futro na krwistym betonie

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
a_nie_wiem
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 2

futro na krwistym betonie

Post#1 » 13 mar 2019, o 15:29

Raz.
Oko, przerwa, oko prim – te otwieram. Usta – zamykam. Godzina piąta, minut czterdzieści pięć i sześć sekund. Setnych nie liczę, bo nie umiem. Nie umiem.
A może umiem, ale wolę myśleć, że nie umiem. Zadaj mi pytanie: dlaczego wolisz myśleć, że nie umiesz? A ja ci odpowiem (o ile zapytasz): ze względu na zasadę banalną, pozwalającą zachować pozory zdrowia sfery psyche. Dla własnej higieny i spokoju – życie w absolutyzmie niewiedzy jest stężałe, gotowe do podania na stole pani/pana X. A ludzie naprawdę lubią galaretki.
(tylko zadaj mi pytanie)
Dwa.
Mam pół godziny dla próżni zamkniętej we współczesnej enigmie. Ręka – szafka – przenośne urządzenie telefoniczno – multimedialne. 050399. Napisała, napisała, nie odpisała, zalała. Szkoda, że nie wylała, do wylewów mam szczególny respekt.
Trzy – i na tym koniec, dalej już popłynę. Dbam o zdrowie.
Nie mogę powiedzieć, że się ubieram długo, w skali światowej to czas średni. Z resztą – opcja lisie futro z poliestru versus futro - poliester z pandy to nie są jakieś wybory nieosiągalne, łatwość decyzji jest i była – ja wolę rude, temperamentne.
Moja atencyjność w stanie dobrym, krzyczę. Dodaję fiołkową pomadkę ze złotą folią spożywczą, skład ma znośny. I wybiegam, bo już mi się nie chce tak siedzieć i tak myśleć jak teraz, w tym miejscu, w którym zawsze się myśli tak. A nie inaczej.
Proszę, świadectwo dnia powszedniego - spacer pośród betonowych palm w otoczeniu tysiąca żuków. Ha, śmieszni ci oni, idą i się obijają o siebie, biegnąc do bistro po kolejne fekalia. Tak, oni zahaczają o margines przed którym tak bardzo się bronią. A ja maszeruję, wręcz środkiem, słyszę marsz i idealnie lecę w jego rytm – mi nie grają żałobnego, mi grają uwspółcześniony Bauhaus.
I po prostu zmierzam, trochę prosto, trochę pod kątem, może czasem nawet pod prąd. Ale gdzieś mam cel, jakiś na pewno, więc jak dalej iść nie będę, to go nie znajdę.
Nie umiem ukrywać, nie będę ukrywać. A może umiem. Ale na pewno nie będę. Bo znowu obiegnę planetę dookoła i tak biegając nabiorę rozpędu i przyjdzie taki moment. Przyjdzie taki moment, że się nie zatrzymam. Może warto się zatrzymać, zatrzymując maszynową krew, kartonowe życie. Albo jeszcze lepiej – po prostu się wykrwawić. Rozlać do szczytu piękna i obrzydliwości i wpaść w dół, a potem wykiełkować z siłą niepojętą, zburzyć betonowe palmy, zgnieść żuki. Nieustannie się rozrastać.
Bo chciałabym być taką Demeter, płodzić urodzaj, rodzić naturalnie, bez cesarki. I przywrócić słodki porządek, słodki zapach. Zapach słodki to przykładowo zapach gnijącej padliny. Piękno to też ferment.
I właśnie – to jest dowód, że nie błądzę, bo cel mam. Plan działania też, wyskrobany atramentem w kolorze żółtym na wycieraczce od strony wewnętrznej. Więc wracam, biegnę, chciałam złapać autobus, ale oczywiście ta małpa to sam w sobie malkontent. I już jestem tak blisko, jestem nawet dużo bliżej. I co?
I ja widzę ich i oni mnie widzą. Tak samo jak wczoraj, widzę lampy, słyszę dźwięki aparatu.
I koniec.
Uspokój się, idź spać. Wstajesz po piątej.

Tagi:

Woogi
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 24

futro na krwistym betonie

Post#2 » 13 mar 2019, o 16:55

Niestety, nie dotarło to do mnie. Chyba jest zbyt głębokie, abym mogła dojrzeć sens tekstu.
Realizacja pomysłu przywodzi na myśl pocięty zapis snu, zupełnie jakby narrator usypiał i budził się znowu, aby pomyśleć. Męczące to, szczerze mówiąc. Ale ciekawa obserwacja, nie powiem. :)

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1165

futro na krwistym betonie

Post#3 » 13 mar 2019, o 22:11

Mam wrażenie, że po prostu bawisz się słowem. To zapewne przyjemne i daje pewien rodzaj satysfakcji, ale jakby nie było dobrze zrobione, nie znajdzie odzewu, nie wciągnie odbiorcy. Słowa winny nieść jakieś przesłanie, jakiś sens czytelny, przyswajalny dla innych – ja tego tutaj nie znajduję; jeśli jest, to zbyt głęboko ukryty.

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 881

futro na krwistym betonie

Post#4 » 17 mar 2019, o 00:34

Ld czy Oobe?

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5116

futro na krwistym betonie

Post#5 » 18 kwie 2019, o 09:17

Pamiętam, że gdy zaczynałam udzielać się na forach literackich, był olbrzymi boom na takie teksty - mniej lub bardziej poetyckie, pełne gierek słownych i dziwnych myśli, niejasności, balansowania na granicy sensu i bezsensu. Bardzo łatwo można było przesadzić i napisać tekst zupełnie bez treści, ale z efektownymi zdaniami i porównaniami, więc efekt miały, ale sensu - niezbyt. Nawet nazywali to wszyscy pseudopoetyckim bełkotem (choć też dużo zależało od odbiorcy - coś, co dla jednego już było bełkotem, dla drugiego jeszcze nie było). I ty też balansujesz na tej granicy, ale przez to, że nie jest to przesadnie poetyckie i kwieciste, więc finalnie nie jest przesadzone na zbyt wielu płaszczyznach, bardziej do mnie trafia niż te teksty, które pamiętam. Czytałam ich dziesiątki i jakoś niby zapadły mi w pamięci, bo teraz tak wyraźnie pamiętam tamten boom, a potem z niej wypadły. Teraz jakoś rzadko takie widzę, a w sumie szkoda.

Sedno też mi umyka, ale wydaje mi się, że to był cel tego tekstu - stworzyć coś onirycznego, niekoniecznie logicznego i z warstwą znaczeniową ukrytą pod grą słów, faktycznie jak opis doświadczenia typu OOBE. Nie ma tu efektu wgniecenia w fotel czy nawet wywołania jakiś emocji, bo jak zauważył Gorgiasz, nie ma tu tej warstwy, która może poruszyć czytelnikiem, ale mimo to cieszę się, że tu zajrzałam, bo fajnie znów zobaczyć taką zabawę piórem.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość