przeniesienia

Kalejdoskop poezji. Wiersze rymowane, białe, limeryki, poezja śpiewana i inne.
Awatar użytkownika
Toya
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 471
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#1 » 3 maja 2019, o 17:44

nie zagrzejemy miejsca
choć tyle wokół ognia piec zimny
i myśli jak kry dryfujące u źródła
może z przyzwyczajenia
a może nie ma już dróg które były tu nie dalej jak wczoraj

zjawiła się śmierć
odesłałam ją skąd przyszła
później długo stałam na półpiętrze
i ani w górę ani w dół
jakby było to najlepsze miejsce na przeczekanie
chwili która trwa odrobinę dłużej niż powinna

karygodne

karygodne że istnieją jeszcze domy
których nie sposób dogrzać
choćby spalić wszystkie książki i obrazy razem z ramami
i kozetką do patroszenia demonów

bierz się
bierz nie pytaj
za którymś razem zrozumiesz
że ciało nie służy do wychodzenia
a ryzyko otarcia jest na tyle realne
że lepiej zawrócić wiersz

w pół drogi do chodnika

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2285
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#2 » 3 maja 2019, o 18:01

Dom, nawet niedogrzany, to miejsce, w którym się do kogoś mówi.

To wcale nie tak mało móc mówić do kogoś.

W swoich wierszach ciągle mówisz do kogoś. Próbowałaś słuchać? Usłyszałaś?

Słuchać trudniej.

Usłyszeć coś więcej niż to, co chce się usłyszeć, jeszcze trudniej.

Chciałbym kiedyś poczytać, o czymś, co usłyszałaś.

Awatar użytkownika
Toya
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 471
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#3 » 3 maja 2019, o 18:19

szczepantrzeszcz pisze:Chciałbym kiedyś poczytać, o czymś, co usłyszałaś.


Szczepanie - wszystko przed nami ;)
Dziękuję za dialog z autorem i wierszem.

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2285
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#4 » 3 maja 2019, o 18:32

Toya pisze:Szczepanie - wszystko przed nami ;)
Niezupełnie. Za nami też już trochę. Ale to dobrze. Szczepan, mając za plecami pustkę, czułby się źle. Czasami patrzę za siebie i wtedy zdarza mi się popełnić jakieś wierszydło.

Awatar użytkownika
Toya
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 471
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#5 » 3 maja 2019, o 18:39

To ja inaczej. Ja w wierszach szukam odpowiedzi na pytanie: co przyniesie jutro?

Awatar użytkownika
Alchemik
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 448
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#6 » 3 maja 2019, o 19:19

Podoba mi się ten wiersz pełen wewnętrznego chłodu, którego nie odpędzi żaden ogień realny.
Może metaforyczny, poetycki mógłby mieć taką moc.
Nie powinienem ingerować w twoje zapisy, ale jednak jeden wers jest zbyt nachalny przez dosłowność.

zjawiła się śmierć


Nie lubię nazywać Jej po imieniu

Jednak się wtrącę. Mój zapis wyglądałby tak

zjawiła się kostucha
odesłałam anorektyczkę skąd przybyła


Nie powinno wzywać się po imieniu osób niepożądanych. Takie prawo magii.
Poza tym lekka drwina ze śmierci odsuwa ją od nas.
Coś o tym wiem.

Powiało chłodem, ale na szczęście mam w sobie dosyć ukrytego ognia.

Jurek

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2285
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#7 » 3 maja 2019, o 19:22

Alchemik pisze:lekka drwina ze śmierci odsuwa ją od nas.
Raczej oswaja. Tak czy inaczej strach wydaje się mniejszy.

Awatar użytkownika
Alchemik
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 448
Zobacz teksty użytkownika:

przeniesienia

Post#8 » 3 maja 2019, o 21:16

Moja śmierć nosiła imię.
Bardzo sprytnie nazwała siebie Alchemikiem.
Moje własne imię, poza tym, znanym z walki ze smokiem.
Wydawało mi się, że
budzę się, niezmiennie mając nad sobą sufit z armią srebrnometalicznych, skrzydlatych mrówek. Nie latały tylko przegrupowywały się.
Alchemik w białym, pomiętym kitlu sprowadzał delegacje zagraniczne z nieznanych mi jeszcze światów, przechwalając się władzą nad duszami. Władzą zawartą w aerosolu, który potrafi podtrzymywać życie trucheł przypiętych do łóżek.
Byłem jednym z tych trucheł. Doskonale wiedziałem, że zarówno metaliczne mrówki z sufitu, jak i syntetyczna quasidusza w aerosolu i dodawana do kroplówek, o których nie miałem wtedy pojęcia, że są wkłute w moje żyły, to nanity różnej wielkości.
Takie były moje pierwsze obserwacje po odpłynięciu świadomości na peronie.
Alchemik raczej nie był personifikacją śmierci, bowiem kusił mnie na wszelkie sposoby.
Nie powiem czym, bo to na wskroś osobiste.
Z kuszenia wnoszę, że to pewnie Anioł. Z tych ciemnych, upadłych.
Oparłem się...

To nie są wizje.
Pamiętam realizm sytuacji. Moje dyskusje z imiennikiem.

Wróć do „Poezja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości