Palimpsest

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Bordo
kozik
kozik
Posty: 74
Zobacz teksty użytkownika:

Palimpsest

Post#1 » 5 sie 2020, o 12:16

Moskwa, Sojusz Niezależnych Systemów Europy 

 

jesień 2109 roku 

 

Obudził mnie pisk elektrokardiogramu zamocowanego nieopodal mojego łóżka. Z trudem otworzyłem oczy. Ujrzałem moją żonę, Nadię. Patrzyła na mnie smutnymi, piwnymi oczami. 

 

- Anton... - wyszeptała moje imię, trzymają mnie za rękę. 

- Gdzie ja jestem? - spytałem. 

- W szpitalu. Miałeś poważny wypadek. To cud, że przeżyłeś - ujrzałem łzę spływającą po jej policzku. 

 

Po trwającej kilka dni obserwacji wypuszczono mnie. Czułem się już znacznie lepiej, jednak zaczęły się inne problemy. Postanowiłem opowiedzieć o nich Nadii podczas wieczornego posiłk 

 

- ATE, sprzątnij okruszki - poleciłem robotowi sprzątającemu, po czym zwróciłem się do żony - Posłuchaj, kochanie... miewam ostatnio... dość dziwaczne sny. Od czasu tego wypadku co noc widzę budynek... 

- Budynek? 

- Tak. To wyglądało mi na biurowiec jakiejś firmy. Exodus. 

 

- I myślisz, że co to może znaczyć? 

- Nie mam pojęcia. Dlatego jutro wybiorę się do klasztoru prowadzonego przez starego Czeczena, Mohameda. Może on będzie wiedział, o co w tym wszystkim chodzi. 

Nie wiedzieć czemu Nadia wyglądała na zdenerwowaną, gdy o tym wspomniałem. 

 

Nazajutrz udałem się do Mohameda. Krążyło o nim wiele legend, jak chociażby, że bez żadnej technologii udało mu się przeżyć ponad 1000 lat i pamięta jeszcze Karola Wielkiego, a także, że nauczył się od Inków zaklęć magicznych. Ile w tym wszystkim było prawdy? Nie mam pojęcia. 

Klasztor był kompleksem złożonym z kilkunastu sporych rozmiarów pomieszczeń. Znajdowały się tam przeważnie sale treningowe oraz biblioteki liczące mnóstwo ksiąg, nawet kilkusetletnich. 

Po wejściu do środka jeden z pomocników Mohameda zaprowadził mnie do niego. Opowiedziałem Czeczenowi o moich snach, a on słuchał, gładząc swoją długą brodę, ani razu nie przerywając. Po wszystkim wyciągnął ze swojej biblioteczki niewielką książkę. 

 

- Trzymaj tę książkę, może poznasz odpowiedzi na pytania cię trapiące. 

Zajrzałem do środka. Były tam pokazane pozy do ćwiczeń. 

- To joga? Czy coś takiego? - spytałem. 

- Wnet się przekonasz. Idź już, bo czas mi niepotrzebnie zabierasz. 

- Rozumiem. Dziękuję za wszystko. 

 

Udałem się do wielkiej sali w samym środku klasztoru, po czym przewertowałem książkę. Starannie odtworzyłem wszystkie 48 pozycji zawartych w środku. Zajęło mi to godzinę, ale wierzyłem, że się opłaci. Po wykonaniu ostatniej zamknąłem oczy. Nic się nie stało. Po kilku sekundach próbowałem je otworzyć, ale zamiast sali w klasztorze ujrzałem siebie stojącego obok. 

 

- Gdzie... gdzie ja jestem? - pomyślałem. 

- To wnętrze twojego umysłu, Anton. Udało ci się. - odparł nieznajomy wyglądający identycznie jak ja. 

- A ty kim jesteś? 

- Nazywam się Władimir. To do mnie należało ciało, które otrzymałeś po wypadku. 

- Nic nie rozumiem... 

- Więc zacznijmy od początku. Jak pewnie wiesz, w latach dwudziestych ubiegłego wieku miała miejsce pandemia koronawirusa. Ja również się zaraziłem, lekarze nie dali mi żadnych szans. Wiedząc, że niebawem umrę, podpisałem umowę z firmą KrioRus o zamrożenie mojego ciała po śmierci z nadzieją, że być może dzięki temu wrócę kiedyś do życia. W końcu medycyna nie była wtedy jeszcze tak rozwinięta jak dzisiaj. Jednakże kilka lat później KrioRus splajtowało i wszystkie komory z zamrożonymi zostały zakopane pod pustynią w Tadżykistanie. I prawdopodobnie leżałyby tam do końca świata, gdyby nie firma Exodus z Hongkongu... 

- Exodus. Więc teraz wszystko jasne... - szepnąłem. 

- Oddawali ciała zamrożonych przez KrioRus ofiarom wypadków, do których przenoszono ich świadomość. Równocześnie na życzenie rodziny firma mogła nadpisać wspomnienia pacjentów, aby nie wiedzieli, że kiedyś wyglądali inaczej. Dzięki temu nie mieli pojęcia, że ich nowe ciało zostało... zagrabione. Nie inaczej było z tobą. 

- ... a ty pozostałeś w moim ciele, jednak ukryty w głębi. 

 

Władimir pokiwał głową. 

- I co teraz? 

- Teraz? - Władimir uśmiechnął się. - Teraz możesz wrócić do domu i... zapomnieć o tym wszystkim. 

 

Ponownie ujrzałem salę klasztorną. 

 

Hongkong, Federacja Azjatycka 

 

Kilkanaście godzin później 

 

 

Profesor Shung Chen, prezes korporacji Exodus, siedział właśnie za biurkiem swojego brzozowego biurka i grał w grę hologramową. Należało to do jego ulubionych zajęć, a także najbardziej denerwujących jego współpracowników. 

 

- Tak! Właśnie! Haha! Zdychaj, kurwo! Żryj stolec, śmieciu! Tak! Obciągnij mi! Haha! - wrzeszczał. 

Do gabinetu wbiegł jeden z pracowników, cały czerwony i zadyszany. 

- Li, stało się coś? - spytał prezes. 

- Szefie, nasze serwery zainfekował wirus! 

- To usuńcie go, w czym problemik? 

- Wirus ma niewyobrażalną moc, porównywalną do ludzkiego umysłu. Usunięcie go będzie cholernie ciężkie. A stracimy przy tym masę plików. Wiemy jedynie, że nadaje go ktoś z Moskwy. 

- Więc na co czekacie, idioci?! Powiadomcie FSB, niech przymkną skurwysyna, a my w tym czasie uporamy się z jego gównem. 

 

 

Kilkanaście minut później i siedem tysięcy kilometrów dalej, oddział Federalnej Służby Bezpieczeństwa wyważał drzwi do mieszkania Antona taranem. Gdy tylko wypadły z zawiasów, antyterroryści wrzucili granat paraliżujące wszelki sprzęt elektroniczny w obrębie 20 metrów, po czym wbiegli do środka. Ujrzeli młodego mężczyznę z nałożonym na głowę hełmem podłączonym do gigantycznego komputera. Antyterroryści zdjęli mu hełm i przygnietli do ziemi. 

 

- Imię i nazwisko? - wrzasnął dowódca. 

- Gawriłow... 

- Jak? 

- Władimir Eduardowicz Gawirłow... 

 

KONIEC


Tagi:


Kusy
miecz
miecz
Posty: 362
Zobacz teksty użytkownika:

Palimpsest

Post#2 » 5 sie 2020, o 12:54

Całkiem niezłe opko. Jak tylko zrzucasz maskę kabotyna, od razu wychodzą Ci lepsze rzeczy. No może poza fragmentem, kiedy profesor Chen nakurwia w grę hologramową. Poza tym całkiem, całkiem.  

 

"Po trwającej kilka dni obserwacji wypuszczono mnie. Czułem się już znacznie lepiej, jednak zaczęły się inne problemy. Postanowiłem opowiedzieć o nich Nadii podczas wieczornego posiłk" - ujebało Ci "u" na końcu. 

 

:D



boitus
kosa
kosa
Posty: 576
Zobacz teksty użytkownika:

Palimpsest

Post#3 » 11 wrz 2020, o 14:31

Jest w tym tekście pewna lekkość obserwacji, która moim zdaniem nadaje tekstowi oryginalności.  

Dobre. 

Pozdrawiam


Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 36 gości