Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Event Noc Świętojańska - zachęcamy do czytania prac uczestników!
Odsłona poetycka i prozatorska.

Legenda Dominikusa

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
Awatar użytkownika
xeno
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 67
Zobacz teksty użytkownika:

Legenda Dominikusa

Post#1 » 4 sie 2019, o 22:13

Pewnego dnia stwierdziłem sobie że mam za mało aktywnych graczy na moich kampaniach RPG. Przekonywanie ludzi na sesje jest niezwykle wprost trudne, gadają że to dla dzieci, że bez sensu, że lepiej
jest sobie ćpać i leżeć na kanapie u kogoś na domówce gapiąc się w sufit.

Chciałem zacząć więc od czegoś prostego i nie wymagającego za dużo skupienia. Czegoś co nie przestraszy nowych, w taki właśnie sposób powstał transkrypt czegoś co uważam za najbardziej podstawową wersje sesji RPG prowadzonej na chat'cie. A poniżej owy transkrypt. Enjoy!

Leksykon Słów
GM- (Game Master) Po ang. Po polsku przekłada się na "mistrz gry". Jest to osoba odpowiedzialna za opowiadanie historii.
Pl- (Tylko w tym przypadku) Player po ang. Po polsku gracz.
IC- (In Character) po ang. Po polsku Gracz odgrywający swoją postać, czyli prowadzący dialog z inną personą.
ST- Starzec
"Legenda Dominikusa"

GM: Ateny stoją w obliczu niewyobrażalnego problemu. W lochach pewnego członka senatu zagnieździł się potężny Beholder... Wszyscy herosi byli aktualnie zajęci swoimi heroicznymi zadaniami. Więc to zadanie przypadło Tobie... Dominikusowi, zwykłemu strażnikowi miejskiemu o wielkich ambicjach.
PL: Dalej.
GM: Czym prędzej zabrałeś swoją zbroje, włócznie, drewnianą tarcze oraz miecz i wyruszyłeś na przygodę.
GM: Zaszedłeś przed omówione lochy i widzisz przed sobą starca ślepego podpierającego się o kostur pasterski.
IC: Dostojny starcze, czy możesz mi coś doradzić przed moją misją? Wyglądasz na człowieka, który wie naprawdę dużo.
ST: Jesteś tutaj by zgładzić Beholdera! Lochy są długie i męczące. Zostaw swą zbroje przed wejściem do nich. Inaczej padniesz z wycieńczenia nim dojdziesz do celu ! Sprawę tą rozwiążesz umysłem a nie siłą- wojowniku.
IC: Jestem urodzonym wojem, czemu doradzasz mi użycie intelektu a nie siły?
ST: Gdyż Beholder jest niemożliwie obrzydliwą i podłą kreaturą. Jeżeli zdasz się na siłę, wpadniesz prosto w jego grę!
IC: Czy masz mi coś do zaoferowania w zamian za zbroję?
ST: Nie mam zamiaru się z tobą handlować. Mogę zostać tu i przypilnować twojego pancerza, kiedy i tak zajmuję się swoimi kozami.
PL: Oceniam czy starzec może ponieść moją zbroję.
PL: Może?
GM: Ta.
PL: To nie, nie ufam mu, może być podstawiony.
GM: Wchodzisz do lochu ?
PL: Rozglądam się czy nie ma nic ciekawego, najpierw.
PL: Mam jakieś żarcie?
GM: No masz.
PL: Dobrze, czy dostrzegłem coś ciekawego?
GM: Kozy.
IC: Czy zgodzi się waść Pan na użyczenie mi jednej kozy?
ST: A po co ci moja koza?
IC: Do poniesienia rzeczy, które mówisz, że są dla mnie za ciężkie.
ST: Nie lękasz się że Beholder wykorzysta tę kozę?
IC: W moim sercu nie ma strachu, który może mógłby być przez niego wykorzystany. A koza... popatrz na jej tępy wzrok.
GM: Patrząc się na kozę nie zauważyłeś "tępego wzroku".
GM: "Kozy to jedne z bardziej inteligentnych stworzeń".
PL: Hmm.
PL: I tak ją biorę, na razie nie daję jej zbyt potrzebnych mi rzeczy.
GM: Masz jedzenie bronie i zbroje.
GM: Co jej dajesz?
PL: Mój hełm i jedną-trzecią swoich racji.
IC: A Ty starcze nie chciałbyś pójść ze mną?
IC: W razie czego uciekniesz i powiesz światu jaki los mnie spotkał.
ST: Nie dla mnie wojaczka.
IC: Nic takiego nie mówię, możesz udzielać mi swojej mądrości.
IC: Z tobą będę miał znacznie większe szanse.
ST: Stary już jestem, będę cię tylko spowalniał. Nie dla mnie widzieć tragedie, a o zwycięstwie opowiesz jak wrócisz!
IC: A nie chcesz zostać bohaterem jak ja?
IC: Ludzie będą sławili twoje imię tak jak moje.
IC: Legendy o tobie powstaną.
IC: Twoje imię przejdzie do historii.
IC: A razem na pewno mam się uda.
ST: A kto kóz popilnuje?
IC: Jak już z tamtąd wyjdziemy nie będą Ci potrzebne.
IC: Zostaniesz bohaterem
GM: Nie, on nie pójdzie z tobą.
GM: z dobrej woli.
PL: Hmm.
PL: Teraz pytanie. Czy go zmuszać i grozić mu mieczem, czy jednak robić good guy run?
GM: Róbta co chceta.
GM: Nie wiem w czym ci pomoże siedemdziesięcio-letni pasterz kóz.
GM: Ale twoja sprawa.
PL: No dokładnie.
PL: To biorę kozę i idę.
GM: Minęła godzina. A ty idziesz serią niekończących się korytarzy.
PL: Czy koza się boi albo coś?
GM: Koza ma wyjebane. Mieli w ustach linę, na której ją prowadzisz.
GM: Idziesz dalej ?
PL: Rozglądam się.
PL: Czy widzę coś ciekawego?
GM: Korytarz.
PL: Żadnych dziwnych cegieł ani nic?
GM: Dominikus z wielką ekstazą patrzy się na ścianę w poszukiwaniu dziwnych cegieł.
PL: To idę dalej tym korytarzem.
GM: Po trzech minutach stwierdza jednak iż cegły wyglądają... jak cegły.
GM: Robi się ciepło i duszno w lochu.
GM: Twoja koza zaczyna szarpać sznurek.
GM: Że chce wracać.
GM: I to najlepiej już.
PL: Zabieram od niej mój ekwipunek.
PL: Na wszelki wypadek.
PL: I idę.
GM: Zacząłeś pocić się w swojej zbroi.
PL: Hmm.
PL: No chuj zdejmuję ją i idę dalej.
GM: Idziesz tak i idziesz. Robi się coraz cieplej.
GM: Twoje jedzenie się zepsuło.
GM: Idziesz dalej ?
PL: Mam jakieś złoto?
GM: Nie.
PL: To idę dalej.
PL: Bohatersko.
GM: Cały przepocony dochodzisz do drzwi oświetlonych pochodnią.
GM: Przed drzwiami na podłodze jest płytka naciskowa.
GM: ok. jeden i trzy-dziesiętne metra od drzwi.
PL: Rzucam na nią zepsute racje.
GM: Czekaj ty z nimi łaziłeś ten cały czas?
PL: Tak.
GM: Myślałem że je wyrzuciłeś...
GM: Zapach stał się nie do zniesienia.
PL: Nic nie mówiłem, że je wyrzucam.
GM: Zacząłeś dusić się odorem zepsutego jedzenia.
PL: Płyta coś zrobiła?
GM: Nie.
GM: Słyszysz beczenie z oddali.
PL: Koza spierdoliła.
PL: Najs.
PL: Widzę ją?
GM: Z ciemności wyłania się nieumarła koza.
PL: Przeszywam ją włócznią.
GM: Zaatakowałeś swoją włócznią. Pchnięcie było piękne, koza jednak szarpnęła się w ostatnim wysiłku i przełamała twoją włócznie na dwoje.
GM: Przestała się ruszać.
PL: Mam jeszcze jakąś broń?
GM: miecz i tarcze.
PL: Dobrze.
PL: Wyciągam z niej złamaną włócznię po czym wrzucam jej zwłoki na płytę.
GM: Drzwi otworzyły się.
PL: Mam dalej żywą kozę?
GM: Nie.
PL: Myślałem, że to nieumarła kopia.
GM: Nie, twoja koza uciekła od ciebie w ciemnościach.
PL: To ostrożnie idę przez te drzwi.
PL: Sprawdzam czy nie ma żadnych linek.
GM: Koza wstała i drzwi zamknęły się, zaraz po tym jak przez nie przeszedłeś.
PL: O chuj xd.
GM: Przed sobą widzisz kolejne drzwi oraz wyrwę w lochu.
GM: Widać przestrzeń... niebo.
GM: Jest noc i burza.
GM: Walnął piorun.
GM: Pomieszczenie rozjaśniło się.
PL: Co zdążyłem zauważyć?
GM: Fala elektryczna przeszła przez dużą żelazną rurę i znikła gdyż między jedną rurą a drugą jest wyrwa.
GM: Druga rura prowadzi do jakiegoś dziwnego kryształu, umieszczonego w wielkich drzwiach wytopionych z brązu.
GM: Drzwi zdobione są szkieletami.
PL: Oho.
PL: To wiem gdzie nie iść.
PL: Są tylko jedne drzwi co nie?
GM: Ta.
PL: Sprawdzam czy czegoś nie ma w tej rurze.
GM: Jest zalana w środku, czyli żelazne drągi a nie rury.
PL: To niestety nie jest woda święcona.
PL: Mogę je jakoś zsunąć, żeby je połączyć?
GM: Są przytwierdzone do litej skały.
PL: Dam radę wydrapać się przez wyrwę?
GM: Słyszysz "złowieszcze" beczenie z drugiej strony.
GM: Za stromo.
PL: Jak szeroka jest wyrwa?
GM: Na oko około pół metra.
PL: Między rurami.
PL: W sensie.
PL: a to.
GM: Pół metra też.
PL: Jak pół metra to dam radę się wydrapać zapierając się nogami.
PL: Czy szkielety mają jakieś bronie?
GM: Szerokość =/= wysokość.
GM: Nie, to są zdobienia.
PL: Mam coś metalowego poza mieczem?
GM: Nie.
PL: Ciężka decyzja.
PL: Ale kładę miecz na wyrwę, żeby połączyć rury.
PL: I czekam na pioruna w gotowości bojowej.
GM: Po jakimś czasie piorun znowu uderzył. Twój miecz się trochę stopił.
GM: Energia wypełniła kryształ i drzwi wolno zaczęły się otwierać.
PL: Jak bardzo gorący jest miecz?
GM: Czerwony.
GM: Widzisz przed sobą ogromną oświetloną sale.
GM: Na środku niej jest sześć szkieletów z łukami wycelowanymi w ciebie.
PL: Zasłaniając się tarczą, zrzucam miecz i kopię go do tej sali. Po czym szarżuję na szkielety.
PL: Z włócznią i tarczą.
GM: Nosisz sandały.
GM: Jesteś pewien że chcesz to kopnąć ?
PL: Kurwa podeszwą nie czubem.
GM: Dobra kopnąłeś go po spartańsku.
GM: Miecz pękł.
PL: Szkielety się ruszają?
GM: Świst.
GM: Sześć strzał poleciało prosto na ciebie.
GM: Zasłoniłeś się swoją tarczą.
GM: Jedna strzała trafiła cię w stopę.
PL: Szarżuję z połówką włóczni.
PL: Adrenalina sprawia, że nie czuję bólu.
GM: Szarżujesz na szkielety wykrzykując chwałę Aresa.
GM: Zmiotłeś je z powierzchni ziemi.
GM: Rozpadły się i nie ruszaju.
PL: Biorę łuk i strzały.
GM: Nie mają strzał.
PL: Jak wyciągnę strzały z tarczy to się rozleci?
GM: Możesz wyciągnąć ze stopy.
PL: Mmm krwawienie.
PL: Podoba mnie się to.
PL: I tak muszę ją złamać, żeby wyciągnąć.
PL: Więc wiesz.
GM: Możesz uratować jedną strzałę z tarczy.
GM: Tylko ona nie ułamała się podczas walki.
PL: Dobrze, tak więc robię.
PL: Dodatkowo wyciągam strzałę z nogi i owijam ją częścią swojego ubrania. By nie krwawiła.
GM: "Słyszysz złowieszcze beczenie bojowe zza swoich pleców".
PL: Koza dalej za drzwiami?
GM: Co robisz?
GM: Odwracasz się ?
PL: Tak.
GM: Widzisz nieumarłą kozę szarżującą na ciebie.
PL: Strzelam jej z łuku w łeb.
GM: Nie masz czasu naciągnąć łuku.
PL: Wystawiam pół włóczni tak, żeby się nadziała i nie miała szans mnie zabić.
GM: Koza z łatwością zniszczyła drzewce twojej włóczni i nadziała twoją prawą rękę na rogi.
GM: Krzyknąłeś z bólu. Przeklinając Hadesa i jego potwory.
PL: No dobra, mam zranioną rękę.
PL: Wyciągam jedyną strzałę i dźgam ją jak sztyletem.
GM: Zdechła.
PL: Jest tu jakiś kamień?
GM: Podczas walki z kozą za tobą otworzyły się drzwi.
PL: Albo coś ciężkiego.
GM: Kości.
GM: Tarcza.
GM: Sama koza...
PL: Biorę jedną kość i uderzam nią tak, żeby zrobić prowizoryczne ostrze.
PL: Robię tak jeszcze z 3, żeby mieć zapas.
PL: Obcinam jedną z nich głowę kozią i pakuję do plecaka.
GM: Dobrze.
GM: W międzyczasie.
PL: Opatruję sobie rękę kawałkiem ubrania i idę dalej.
GM: Zza drzwi widzisz Beholdera.
PL: Jak wygląda?
PL: I jak stoi?
GM: Straszne dwu metrowe stworzenie, pomiot Hadesa lewitujący metr na gruntem.
GM: Ma wielkie wyłupiaste oko po środku.
GM: Oraz dwanaście małych oczek, rozmieszczonych na czułkach po bokach.
PL: Wyciągam strzałę z kozy i strzelam w duże oko.
GM: Twoja prawa ręka nie działa tak jak powinna.
PL: I tak próbuję, zdam się na greckie przeznaczenie.
GM: Krwawiącą zniszczoną ręką chwyciłeś strzałę.
GM: Z całej siły pociągnąłeś.
GM: Straciłeś kontrole nad ręką.
GM: Wyrwałeś jednak strzałę z kozy.
GM: Beholder zaczął coś mamrotać.
GM: Co robisz ?
GM: Jest dziesięć metrów od ciebie.
PL: Naciągam cięciwę lewą ręką, prawą tylko zapierając łuk, żeby nie wypadł.
PL: Tak się na igrzyskach strzela, żeby nie było.
GM: Nie masz kontroli nad ręką.
GM: Ona ci zwisa bezwładnie.
PL: Hmm.
PL: Ciężka sprawa.
PL: Czy poza Beholderem widzę tam coś ciekawego?
GM: Pochodnie przy ścianach.
PL: Odstrasza go światło?
GM: Nie.
PL: To biorę pochodnię i tarczę do lewej ręki i tak go szarżuję.
GM: Twoja prawa ręka ożyła i zaczęła chwytać cię za szyje.
GM: Beholder ciągle mamrocze.
PL: Atakuję jego oczy pochodnią.
GM: Twoja ręka cię dusi, powstrzymując jakąkolwiek akcje.
PL: Obcinam sobie dłoń kościanym mieczem i przypalam ranę pochodnią.
GM: Krzyk z bólu był tak głośny, że Beholder cofnął się metr od ciebie.
GM: Widzisz gwiazdy, wszystko jest zamglone.
PL: Modlę się do Aresa.
GM: Ares wyśmiewa słabych i tych którzy modlą się do niego bez zwycięstwa.
PL: Hmm.
PL: To modlę się do Ateny.
GM: Atena jako bogini mądrości znielubiła cię, po zignorowaniu rad mądrego starca.
PL: Zdesperowany atakuję oczy potwora pochodnią.
GM: Resztką sił zwaliłeś się na potwora, powalając go na ziemię ciężarem ciała. Twoja ręka zatopiła się głęboko w oku Beholdera, a pochodnia wypaliła wzrok kreatury.
GM: Krzycząc swoje cierpienie, wbijałeś dłoń w gałkę oczną potwora tak długo, aż wreszcie nie przestał się ruszać.
PL: Umarliśmy obaj?
PL: Czy po powstrzymaniu krwawienia mam szansę wyjść?
GM: Z braku sił straciłeś przytomność.
GM: Po nie wiadomo jak długim czasie.
GM: Obudziłeś się.
GM: Świat wydawał się teraz taki ciekawy.
GM: I bardziej... okrągły.
GM: Zaglądałeś w każdy kąt i w każdą wnękę.
GM: Ludzie też byli interesujący ale potrafili oszukać.
GM: Postanowiłeś więc nie zadawać się z nimi.
GM: Nic, co nie jest zrozumiane nie może być blisko ciebie.
PL: Czy zostałem Beholderem?
GM: Ludzie-będąc wieczną zagadką stanowią zagrożenie.
GM: Jednak po pewnym czasie.
GM: Zrobiło ci się ... smutno.
GM: Brakowało ci widoku tych znienawidzonych przez bogów istot.
GM: Zacząłeś więc wskrzeszać ludzi i przejmować nad nimi kontrole.
GM: Prowadziłeś z nimi konwersacje o wszystkich odkryciach swojej jaskini.
GM: Kazałeś rozświetlić swoje leże, by... Choć trochę przypominało ci świat zewnętrzny.
GM: Śmiertelnicy! Strzeżcie się tych, którzy nie słuchają mądrych rad tego co stare, tylko na nowo chcą budować własny świat.
GM: Strzeżcie się paranoi oraz zbytniej ciekawości.
GM: Strzeżcie się zostania... Beholderem.
PL: Piękna historia.
PL: Spodziewałem się takiego zakończenia.
PL: Bardziej bym się zdziwił, jakby zesłano mnie od razu do hadesu
I poddano torturom.
PL: Ale fajne.
PL: to się dało wygrać.
PL: Tylko trzeba było słuchać rad xD.
GM: Twoja postać dosłownie posiadała wszystkie cechy charakteru Beholdera.
PL: Oj.

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5356
Zobacz teksty użytkownika:

Legenda Dominikusa

Post#2 » 5 sie 2019, o 08:27

Szczerze powiedziawszy, nie wiem, jaki jest cel publikacji takiego tekstu, ani to nie jest proza ogółem, ani to tekst, który dla czytelnika będzie czymś innym niż poświęceniem kilku minut na czytanie tego. Dla członków kampanii to może być zabawny "tekścik", transkrypcja wspomnień, ale dla nas? Ani to czytać dla przyjemności czytania, ani to opiniować. Nie da się tego komentować w żaden konstruktywny sposób, bo nie ma tu żadnego klasycznego elementu prozy, który można by oceniać. Może chodziło o pokazanie czegoś nowego, innego, bo może założyłeś, że na forum są osoby, które nie wiedzą o istnieniu RPGów (pewnie są), ale jeżeli chciałeś komukolwiek przedstawić ideę grania w nie i zachęcić do spróbowania roleplayowania, to naprawdę wątpię, byś odniósł skutek.

Rozważałam regulaminowe usunięcie, ale przenoszę do Innych, bo może to dobry moment, by kolejny raz przypomnieć na forum, że nie wszystko, co się pisze, należy publikować. Szanujmy się. Tak po prostu, jak koledzy i koleżanki po piórze. Nie daje się nikomu do wglądu czy tym bardziej do oceny czegoś napisanego na kolanie nie bez powodu.

Błędów jest ogrom. Może tak pisze się na czacie na szybko, ale skoro postanowiłeś to gdzieś opublikować, wypadało coś z tym zrobić. Za zostawianie w tekście błędów ortograficznych klasy "koza RZUJE", "z tamtąd" czy dziwnych zapisów liczb jak "70cio" czy "2ga", które podkreśla każda przeglądarka i edytor tekstu, powinno się wrzucać do dołów ze skorpionami. Dodatkowo ktoś zapomniał rzucić ci worek przecinków, bo dosłownie używasz ich tylko w jednej na piętnaście sytuacji, gdy powinieneś. Widać, że pisane na kolanie i że autor ma poprawność na pewno nie w priorytetach.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Awatar użytkownika
xeno
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 67
Zobacz teksty użytkownika:

Legenda Dominikusa

Post#3 » 5 sie 2019, o 13:44

Camenne pisze:Szczerze powiedziawszy, nie wiem, jaki jest cel publikacji takiego tekstu, ani to nie jest proza ogółem, ani to tekst, który dla czytelnika będzie czymś innym niż poświęceniem kilku minut na czytanie tego. Dla członków kampanii to może być zabawny "tekścik", transkrypcja wspomnień, ale dla nas? Ani to czytać dla przyjemności czytania, ani to opiniować. Nie da się tego komentować w żaden konstruktywny sposób, bo nie ma tu żadnego klasycznego elementu prozy, który można by oceniać. Może chodziło o pokazanie czegoś nowego, innego, bo może założyłeś, że na forum są osoby, które nie wiedzą o istnieniu RPGów (pewnie są), ale jeżeli chciałeś komukolwiek przedstawić ideę grania w nie i zachęcić do spróbowania roleplayowania, to naprawdę wątpię, byś odniósł skutek.

Rozważałam regulaminowe usunięcie, ale przenoszę do Innych, bo może to dobry moment, by kolejny raz przypomnieć na forum, że nie wszystko, co się pisze, należy publikować. Szanujmy się. Tak po prostu, jak koledzy i koleżanki po piórze. Nie daje się nikomu do wglądu czy tym bardziej do oceny czegoś napisanego na kolanie nie bez powodu.

Błędów jest ogrom. Może tak pisze się na czacie na szybko, ale skoro postanowiłeś to gdzieś opublikować, wypadało coś z tym zrobić. Za zostawianie w tekście błędów ortograficznych klasy "koza RZUJE", "z tamtąd" czy dziwnych zapisów liczb jak "70cio" czy "2ga", które podkreśla każda przeglądarka i edytor tekstu, powinno się wrzucać do dołów ze skorpionami. Dodatkowo ktoś zapomniał rzucić ci worek przecinków, bo dosłownie używasz ich tylko w jednej na piętnaście sytuacji, gdy powinieneś. Widać, że pisane na kolanie i że autor ma poprawność na pewno nie w priorytetach.


Celem publikacji było przedstawienie przygód bohatera. Żadnych elementów prozy tam nie ma. Jest za to fabuła i przemiana bohatera.

Sam myślałem by przenieść to do jakiejś innej kategorii, nie wiedziałem że taka jak "inne" istnieje.

Błędów ortograficznych jest sporo i jestem ich świadom. Chciałem zachować autentyczność tekstu. Jeżeli ten tekst może kontynuować swój żywot na twoim zacnym forum to zredaguje go niebawem.

Na koniec jeszcze zapytanko. Czy mogę wstawiać produkcje tego typu, czy też ma zostać ta praca tekstem niepowtarzalnym.

Z góry dziękuje za odpowiedź.

Tako rzekłem ja. Xeno. Cyah around! :hello:

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5356
Zobacz teksty użytkownika:

Legenda Dominikusa

Post#4 » 5 sie 2019, o 14:41

Celem publikacji było przedstawienie przygód bohatera. Żadnych elementów prozy tam nie ma. Jest za to fabuła i przemiana bohatera.

No, fajnie, ale gdy się coś publikuje, powinien iść za tym jakiś cel. Do szuflady można pisać cokolwiek i o czymkolwiek, ale jeżeli się decyduje zaprezentować to innym, wypadałoby wyjść poza to i trochę się wysilić. To w końcu świadomy wybór, a w końcu jesteśmy na forum literackim. Publikacja tu ma na celu między innymi (samo)rozwój wspomagany opiniami i krytyką współforumowiczów, nie zapełnianie przestrzeni czymkolwiek, byleby zapełniać. Takie hermetyczne żarty mają wartość dla osób, których dotyczą, na pewno nie dla nas. Jeżeli chcesz wrzucać, byleby wrzucać, proponuję pomyśleć o blogu, bo forum literackie do tego nie służy.

Czy mogę wstawiać produkcje tego typu, czy też ma zostać ta praca tekstem niepowtarzalnym.

Nie, nie możesz. Nie bez powodu w regulaminie jest punkt o usuwaniu z forum tekstów napisanych niedbale czy z dużą ilością błędów. Szczerze, aż trudno mi znaleźć słowa, by skomentować to, że uważasz zostawienie błędów za dobre rozwiązanie, bo jest "autentyczne". Ale w końcu ludzie są różni, jedni chcąc podzielić się z kimś ciastem, które upiekli, nawet wiedząc, że nie jest idealne, postarają się chociaż podać je na czystym talerzyku i z czystą łyżeczką, a inni rzucą na czymkolwiek i nie będą rozumieli problemu.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości