Sekielski, i kto następny? Bo Smarzowski zdążył wypłowieć

Inny punkt widzenia. Felietony, eseje, recenzje, reportaże, wywiady i pokrewne formy.
Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5259
Zobacz teksty użytkownika:

Sekielski, i kto następny? Bo Smarzowski zdążył wypłowieć

Post#11 » 13 maja 2019, o 16:51

Szczerze powiedziawszy, nie chciałam wypowiadać się w tym wątku, bo mimo wszystko unikam podnoszenia takich spraw na forum, a już zwłaszcza, jak zaczyna się gorętsza dyskusja, ale generalnie trudno mi przemilczeć. Zgadzam się z Brialą, może niekoniecznie ze sposobem, w jaki to napisała, bo sama nie ubrałabym tego w takie słowa, ale ten tekst bardzo tchnie argumentacją victim blaming, widać przerzucanie winy na ofiarę czy traktowanie ludzi wytykających problem jako wręcz wrogów wiary i części zaplanowanej akcji oczerniania. Może i część tego felietonu o słowach księdza Pytla i tym, jaki powinien być ksiądz, jest ciekawa i ma swoją wartość, ale ton jako całości może oburzać, może razić, może zniesmaczać. I mnie rzeczywiście razi.

Jakiś czas temu zauważyłam taką brzydką przypadłość i w opiniach w sieci, i w komentarzach ludzi, których znam z pracy, z otoczenia, do sytuacji, które są różne, ale mają jeden punkt wspólny. Ofiara ponosi choć część winy. Ktoś został oszukany i stracił oszczędności życia? Głupi, trzeba było być bardziej ostrożnym. Biegaczka została zgwałcona w parku? Nie powinna sama biegać, sama sobie winna. Linka rozciągnięta między drzewami rozcięła nastolatkowi tchawicę, gdy przejeżdżał leśną dróżką quadem, i prawie stracił życie, a na pewno stracił zdrowie? Chcącemu nie dzieje się krzywda, trzeba było nie jeździć. Mężczyzna, wracając nocą do domu, został zaatakowany i wykrwawił się na miejscu? Sam się prosił o kłopoty, kto chodzi nocą po mieście. Chłopiec był molestowany przez księdza? Może sam sobie winny. Niby mówi się, że Polak jest mądry po szkodzie, ale lubi być i wtedy, gdy dana sytuacja go nie dotyczy i jest tylko jej obserwatorem. Może to pewna forma obrony przed okrutną stroną rzeczywistości, może to potrzeba racjonalizacji pewnych zdarzeń, by jakoś żyć obok nich, ale wciąż jest to mało empatyczne i krzywdzące dla ofiar.

Można by pisać o tym długo, ale clou jest dla mnie proste. Osobom broniącym Kościół argumentacją, że to bezpośredni atak na wiarę i tylko taki jest cel publicznego podnoszenia problemu, umyka samo sedno - bo tu nawet nie chodzi stricte o to, że jacyś księża okazali się być pedofilami, tylko że Kościół jako instytucja wielokrotnie zamiatała sprawy pod dywan, próbując chronić w ten sposób swój wizerunek, i pozwalała im na dalszy kontakt z nieletnimi. Tylko chroniąc swój obraz w taki sposób, trzeba liczyć się z tym, że wypacza się go jeszcze bardziej, a już zwłaszcza w momencie, gdy sprawa staje się głośna, medialna - można by przyznać istnienie problemu, jak robi część duchownych, a nie obracać sytuację tak, by stać się jej ofiarą, jak robią inni. To drugie wręcz robi ogromną krzywdę Kościołowi, zamiast mu pomagać. Bo to, co bulwersuje w tej sprawie najbardziej, to fakt, że Kościół jest instytucją ogromnego zaufania publicznego i duchowym, moralnym przewodnikiem wiernych, a jednocześnie zauważalna jego część sama łamie własne zasady i wartości, dopuszczając się do ukrywania takich przestępstw i na taką skalę. Nie jest to nagonka na sam Kościół Katolicki jako taki (choć być może część osób wykorzystuje go w tym celu, ja nie będę gdybać), tylko na zachowania, których jedni ich członkowie potrafili się dopuścić, które drudzy tuszowali, a jeszcze inni przemilczał. I, tak, pedofil innego zawodu powinien być tępiony w ten sam sposób, ale nie oszukujmy się, żaden malarz, tynkarz czy akrobata nie miał i nie będzie miał za sobą tak ogromnej struktury, która by go uchroniła przed takim zarzutem. Argument, że przecież wśród pedofilów jest tyle innych grup zawodowych, jest akurat niewiele lepszy od tłumaczenia się przez złodzieja złapanego za rękę, że przecież inni też kradną. Tak, kradną, ale to nie usprawiedliwia.

To, co w tym momencie jest moim zdaniem najbardziej istotne, to nie skupianie się na tworzeniu podziałów, czy ktoś jest wrogiem religii, czy nie, bo to tylko rozwadnia sprawę, a sęk przecież w tym, by proceder ukrócić, winnych ukarać, wyciągnąć konsekwencje i nie dopuścić, by to się powtarzało. Kurcze, niby takie proste, a jakoś mam wrażenie, że to nie będzie takie łatwe.

Ale między innymi po to pisze się publicystykę i ją publikuje, by dyskutować i wyjaśniać swoje racje. Tylko do tego potrzebny jest dialog.

Monika Żarska pisze:Jak dla mnie, pytanie rodzi się dlaczego dopiero po latach ofiary pedofilii zdecydowały się mówić.

Nieładnie tak wyrywać jedno zdanie z całego postu, ale to pytanie nieco spłaszcza problem, a może być też różnie odczytywane w zależności od intencji. Może się wstydził, może bał się, że nikt mu nie uwierzy, może był szantażowany, może wyparł te doświadczenia, może coś mniej oczywistego. Może, może, może. Ale prawda jest taka, że psychika ludzka jest zawiła i złożona, nie zero-jedynkowa, a już zwłaszcza psychika człowieka, który doświadczył traumy w dzieciństwie, i może nas to zastanawiać, ale trudno zgadywać dlaczego. I chyba nie powinniśmy.
Czytaj, a będziesz czytany!

Poradniki: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Monika Żarska
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 31
Zobacz teksty użytkownika:

Sekielski, i kto następny? Bo Smarzowski zdążył wypłowieć

Post#12 » 13 maja 2019, o 19:03

Monika Żarska pisze:
Jak dla mnie, pytanie rodzi się dlaczego dopiero po latach ofiary pedofilii zdecydowały się mówić.


Nieładnie tak wyrywać jedno zdanie z całego postu, ale to pytanie nieco spłaszcza problem, a może być też różnie odczytywane w zależności od intencji. Może się wstydził, może bał się, że nikt mu nie uwierzy, może był szantażowany, może wyparł te doświadczenia, może coś mniej oczywistego. Może, może, może. Ale prawda jest taka, że psychika ludzka jest zawiła i złożona, nie zero-jedynkowa, a już zwłaszcza psychika człowieka, który doświadczył traumy w dzieciństwie, i może nas to zastanawiać, ale trudno zgadywać dlaczego. I chyba nie powinniśmy.

Może źle sformułowałam pytanie. Co skłoniło ofiary do konfrontacji z księżmi dopiero teraz? Tego brakuje mi w tej produkcji. Powiedzenia tego, czego się bały i w jaki sposób czuły się zagrożone przez tyle lat?
Jedyną odpowiedź znalazłam we fragmencie, w którym jest mowa o postawie obecnego papieża wobec zjawiska pedofilii księży.

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5259
Zobacz teksty użytkownika:

Sekielski, i kto następny? Bo Smarzowski zdążył wypłowieć

Post#13 » 13 maja 2019, o 19:40

Monika Żarska pisze:Może źle sformułowałam pytanie. Co skłoniło ofiary do konfrontacji z księżmi dopiero teraz? Tego brakuje mi w tej produkcji. Powiedzenia tego, czego się bały i w jaki sposób czuły się zagrożone przez tyle lat?
Jedyną odpowiedź znalazłam we fragmencie, w którym jest mowa o postawie obecnego papieża wobec zjawiska pedofilii księży.

Wiesz, to rzeczywiście dobre pytanie, też się zastanawiałam nad tym. Postawa Franciszka na pewno wpłynęła na to, ale też sam fakt, że gdy część ofiar zaczyna otwarcie mówić, zawsze skłania to inne do odważenia się, trochę jak z domino. Nie tylko w Polsce jest o tym głośno, a właściwie u nas wybuchło to dużo później niż w innych krajach. Poza tym taki banał jak to, że zmienił się świat, zmieniło się podejście ludzi, zmalała siła autorytetu księży jako jednostek. Generalnie też po prostu nagłaśnia się sprawy wykorzystywania seksualnego, nie ma takiego tabu i nie jest wstydem być ofiarą, a myślę, że w latach '90 czy nawet 10 lat temu wyglądało to jeszcze zupełnie inaczej.
A też zawsze w którymś momencie przelewa się czara goryczy. I to chyba już.
Czytaj, a będziesz czytany!

Poradniki: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Awatar użytkownika
Briala
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 203
Zobacz teksty użytkownika:

Sekielski, i kto następny? Bo Smarzowski zdążył wypłowieć

Post#14 » 13 maja 2019, o 20:36

Nie tylko w Polsce jest o tym głośno, a właściwie u nas wybuchło to dużo później niż w innych krajach.

Za granicą był równie mocny film pt. „Spotlight” ze znakomitym Markiem Ruffalo, jednak nie w formie dokumentu.

część ofiar zaczyna otwarcie mówić, zawsze skłania to inne do odważenia się, trochę jak z domino.

Myślę, że bardzo pomaga też to, że ktoś w końcu chce tych ofiar słuchać, a nie przegania je z różnych powodów. W końcu zaczyna budować się świadomość, że to nie ofiara jest winna, tylko oprawca.

Generalnie też po prostu nagłaśnia się sprawy wykorzystywania seksualnego, nie ma takiego tabu i nie jest wstydem być ofiarą, a myślę, że w latach '90 czy nawet 10 lat temu wyglądało to jeszcze zupełnie inaczej.

W latach 90. Kościół w Polsce przede wszystkim miał zgoła inną pozycję niż teraz i był traktowany niczym najwyższa świętość i mało kto odważył się powiedzieć złe słowo o Kościele, bo wiązało się to z ostracyzmem społecznym (nie wiem, czy pamiętacie, ale np. dzieci, które nie chodziły na religię wytykało się palcami albo twierdziło, że to pewnie „kozia wiara”, jak ktoś nie wierzył, to był dziwakiem i basta). Panowała pewnego rodzaju zmowa milczenia, duża w tym zasługa tego, jaką Polska ogółem ma historię. Ksiądz z parafii był świętszy od Pana Boga i mimo wszystko nierzadko był niezwykle ważną oraz godną podziwu czy szacunku personą. Teraz jest szerszy dostęp do informacji, żyjemy w globalnej wiosce, ludzie często szukają mądrości w Internecie, nie w Kościele (choć dla osób wierzących to ostatnie nie jest niczym złym, ważne, by umieć odróżnić dobro od zła pod płaszczykiem dobra), łatwiej też znaleźć ludzi może z drugiego końca kraju, ale o podobnych poglądach. A wiadomo, że we wzajemnym wsparciu siła, nawet jeśli z drugiej strony lecą kamienie.
I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story.
—Tom Clancy

Stachu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 33
Zobacz teksty użytkownika:

Sekielski, i kto następny? Bo Smarzowski zdążył wypłowieć

Post#15 » 14 maja 2019, o 21:31

Źle się dzieje. Bardzo źle. "Dokument" pana Sekielskiego nie jest wcale wymierzony w sprawców czynów lubieżnych. Nie godzi również w zamyśle w katolicki kler. Choć tak na pierwszy rzut oka może to wyglądać.
Prawda jest straszniejsza niż szesnaście milionów domów, w których straszy. Ale o niej później.
Kościoła Katolickiego nie da się zniszczyć. Opluwacze amatorzy o tym nie wiedzą i nie będą wiedzieć do końca swoich dni. Wiedzą za to opluwacze zawodowi. Dlatego nawet nie silą się, nawet nie marzą, kierują co prawda swoje działania w tym kierunku, ale końcowy adresat jest inny. Firmy, która istnieje dwa tysiące lat nic nie jest w stanie ruszyć. A przecież próbowano. Chlewiki ponownie zamieniono na cerkwie. Wyłuskanie kilkudziesięciu pedofilów nic w tej kwestii nie zmieni. Nie ten biskup, to inny, nie ten proboszcz, to z drugiego końca Polski.
Z drugiej strony nic nie jest w stanie również zmienić stanu faktycznego, że instytucja stanowi azyl dla ogromnej ilości kochających inaczej(mam na myśli oczywiście homoseksualistów). Tak było, jest i będzie choćby nie wiem kto i nie wiem jak się spinał w mieleniu jęzorem. Taka jest rzeczywistość. Gdzieś takie typy muszą się podziać aby czuć się w miarę bezpiecznie a są tam dlatego, że ich mamusie i tatusiowie nie obracają się w towarzyskich śmietankach i drożdżach. Tych nawet mi trochę szkoda. Urodzili się po prostu biednymi hipokrytami. Pedofile to co innego. Ci pierwsi udają, że wierzą, bo chcą żyć a ci drudzy sami nawet nie wiedzą kogo, jak i gdzie udają. Byle tylko wiadomo co.
Co zatem przyświeca panu Sekielskiemu przy kręceniu filmu o pedofilii wśród kleru? Może jednak jest pełnym empatii młodzieńcem, idealistą z dziada pradziada? Może jednak.
Załóżmy teoretycznie, że tak jest. To wówczas z radością musiałbym wspomnieć, że znam jeszcze ze słyszenia innych podobnych altruistów, którzy potrafią sporą część swojego życia i środków poświęcić walce ze złem panoszącym się w łonie Kościoła. Choćby taki Jerzy Urban, którego wyszukane maniery i język taktownie od lat wydobywają na światło dzienne wszelkie nieprawidłowości ludzi sutanny. A Roman Kotliński, który w dramatycznych okolicznościach rzucił w kąt święte szaty i przeszedł na stronę altruistów ofiarując ludowi "Fakty i mity", a o wsparcie poprosił nawet uniżenie człowieka czynu czyli samego Grzegorza Piotrowskiego. A pan Cychol, pan Gadzinowski, pan Smarzowski, pan Rzehak, pan Jakubik i jego Dr Misio? Większość z nich, jeśli nie wszyscy, to zadeklarowani ateiści, a więc trudno o lepszą legitymację moralną do ujęcia się za biednymi wiernymi Kościoła.
Zostawmy teorię.
Co łączy tych ludzi oprócz tego, że są w tym samym batalionie na linii frontu? Prywatnie w cywilu są dobrymi kumplami. Ale to normalne. Co mówią nam ich szczere, jakże polskie twarze? Mówią? Gdzie? W Polsce? Czyjej Polsce?
Religia katolicka to ostatnia rzecz, która łączy jeszcze Polaków. To nasz wspólny mianownik. To właśnie próbuje się nam odebrać. Ostatnią możliwość znalezienia wspólnego języka. W to celują i strzelają.

Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość