip 2018, o 20:58

Targ staroci daje pole do popisu i do metafor.

Awatar użytkownika
helka pętelka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 127

Loteria marzeń

Post#7 » 26 lip 2018, o 22:42

Szczepanie, zajrzyj i powiedz. Jest akurat? Czy może jeszcze? :kusi:

szczepantrzeszcz
Autor miesiąca
Posty: 1776

Loteria marzeń

Post#8 » 27 lip 2018, o 09:48

Zbyt szaleni, by przetrwać.
Bardzo ładne.


Chcę tak mało: zostać starym człowiekiem, mieć starego męża...
...a to bardzo poruszające.


śnieżna ślepota
To jest pytanie do czytelników: czy wam się podoba brzmienie tego, co powyżej? Mi bardzo... to się chyba instrumentacja głoskowa nazywa... albo jakoś podobnie.


...pogoda jak szkło. (...) przyciąga jak magnes...
To powtórzenie, kiedy czytelnik odnajdzie melodię tekstu, kłuje. Można zmienić, ale można również zostawić, wstawiając zdanie, lepiej dwa zdania, pomiędzy.


Wszystko się otwiera, błyszczy, kusi. Historia sączy się przez (...)
zatrzymuję się nad stołem uginającym się
Siękoza. Ten akapit stanowi punkt kulminacyjny, jest bardzo ładnie napisany i takie "się" kłują mocniej. Wracając do meritum, dopiero za drugim czytaniem załapałem, że ona tam, na targu staroci po raz pierwszy zobaczyła i poznała swojego himalaistę. W dalszym ciągu nie jest to jasne. Warto dodać jedno dwa zdania, którymi poprowadzisz czytelnika za rękę. Będzie mieć więcej czasu i sił na rozmyślania o meritum ;))


Italikiem - jak się domyślam - zaznaczyłaś jego myśli. Te myśli warto umieścić w osobnych akapitach. W takim układzie, jak jest, czytelnik się gubi.


Szata graficzna to odrębna bajka. Wszystkie akapity powinny mieć wcięcia. Jeżeli chcesz oddzielać akapity pustą linią, to również wszystkie. Ten fragment:
szemrząc cicho: proszę jesteś gościem.
Za późno. Cisza, tylko śnieg przesypuje się pod ciężarem samotności zmarłej na obczyźnie.
I jak tu opanować strach przed
wygląda bardzo źle.


Ostatni fragment - ostatnia uwaga: Narrator - śmiało można napisać "podmiot liryczny" - jest u mamy. Jakiś fragment smutnego obrazu wnętrza (tak dobrze Ci wychodzą) na początku ostatniej części bardzo by się przydał. Zaryzykuję twierdzenie, że jest niezbędny. Doskonałe miejsce na motyw przemijania. Kiedy czytam - bardzo brakuje. Odnoszę wrażenie, że kiedzy szłaś przez tę historię, na Twojej drodze leżało coś cennego, coś, po co warto się schylić. Ty, wzorem poetów, patrzyłaś w obłoki.

Awatar użytkownika
helka pętelka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 127

Loteria marzeń

Post#9 » 27 lip 2018, o 10:38

Cenne obserwacje. Wystarczy, że mi powiesz. Schodzę na ziemię i zakasuję rękawy, zostając z nią oko w oko.
Dziękuję, że zgodziłeś się poświęcić mi swój czas. :hello:

szczepantrzeszcz
Autor miesiąca
Posty: 1776

Loteria marzeń

Post#10 » 27 lip 2018, o 11:51

Przyjemność po mojej stronie. I pomysł, i tekst czasu warty.

Wróć do „Proza: obyczajowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość