Opowiadania z jednej kartki - #2 Podróżny

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kris Shibot
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 17
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania z jednej kartki - #2 Podróżny

Post#1 » 15 cze 2020, o 17:36

#2 Podróżny 

Wracał zmęczony. Szef wymyślił jakieś dodatkowe bzdety do zrobienia przez co musiał został dłużej. Oczywiście na wczoraj. Dział HR przysłał mu dane do analizy na które nawet nie zerknął. Zamiast wyjść o 16ej, wyszedł o 20ej. Był zmęczony i zły. Wychodząc z biura zapomniał telefonu. Przypomniał sobie w autobusie. Nie w tym autobusie którym planował jechać. Ten odjechał z przystanku zanim do niego dobiegł. Wsiadł w kolejny choć wiedział, że ten jedzie inną, dłuższą trasą, że czeka go przesiadka i dłuższy spacer do domu. Wiedział to, ale miał gdzieś. Chciał gdzieś usiąść w spokoju, po prostu. Wracał zmęczony, zły i bez telefonu. 

Oparł rozgrzany policzek na zimnej szybie. Chłód rozlał się na połowie jego twarzy. To było przyjemne. Zamknął oczy. 

Autobus szarpnął i się zatrzymał. Drzwi otworzyły się i do środka wpadło chłodne, jesienne powietrze. Zdał sobie sprawę, że siedzi na wprost drzwi. W sumie to i dobrze i źle. Będzie miał cykliczną wentylację ale też większy hałas i ruch. Nie pośpi. Spojrzał na starszą parę powoli wychodzącą z autobusu.  

- Przynajmniej mają siebie. – Uśmiechnął się lekko.  

Drzwi zamknęły się, autobus ruszył i potoczył się dalej. Bartek rozejrzał się dookoła. Był sam. Nie licząc kierowcy. Czyli nie był sam ale był sam. Ech…. W głowie wciąż kotłowało mu się tysiące myśli. Wykresy, statystyki, co zrobiłem, czego nie zrobiłem, co mam jutro zrobić, czego nie zrobić, o czym nie zapomnieć. 

Spojrzał przez szybę. Przedostatni przystanek przez przesiadką. Pusty, nie ma nikogo. 

- Może chociaż drzwi nie będzie otwierał – pomyślał. 

Autobus zatrzymał się przystanku, wszystkie drzwi otworzyły się. Pauza. Cisza.  

Nagle do autobusu wskoczył mężczyzna wpadając prawie na Bartka. Rozejrzał się szybko dookoła i doskoczył do niego, prawie przyciskając do szyby. Do dłoni włożył mu owalny, ciężki przedmiot.  

- Nie używaj sektora D! – wykrzyknął. 

Bartek poczuł nieprzyjemną woń niemytego ciała, potu, przepoconych ubrań i niemytych zębów. Odsunął się odruchowo. 

- Co to za koleś – pomyślał. – Bezdomny jakiś czy co ? 

Dźwięk brzęczyka informującego o zamykaniu drzwi wbił mu się do głowy. Mężczyzna poderwał się i wielkim susem wyskoczył z pojazdu tuż za zamykającymi się za nim drzwiami. Autobus ruszył. Bartek odwrócił się i spojrzał na oddalający się przystanek. Ten facet skakał tam i krzyczał z radości. Kładł się, całował ziemie a potem wstawał, skakał i darł się dalej. Chyba się cieszył. Nawet bardzo. 

- Wariat. Bezdomny wariat. 

Spojrzał na otrzymany przedmiot. Ciężki, metalowy owal jak szyszka. Na samym środku sześć trybików do obracania jak kod w walizce. Litera, dwie cyfry, litera, dwie cyfry. Zaczął obracać pierwszym kółkiem – litery od A do F, drugie kółko – cyfry od 1 do 6, trzecie – cyfry od 7 do 9, czwarte - litery od G – L, piąte i szóste – znowu cyfry. Pokręcił przez chwilę kółkami. Nuda. Zabawka jakaś czy coś. 

Autobus szarpnął i zatrzymał się na przystanku. Drzwi otworzyły się. Bartek oderwał wzrok od owalu. 

- Przecież to mój przystanek. – Prawie wykrzyknął i skoczył jak z procy w kierunku drzwi. Jego brązowa, skórzana aktówka z logiem renomowanej firmy „For&Nothing” pozostała na siedzeniu. Minął drzwi autobusu i... 

Na ułamek sekundy coś go oślepiło. Jak snop światła z mocnej latarki skierowany prosto w oczy. Na ułamek sekundy. Potem poczuł powiew gorącego powietrza i usłyszał szum fal. Kiedy jego oczy przyzwyczaiły się do jasności zobaczył to czego się nie spodziewał. Bez wątpienia nie był na swoim przesiadkowym przystanku.  

Był na plaży. Rozejrzał się dookoła. Z jednej strony plaża, z drugiej woda. Długa, niknąca za horyzontem plaża i woda. Obrócił się dookoła. Plaża, woda i nic więcej. Pochylił się i wziął do ręki mokry piasek. Trzymał go chwilę patrząc jak palce zanurzają się w wodno-piaszczystej mazi. Opuścił dłoń i ponownie rozejrzał się dookoła. 

- O co tu chodzi – szepnął cicho – gdzie ja jestem?  

Zauważył małą oazę drzew w oddali. Szybkim krokiem poszedł w jej stronę. Takich drzew jeszcze nie widział. Nie był nawet pewny czy to drzewa. Ale było to coś innego niż piach i woda. Podszedł bliżej. Dostrzegł połamane gałęzie, odarte liście i ponacinane pnie. Bez wątpienia coś tu się wydarzyło. Zatrzymał się i skoncentrował wzrok. Zrobił dwa kroki do tyłu i spojrzał dokładnie. Połamane gałęzie zostały poskręcane cieńszymi gałązkami i połączone z jednej strony z pniem tworząc w ten sposób jakby ramę.  

- Drzwi ? – pomyślał. 

Tak, to było coś na kształt drzwi. Instynktownie podszedł i szybkim krokiem przeszedł przez te dziwne, roślinne drzwi. Nic się nie stało. Przeszedł jeszcze raz. Również nic. Spojrzał na metalowy przedmiot, który cały czas trzymał w lewej dłoni.  

- C 2 8 G 3 3 . 

Położył kciuk na trybiku. Powoli, delikatnie i z wyczuciem go obrócił. A potem przeszedł przez drzwi z gałęzi. 

Błysk. 

Spadał. Spadał i to z dużą prędkością. Spadał i się dusił gdyż powietrze wpychało mu się do ust z wielkim ciśnieniem. Nie mógł wykonać wydechu. Czuł, że zaraz zemdleje. W ostatnim przypływie sił obrócił głowę w bok i wypuścił powietrze. Świszczało mu w uszach a on spadał. Choć sam już nie wiedział czy spadał czy leciał. Utrzymywał się w poziomie z szeroko rozłożonymi rękoma i nogami. Z głową przechyloną na bok. Co jakiś czas mijał białe kręgi zawieszone w powietrzu. Kręgi utworzone jakby z dymu. Duże i małe. Mijał je z różnych stron, ale żaden nie był na torze jego lotu. Zaczął delikatnie ruszać kończynami. Tak, to działa. Mógł się przesuwać, zmieniać swoje położenie. Zauważył duży, zbliżający się krąg, który był dość blisko. Zginając ramiona przesunął się idealnie nad ten krąg. Została sekunda i.. Przeleciał przez krąg. Nic się nie stało. Spadał dalej. 

- Cholera jasna! – wykrzyknął. 

Spojrzał w dół. Daleko pod nim, idealnie pod nim mała kropka zbliżała się bardzo szybko. Spojrzał na lewą dłoń, która ściskała owal. Położył kciuk na trybiku. Spojrzał w dół. Kropka była już okręgiem. Obrócił pierwszy trybik. Widział krąg już wyraźnie. Mały, o średnicy ok. 1 m. Bartek ułożył ręce wzdłuż tułowia pozostawiając rozstawione nogi. Świst powietrza wzmógł się. Zaczął spadać głową w dół. Zanim wpadł w krąg dotarło do niego, że obrócił pierwszy trybik z litery C na D.  

Błysk. 

Gorące powietrze wdarło mu się do płuc parząc niemiłosiernie. Ten świat płonął. Podłoże było rozgrzane do tego stopnia, że przez podeszwy poczuł wysoką temperaturę. Na twarzy czuł żar ognia. Jego ubranie miejscami zaczęło się tlić. Ruszył przed siebie. Kłęby dymu i latające kawałki palącego się czegoś przesłaniały widoczność. Z trudem oddychał. Szedł po rozgrzanej ziemi, z dłonią wysuniętą do przodu. Jak niewidomy, który sprawdza drogę. Buty zaczęły się kleić do podłoża, podeszwy rozpływać. Prawa nogawka paliła się małym płomieniem. Nie miał siły się pochylić aby ją zgasić. Z resztą, chyba nie miałoby to większego sensu. Szedł przed siebie gdy zobaczył otwór w ziemi. Dziura? Zbliżył się powoli i spojrzał w dół. Kilka metrów poniżej płynęła rzeka. Rzeka lawy. Płynęła wlokąc ze sobą rozpalone kamienie. Czerwona rzeka ognia. Bartek wyprostował się i rozejrzał. Wszędzie kłęby dymu i ogromny gorąc. Nogawka paliła się już na wysokości kolana. Bez patrzenia na owal przekręcił trzy trybiki. Potem przycisnął go do piersi. Drugą dłoń ułożył wzdłuż tułowia. Spojrzał w dół i wskoczył do otworu.

Pamiętając o przeszłości, porządkuj teraźniejszość i planuj przyszłość...

Tagi:

Awatar użytkownika

zeszyta
sztylet
sztylet
Posty: 177
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania z jednej kartki - #2 Podróżny

Post#2 » 15 cze 2020, o 22:56

To tak, od strony formalnej, to przecinków mi brak, bardzo brak. Powtórzenia trochę gryzą (takie jak "zapach potu, przepoconych ubrań", czy ta "plaża i woda", która wodzi się i plażuje zbyt wiele razy, a potem jeszcze "te drzewa w oddali"...), ale nie bardzo dotkliwie.  

Widziałam, że wielokropek musiałeś gdzieś wrzucić, chociaż raz ;-)  

Krótkie i ostre zdania nie pozwalały mi też na szybkie zorientowanie się, gdzie konkretnie nas zabrałeś w tej historii. Poza tym, to jakiś fragment większej całości? 

Przeczytałam, bo zaintrygowało mnie to, co poprzednio wrzuciłeś. Jednak w przeciwieństwie do tamtego tekstu, tutaj zupełnie się nie odnalazłam.

Bukowski leżał na kanapie, Linda wlazła na stół i wrzeszczała wiersz o kuracji elektro-wstrząsowej - pokłosie jej kuracji w psychiatryku. Hank podkręcił radio na full, ale Linda darła się głośniej. Aż wreszcie legła na stole i, drgając jak podczas elektrowstrząsów, skończyła deklamację.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kris Shibot
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 17
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania z jednej kartki - #2 Podróżny

Post#3 » 16 cze 2020, o 18:27

Ten tekst jest inny. Inaczej napisany, inaczej zarysowana historia. Powtórzenia o plaży i wodzie miały spowodować, że czytelnik naprawdę poczuł to środowisko. I już miał go dość. Nie wiem czy uzyskałem taki efekt.. Co do krótkich zdań to sam Bartek nie wiedział gdzie, w kolejnych skokach, się znajduje. Czytelnikowi też nie miało być łatwo :) Czy to fragment większej całości ? Na pewno fragment dłuższej historii ale nie całości. Lubię niedokończone teksty, które dają czytelnikowi duże pole manewru :-) 

Dziękuję za opinie :)

Pamiętając o przeszłości, porządkuj teraźniejszość i planuj przyszłość...

Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości