Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Noc Świętojańska - event w odsłonie poetyckiej i prozatorskiej. Zachęcamy do wzięcia udziału. Termin zostaje przedłużony do 30 czerwca!

Knajpiana rozmowa I

Wszelkie formy krótkie prozatorskie. Drabble, miniatury, szorty.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania.

Przydatne definicje
drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#1 » 14 kwie 2019, o 19:29

Usiadłem przy barze zamawiając piwo, chwilę potem usiadł obok mnie jakiś dziwnie wyglądający facet. Łysy, na twarzy miał kilka małych szram, ubrany w mocno już wytartą górę od dresu. Wyglądał na jakieś sześćdziesiąt, sześćdziesiąt parę lat. Również zamówił piwo i spojrzał na mnie z ukosa. Jakoś nie bardzo pasował mi ten facet, sprawiał wrażenie takiego, który ma na pierwsze, a potem będzie sępił.
- Pan nie stąd, prawda? – zapytał.
- Nie, nie stąd – odpowiedziałem lekko poirytowany.
- Przyjechał pan na galę bokserską?
- Tak, jestem dziennikarzem sportowym.
- Lubi pan boks?
- Tak – odpowiedziałem znudzonym głosem.
- Błażyński, mówi coś panu to nazwisko?
- Nie, to zapewne jakaś stara epoka, Stamm i jego mistrzowie?
- Nie, później.
- To pan? – zapytałem trochę od niechcenia.
- Wiesz… młody człowieku, kiedy zafascynujesz się boksem, poświęcasz dla niego wszystko, całą swoją młodość, zdrowie, często również zdrowy rozsądek. Wszystko po to by być najlepszym, ciężko trenujesz, obrywasz, oddajesz. Jak masz talent to idziesz dalej, wszyscy zaczynają patrzeć na ciebie z nadzieją. Jesteś coraz inteligentniejszy, coraz lepiej czujesz swych przeciwników. Narzucasz im swój rytm, coraz mniej się męczysz, czekasz na właściwy moment, bach i wygrałeś.
- Tak, nieźle pan to opowiedział. – Uśmiechnąłem się, teraz wydawał mi się o wiele bardziej sympatyczny. – Walka na pięści to sport dla prawdziwych twardzieli, prawda?
- Kojarzysz walkę Ali i Freizer, tę trzecią ostatnią?
- Coś tam słyszałem, ale to stare czasy i niespecjalnie się w to wgłębiałem.
- Byli już prawie martwi, Ali wspominał o ciosach Freizera, które były tak mocne, że w dziesiątej rundzie przestał czuć nawet ból. W czternastej rundzie prosił, żeby go poddano, ale poddano Freizera, który błagał, żeby tego nie robić, jednak wypowiadanie tych słów przychodziło mu z wielkim trudem. Żyła w nim już tylko nienawiść, nie licząca się z nikim i niczym. Na całe szczęście, tam zawsze stoi ktoś z boku i się temu przygląda.
- Tak, w życiu często kogoś takiego brakuje – powiedziałem, lekko rozbawiony jego długim wywodem. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i zapytał.
- Walczyłeś na ringu?
- Nie, dawno temu w szkole średniej, trenowałem jakieś półtora roku karate. Raz porządnie oberwałem w splot słoneczny i stwierdziłem, że to nie dla mnie.
- Ha…ha…ha… no cóż, nie każdy się do tego nadaje. Kiedy walczy się na ringu, to… to ma w sobie coś z teatru. Dużo gry, kunktatorstwa, tylko ból jest prawdziwy, a i tak trzeba udawać, że on nie istnieje. Walka ze złamaną szczęką to prawdziwe wyzwanie. Można przetrwać do końca, nawet wygrać, pod warunkiem, że przeciwnik o tym nie wie. Złamany palec, zwichnięty nadgarstek, rozcięty łuk brwiowy, same cielesne atrakcje, każda inaczej boli. Niemniej wszystko to jest jak najbardziej do zniesienia.
W życiu zadawanie bólu jest o wiele bardziej wyrafinowane. Kiedy uderzy cię czyjeś słowo, zazwyczaj nie masz pojęcia jak z nim walczyć. Często bywa tak, że nikt ci go w twarz nie rzucił, obiło się o uszy i doszło do ciebie przypadkiem. Zaczyna coraz bardziej boleć, kładziesz się z nim spać, wstajesz rano. Zaczyna coraz bardziej rozrywać od środka, chce ci się wyć, ale jesteś twardziel i dusisz w sobie cały ten ból. Coraz bardziej tracąc nadzieję, że w końcu przejdzie, jak po każdym ciężkim ciosie.
Patrzyłem na niego i nie wiedziałem co powiedzieć. Jego słowa poruszyły we mnie coś, możliwe że głębszego niż "dziennikarska żyłka".
- Jesteś żonaty? – zapytał wyrywając mnie z chwilowego paraliżu.
- Nie i jakoś się nie zapowiada.
- Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ludzie myślą dzisiaj zupełnie inaczej. Ja jestem starej daty i potrzebowałem kogoś bliskiego. Ludziom nie zawsze się udaje kogoś takiego znaleźć. Mnie się udało, przez dwadzieścia pięć lat byliśmy szczęśliwym małżeństwem.
- Wie pan, dzisiaj nie trzeba się żenić. Ludzie żyją bez ślubu, potem się rozchodzą bez większych problemów, znowu kogoś poznają i tak to leci.
- Tak… ja byłem z kimś do końca, na dobre i na złe. Było warto i moim zdaniem po to człowiek się rodzi by stworzyć z kimś takie bardzo głębokie uczucie, które będzie trwało do ostatniego tchnienia. Wierzę również, że i potem coś z niego zostaje. Cała reszta, boks, kariera taka czy inna, to takie dodatki nic więcej.
- Trudno się z panem nie zgodzić… – głos mi się urywał. – Pana żona dawno…
- Rok temu, wyskoczyła przez okno – powiedział drżącym głosem, przechylił szklankę, zrobił dużego łyka. – Trzy lata temu mieliśmy wypadek, wracaliśmy samochodem od znajomych. Jakiś wariat wymusił pierwszeństwo i wjechał w nas. Mnie nic się nie stało, a żona paraliż od pasa w dół. Wizja poruszania się na wózku inwalidzkim do końca życia. Do tej rzeczywistości nie mogła się przystosować, świat stał się dla niej za ciasny. Codzienne sztuczne uśmiechy, które dla mnie też były wyzwaniem. Udawanie nam nie wychodziło. Jakoś tak, zawsze wydawało mi się, że to ona mnie przeżyje i będzie wnukom opowiadać o swoim dziadku, ale życie napisało inny scenariusz. – Poklepał mnie po ramieniu i zaczął iść w kierunku drzwi.
- Miałem przyjemność z panem Błażyńskim, prawda? – zapytałem jeszcze raz, bo wcześniej mi nie odpowiedział.
Odwrócił się, spojrzał na mnie. – Dużych emocji na gali życzę.

Dwa miesiące później telewizja podała, że Leszek Błażyński popełnił samobójstwo. Z krótkiego reportażu dowiedziałem się, że nie mógł już znieść plotek o wyrzuceniu żony przez balkon. – Cholera!!! – Walnąłem pięścią w stół. Czułem, jak odrętwiał mi mięsień zwany sercem. Zbyt nagle i boleśnie dotarło to do mnie. Jak brutalnie zabija się słowami.

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1187
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#2 » 15 kwie 2019, o 12:56

Dobre i ciekawe opowiadanie.
Jest trochę powtórzeń.

Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#3 » 15 kwie 2019, o 18:21

Dzięki za odwiedziny i życzliwe słowo.

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 600
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#4 » 15 kwie 2019, o 20:34

Fajne i to bardzo.
Ciekawe, czy faktycznie odbyłeś tę rozmowę, czy ją wymyśliłeś?
Tak czy inaczej, opko jest bardzo OK.

Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#5 » 15 kwie 2019, o 21:12

Wymyśliłem, ale czy pamiętasz tego boksera, miłośnika jazzu i poezji. Jego historia jest prawdziwa, samobójstwo żony i później jego. Dziennikarzem został jego syn, a słowa naprawdę mogą zabić.

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 600
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#6 » 16 kwie 2019, o 06:56

Irys pisze:Wymyśliłem, ale czy pamiętasz tego boksera, miłośnika jazzu i poezji. Jego historia jest prawdziwa, samobójstwo żony i później jego. Dziennikarzem został jego syn, a słowa naprawdę mogą zabić.


Oczywiście boksera pamiętam i stąd moje pytanie.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5330
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#7 » 18 kwie 2019, o 07:48

Niezły szort, naprawdę. Fajnie, bo naturalnie i przy tym dość jednak nieoczywiście, poprowadzona rozmowa - od boksu, który rzeczywiście może być alegorią życia, przez ból fizyczny i sprawiony słowami, do samobójstwa żony, które potem służy zamknięciem tekstu klamrą. Zaczynając czytać, nie byłam pewna, do czego może poprowadzić taka dyskusja o boksie, ale podoba mi się, do czego dotarła. Mocne zakończenie.

Jest trochę potknięć, trochę niezgrabności, trochę błędów interpunkcyjnych, powtórzenia rzucają się oczy zwłaszcza w pierwszym akapicie, w którym masz dwukrotnie "usiadł" i "facet" (i może coś więcej, nie przyglądałam się). Można by ten tekst dopieścić i na pewno by na nim zyskał.

- Nie, nie stąd – odpowiedziałem lekko poirytowany.

- To pan? – zapytałem trochę od niechcenia.

- Tak, w życiu często kogoś takiego brakuje – powiedziałem, lekko rozbawiony jego długim wywodem.

Zróżnicowałabym też didaskalia tego typu - są troszkę na jedno kopyto, duża ilość w tekście będzie wypadała kiepsko. Te ostatnie można zmienić chociażby tak:

- Tak, w życiu często kogoś takiego brakuje. - Byłem już lekko rozbawiony jego długim wywodem.

Dwa miesiące później telewizja podała, że Leszek Błażyński popełnił samobójstwo. Z krótkiego reportażu dowiedziałem się, że nie mógł już znieść plotek o wyrzuceniu żony przez balkon. – Cholera!!! – Walnąłem pięścią w stół. Czułem, jak odrętwiał mi mięsień zwany sercem. Zbyt nagle i boleśnie dotarło to do mnie. Jak brutalnie zabija się słowami.

Tutaj nie powinno to być w jednym akapicie, raz, że niepoprawnie, dwa, że tracisz efekt, nie wyszczególniając istotnych zdań. Efektowniej będzie to odczytywane tak:

Dwa miesiące później telewizja podała, że Leszek Błażyński popełnił samobójstwo. Z krótkiego reportażu dowiedziałem się, że nie mógł już znieść plotek o wyrzuceniu żony przez balkon.
– Cholera!!! – Walnąłem pięścią w stół.
Czułem, jak odrętwiał mi mięsień zwany sercem. Zbyt nagle i boleśnie dotarło to do mnie.
Jak brutalnie zabija się słowami.


A właściwie ostatnie zdanie też mogłoby być zgrabniejsze i mocniejsze, np. "Najbrutalniej zabija się słowami".
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#8 » 18 kwie 2019, o 18:55

Camenne.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i cenne uwagi.

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2317
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#9 » 19 kwie 2019, o 12:06

Szczepanowi bardzo się podobało. Nic dodać, nic ująć... oprócz korekty rzecz jasna.

Irys
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 90
Zobacz teksty użytkownika:

Knajpiana rozmowa I

Post#10 » 19 kwie 2019, o 14:44

Cieszy mnie, że Szczepanowi się podobało, dzięki za odwiedziny i życzliwe słowo.

Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości