Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Zawsze w dal

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

Maja Wasielewska
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 1
Zobacz teksty użytkownika:

Zawsze w dal

Post#1 » 25 wrz 2019, o 16:25

Miasteczko Cięgi leżało niedaleko niemieckiej granicy. Otoczone było rozległą równiną, zaadaptowaną głównie na potrzeby wielkoobszarowych gospodarstw. Do Cięg prowadziła tylko jedna droga, z której podnosiły się chmury kurzu i pyłu, ilekroć przejeżdżał nią jakiś samochód. W centrum zabudowań stał kościół z przyległym cmentarzem, a nieco za nim, na uboczu, znajdował się dom pani Szymanowskiej – ziejący dziurami po kulach i połowicznie zrównany z ziemią podczas nalotu bombowego. Dom ten zdawał się być żywą manifestacją pogardy dla sąsiadów z Zachodu, zaś pani Szymanowska, zamiast to ukryć, ostentacyjnie uwypuklała krzywdy, jakich doznał budynek. Brudna i okaleczona ściana frontowa stała, piętnując cały naród niemiecki. Wszelkie sugestie burmistrza dotyczące odnowienia elewacji spotykały się z potępieniem pani Szymanowskiej. 

* * * 

Niebo wyglądało tego dnia, jakby całe zasnuło się kłębami trującego gazu. Powietrze było suche i duszące, ale mimo to większość mieszkańców wyległa na dwór. 

- Popatrzcie! Nad nami krążą samoloty! 

Jadwiga Szymanowska spojrzała w niebo, a jej twarz momentalnie stężała. Samoloty sunęły w zwartym szyku; warkot ich silników dotarł do uszu kobiety i w jednej chwili wyłączył wszystkie inne bodźce. Pani Szymanowska słyszała teraz tylko charczenie stalowych maszyn, których szlak znaczyły setki zdewastowanych wsi, dusz wyciekających przez palce i pustych spojrzeń. Wszystko inne zlało się w niewyraźny bełkot o zmiennym natężeniu, ale wciąż tym samym monotonnym brzmieniu. 

Kobieta odwróciła głowę: zobaczyła tłum ludzi o rozciągniętych groteskowo twarzach, którzy walczyli o to, kto pierwszy wejdzie do schronu. Niczego nie rozumiejąc, ruszyła za pozostałymi, od czasu do czasu rzucając okiem na kołujące samoloty.  

Za plecami pani Szymanowskiej rozległ się huk tak potężny, że w ułamku sekundy straciła resztki słuchu. Eksplozja odrzuciła ją na bok. Kobieta upadła na plecy. Kiedy podniosła się na chwiejnych nogach, ujrzała głęboką wyrwę w swoim trawniku. Dookoła walały się ziemskie wnętrzności: korzenie, robaki, rozbryzgane wszędzie wilgotne grudki. Żołądek podszedł pani Szymanowskiej do gardła; wpatrzyła się beznamiętnie w czarną dziurę i poczuła, jakby identyczna dziura wyżerała ją od środka. Ledwo wstrząsnęła nią pierwsza fala gwałtownych emocji, nadpłynęła następna: kobiecie wróciła pamięć. 

- Jaś! Janek! – tym razem w jej uszach dzwoniła tylko cisza. – Janek… - szepnęła, kiedy zobaczyła syna na końcu drogi. 

Jak mogła zapomnieć o własnym dziecku?! Czując w piersi ulgę pomieszaną z niedowierzaniem, przywołała chłopca gestem ręki. On jeszcze nie był świadom niebezpieczeństwa – szedł spokojnie, ufnie. 

- Janek, prędko! – pospieszyła go pani Szymanowska. – Nad nami są… - jej słowa zagłuszyła seria z broni maszynowej. 

Samoloty zniżyły się na tyle, że kobieta zdołała zobaczyć twarz strzelającego: grubo ciosane rysy, wąskie szparki nienawistnych oczu. To nie byli zwykli napastnicy, którzy metodycznie niszczyli miasta i wsie z dźwiękoszczelnego kokpitu – Jadwiga Szymanowska patrzyła na ludzi opętanych jakąś niepojętą złością. 

Dotarło do niej, że jej syn biegnie z zaciśniętymi oczami. Już wiedział. 

- Schowaj się! – krzyknęła, ale jej słowa zatonęły w kolejnej serii z karabinu. Szklanymi oczami obserwowała, jak kolejne kule sięgają ciała chłopca, rozrywają je i wprawiają w konwulsyjne drżenie. 

- Przestańcie, nie, NIE! – wrzasnęła rozdzierająco, jakby chciała wypluć sobie płuca. – Nie moje dziecko, nie moje dziecko… - szeptała żałosną litanię, nie mogąc oderwać wzroku od splądrowanego ciała. 

Z płaczem zagubionego niemowlęcia przypadła do kolan syna i wycałowała je zimnymi wargami. Całowała jego stopy, piszczele, jego zbrukane ostrzałem piersi i brzuch. Nie ma nic gorszego niż zobaczyć twarz swojego martwego dziecka – chłodną, obojętną, niewzruszoną. 

* * * 

Stara wariatka, ta pani Szymanowska – tak się we wsi mówiło. Kobieta od wielu lat nie utrzymywała z nikim kontaktu. Zamknęła się w swoim małym, ciasnym świecie, a jedyną siłą, która podtrzymywała ją przy życiu, była nienawiść do zabójców syna. Czasem wracający z kościoła mogli zobaczyć niepozorną kupkę zmarszczek i siwych włosów, jak siedzi odwrócona tyłem do reszty miasteczka i patrzy się w dal, w dal, w dal…


Tagi:

Awatar użytkownika
kresowa pani
Wydany pisarz
Posty: 937
Zobacz teksty użytkownika:

Zawsze w dal

Post#2 » 25 wrz 2019, o 16:39

Pewnie ciekawe, mnie jednak mocno rozdygotało i nie wiem z jakiego powodu :?: Czegoś w tej krótkiej formie brakuje; jakiejś klamry. Jednego zdania albo słowa, dlaczego tak się stało względnie było... :?: 

Przecież dom pani Szymanowskiej to pozostałość po nalotach sowieckich i bynajmniej - jeszcze nie na polskich - ziemiach :?: Brakuje mi drobnego dopowiedzenia.

Sobą jestem :-D

Kawka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 874
Zobacz teksty użytkownika:

Zawsze w dal

Post#3 » 25 wrz 2019, o 17:44

Tematyka II wojny światowej ostatnio znowu powraca. W moim odczuciu niczego w tekście nie brakuje.

Awatar użytkownika
Zdzisław
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 299
Zobacz teksty użytkownika:

Zawsze w dal

Post#4 » 13 paź 2019, o 11:07

Przeżycia wojenne, zablokowane życie na wiele lat. Dobry tekst wspomnieniowy. 

 

Moje sugestie: 

*spotykały się z potępieniem pani Szymanowskiej. (dwuznacznie można zrozumieć - jako potępienie pani Szymanowskiej ze strony burmistrza lub potępienie burmistrza ze strony tej pani. Może: "spotykały się z potępieniem ze strony pani Szymanowskiej" /tak odbieram/). 

*o rozciągniętych groteskowo twarzach, - o wykrzywionych groteskowo twarzach,


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6093
Zobacz teksty użytkownika:

Zawsze w dal

Post#5 » 31 paź 2019, o 11:04

Dziwne, że nie skomentowałam, bo pamiętam, że czytałam ten tekst. 

 

Naprawdę niezły, mocny, dający do myślenia, krótki, a w formie przemyślanych dwóch króciutkich scenek (i wstępu), które dają zamierzony efekt. Co mi w nim nie przypadło do gustu, to własnie ten wstęp - bardzo duża ekspozycja, w dodatku napisana w formie opisu niemalże sprawozdaniowego. Mało to beletrystyczne. Szkoda, bo odstaje od reszty.

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości