Strona 1 z 1

Znikomość

: 12 lis 2019, o 16:51
autor: padełko
Przechadzałem się miasta ulicami, 

Okrytych płótnami wspomnień, 

coraz to bardziej zakrywającymi rzeczywistość. 

Zwiędłe kwiaty, 

porozrzucane po drodze, 

uschłe drzewa, 

niedające oznak życia. 

Szedłem cały czas przed siebie. 

Bacznie obserwując. 

Padłem jak kłoda. 

Wstać już nie mogłem. 

Oddałem ducha.


Miasto śmierci

: 12 lis 2019, o 23:53
autor: wierzba_bijąca
Takie poszatkowanie tekstu wcale nie sprzyja poetyckości. Zmieniłabym wersyfikację. Plus błąd ortograficzne. Warto dużo poczytać i napisać raz jeszcze. Ale widać wrażliwość, więc jest potencjał. Oczywiście to tylko w mojej opinii.

Miasto śmierci

: 13 lis 2019, o 00:48
autor: kikimora
Jakbyś dopracował ( odchudził i zmienił wersyfikację) to nawet nawet, bo jest pomysł na dobry wiersz.

Miasto śmierci

: 13 lis 2019, o 20:07
autor: xeno
Ekhm... Pozwoliłem sobie na mały "Rimejk"... Rap 

 

"Miasto Śmierci"  

 

Przechadzałem się właśnie miasta ulicami  

te okryte były płótna wspomnieniami  

okryte zakryte stały jak namalowane 

Ujrzałem kwiaty ulicami przyozdabiane  

zwyczajnie zwiędnięcia porozrzucane  

druga strona drzewa na drodze  

na tej pierdolonej drodze  

 

REF:Nieskończenie wijące się egipskie papirusu zwoje  

wielkie potrzebne były do przeniesienia ich konwoje  

a tutaj nie znajdziesz nawet ze skoroszytu kartki  

nawet skrawki na miniaturki podarki 

Hej! chlup!  

kolejny łyk z menzurki  

 

teraz bardziej niż wcześniej zakrywające rzeczywistość  

gubiąc farby oglądałem oczywistość  

czas już jest chyba może malować mi przyszłość  

Zdawały się myśli być bodajże ze wczorajsze  

a może dzisiejsze przecież nic nie jest wiecznie  

spróchniale połamane zgnite zupełnie  

ja idę obserwując cały czas bacznie przed siebie  

i nagle ściana!  

 

REF:Nieskończenie wijące się egipskie papirusu zwoje  

wielkie potrzebne były do przeniesienia ich konwoje  

a tutaj nie znajdziesz nawet ze skoroszytu kartki  

nawet skrawki na miniaturki podarki 

Hej! chlup!  

kolejny łyk z menzurki  

 

Ściana taka jak z oleju odlewana nie zwyczajnie nie realna  

nagle ta ściana która była tutaj stanęła sama mi na drodze  

usilnie teraz chciałem dać kłam przed sobą przeszkodzie  

z całych sił się zaparłem na malunek płótna parłem  

siły mi zabrakło choć na siłownie chodziłem  

na wyimaginowanej ścianie łokcie rozbiłem  

Boż! Ja tą ściane przecież wczoraj zabijałem  

dechami w paryskiej kawiarni schronie  

zabolały skronie to już chyba koniec  

wróć Napoleonie!