Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Machające wiatraki

Kalejdoskop poezji. Wiersze rymowane, białe, limeryki, poezja śpiewana i inne.
Awatar użytkownika
MartinEden
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 95

Machające wiatraki

Post#1 » 5 kwie 2018, o 18:34

Cześć :hello: Tak tylko zaznaczę we wstępie, że nigdy nie miałem i nie mam myśli samobójczych, choć z tekstu może tak wynikać. Taka to moja wesoła twórczość już czasem jest :lezka: Tekst pisany pod konkretny podkład, więc stąd taki rytm.

Żyję w Belgii szósty tydzień i mam rozkminę czym jest życie.
Życie, synek, to jest życie. Żyjesz? Żyjesz! no i tyle.
Chwilę trwa bicie serca, co napędza cię i chuj.
Tyle łez, szczęścia, uczuć, planów, jeb i death i grób.

Pamiętam jak kiedyś obojętnie rozciąłem rękę,
czerwień i biedne krwinki wypuszczone, by skrzepnąć
i wklęsłe policzki, które zaczynały blednąć,
i świeże powietrze, co nie smakowało jak wcześniej już.

Czasem jestem samotny jak wśród chrabąszczy motyl,
kiedy wszyscy chcą o wszystkim, a ja tylko chciałbym o czymś
i złotym środkiem jest nie myśleć o tym na co dzień,
jednak problemy mam w nocy, gdy zakłóca mi to sny.

Przestałem się dziwić, że wszyscy są inni,
omijam debili uzbrojony w cynizm i nigdy
nie czuję się winny, gdy udaję głupka
robiąc debili z innych przekonanych, że są bystrzy.

Malkontent powie - po co się starać i tak zdechnę,
optymista tonąc rzeknie - woda chłodna i tak pięknie!
Odrabiając lekcje kiedyś zrozumiałem, że szczęściem
jest permanentne trwanie w tym co dla mnie ważne.

A ważne jest dla mnie, a w sumie to nieważne,
aż tak się nie otworzę, no, może kiedyś, może.
Może się otworzę.
Tylko naostrzę noże.

Ogólnie mam dobry humor, tylko dziś jestem wkurwiony,
hajsu mam nie za dużo i nie mam kurwa żony,
a bo jestem młody i głodny ciągle wrażeń nowych,
jeszcze zbiorę plony, chyba, że wcześniej zdechnę.

Dalszy ciąg rozkmin, do nieba wołania o pomstę.
Szkoda mi wierzących bez czasu, by modlić się.
Szkoda mi pogan, co w święta święcą święconkę.
Szkoda mi głodnych, co piją zamiast kupić chleb.

Popełniłem tekst ten pod wpływem braku uczuć,
natchniony obojętnością wobec rosnącego bólu,
jednak zakończę tę piosnkę pozytywnym słowem -
lubię wracać z pracy, gdy wiatraki żegnają słońce.

Jeszcze jestem i rzeknę zanim polecę w eter po kres,
że nie chcę w sobie te chore teorie chować i strzec,
więc szczerze pierdole od rzeczy i zatruwam wam tlen,
wolę wesołe happy end, no, ale nie wyszło, cześć.

Wróć do „Poezja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości