Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Noc Świętojańska - event w odsłonie poetyckiej i prozatorskiej. Zachęcamy do wzięcia udziału. Termin zostaje przedłużony do 30 czerwca!

Głupek

Wszelkie formy krótkie prozatorskie. Drabble, miniatury, szorty.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania.

Przydatne definicje
drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Głupek

Post#1 » 13 kwie 2019, o 17:53

Siedział naprzeciwko drzwi z tabliczką „Dział Kadr i Szkolenia”. Przez czterdzieści lat przepracowanych w tym zakładzie, bywał tu nieraz. Zazwyczaj po jakiś dokument, podnoszący jego zawodowe kwalifikacje. Był spawaczem odbiorowym z trzydziestoletnim stażem. Wcześniej pracował na tokarce i przez parę lat obsługiwał piec do obróbek cieplnych. Nazbierało się tego przez tyle lat. Teraz jednak siedział tu zupełnie z innego powodu. Trzy miesiące temu coś się w nim posypało. Wszyscy, którzy widzieli go tego feralnego dnia w pracy, przecierali oczy ze zdziwienia, widząc jak wywraca kosz ze śmieciami, kopie w drzwi, wrzeszczy, że ktoś chce go zabić. Przyjechała policja i pogotowie, powalono go na ziemię, dano mu jakiś zastrzyk i zabrano do szpitala. Okazało się, że chorował już dawno na schizofrenię, ale jakoś udawało mu się ukryć ten fakt przed większością znajomych w pracy. Bywało, że znikał na długie chorobowe, ale nikt nie podejrzewał, że powodem jest tego typu schorzenie. Tadzik zawsze był trochę dziwny, mówił niewyraźnie i czasem trudno było się z nim dogadać, często brał wszystko dosłownie. Nie lubił odpowiadać na osobiste pytania, ale sam często je zadawał. Nie miał bliskich kolegów i nikt tak naprawdę, nie wiedział, jak wyglądało jego prywatne życie. Pomimo to, był życzliwym człowiekiem i chętnie pomaga młodszym mniej doświadczonym pracownikom. Z czasem każdy się do niego przyzwyczajał i zaczynał rozumieć jego bełkotliwą mowę. Niestety dzisiaj on niczego nie mógł zrozumieć. Po tylu latach chcą go zwolnić z firmy, właściwie to sugerują, żeby trochę dłużej pochorował, potem zgłosił się na komisję lekarską. Będzie miał spore szanse na roczną rentę rehabilitacyjną, do emerytury zostało mu dwa lata, wystarczy co nieco pokombinować i znajdzie się na zasłużonej emeryturze. Niestety, do niego to nie trafiało, chciał wrócić do pracy, czuł się w pełni sił, jakieś komisje? To była dla niego kompletna abstrakcja, udowadniać komuś, że nie jest zdolny do żadnej pracy. Niestety jego zdanie nie miało w tej chwili żadnego znaczenia. Czekał na kadrową, która jak mu powiedziano, wyszła na pilne zebranie i wróci za godzinę, albo dwie. Chciał z nią porozmawiać, miał jeszcze nadzieję, że da się coś w jego sprawie zrobić. Dwa razy otrzymał nagrodę dla najlepszego spawacza roku. Nigdy nie podpadł, zawsze punktualny, kiedy trzeba było zostać parę godzin, nie zdarzyło mu się odmówić. A teraz… jakby to wszystko nie miało znaczenia? Podniósł się z ławki, podszedł do okna, spojrzał na halę, w której pracował. Zrobiło mu się przykro, tyle lat od szóstej do czternastej ciężkiej pracy, a teraz może sobie na nią popatrzeć tylko przez okno. Odruchowo wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i w tej samej chwili przypomniał sobie, że tu nie wolno palić, nerwowym ruchem schował ją z powrotem. Trochę rozbolała go głowa, czuł nieprzyjemny ucisk w okolicy skroni. Ten korytarz stawał się coraz bardziej przytłaczający. Wąski, słabo oświetlony i wydawał mu się teraz niesamowicie długi. Co jakiś czas, ktoś wychodził z jednego pokoju i wchodził do innego pokoju. Tadzika najbardziej interesowały drzwi na samym końcu korytarza, którymi wchodziło się i wychodziło do budynku. Czekał aż pojawi się w nich pani kadrowa. I w pewnym momencie jakaś kobieta je otworzyła, ale to nie była ona. Młodsza wyższa, od razu było słychać stukot wysokich obcasów. Szybkim krokiem zmierzała w jego kierunku. Spojrzała na niego z lekkim niesmakiem i weszła do pokoju, przed którym siedział Tadzik.
-Ten idiota dalej tam siedzi? – zapytała kadrowa młodszą koleżankę.
- Tak, chyba będziesz musiała z nim porozmawiać – odpowiedziała siadając za biurkiem.
- Nie mam na to ochoty, Elka powiedziała mu, że jestem na zebraniu. To taki przymuł, już raz z nim rozmawiałam, poradziłam, co powinien zrobić, ale do niego nic nie trafia.
- To fakt, patrzył się na mnie, jakbym mu coś zrobiła. Cholera wie co takiemu w głowie siedzi. Jak to możliwe, że przepracował tyle lat między normalnymi ludźmi?
- A! Olu, kto tam na tych halach fabrycznych jest normalny, banda idiotów i tyle – powiedziała poddenerwowana kadrowa.
- Też prawda – odpowiedziała z lekkim uśmiechem Ola.
- Dajmy sobie z nim spokój, za chwilę pójdzie, a jakby znowu miał się pojawić, to powiem ochronie, żeby go nie wpuszczali na teren budynku.
- Racja, powiedz lepiej jak było na nartach w Alpach.
- Och! Cudownie, wiesz te nasze góry nie umywają się do nich. Najpiękniejsze widoki jakie widziałam w życiu. Adam trochę marudził, no bo wiesz, jak w naszych górach, to by były dwa tygodnie. Tutaj cztery dni, ale dla mnie przede wszystkim, liczy się nie ilość a jakość.
- Jasne, mój Andrzej też tak ma, ale jak sobie trochę pozjeżdża to mu przechodzi.
- Latem mamy zamiar polecieć do Meksyku.
- Wiesz… byliśmy tam dwa lata temu i powiem ci, jakoś mi się nie podobało. Hotel bez klimy, duszno i wszędzie trzeba uważać, by cię nie okradli.
- No cóż, zobaczymy, poszukamy jakiegoś miejsca z klimatyzacją.
- Tak, na pewno coś tam znajdziecie… nie chcę odradzać, ale wszędzie brud i smród. No chyba, że znajdziecie ekskluzywny hotel i nie będziecie się nigdzie ruszać.
- Oj! To chyba niemożliwe, Adam to fanatyk nurkowania, tylko dlatego dał się namówić.
- No to mu powiedz, żeby się w tobie zanurzał hahaha…!
- Przepraszam – powiedział Tadzik pojawiając się w drzwiach.
Obie panie na chwilę zamurowało.
- Jakim prawem pan tu…! – odezwała się kadrowa.
- Usłyszałem śmiech, bo ta pani co, tu była, powiedziała, że kadrowa jest na zebraniu, no i…
- Co, no i! – powiedziała zdenerwowana kadrowa. – Panie Mroczek, mówiłam co ma pan zrobić. Niech do pana wreszcie to dotrze!
- Ale… ja chcę wrócić do pracy – powiedział spiętym głosem Tadzik.
- Ale, pana już nie ma w systemie, rozumie pan?
- W sys… w systemie?
- Tak, pana tu nie ma! Powiedziała z dużą agresją w głosie kadrowa.
- Nie rozumiem, przecież ja…?
- Niech pan stąd idzie, bo będę zmuszona wezwać ochronę.
Spojrzał na nią ze łzami w oczach, potem odwrócił się i wyszedł z pokoju.
Dla podstarzałego człowieka wizja szukania nowej pracy nie jest łatwa, zwłaszcza po dwóch miesiącach przesiedzianych w psychiatryku. Lepiej byłoby mu kompletnie oszaleć i nie mieć pojęcia, co się wokół niego dzieje. Szedł w stronę drzwi, które jeszcze przed chwilą były dla niego małą nadzieją. Teraz stały się bramą prowadzącą do innego świata, kompletnie obcego i niezrozumiałego. Nie potrafił kombinować, ściemniać i udawać kogoś kim nigdy nie był. Coraz bardziej docierało do niego, że ten wirtualny system, usuwa go z prawdziwego życia.

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 600
Zobacz teksty użytkownika:

Głupek

Post#2 » 13 kwie 2019, o 18:52

Fajny tekst o życiu. Jakbym widział tę scenę na żywo.
Drobne uwagi:
"był życzliwym człowiekiem i chętnie pomaga młodszym" -> Literówka. Powinno być "był życzliwym człowiekiem i chętnie pomagał młodszym".
"Tutaj cztery dni, ale dla mnie przede wszystkim, liczy się nie ilość a jakość". -> Raczej powinno być: "Tam cztery dni, ale dla mnie przede wszystkim, liczy się nie ilość a jakość". W poprzednim zdaniu piszesz "w naszych górach", czyli w domyśle TU, dlatego więc w Alpach to powinno być TAM.
Pozdrawiam.

Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Głupek

Post#3 » 13 kwie 2019, o 21:47

Dzięki za odwiedziny i cenne uwagi. Jakoś tak nie zauważyłem, ale że fajny to mnie cieszy.

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2317
Zobacz teksty użytkownika:

Głupek

Post#4 » 14 kwie 2019, o 12:45

O, Irys!

Widzę, że zapodałeś kolejny ciekawy, kiepsko napisany tekst. Na początku zebrałem się w sobie z zamiarem zrobienia porządnej korekty, ale zaimkoza taka, że wymiękłem. Jak już wspomniałem, czytało się fajnie, więc tylko kilka spraw wyłapałem.


Przez czterdzieści lat przepracowanych w tym zakładzie, bywał tu nieraz.
tym - tu. Jak wyrzucisz "tym" będzie lepiej.


pracował na tokarce i przez parę
zamiast "i" przecinek lepiej wyglada.


czuł się w pełni sił, jakieś komisje?
Zamiast przecinka kropka. Znak zapytania z wykrzyknikiem warto połączyć.


kiedy trzeba było zostać parę godzin, nie zdarzyło mu się odmówić.
kiedy chcieli, aby został parę godzin, nie zdarzyło mu się odmówić.


...że tu nie wolno palić, nerwowym ruchem schował ją z powrotem.
Znowu to samo. Podziel na dwa zdania i wywal "ją".


Szczepan, chociaż spawać nie potrafi, a do emerytury czekać musi dłużej niż dwa lata, utożsamia się z tytułowym głupkiem. Smutne, jednak życia fal wstrzymywać nie należy.

Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Głupek

Post#5 » 14 kwie 2019, o 14:07

Dzięki za odwiedziny i cenne uwagi, mam nadzieję, że nie będziesz mieć problemów takich jak bohater opowiadanka i bez większych problemów dotrzesz do emerytury. Co do bohatera, to autentyczna postać, nie wiele fantazjowałem i dokładałem od siebie. Na szczęście znalazł sobie pracę w innym zakładzie.

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2317
Zobacz teksty użytkownika:

Głupek

Post#6 » 14 kwie 2019, o 15:02

Irys pisze:Na szczęście znalazł sobie pracę w innym zakładzie.
W przypadku spawacza nietrudno.

Domyslam się, ze związki zawodowe wolały reprezentować interesy innych pracowników ;))

Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 6 gości