Fałszywy Wróg... Zaczynam od nowa.

Wszelkie formy krótkie prozatorskie. Drabble, miniatury, szorty.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania.

Przydatne definicje
drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2488
Zobacz teksty użytkownika:

Fałszywy Wróg... Zaczynam od nowa.

Post#11 » 23 sie 2019, o 12:41

zapachmaciejki pisze:Jeżeli chodzi o brak materiału to chętnie wrzucę pierwszy rozdział.
Dobry pomysł. Jezeli rozdział okaże się zbyt długi pogadaj z Camenne i (ewentualnie) wrzuć w jednym wątku (łatwiej czytać). Jeżeli będzie zbyt długi, nie rób tak, by znalazł się w jednym kawałku (w jednym poście), bo potem trudno poprawiać błędy.


zapachmaciejki pisze:Trochę się boję, że mnie żywcem pożresz, bo tematyka jest bardziej kobieca
Oczywiście, że żywcem pożrę, ale nie dlatego, że tematyka bardziej kobieca, lecz powodowany dobrze pojętą miłością bliźniego swego :))

zapachmaciejki pisze:aczkolwiek będzie mi miło jak znajdziesz chwilkę :-)
Kończę swoją powieść rzekę więc też i czas poświecam temu, co sam piszę. Bliski jest jednak moment kiedy swój tekst umieszczę w dołku, przysypię ziemią a kopczyk oznaczę patyczkiem - przed korektą każdy tekst spleśnieć trochę musi - i wtedy przystąpię do odrabiania artefaktowych zaległości.

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Fałszywy Wróg... Zaczynam od nowa.

Post#12 » 23 sie 2019, o 13:00

Wysoka trzcina rosnąca na skraju zalewu, dawała znakomitą kryjówkę i jednocześnie świetny punkt obserwacyjny. Wysoki samochód z napędem cztery na cztery, doskonale nadawał się na takie podmokłe tereny bez obawy, że miejscami grząski piasek uniemożliwi dalsza jazdę.
Kolejny wieczór spędzony na żmudnej obserwacji terenu dawał nikłą nadzieję, że właśnie teraz uda się zlokalizować i policzyć watahę. Ślady pozostawione przez nie, były bardzo wyraźne i jednoznaczne.
Słońce do połowy zanurzone w tafli wody zdradzało, że noc już zacznie się za kilkadziesiąt minut, ale Porropryzmatyczna lornetka, która leżała na siedzeniu pasażera świetnie nadawała się do obserwacji w nocy.
Niespodziewany ruch w śród wysokich traw zwrócił uwagę. Z pewnością to było zwierzę, ale zbyt niskie jak na sarnę i zbyt zwinne jak na dzika. Mógł być to lis lub coś podobnego…


Jeżeli byłby to tekst wydany i, przeglądając książki w księgarni sięgnęłabym właśnie po niego, odłożyłabym go po takim wstępie, by szukać dalej książki, która mnie zaintryguje. Zdecydowanie nie jest to dobre pierwsze zdanie, ani dobre kolejne.

Z początkiem jest tak jak z pierwszym wrażeniem - choć nie powinniśmy oceniać tylko przez jego pryzmat, mimowolnie to robimy, dlatego zawsze trzeba brać to pod uwagę.

- Cholera! – Zaklął pod nosem i w skupieniu czekał na dalszy rozwój wypadków.
Zły zapis dialogu.

- Co jest! – Warknął do słuchawki.
Tu również.


Mnie niestety by taki prolog nie przekonał, bardziej zrobiłby to początek rozdziału I, na który szybko rzuciłam okiem.
Po pierwsze, to typowa ekspozycja - opisana przy tym bardzo pokrótce, zbudowana głównie na banalnej rozmowie "podwładnego tego złego" z "tym złym". Coś jak z przeciętnych kryminałów, które nie odróżniają się schematem od siebie, lub jak z filmów ze Stevenem Seagalem, który to niby jest przez wszystkich kojarzonym aktorem, ale znanym z kiepskich filmów pseudogangsterskich, z których każdy jest zbudowany tak samo pod względem fabularnym i postaci, zrealizowany tak samo średnio, a żaden nie odróżnia się od reszty.

To dla czytelnika oczywisty zabieg porównywalny do machania patyczkiem na kota. Kocię to porwie, ale starszego kota, który trochę już widział i nie raz człowiek walczył o jego uwagę, już mniej, bo ten będzie reagował nie na cokolwiek, a na coś więcej, choćby zabawkę z piórkami. My wiemy od razu, że ma nas zaciekawić to, że bohaterka, która wydaje się zwykłą, niczym niewyróżniającą się kobietą, która zwyczajnie wyprowadza psa, nagle jest jakąś istotną personą. Ten prolog nie pełni żadnej innej roli, nie jest nawet treściowo rozbudowany na tyle np. opisami otoczenia czy czegokolwiek, co mogłoby to wrażenie maskować. Tylko mnie to raczej nie intryguje, bo przypomina mi właśnie sztampowy zabieg z przeciętnych kryminałów. Lub może gorzej, bo takie krótkie prologi-ekspozycje to częsty gość w tekstach początkujących osób, często nastoletnich wanna be literatów. Może jestem wyjątkowo czuła na takie zabiegi i pod tym względem wybredna, ale nie mogę ukrywać, że takie właśnie mam odczucia.

Czytałam część poprzedniej wersji, ale, szczerze, nie pamiętam, czy rozpoczynała się ona podobnym prologiem. Myślę, że ten tekst poradziłby sobie o niebo lepiej bez takiego wstępu.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Awatar użytkownika
zapachmaciejki
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 125
Zobacz teksty użytkownika:

Fałszywy Wróg... Zaczynam od nowa.

Post#13 » 23 sie 2019, o 21:03

Camenne pisze:
Jeżeli byłby to tekst wydany i, przeglądając książki w księgarni sięgnęłabym właśnie po niego, odłożyłabym go po takim wstępie, by szukać dalej książki, która mnie zaintryguje. Zdecydowanie nie jest to dobre pierwsze zdanie, ani dobre kolejne.

Z początkiem jest tak jak z pierwszym wrażeniem - choć nie powinniśmy oceniać tylko przez jego pryzmat, mimowolnie to robimy, dlatego zawsze trzeba brać to pod uwagę.


Camenne, spróbowałam zmienić formę. Napisałam krótki prolog lub też wstęp do pierwszego rozdziału i jeżeli wyrazisz chęć ocenienia to będę
Ci wdzięczna ;))

Kieliszek w moich dłoniach kołysał się okrężnymi ruchami. Resztka czerwonego wina przelewała się z jednej na drugą stronę, pozostawiając na szkle delikatną smużkę, która niemalże natychmiast znikała. To przedziwne zjawisko pochłonęło całą uwagę, skutecznie odsuwając złe myśli z mojej głowy.
Szybkim ruchem przechyliłam kieliszek i wlewając cierpki płyn do ust, skrzywiłam bezwiednie usta, by za chwilę poczuć przyjemny smak alkoholu. Sięgając po butelkę, aby dolać kolejną dawkę znieczulenia, niezgrabnym ruchem strąciłam popielniczkę na ziemię.
- Oczywiście. Niech żyje zgrabność – zadrwiłam z siebie. Nawet nie byłam zła na tę sytuację. Moje ruchy były spowolnione przez wytwórców boskiego nektaru, którym się raczyłam i z pełną premedytacją dolałam sobie końcówkę wina, zapełniając kieliszek po same brzegi.
Słońce już dawno zaszło i tylko odblask ściszonego telewizora oświetlał pokój. Nie przeszkadzała mi cisza. Wręcz przeciwnie, napawałam się spokojem i delektowałam tą chwilą. Kolejna kłótnia telefoniczna z zazdrosnym mężem spowodowała, u mnie tak ogromne poczucie winy, że potrzebowałam zamknąć się w domu i pozbierać wszystkie zarzuty i argumenty w jedną całość.
Coś ewidentnie było na rzeczy. Paweł wymyślał takie bzdury, ale też doskonale znał każdy mój ruch.
Wiem, że za kilka dni zadzwoni i przejdziemy do normalności, ale już coraz bardziej brakowało mi sił na odpieranie jego bezsensownych ataków.
Odpaliłam papierosa i mocno zaciągnąłem się dymem. Tak, mam czterdzieści lat i już chyba za późno na układanie sobie życia na nowo. Na samotność nie jestem, jeszcze gotowa, ale toksyczne małżeństwo doprowadzi mnie do depresji, w najlepszym razie do alkoholizmu. Zaśmiałam się pod nosem. Żałosny widok, mojego przykrego losu sprawił, że dreszcz przebiegł mnie po plecach.
- Na pewno – szepnęłam do pustego kieliszka. – Nie z takimi problemami dawałam sobie radę.
Cichy dźwięk telefonu i blask wyświetlacza, na którym pojawiła się uśmiechnięta twarz Pawła, sprawiły, że skuliłam się na kanapie ze strachu. Nie chcę z nim rozmawiać. Na dziś mam już dość kłótni.
Po kilku sygnałach telefon zamilkł, a ja szybkim ruchem wyłączyłam go całkowicie. Jutro będzie łatwiej. Nowy dzień, nowe pretensje, ale też jutro alkohol wyparuje, co da mi jakąkolwiek nadzieje na złagodzenie sytuacji.
Wyłączyłam telewizor i przeciągnęłam puchaty koc z oparcia kanapy. Położyłam się wygodnie na małej poduszce i jeszcze chwile zastanowiłam się, czy aby na pewno chcę tu spędzić resztę nocy. W końcu moje dużo łóżko stało tuż za ścianą. Naciągnęłam koc pod samą brodę i wtulona w ciepły materiał pozwoliłam sobie odpłynąć w krainę sennych marzeń.

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Fałszywy Wróg... Zaczynam od nowa.

Post#14 » 23 sie 2019, o 22:12

Rzuciłam okiem i byłby to ruch w dobrą stronę, ale tak na przyszłość - teksty powinny odleżeć po napisaniu, na pewno za dwie godziny znalazłabyś w nim coś, co zmieniłabyś, dodałabyś lub poprawiłabyś, nie mówiąc o tym, co mogłabyś zauważyć za na przykład dwa tygodnie, dlatego nie będę szerzej komentować ani niczego wypunktowywać właśnie z tego względu.
Druga rzecz to to, że naprawdę nie polecam, byś mieszała narrację pierwszoosobową z trzecioosobową. Jeżeli ma się warsztat i doświadczenie, można sięgać po takie zabiegi, ale z pisaniem jest jak z rysunkiem - bez znajomości podstaw i proporcji, nie ma co porywać się na cięższe projekty, bo zamiast efektu, będzie ambaras. Pierwszoosobówka może byłaby dobrym pomysłem, bo w porównaniu wygląda dużo zgrabniej i wygląda na to, że przychodzi ci bardziej naturalnie niż trzecioosobowa. Będzie to jednak pewne ograniczenie, bo wtedy wydarzenia będziesz mogła przedstawić tylko z punktu widzenia Karoliny, ale kto wie, warte rozważenia. Każda narracja ma swoje plusy i minusy, trzeba też rozważyć, co się chce osiągnąć.

Tak czy inaczej, w przypadku pisania sprint nie ma większego sensu. Ani z samym pisaniem fragmentów, ani potem z poprawkami czy ze zmianami nie można gonić, zajmują one trochę czasu. Tak że na spokojnie rozważ, co chcesz zmienić w tekście i jak chcesz, by wyglądał, bo chyba nie do końca wiesz, skoro nagle urodził ci się fragment w zupełnie innej narracji. Dużo rozsądniej i zdrowiej zaplanować coś raz a porządnie, zamiast zmieniać wielokrotnie, bo niedaleko tu do całkowitego zniechęcenia.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Awatar użytkownika
zapachmaciejki
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 125
Zobacz teksty użytkownika:

Fałszywy Wróg... Zaczynam od nowa.

Post#15 » 23 sie 2019, o 22:28

Camenne pisze: Także na spokojnie rozważ, co chcesz zmienić w tekście i jak chcesz, by wyglądał, bo chyba nie do końca wiesz, skoro nagle urodził ci się fragment w zupełnie innej narracji. Dużo rozsądniej i zdrowiej zaplanować coś raz a porządnie, zamiast zmieniać wielokrotnie, bo niedaleko tu do całkowitego zniechęcenia.


Tak, masz rację. Doskonale czuję się w pierwszoosobowej narracji, ale niedawno skończyłam kurs pisania i moja nauczycielka namawiała mnie do wykorzystania trójki... Spróbowałam, żeby dodać smaku opowieści i nawet mi się to spodobało. Dodało ciekawego wątku i nutkę tajemniczości, być może jeszcze nieudolnie, ale popracuję nad tym.
Dziękuję :-)

Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości