płaszcz z cygnoliny

Kalejdoskop poezji. Wiersze rymowane, białe, limeryki, poezja śpiewana i inne.
Magdalena Buckley
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12
Zobacz teksty użytkownika:

płaszcz z cygnoliny

Post#1 » 2 maja 2019, o 14:38

Jak w płaszczu z cygnoliny
leczysz filtrem na jesienne chandry
w połowie dotyku a przejrzystością
od wewnątrz do środka jak najgłębiej, obiecujesz
piasek pod nogami i horyzont niebieski

na krawędzi myślenia, popychasz słowa
w kolorze głębi oceanów
skruszone pod oddechem jak przecinek,
że chciałabym zanurzyć się po raz pierwszy i ostatni
pozostać na granicy menisku

Adam T
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 5
Zobacz teksty użytkownika:

płaszcz z cygnoliny

Post#2 » 2 maja 2019, o 17:01

"horyzont niebieski na krawędzi myślenia" – to najbardziej mi się podoba; najbardziej czaruje. Zresztą cały wiersz czaruje spokojem i ukojeniem. Choć rekwizyty znane (piasek, horyzont, słowa, oddech), w połączeniu tworzą klimat. I tak jest, moim zdaniem, dobrze.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Alchemik
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 448
Zobacz teksty użytkownika:

płaszcz z cygnoliny

Post#3 » 3 maja 2019, o 14:35

Okazuje się, że nie wszystkie rekwizyty są tu znane powszechnie.

Długo się zastanawiałem nad płaszczem z cygnoliny.
Zakwalifikowałem cygnolinę do rodzaju włókna, albo podszewki, jak choćby używana niegdyś celulozowa watolina. Wyobrażałem sobie, że może ma jakieś właściwości termiczne, a jest delikatnie niezauważalna. W końcu dotarłem do tego terminu.
Okrycie, płaszcz z cygnoliny ma być peleryną niewidką.
Poznałem kiedyś piękną dziewczynę. Okoliczności spotkania były dziwaczne. Otóż oboje, miastowi z różnych, odległych miast, zwiedzaliśmy wieś. Spotkaliśmy się przy ogrodzeniu wzorcowej chlewni, za którym biegały młode świnki.
Chrząkały, ale były rozkoszne. Dziewczyna zwróciła mi uwagę na błękitne oczy jednej z nich. Nazwała ją Nordynką.
Że niby blondyna z błękitnymi oczami. Typ nordycki.
Rozstaliśmy się, a potem przypadek znów nas zetknął. Ona też była Nordynką i była piękna. Oprowadzałem ją nocą po Starym Gdańsku.
Odwiedziliśmy na Długim Targu klub, w którym grał i śpiewał mój przyjaciel.
Potem było łóżko. Prawie doskonałe.
Prawie.
Nordynka czegoś wyraźnie się wstydziła, czegoś unikała.
Już wcześniej wyczułem, że jej skóra na ramionach, i udach była w niektórych miejscach sucha. Trochę jak piasek na gorącej pustyni.
Istnieje taka choroba skóry, a właściwie dermatoza. Zapewniam, że nie zakaźna. To immunologiczny stan zapalny. Nazywają go łuszczycą.
Nazwa pochodzi od ekstremalnego stanu naskórka, który przypomina wtedy łuski.
Odpowiednia kosmetyka, leczenie objawowe, pozwala ukryć przed wzrokiem i dotykiem te niedoskonałości.
Stąd cygnolina - ditranol. Skuteczna maść przy leczeniu objawów łuszczycy.
Ale nie o tym chcę pisać.
Owa dolegliwość błękitnookiej wcale mi nie przeszkadzała. A jednak bardzo deprymowała Ją samą.
Piękność ze skazą.
A przecież skazy są tym co urealnia ideały.
Weźmy chociażby mnie.
Wysoki, szczupły, przystojny, długowłosy poeta. Niestety, brak mu lewego podudzia, bo tenże narwaniec próbował wskakiwać do pociągu.
Ale przecież wciąż inteligentny i z talentem, bowiem nie nosi protezy mózgu, tylko nogi.

Płaszcz z cygnoliny.
Łuski spadły mi z oczu.
Peleryna niewidka.
I oto użytkownik nieaktywny dotąd, pojawił się na chwilę, uchylając kaptura z płaszcza.
Możemy teraz czytać Magdalenę poetkę.

Wróć do „Poezja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 18 gości