po łyżce od schodzonych butów

Kalejdoskop poezji. Wiersze rymowane, białe, limeryki, poezja śpiewana i inne.
witka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 864

po łyżce od schodzonych butów

Post#1 » 4 maja 2018, o 10:27

dałem nogę z realiów interny rejonowego szpitala
w sali ze śmiertelnością czterdziestu procent
bezwiednie przespałem nocną krzątaninę pielęgniarek
po zgonie człowieka w stanie śpiączki alkoholowej

za parawanem falującym jak membrana ekranu akustycznego
lekarka dyżurna wyręczała rodzinę przy odchodzeniu ojca
przywiezionego na najtrudniejsze pół godziny

wyrywne łzy czekających przed salą zaczynały
wypłukiwać z nich ten stan przejściowy stary nałóg
byłem w drodze do umywalni na ostatniego papierosa
z pierwszym niezafoliowanym próżniowo

zapadłem w mural miasta obok drzemiącej kobiety
czy za zamknięciem powiek jest wolność
o której nie umiem myśleć

Awatar użytkownika
Bill. B
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 76

po łyżce od schłodzonych butów

Post#2 » 4 maja 2018, o 20:54

Szpital to według mnie miejsce bardziej obciążone negatywnie aniżeli cmentarz. Akapit poniżej doskonale to ilustruje. Lepiej odwiedzić czyjś nagrobek niż spoglądać na agonię i nie mogąc zrobić nic. Z wiersza wyczuwam emocje smutku obserwatora, które trafnie przekazuje za pomocą słów.


witka pisze:za falującym ekranen akustycznym lekarka dyżurna
wyręczała rodzinę przy odchodzeniu ojca
przywiezionego na najtrudniejsze pół godziny

witka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 864

po łyżce od schodzonych butów

Post#3 » 4 maja 2018, o 22:19

Serdecznie dziękuję, za mądre uwagi o różnicy między smętnikiem a szpitalem.

Wróć do „Poezja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości