Niekończąca się opowieść

Wszelkie formy krótkie. Drabble, miniatury, szorty.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania.

Przydatne definicje
drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
Toyer
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 360

Niekończąca się opowieść

Post#1 » 7 lis 2018, o 16:07

Obudziłem się, wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. Wyszedłem z domu, wsiadłem do samochodu i pojechałem do pracy nowiutkim BMW. Miasto wydawało mi się jakieś obce, tak samo jak mój samochód. Jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało, aż do momentu, gdy utknąłem w korku; szef pewnie będzie zły. Z dużym poślizgiem dotarłem do firmy. Jak się spodziewałem pracodawca, którego jakbym widział po raz pierwszy, nie był zadowolony z mojego spóźnienia.
Miejsce pracy było też jakieś obce, tak samo współpracownicy. Wszystko działo się w dziwnym tempie. Czasami miałem wrażenie jakbym zamiast się poruszać, po prostu teleportował się. Jednak wiedziałem, że mam mnóstwo pracy i ledwo jestem w stanie wyrobić się. Pomyślałem, że przydałaby się pomoc i nagle usłyszałem głos, który zaoferował swoje wsparcie. Rozejrzałem się po biurze. Wszędzie nieznajome twarze, niektóre jakby zamazane i niewyraźne. Nie byłem w stanie stwierdzić, kto do mnie przemawiał, chociaż miałem wrażenie, że był bardzo blisko. Dziwny głos powtórzył pytanie. Niewiele myśląc przystałem na jego ofertę. Zaproponował, żebym zrobił sobie kawę. Czułem się zmęczony, dlatego usłuchałem i poszedłem do kanciapy wstawić wodę. Odchodząc od biurka kątem oka zauważyłem, że krzesło samo się poruszyło. Klawiatura oraz myszka, sprawiały wrażenie, jakby ktoś pracował przy komputerze i do tego w nieludzkim tempie. Po powrocie z kawą, usiadłem przy biurku i spojrzałem na ekran monitora. Pracę, którą powinienem wykonywać, perfekcyjnie już sfinalizowano. Nagle uświadomiłem sobie, że jestem bezrobotny i się obudziłem...
.... wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. To był ważny dla mnie moment - dzień mojego ślubu. Nie pamiętam jak znalazłem się w kościele, wszyscy już na mnie czekali. Moja wybranka w śnieżnobiałej sukni z długim welonem stała przy ołtarzu, a ja obok niej. Nie czułem żadnych nerwów, ani stresu jak to przy takich okazjach.
Nadszedł moment przysięgi małżeńskiej. Ceremonię prowadził ksiądz z komicznym wręcz głosem. Byłem wpatrzony w oblubienicę. Zebrani przypominali bardziej baśniowe postacie w dziwnych strojach niż ludzi. A ksiądz o śmiesznym głosie, stał się niewidzialny. Tak przynajmniej stwierdziłem na początku. Nagle coś zamajaczyło. Żeby go jednak ujrzeć, musiałem schylić głowę. Stał i liczył sobie kilkanaście centymetrów wzrostu. Zdobił go zielony strój, jak również groteskowe nakrycie głowy, lecz w ogóle mnie to nie dziwiło. Kontynuując zaślubiny, podniosłem welon panny młodej, jednak nie mogłem dostrzec twarzy.Nagle uświadomiłem sobie, że nie mam nawet dziewczyny i się obudziłem....
... wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. Czekał mnie ważny wykład na uczelni. Na miejsce dotarłem tramwajem linii 12. Aula była ogromna i już w połowie zapełniona. Byłem ubrany w elegancki garnitur i krawat pod szyją, którego tak nie lubię. Zacząłem szukać wolnego miejsca. Jakiś facet wskazał mi drogę dłonią. Podszedłem w kierunku przygotowanej wcześniej mównicy. Wygląda na to, że to ja miałem prowadzić ten wykład. Gdy stanąłem naprzeciwko słuchaczy, którzy wypełnili już salę, rozpocząłem przemówienie.
W pewnym momencie poczułem dym. Pomyślałem, że wybuchł gdzieś pożar, jednak nie przeszkadzało mi to w czynnościach prelegenta. Dym coraz bardziej gęstniał. Na chwilę przerwałem swoją przemowę i rozejrzałem się po sali. Każdy, ale to każdy bez wyjątku, palił papierosa. Na oko było to kilkaset osób. Bardzo zdenerwowałem się tym faktem i już miałem wykrzyczeć co o tym myślę, gdy nagle uświadomiłem sobie, że nie jestem nawet magistrem i się obudziłem...
.... wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę(...)

Tagi:

Kawka
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 482

Niekończąca się opowieść

Post#2 » 7 lis 2018, o 21:24

Jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało, aż do momentu, gdy utknąłem w korku; szef pewnie będzie zły.
Jak się spodziewałem pracodawca, którego jakbym widział po raz pierwszy, nie był zadowolony z mojego spóźnienia.
Miejsce pracy było też jakieś obce, tak samo współpracownicy.
Wszystko działo się w dziwnym tempem. Czasami miałem wrażenie jakbym zamiast się poruszać, po prostu teleportował się. Jednak wiedziałem, że mam mnóstwo pracy i ledwo jestem w stanie wyrobić się. Pomyślałem, że przydałaby się pomoc i nagle usłyszałem głos, który zaoferował swoje wsparcie. Rozejrzałem się po biurze. Wszędzie nieznajome twarze, niektóre jakby zamazane i niewyraźne. Nie byłem w stanie stwierdzić, kto do mnie przemawiał, chociaż miałem wrażenie, że był bardzo blisko. Dziwny głos powtórzył pytanie. Niewiele myśląc przystałem na jego ofertę. Zaproponował, żebym zrobił sobie kawę. Czułem się zmęczony, dlatego usłuchałem i poszedłem do kanciapy wstawić wodę. Odchodząc od biurka kątem oka zauważyłem, że krzesło samo się poruszyło. Klawiatura oraz myszka, sprawiały wrażenie, jakby ktoś pracował przy komputerze i do tego w nieludzkim tempie. Po powrocie z kawą, usiadłem przy biurku i spojrzałem na ekran monitora. Pracę, którą powinienem wykonywać, perfekcyjnie już sfinalizowano.
Nie czułem żadnych nerwów, ani stresu jak to przy takich okazjach.
Nadszedł moment przysięgi małżeńskiej. Ceremonię prowadził ksiądz z komicznym wręcz głosem. Byłem wpatrzony w oblubienicę. Zebrani przypominali bardziej baśniowe postacie w dziwnych strojach niż ludzi. A ksiądz o śmiesznym głosie, stał się niewidzialny. Tak przynajmniej stwierdziłem na początku. Nagle coś zamajaczyło. Żeby go jednak ujrzeć, musiałem schylić głowę. Stał i liczył sobie kilkanaście centymetrów wzrostu. Zdobił go zielony strój, jak również groteskowe nakrycie głowy, lecz w ogóle mnie to nie dziwiło. Kontynuując zaślubiny, podniosłem welon panny młodej, jednak nie mogłem dostrzec twarzy.
Gdy stanąłem naprzeciwko słuchaczy, którzy wypełnili już salę, rozpocząłem wykład.
W pewnym momencie poczułem dym. Pomyślałem, że wybuchł gdzieś pożar, jednak nie przeszkadzało mi to w czynnościach prelegenta.

Dodano po 1 minucie 20 sekundach:
Moje niedopatrzenie - Wszystko działo się w dziwnym tempie.

Awatar użytkownika
Toyer
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 360

Niekończąca się opowieść

Post#3 » 8 lis 2018, o 11:22

Zawsze potrafisz dopieścić moje teksty - dziękuję:)
A co sądzisz o samym pomyśle?:) Chociaż myślę, ze skoro chciało Ci się go przerabiać, to był akceptowalny:)

Kawka
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 482

Niekończąca się opowieść

Post#4 » 8 lis 2018, o 20:15

Eeee tam, zaraz dopieścić. Takie tam moje gadanie. A pomysł fajny :)

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5023

Re: Niekończąca się opowieść

Post#5 » 9 lis 2018, o 13:24

Ciekawy pomysł, nawet bardzo, ale wykonanie już nie do końca mnie przekonało. Może to mój gust, bo sny moim zdaniem powinny być opisane z bardzo wyczuwalnym onirycznym klimatem, a tu mi tego brakowało.
Może taki był zamiar, ale dla mnie tekst bardzo nadczynnościowy - sporo wyliczania czasowników, trudno złapać tu oddech. Gonimy strasznie za akcją, a wydaje mi się, że zwolnienie i podkreślenie absurdów niektórych elementów snów dałoby bardziej wymowny efekt.
Ale pomysł naprawdę niezły.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Proza: miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości