Ogłoszenia 

 

Konkurs na drabble Tęsknota za latem - zapraszamy do oddania głosów na najlepszy tekst! Trwa dogrywka  

 

Automatyczne wcięcia akapitowe na forum 

Lascaux

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

winfreda_d
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 27
Zobacz teksty użytkownika:

Lascaux

Post#1 » 14 sty 2019, o 09:27

Deszcz padał nieprzerwanie od trzech dni. Całą grupą siedzieli w ciemniej jaskini, skryci przed siłami natury – bezbronni i słabi, mogący jedynie uciekać, ale nigdy walczyć. Może kiedyś nadejdą dni gdy to oni będą panować nad przyrodą. Pragnął tego, ale jednocześnie bał się ceny, którą przyszłoby im zapłacić za władzę nad najpotężniejszą z sił. 

Podskoczył, kiedy niebo przecięła błyskawica. Grzmot, który pojawił się zaraz po niej sprawił, że z kilku dziecięcych gardeł wydobył się płacz. Przymknął oczy, biorąc głęboki oddech i, nie oglądając się na ludzi, za których czuł się odpowiedzialny, zrobił kilka kroków naprzód.  

Stał teraz u progu wejścia do jednej z większych jaskiń, jakie widział w całym swoim życiu. Miała kilka ogromnych, podłużnych komnat, które połączone ze sobą były węższymi korytarzami. Była przerażająca i piękna jednocześnie. Chęć postawienia następnego kroku w ciemność była niemal nie do zwalczenia. Światło słoneczne nie oświetlało nawet połowy wejściowej komnaty. Zwłaszcza teraz podczas nieustających opadów. Na zewnątrz nie można było odróżnić dnia od nocy – niebo cały czas zakryte było czarnymi wręcz chmurami – dlatego w środku musieli posługiwać się lampami, które znacznie ułatwiały im życie w ciągu ostatnich dni. Zmrużył oczy, ogarniając wzrokiem prezentujący się przed nim krajobraz. Ściana deszczu nie pozwalała mu jednak na dostrzeżenie niczego konkretnego, nie zdziwił się zresztą – tak było od kilku dni i nic nie zapowiadało zmiany.  

Odwrócił się gdy usłyszał za sobą kroki. Mężczyzna stanął tuż obok niego, w rękach trzymając czarny barwnik. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma już na co czekać, jednak pragnął odwlec tę chwilę tak bardzo, jak to tylko możliwe. Jego towarzysz uparcie mu się przypatrywał, a on wiedział, że nie może już dłużej czekać. Pokiwał więc tylko głową, odbierając z rąk swojego towarzysza węgiel, który służyć mu miał za farbę. 

Kiedy na powrót stanął w dalszej części jaskini, reszta grupy powstawała już ze swoich miejsc i teraz każdy wpatrywał się w niego uważnie. Spróbował uśmiechnąć się do nich pokrzepiająco, ale na jego twarzy pojawił się jedynie groźny grymas, który nikogo nie uspokoił. Obawiał się zresztą, że żaden, nawet najszerszy uśmiech nie ukoiłby ich nerwów. On sam był zdenerwowany, zmęczony i przede wszystkim głody – uciążliwy deszcz, który nie chciał ich opuścić, sprawił, że nie tylko musieli zmienić plany dotyczące dalszej podróży w kierunku słońca, ale również cała zwierzyna uciekła z najbliższych terenów, nie dając im tym samym szans na upolowanie czegokolwiek, co mogliby zjeść. 

Teraz jednak trzymał w swoich dłoniach możliwe rozwiązanie wszystkich problemów. Zamoczył palec w czarnej substancji i, odwracając się bokiem do reszty, zbliżył się do ściany jaskini. Biorąc głęboki oddech, przyłożył do niej palec i narysował pierwszą kreskę.  

Praca zajęła mu wiele czasu, ale pozwoliła również oderwać się od uciążliwych myśli. Kiedy skończył zrobił krok do tyłu. Zachwiał się jednak i upadłby, gdyby w ostatniej chwili nie schwytały go czyjeś silne ramiona. Odetchnął głęboko poznając starego przyjaciela. Trzymając się go mocno, spojrzał na rysunki, które wyszły spod jego ręki. Kilkumetrowe przedstawienia byków, koni i jeleni zajmowały większą część ściany. Otaczająca ich ciemność sprawiała, że ledwo je widział – światło z lampy stojącej na kamiennej posadce było niczym w porównaniu ze światłem słonecznym. 

Nagle zrobił się ciężki i otępiały, a nogi same się pod nim ugięły. Poczuł jak przyjaciel kładzie go na zimnym kamieniu. W jednej chwili zdał sobie sprawę z tego, że jego koniec jest bliski. Ostatnie o czym pomyślał, to czy ktoś kiedyś odnajdzie jego rysunki w tej zimnej i czarnej jaskini, znajdującej się przecież na takim pustkowiu. 

- Lasco? - Usłyszał jeszcze przyjacielski głos wypowiadający jego imię, zanim całkowicie pochłonęła go cisza i ciemność, mroczniejsza niż najdalszy kąt jaskini, w której przyszło mu umrzeć.


Tagi:

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 663
Zobacz teksty użytkownika:

Lascaux

Post#2 » 14 sty 2019, o 11:08

Wiem, o co Ci chodziło i prawie Ci się udało.  

Prawie, bo popełniłeś kilka błedów rzeczowych: 

1. W tamtych czasach nie było lamp. 

2. "z rąk swojego towarzysza węgiel, który służyć mu miał za farbę" i dalej piszesz "Zamoczył palec w czarnej substancji". Albo wegiel, albo czarna mokra substancja w której macza się palec. 

 

Według mnie trochę słabo wczułeś się w tamte czasy. 

Sam pomysł był niezły.


winfreda_d
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 27
Zobacz teksty użytkownika:

Lascaux

Post#3 » 14 sty 2019, o 11:37

Marianie, lampy były. Oczywiście nie takie, jakie my znamy dzisiaj, ale kamienne formy, wypełniane zwierzęcym tłuszczem. Co do barwnika natomiast, był on wytwarzany zazwyczaj z węgla drzewnego; możliwe jest, że dodawano do niego wody.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1367
Zobacz teksty użytkownika:

Lascaux

Post#4 » 14 sty 2019, o 13:04

Może kiedyś nadejdą dni gdy to oni będą panować nad przyrodą.
 

Może kiedyś nadejdą dni, gdy to oni będą panować nad przyrodą. 

 

Pragnął tego, ale jednocześnie bał się ceny, którą przyszłoby im zapłacić za władzę nad najpotężniejszą z sił.
 

Jesteś pewny, że ludzie z tej epoki znali pojęcie siły, potrafili określić, która jest najpotężniejsza i przewidywali cenę, jaką mogliby za coś, kiedyś zapłacić? 

 

Grzmot, który pojawił się zaraz po niej sprawił, że z kilku dziecięcych gardeł wydobył się płacz.
 

Grzmot, który pojawił się zaraz po niej, sprawił, że z kilku dziecięcych gardeł wydobył się płacz.  

 

Miała kilka ogromnych, podłużnych komnat, które połączone ze sobą były węższymi korytarzami.
 

Miała kilka ogromnych, podłużnych komnat, które były połączone ze sobą węższymi korytarzami.  

 

Chęć postawienia następnego kroku w ciemność była niemal nie do zwalczenia.
 

Napisałbym: …nie do przezwyciężenia. 

 

Na zewnątrz nie można było odróżnić dnia od nocy – niebo cały czas zakryte było czarnymi wręcz chmurami
 

Powtórzone „było”. 

I to "wręcz" trochę brzmi niezgrabnie. 

 

dlatego w środku musieli posługiwać się lampami,
 

Wątpliwości Mariana są uzasadnione. Należałoby określić, jak wyglądały te lampy. 

 

Odwrócił się gdy usłyszał za sobą kroki.
 

Odwrócił się, gdy usłyszał za sobą kroki. 

 

Zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma już na co czekać, jednak pragnął odwlec tę chwilę tak bardzo, jak to tylko możliwe.
 

„z tego” - do usunięcia. 

 

Jego towarzysz uparcie mu się przypatrywał, a on wiedział, że nie może już dłużej czekać. Pokiwał więc tylko głową, odbierając z rąk swojego towarzysza węgiel, który służyć mu miał za farbę.
 

Powtórzony „towarzysz” oraz „mu”. 

Można na przykład tak: Jego towarzysz uparcie mu się przypatrywał, a on wiedział, że nie może już dłużej czekać. Pokiwał więc tylko głową, odbierając z rąk przybysza węgiel, który służyć miał za farbę.  

 

Spróbował uśmiechnąć się do nich pokrzepiająco, ale na jego twarzy pojawił się jedynie groźny grymas, który nikogo nie uspokoił.
 

„jego” do usunięcia. Zaimków zawsze za dużo, a tutaj wiadomo, o kogo chodzi. 

 

że nie tylko musieli zmienić plany dotyczące dalszej podróży w kierunku słońca,
 

„słońce” dałbym dużą literą. To oczywiście nie jest błąd, ale w ten sposób sugerowałbyś, że byli jego czcicielami, co wzbogacając treść, bardzo pasowałoby do kontekstu. 

 

Kiedy skończył zrobił krok do tyłu.
 

Kiedy skończył, zrobił krok do tyłu. 

 

Odetchnął głęboko poznając starego przyjaciela.
 

Odetchnął głęboko, poznając starego przyjaciela.  

 

Trzymając się go mocno, spojrzał na rysunki,
 

Trzymając go mocno, spojrzał na rysunki, 

 

Poczuł jak przyjaciel kładzie go na zimnym kamieniu.
 

Poczuł, że przyjaciel kładzie go na zimnym kamieniu.  

 

W jednej chwili zdał sobie sprawę z tego, że jego koniec jest bliski.
 

Dlaczego? 

 

Pomysł jest, ale wykonanie takie sobie; wprawdzie tematyka bardzo trudna. Brakuje klimatu, atmosfery, napięcia. Następnym razem będzie lepiej.


Kawka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 860
Zobacz teksty użytkownika:

Lascaux

Post#5 » 14 sty 2019, o 19:42

"Pragnął tego, ale jednocześnie bał się ceny, którą przyszłoby im zapłacić za władzę nad najpotężniejszą z sił." 

Pragnął tego, ale jednocześnie bał się ceny, którą przyszłoby zapłacić za władzę nad najpotężniejszą z sił. 

 

Ja na tak :)


Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1839
Zobacz teksty użytkownika:

Lascaux

Post#6 » 16 sty 2019, o 10:48

winfreda_d pisze:Marianie, lampy były. Oczywiście nie takie, jakie my znamy dzisiaj, ale kamienne formy, wypełniane zwierzęcym tłuszczem. Co do barwnika natomiast, był on wytwarzany zazwyczaj z węgla drzewnego; możliwe jest, że dodawano do niego wody.
 

Raczej nie było, ze względu na to, że lampa z definicji jest zabudowana i wytwarza sztuczne oświetlenie, a Tobie przypuszczam, że chodziło o wczesne kaganki. Najpowszechniejsze jednak były pochodnie i łuczywa, pomijając oczywiście zorganizowane ogniska, które nie służyły wyłącznie do oświetlenia. 

Barwnik owszem był (prawdopodobnie) wytwarzany z węgla drzewnego. Marianowi natomiast chodziło o niekonsekwencję w tekście.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości