Fryce na Capawice ( Epistolarne historie)

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Fryce na Capawice ( Epistolarne historie)

Post#1 » 22 wrz 2018, o 00:27

Postanowiłem wrzucić pierwsze listy. Chce zobaczyć jak się przyjmą. Obecne będą na bieżąco poprawiane, a za pewne kolejne się pojawią ( W tym wątku najlepiej, by nie było zamieszania) Historia toczy się raczej w alternatywnej rzeczywistości Dwudziestolecia Międzywojennego. To pierwsza taka próba napisania w tym stylu, dlatego będę potrzebował wsparcia.


29 Sieprnia, 1940 roku.

Droga Matulu,

piszę do ciebie, gdyż stała się rzecz straszna!
Niemcy do naszych, ukochanych Capawic nadchodzą!
Cóż chcą od nas? Czyżby potrzebowali biedy w swojej Trzeciej Rzeszy?
A może brudu u nich za mało? Licho wie, co te fryce wymyśliły. Nowej wojny tutaj nam nie potrzeba. Oby to bujdy sąsiedzkie były. Starczy mi bitew ze starym Prohovcem. Mama zna go. Cwana łachudra taka. Już dwa razy nam kozę podprowadził. Kanalia ostatnio głowy nie wychyla. Sąsiedzi mówią, że ostatnio coś chorowity dziadyga i lada dzień w kalendarz kopnie.
Daj Boże! Daj Boże!
Jesień tymczasem do nas za chwilę zawita. Magiczna i złota. Chałupę to trzeba uszczelnić, bo po kościach ziąb z Gór Maślanych przeleci. Co tam ja czy Zośka. Dzieciaków szkoda. Już dla nich parzonki cały garnek nagotowaliśmy. Niech mają coś dla siebie od tego psiego życia. Na tym zadupiu to nawet świni żyć się nie chce. Siedzi jedna i druga jeno w swoim błocie i ryja na wierzch nie wystawi. Mądre to bydle. Wie dobrze, co się święci. Już licho z ciemnych borów mgłę utkało i na nasze domostwo rzuciło.
Sporo w tej dziurze, matulko, się działo. Aż głowa mnie rozbolała kiedy sięgam pamięcią.
Cała wieś barykady wnosi. Tam, gdzie studnia, do której młody Koreczko z flakonem swojuchy wpadł, teraz zebrania się gromadzą. Naturalnie nikt o suchym pysku tam nie stał. Kto więcej do gardła wprowadzał, ten najbardziej żarliwie do ostrzenia wideł i kos nawoływał. Jeden tylko Chowecki pluje na to wszystko. Słusznie. Ja swojej rodziny zabić nie dam. Kto choć krzty rozumu ma, ten w śmierci lico z głupoty zaglądać nie będzie.
W Capawicach nic się nie zmieniło. Ciemnica u nas straszliwa, ale przynajmniej żaden krawaciarz u nas nie zawita. Gdzie tam mamę do miasta porwało? To przeca wie każdy, że to tygiel dziwadeł przeróżnych. Uważać trzeba.

Twój ukochany syn,

Stasiek





12 Września 1940 roku


Oj, synku synku,

straszne historie prawisz. We Francji nie ma mowy o żadnej wojnie. Tu się żyje drogi synu.
Czy aby swojucha nie uderzała ci do głowy? Mówiłam, byś odłożył tę truciznę w końcu na bok. Tylko tragedia z tego przyjdzie. Marnujesz się, synku, na tej wsi ponurej. Ratuj dzieci od zarazy tępoty umysłowej i zabobonów. Tutaj w Paryżu zasmakują kultury i życia prawdziwego, wśród urokliwych uliczek i niewielkich kawiarenek. Ratuj dzieci od guseł i stworów z przydrożnych legend i baśni. Przecież to jakże prostacka choroba! Niech rozwijają wolną wolę i myśl przez książki, teatr czy muzykę szlachetną! Ratuj siebie i rodzinę. Porzuć tę haniebną walkę z wiatrakami własnego obłędu. Taka moja rada.
Piszę list do ciebie, pijąc wyśmienite espresso w samym środku słonecznej Dzielnicy Łacińskiej.
Ciężko się skupić. Ciągle odwracam wzrok. Zaciekawiona obserwuje bujne życie na Rue Monge. Nie wyobrażam sobie życia gdzieś indziej. Każdy szuka swojej enklawy, gdzie życie doczesne przeżyje i śmierć jak kompana spotka. Oui! Tak życie jest skonstruowane. Nie inaczej.
Kończyć pisać ten list drogi synu muszę. Niedługo do aktu twórczego dojdzie na moich włościach.
Aż doczekać się nie mogę. Jak zwykle poczęstuje ulubionym napojem. Rozluźnienia nabierze, a więcej ufności też zyska. Nieśmiałe to dziewczę, bo zapewne dość młode. Zachęcić należy do poświęcenia dla Sztuk Wyższych. Wyzwolenie z Chaussettes rayées na początek i niewinne chatouillant dans les pieds przed gruntowaniem podobrazia to jakże zacna zabawa. Dokonam kolejny raz tego, co tak niezmiennie potrzebuje. Enlève une culotte rose. Delikatne i jedwabne.
Gdy przystąpię do lécher une chatte douce, ogłoszę ją swoją uczennicą. Zamieszka u mnie.
Zgoda szybko nastąpi. Jakże sama mi z łzami wspominała o wyzwoleniu z nędznego środowiska.
Biedne dziecko.
Pamiętaj synu, zdrowie najważniejsze. Leków od doktora nie odstawiaj, bo jeszcze fryców naloty sprowadzisz liczne. Twój umysł splątany do katastrofy może doprowadzić.

Twoja najdroższa matka

Alicja
Font, nie czcionka!

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Fryce na Capawice ( Epistolarne historie)

Post#2 » 22 wrz 2018, o 20:04

Zacznę od błędów.

29 Sieprnia, 1940 roku

Pierwsza linijka i już błąd ;)

Licho wie co te fryce wymyśliły.

Przecinek po "wie".

Co tam ja, czy Zośka.

Zbędny przecinek.

Wie dobrze co się święci.

Przecinek po "dobrze".

Sporo w tej dziurze matulku się działo.

"matulku" (a właściwie "matulko") powinno być oddzielone z obu stron przecinkami.

Aż głowa mnie rozbolała kiedy sięgnę pamięcią.

"kiedy sięgam" lub "kiedy sięgnąłem".

Tam gdzie studnia, do której młody Koreczko z flakonem swojuchy wpadł, teraz zebrania się gromadzą.

Przecinek po "tam".

Jeden tylko Chowecki i pluje na to wszystko.

Usunęłabym "i".

W Capawicach nic się nie zmieniło.

To mi się troszkę gryzie z informacją wyżej, że we wsi dużo się dzieje, ludzie się zbroją, organizowane są zebrania. Logicznie to może mieć sens, ale zmieniłabym.

Oj synku synku,

"Oj, synku, synku"

Mówiłam, byś odłożył tą truciznę w końcu na bok.

"tę truciznę".

Marnujesz się synku na tej wsi ponurej.

Przecinek przed i po "synku".

Porzuć tą haniebną walkę z wiatrakami własnego obłędu. Taka moja rada.

"tę walkę".

Niedługo do aktu twórczego przybędzie na moje włości.

Tego zdania nie zrozumiałam. Powinno być "dojdzie".

Zaciekawiona obserwuje bujne życie na Rue Minge.

Monge.

Zachęć należy do poświęcenia dla Sztuk Wyższych.

Zachęć? Niezrozumiałe.

Jak na formę epistolarną, dziwnie, że nie piszesz zaimków dużą literą.

Ogólnie ciekawe, nietypowe, ale widać, że niedopracowane. Ta stylizacja w liście Staśka miejscami w granicach niezgrabności, zwłaszcza jeżeli chodzi o szyk; na pewno ogładziłabym to na twoim miejscu, bo jedno to mieć tekst stylizowany, a drugie - niezgrabny.

To, co mnie zastanawia, to jak matce udało się wyjechać i zamieszkać w Paryżu. Niewiele wiemy o niej i samym Staśku, więc tutaj jest leży twój błąd, że w pewnym sensie każesz czytelnikom się domyślać, bo kto wie, co sobie dopowiedzą. Na podstawie pierwszego listu, wychodzi obraz niewykształconej, nieobytej osoby mieszkającej w głębokiej wsi, gdzie ptaki zawracają etc., a tu nagle okazuje się, że matce tej samej osoby udało się wyrwać do Paryża, raczej nie biedując, tylko delektując się całą kulturalną (i nie tylko) otoczką miasta, a w dodatku umilając sobie czas romansem z młodą dziewczyną. Tu mnie rozbroiły wstawki z francuskiego, a dokładniej to sposób, w jaki je skomponowałeś w tekst. Przed sprawdzeniem, podejrzewałam, że będą to terminy związane z malarstwem lub sztuką czy cokolwiek podobnie "wzniosłego", a teraz naprawdę bawi mnie to skojarzenie. Podoba mi to, że przechytrzyłeś w ten sposób mnie jako czytelnika i moje skojarzenia. Plus bawi mnie myśl, że właściwie dla Staszka musiałoby to odebrać podobnie, a gdyby tylko wiedział, co naprawdę w liście stoi, pewnie zwątpiłby.
Nie wiem, czy znasz francuski, czy jak ja posłużyłeś się translatorem, więc nie wiem, na ile jest to poprawnie użyte słownictwo i gramatyka etc., ale sam pomysł przedni.
Miałam jeszcze jakieś uwagi, ale zostałam rozłożona na łopatki tymi "lécher une chatte douce" i nic nie przychodzi mi do głowy.

Zasadniczo to każdy kolejny powinien znaleźć się w osobnym wątku - tak odnośnie twojego wstępu autorskiego - ale rozważamy zniesienie działu na wieloczęściówki, więc może rzeczywiście publikuj resztę tutaj. Na przyszłość jednak dawaj takie uwagi odautorskie kursywą, by było widać, że to nie jest część tekstu.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Fryce na Capawice ( Epistolarne historie)

Post#3 » 22 wrz 2018, o 20:14

Owszem, należy dopracować to jeszcze ( napisałem to na początku) Mało wiemy. Planuje to rozwinąć w innych listach i pamiętnikach ( np. jak ta Alicja zdobyła bogactwo itp.) ten tekst to "zachęta" :D
Zaimki z dużej litery? Te francuskie słowa to nie odnośnie malarstwa.... No przepaść jest niezła. Styl też trzeba dopiąć, dopracować. Doskonale wiem o tym.

Zachęcić tam powinno być. :)

Uwagi autorskie kursywą? ok Zapamiętam :) Dzięki za komentarz. Ogólnie to wątek wsi polsko/rosyjsko/ukraińskiej chce rozwinąć ;)
Font, nie czcionka!

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Fryce na Capawice ( Epistolarne historie)

Post#4 » 22 wrz 2018, o 20:17

Te francuskie słowa to nie odnośnie malarstwa.... No przepaść jest niezła.

No, przepaść między tym, czego się spodziewałam, a co naprawdę to znaczyło, jest więcej niż niezła :D I to w sumie bawi.
Może pomyśl o jakiejś informacji dla czytelników, by zerknęli w translator, bo może ktoś tego nie zrobi i straci sporo kontekstu? Szkoda by było, by komuś umknęło, czym naprawdę Alicja zajmuje się w Paryżu.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Fryce na Capawice ( Epistolarne historie)

Post#5 » 22 wrz 2018, o 20:24

Lepiej nie tłumaczyć tego z francuskiego. To taka cenzura jakby i tajemnica :p I Rue Monge ulica, a nie Minge. Ta opowieść ma trochę bawić, trochę przerażać :D Błędy główne poprawione.
Font, nie czcionka!

Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość