Tory

Kalejdoskop poezji. Wiersze rymowane, białe, limeryki, poezja śpiewana i inne.
Zewediach
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 69

Tory

Post#1 » 5 paź 2018, o 17:44

Chorzów, 1967 r.

Poszedłech się pobawić z kamratami na torach.
Oprócz cugów było tam dużo wungla w worach.
Za bidy kradli tam wungiel moi rodzice.
Teraz spotkałoby mnie za to ciężkie bicie.
Ciekawiły nas bardzo te wszystkie wagony.
Czy mogłyby je unieść łogromne balony?

Dziś zaczęli my się wspinać na wagon z wunglem.
Dokonaliśmy tego razem jednym cięgiem.
Na górze pokłócili my się, kto był pierwszy.
Tomek łoczywiście, jak zwykle chciał być lepszy.
Pobili my się i zrzuciłech go do siana.
Gdy wstawał, jego postać na stogu się zachwiała.
Sturlał się z niego prosto pod wagon masywny
I ło pomoc zawołał nasz kolega silny.
Zeskoczyłech szybko, by udzielić pomocy -
- Byłech rozsądny w przeciwieństwie do hołoty,
Lecz gdy tylko w stogu siana wylądowałech,
Zgrzyt stali i przeraźliwy krzyk usłyszałech.
Łodwracając się łodkryłech, że cug wyruszył.
Niewiele się przesunął – mało wungla zużył,
Acz wystarczająco by przeciąć gira Tomka.
Zerwali my się wszyscy do naszego ziomka.
Kumple, nie bacząc, łodciągnęli go łod torów.
Wtedy na kikut zleciał jeden z wungielnych worów.
Zaczęli wlec dalej na zolu kuternogę,
Który wrzaskami rozrywał struny głosowe.
Podnieśli my go, ruszyli my ku łosiedlu.
Momentalnie pojawiło się gapiów wielu.
Musieli my się spieszyć. Każdy krok był żwawy.
Przypadło mi trzymać Tomka za kikut krwawy.
Pobrudziłech sobie hymda łoraz galoty.
Zupełnie jak dewiant pozbawiający cnoty.
Właściwie to, kaj go zanieść, nie wiedzieli my.
Na łosiedle kuternoga zaciągnęli my.
Wezwano pomoc, przybiegli sanitariusze
I załadowali szybko Tomka na nosze.

Nie mogłech zasnąć po tych wszystkich wydarzeniach.
Nazajutrz zawitali mężczyźni w mundurach.
Zadali różne pytania, przesłuchali mnie.
Do zepchnięcia Tomka w siano nie przyznałech się,
Aczkolwiek „przyjaciele” ło tym powiedzieli
I przez to łodpowiedzialności uniknęli.
Szybko wyszła na jaw cała ukryta prawda,
A mnie spotkała za to nieprzyjemna frajda.
Takiego lania jeszcze w życiu nie dostałech,
A kuternodze renta zapłacić musiałech.

Jaki morał będzie z tej krótkiej opowieści?
Bez pośpiechu, w wagonie każdy się zmieści…

Kawka
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 543

Tory

Post#2 » 5 paź 2018, o 18:33

I znowu lanie! Cóż za los!

Wróć do „Poezja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Mr Bing i 5 gości