Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Noc Świętojańska - event w odsłonie poetyckiej i prozatorskiej. Zachęcamy do wzięcia udziału. Termin zostaje przedłużony do 30 czerwca!

Temat: Protest

Inny punkt widzenia. Felietony, eseje, recenzje, reportaże, wywiady i pokrewne formy.
Ada
Drabblemistrz 2018
Posty: 36
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#1 » 7 kwie 2019, o 18:04

Anna Kowalska, lat 36. Statystyczna polska nauczycielka. Mianowana, z dziesięcioletnim stażem pracy. Uosobienie wszelkiego zła. Leń. Nierób. Społeczna terrorystka, która odpowiada za niski poziom edukacji dzieci. Ma dwa miesiące wakacji, wolne ferie, święta, weekendy. Pracuje osiemnaście godzin w tygodniu i jeszcze chce więcej pieniędzy. Ośmiela się protestować. Zabiera rodzicom podstawowe prawo do edukacji swoich dzieci. Zamyka przed dziećmi drzwi szkoły. Jak może strajkować kosztem dzieci?
A czyim kosztem, skoro pracuje z dziećmi? Gdyby była kierowcą autobusu, strajkowałaby kosztem pasażerów, górnikiem – kosztem wydobycia węgla. Jednak jest nauczycielką.
Tysiące głosów pyta, co mają zrobić z dziećmi w czasie protestu. A wśród nich tylko kilka nieśmiałych: „Czy nadrobimy materiał? Kiedy?” Oto szkoła z instytucji kształcącej dzieci stała się ich przechowalnią, która otwiera swoje świetlice o szóstej rano. Otwierała je też drugiego maja, dziesiątego listopada, dwudziestego siódmego grudnia oraz w inne dni wolne od zajęć lekcyjnych, żeby rodzice mieli co zrobić z dziećmi.
Tymczasem prawy i sprawiedliwy rząd spieszy na ratunek i kładzie na tacy propozycję „paktu społecznego”. Zwiększenie wymiaru pensum w zamian za podwyżki. Ale związki zawodowe mówią: „Nie”. Komuchy jedne! Nie chce im się więcej pracować!
Anna uczy w szkole podstawowej. Zaglądam do planu lekcji. Dwie pierwsze klasy, dwie drugie. W każdej po osiemnaście godzin w tygodniu edukacji wczesnoszkolnej. Cztery panie mają etat. Po zmianach nie będzie go miała żadna z nich. Nauczycielki z klas pierwszych i 2a będą mogły na zmianę uczyć w klasie 2b, żeby mieć pensum, ale panią z 2b trzeba zwolnić. Geografia – pół etatu w całej szkole. Fizyka – tak samo. Nauczyciele muszą pracować w dwóch placówkach. Po zmianach to nie wystarczy – potrzebna będzie trzecia. Nawet jeśli znajdą się trzy szkoły, jakiej logistyki będzie wymagało ułożenie planu lekcji, kiedy dyrektor będzie miał pięciu takich „skoczków”.
Oczywiście mogą jeszcze iść na studia podyplomowe i w ciągu trzech semestrów zostać specjalistami od przedmiotów, których inni uczyli się przez pięć lat. Na początku pewnie dzieci się zdziwią, że pani od geografii uczy biologii, ale przyzwyczają się.
Anna ma szczęście. Jest panią od matematyki, a tej jest dużo, więc wystarczy na pensum. Ale dla jednego nauczyciela, a jest dwóch. I tutaj w szczęściu pojawia się nieszczęście – druga matematyczka jest nauczycielem dyplomowanym, więc to Anna zostanie zwolniona, albo będzie szukać godzin w innej szkole.
A może dołożyć dzieciom do planu lekcji po jednej godzinie z każdego przedmiotu? W razie potrzeby nauczyciele będą pracować na dwie zmiany. A w szkołach ponadgimnazjalnych, gdzie w przyszłym roku spotkają się dwa roczniki – nawet na trzy. Wtedy nikt im nie zarzuci, że za wcześnie wychodzą ze szkoły.
Dlaczego związki zawodowe nie przyjmują tej propozycji? Bo ważniejszy jest strajk? A może bronią pracowników przed zwolnieniami, bo od tego właśnie są. Nie chcą poświęcić trzydziestu procent nauczycieli, żeby reszta mogła więcej zarabiać. Za cztery lata.
Co na to władza? Prezes partii rządzącej ogłasza nowy program. Ale dla rolników. Bo dla nich są pieniądze. Dla wielu innych również. Tylko dla nauczycieli nie ma. Szef gabinetu prezydenta radził postarać się o dziecko, wtedy nauczyciel dostanie 500+. A może założyć PGR – przyszkolne gospodarstwo rolne i postarać się o krowy?

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 600
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#2 » 8 kwie 2019, o 10:40

Ja jestem stary. Pamiętam Gomułkę, Gierka i wszystkich jego nastepców. Pamiętam wszystkie październiki, marce, stycznie i inne miesiące. Przeżyłem różne bałagany, ale takiego burdelu jaki zrobił w tym kraju PiS jeszcze nie widziałem.
Podobno Bismarck powiedział, że aby zrobić na złość Polakom, to trzeba pozwolić im się rządzić.
Patrząc na ten bałagan, myślę, że że tamten wąsaty Prusak miał rację.

Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#3 » 8 kwie 2019, o 13:54

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, proponował by podwyżkę dla nauczycieli uzależnić od likwidacji Karty Nauczyciela. Polska szkoła zabija myślenie, promuje powierzchowne uczenie - zamiast rozwijać krytyczne myślenie.
90% wiedzy zostaje wykuta na pamięć i szybko zapomniana. Uczniowie boją się myśleć kreatywnie, szkoła zabija ich spontaniczność – uczniom zakazuje się prób rozwiązywania problemu, podaje im się gotowe rozwiązania. Szkoła stawia na grzecznych uczniów – nagradza lizusów. Mamy w XXI wieku szkołę XIX-wieczną.
Nauczyciele zaś przyrównując swoje płace do płac nauczycieli np. w szkołach zachodnich zapominają o tym jak wyglądają efekty pracy w naszej oświacie.
Efekty są marne i nie jest to wina zdolnych i mądrych nauczycieli w Polsce.
Których jest sporo.
I to organizacja oświaty jest głównym problemem.
Nie 1000 czy 990 zł "dla wszystkich".
I za to byle jakie szkolenie naszych dzieci chcą związki zawodowe nauczycieli - by płacić i zachować najniższe na świecie 18-godzinne pensum oraz szereg przywilejów (jak m.in. dodatkowy urlop wypoczynkowy, roczny urlop dla poratowania zdrowia). Gdyby chodziło o uzdrowienie oświaty strajk generalny winien być ogłoszony - gdy Anna Zalewska wprowadzała pseudoreformę oświaty czyli MECHANICZNE ŁĄCZENIE SZKÓŁ.
Nietrudno jest policzyć nauczycieli, którzy zasługują na to miano. Zdecydowana większość to „pracownicy oświaty”.
I to nie jest głównie ich wina.
///Patrz wyżej///.
Szkoły należy przywrócić ich uczniom.
Bo szkoły powołuje się, by kształcić i wychowywać uczniów, a nie po to, żeby tworzyć miejsca pracy dla nauczycieli. Na I Zjeździe Społecznego Towarzystwa Oświatowego zgłaszano projekt oparcia finansowania nauki o bon oświatowy. Rodzice mieli decydować, do jakiej szkoły poślą dziecko a do każdego dziecka będą przypisane pieniądze i nie ważne jaki typ własności szkoły rodzice wybiorą, to każdy będzie miał ten sam bon.
I nie byłoby Polskiego Związku Nauczycielstwa Partyjnego a merytoryczne i na wysokim poziomie kształcenie młodzieży, która "chce się uczyć".
A nie - "ma obowiązek chodzić do szkoły".
Żaden rząd nie dopuścił do tego.
Obecny coś próbuje, ale to jeszcze nie rewolucja. Bo najpierw chce wygrać jeszcze jedną ( albo dwie) przynajmniej kadencję by stworzyć bazę dla rzeczywistych zmian w szkole i nie tylko w szkole. Próbuje w dość prosty sposób (datki pieniężne) zyskać również głosy ludzi , którzy nie są "młodymi wykształconymi z dużych miast". Ale myślą co do garnka włożyć. ONI stanowią przynajmniej 50% wyborców.
Jak wiadomo w wyborach głos szewca z Pragi liczy się tak samo jak głos profesora historyka Nowaka.
Trudno mieć o to pretensje do rządu. To polityka.
Jaki opór napotyka - wystarczy włączyć TV, radio, internet. Dowcipni twierdzą, że boją się włączyć pralkę i zmywarkę, by nie "wyhynął" z nich ani Schetyna ani Kaczyński.
Ten pierwszy nie ukrywa, że jedynym punktem jego programu w wyborach jest: "wykończyć PIS".
Za rządów PO nie było żadnych prób "reformy" poza zamykaniem szkół ( komasowaniem) , pogadankami seksualnymi, LGBT i nie było żadnych podwyżek. Obywatel Broniarz czekał na "lepsze czasy".
Ustalono w ZNP, że ten czas nadszedł. Zmasowany atak nastąpi równolegle ze strony UE (przed wyborami). Konspekt został przygotowany i zatwierdzony - do wykonania. Bo Polska silna i bogata, z silna armią, dobrze zarządzana nie jest celem ani Niemiec ani Francji (Rosji również). I tak jest od wieków.
Nihil novi.

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2317
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#4 » 10 kwie 2019, o 09:22

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że publiczną edukację, podobnie jak służbę zdrowia, należałoby najpierw przetestować na szczurach.

Pani i Panowie, nie poruszyliście pewnego istotnego aspektu nauczycielskiego żywota. Moim zdaniem edukacja działała lepiej, kiedy belfer był panem i władcą, któremu rodzic mógł skoczyć. Większość, czyli ci słabi nauczyciele, nadużywali niemiłosiernie swojej pozycji. Za to ci, którzy urodzili się, aby uczyć, rozwijali skrzydła i mieli efekty. Per saldo, przed laty korzystniej wychodziło.

Dzisiaj dobry nauczyciel, którego jakiś nadęty rodzic może lżyć bezkarnie i po sądach ciągać, skoncentruje się (całkiem słusznie) na ochronie własnej dupy, a nie na tym, aby dzieci uczyć. Będzie równać do tych gorszych. Urawniłowka jeszcze nie wyszła nigdzie i nikomu, chyba że bokiem.

Awatar użytkownika
Vampircia
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 223
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#5 » 12 kwie 2019, o 13:37

Cieszę się, że ktoś o tym napisał. Tak się składa, że jestem nauczycielką, ale od kilku lat nie pracuję w szkole publicznej tylko w szkole językowej. Co roku przeżywam rozterki, czy jednak nie wrócić, no bo jednak są pewne plusy, jak np. umowa o pracę, ale za każdym razem jakoś nie mogę się przemóc. Generalnie wiele mogłabym o tym opowiadać, ale dla mnie jednym z czynników odstraszających jest właśnie to, jak działa ten cały system. Zamiast skupiać się na przekazywaniu wiedzy, skupiasz się na papierologii. Autentycznie miałam kiedyś dyrektorkę, która mi powiedziała, że ja nie umiem uczyć dyslektyków, bo nie mam do tego... odpowiedniej dokumentacji. Ta sama osoba storpedowała mój awans zawodowy, bo nie podobały jej się moje papiery, bo za poprzedniej dyrektorki były okej, ale za nowej to już trzeba było inaczej i wszystko pisać od początku. W ogóle ta biurokracja to jest jakaś masakra. Jak dla mnie w ogóle nie powinno być awansów zawodowych, tylko jak w normalnej pracy, jak jesteś dobry, to cię awansują, jak jesteś zły, to cię wywalają. Koniec. Czemu to nie może być aż tak proste? Dla mnie o wiele większą motywacją jest dostanie więcej kasy za bycie dobrym nauczycielem niż za bycie dobrym pisarzem dokumentów.
A co do wakacji, czyli głównego argumentu, że nauczyciele mają za dobrze, to dla mnie właśnie są one jednym z powodów, dla którego nie za bardzo chce mi się wracać do tej pracy. Ja akurat wolę pracować w wakacje, a wolne brać sobie wtedy, kiedy jest dużo taniej i nie ma wszędzie tłumów. I tak obecnie robię. Oczywiście to nie jest najważniejsze i jeśli w systemie edukacji coś zmieni się na lepsze, to może i tak wrócę, ale niestety optymistką nie jestem.
Jako ciekawostkę wam jeszcze powiem, że na jednej rozmowie kwalifikacyjnej dyrektorka się mnie spytała, jaka jest moja mocna strona, na co odpowiedziałam, że kreatywność, to ona stwierdziła, że takie coś jest może przydatne w szkole językowej, ale nie w państwowej. Pracy nie dostałam.
Obrazek

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5330
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#6 » 12 kwie 2019, o 13:51

szczepantrzeszcz pisze:Coraz częściej dochodzę do wniosku, że publiczną edukację, podobnie jak służbę zdrowia, należałoby najpierw przetestować na szczurach.

Pani i Panowie, nie poruszyliście pewnego istotnego aspektu nauczycielskiego żywota. Moim zdaniem edukacja działała lepiej, kiedy belfer był panem i władcą, któremu rodzic mógł skoczyć. Większość, czyli ci słabi nauczyciele, nadużywali niemiłosiernie swojej pozycji. Za to ci, którzy urodzili się, aby uczyć, rozwijali skrzydła i mieli efekty. Per saldo, przed laty korzystniej wychodziło.

Dzisiaj dobry nauczyciel, którego jakiś nadęty rodzic może lżyć bezkarnie i po sądach ciągać, skoncentruje się (całkiem słusznie) na ochronie własnej dupy, a nie na tym, aby dzieci uczyć. Będzie równać do tych gorszych. Urawniłowka jeszcze nie wyszła nigdzie i nikomu, chyba że bokiem.

Podpisuję się pod szczepanem.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#7 » 12 kwie 2019, o 16:18

Jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi zawsze o pieniądze. Nauczyciele powinni zarabiać dobrze. Bo tylko dobrze zarabiający nauczyciele będą dbać o wysokie wyniki nauczania naszych (i swoich także) dzieci.
Co to znaczy dobrze?
To pytanie dotyczy całej budżetówki. Tzn. wojska, policji, sądów, oświaty i nie wiem na co tam jeszcze idzie z budżetu. Budżetem zarządza rząd. Który w porozumieniu z fachowcami i Sejmem (ustawy) w danej dziedzinie, powinien ustalić ile średnich krajowych powinno być przypisane do każdej pracy "państwowej" mówiąc potocznie. (Modne "kolokwialnie" jakoś mi nie przechodzi przez niewyparzone gardło). I każdego roku po prostym wyliczeniu średniej krajowej pensje nauczycieli wzrastałyby automatycznie (lub obniżały by się). Gdyby budżet zaczął padać. Nie byłoby żadnych strajków. Wszystko byłoby oczywiste. Gdyby budżet był słaby i było to winą rządu - wystarczyłby strajk generalny i upadek rządu. Wtedy abarotno naród by wybierał nowy Sejm a ten nowy rząd. I po strajkach. Wszystkie ważne decyzje krajowe winny być poddawane referendum jak w Szwajcarii.
(Referenda są bardzo skuteczne, patrz - pierwsze referendum w historii świata, czyli referendum Piłata z Pontu).
Reszta zawodów, nie powinna podlegać żadnym ograniczeniom pensji.
Ile zarobią - tyle wezmą.
Samorządy wybierane w miastach itd., tutaj mieszkańcy Konkolewa Dolnego i innych przysiółków winni decydować, ile średnich zarabia burmistrz i wójt.
Jak zły burgemajster- zwolnienie (demokratyczne głosowanie). Sami nauczyciele winni w ramach przyznanego budżetu dzielić pensje na nauczycieli akademickich, licealnych i podstawowych. (Itp.)
Np. rektor UJ - 100 srednich krajowych. Docent np. 20 krajowych. Oczywiście, że mówię ogólnie i nie jestem fachowcem.
Wiem ile powinien zarabiać generał i ile szeregowy. Komu za mało winien się zwolnić. W liniach Emirates pracują stewardessy po UJ - pedagogice i ze znajomością kilku języków. Zarabiają dobrze (w porównaniu z Polską). Ale nie wszyscy do tej pracy się nadają. Tak jak i do nauczania.
Kwestia wyboru i decyzji i umiejętności.
Tak samo nie każdy może (i powinien) być oficerem wojska np.
Sądy np. wykoślawiły ideę sprawiedliwości. To środowiska zamknięte gdzie system awansu jest systemem popierania się i rodzinnych interesów.(Geszeftów). Jeden mądry rolnik powiedział mi rzecz prostą i użył swoistego porównania na pracę w dziale "państwowym". Powiedział mi, że wszystkie grupy zawodowe podlegające pod wynagrodzenie z budżetu są w sposób naturalny skazane na wymuszanie coraz większych zarobków, nawet gdyby efekty ich pracy były żadne. Określił to (po swojemu) jako "złapanie Ojczyzny za cycki i dojenie ile się da. Tak samo urzędnicy . Biurokracja zezwala na ustawiczny ich przyrost każdego roku zgodnie ze znanym prawem. Unia i jej biurokratyczny aparat potwierdza to naocznie nawet najmniej rozgarnietym obywatelom. Kto da radę to rozwalić?
Nauczuciele to również swoiste klany. (Od czasu reformy oświaty 1944 roku- i przejęcia rządu nauczanych dusz przez specjalistów z Kujbyszewa). Tylko pomocnicy przy betoniarkach i tynkowaniu są "egalite fraternite".

Monika Żarska
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 57
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#8 » 17 kwie 2019, o 20:17

Mam nadzieję, że nauczyciele wywalczą zmiany, bo to co się dzieje teraz, nie może trwać. Nauczyciele mają zapanować nad tym chaosem, tylko ciekawe jak.

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 887
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#9 » 17 kwie 2019, o 23:59

Każdy człowiek powinien zarabiać tyle, żeby z wypłaty mógł żyć godnie. Najniższa krajowa jest sporo za niska. Nie potrafię sobie wyobrazić utrzymania się za nią w pojedynkę, a co dopiero mowa o utrzymaniu rodziny. W Polsce jest wiele grup społecznych zarabiających za mało. Zawsze stoję za tym, by walczyć o lepsze jutro. Ale patrząc obiektywnie na ten spór, idzie to w złym kierunku i nie z winy biednych nauczycieli, za którymi jestem całym sercem, ale nieumiejętnego PR. Mam wrażenie że wcale nie chodzi o nich, a szkoda. Pamiętam też stres przed maturą i żal mi tych dzieci i niepewności jaką czują. To trudny czas, wymaga spokoju, a tego zabrakło.

Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Temat: Protest

Post#10 » 26 kwie 2019, o 21:45

Monika Żarska pisze:Mam nadzieję, że nauczyciele wywalczą zmiany, bo to co się dzieje teraz, nie może trwać. Nauczyciele mają zapanować nad tym chaosem, tylko ciekawe jak.

*****************************************************************
Jest w naszym biednym skołatanym kraju bardzo dużo dobrych nauczycieli, nie gorszych niż w Finlandii, czy w Danii. Inicjatywa zmian i projekty przebudowy całego systemu oświaty na wydajny i nie kaleczący uczniów, ma iść od tych właśnie najlepszych pedagogów, specjalistów, od oświaty. Rząd powinien tylko zatwierdzić najlepszy projekt (obliczony na lata a nie na tygodnie). W projekcie należy uwzględnić najlepsze pomysły najlepszych szkół elementarnych na świecie i szkół średnich. Wielu naszych nauczycieli jest jednak mentalnie niezdolnych do wyobrażenia sobie metod pracy np. fińskiego pedagoga. (Są i inne wzorce). Poza tym niechęć do wszelkich zmian - zabija innowacyjność i najlepsze projekty w tej dziedzinie. Odrębnym (choć podobnym tematem) jest kształcenie ksero-studentów w Polsce. Ale UJ i UW na razie nie strajkują i nie śpiewają piosenek strajkowych o penisach i krówkach. Ustalić trzeba procent PKB na oświatę i dostosować zarobki nauczycieli. Proprcjonalnie do zarobków (i PKB) w krajach o podobnych wynikach nauczania. Nikt z rektorów UJ na pewno nie zażyczy sobie uposażenia rektora z Harvardu. ( Nie mylić z Hogwartem - tam doktorat robił Potter). Najpierw należy doprowadzić do tego by UW i UJ zeszły z miejsc 400 i 500 w rankingu do powiedzmy pierwszej setki. I nie wplątywać szkół w doraźne walki polityków. Którzy dzisiaj są a jutro ich nie będzie. (I nasi pedagodzy zostaną bez tych amatorów jak George Brassens z piosenki o Maryni). A Eaton, Berkeley, Oksford stały, stoją i mają się dobrze. Piosenki zaś (tamże) śpiewają studenci w kółkach zainteresowań.

Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości