"Bez komputera i telewizora".

Inny punkt widzenia. Felietony, eseje, recenzje, reportaże, wywiady i pokrewne formy.
Awatar użytkownika
zielarka
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 570

"Bez komputera i telewizora".

Post#11 » 23 sie 2015, o 01:30

To prawda, że tekst jest niedopracowany i sama zapewne nie podzieliłabym się nim na forum, a przynajmniej nie w dziale publicystyka, ale tyle tutaj szczerości i wizja wypoczynku tak miła, że przymknąć oko można i należy. Sama dopiero co powróciłam z wyjazdu pod namiot, i w głowie nadal siedzi mi to szczególne poczucie wolności nieodłącznie związane z wędrówką i słodki - tym razem - smak samotności.
A rzeczy warto segregować na zasadzie: jeżeli w ogóle pojawia się wątpliwość co do niezbędności danego przedmiotu, to w 99% przypadków przedmiot ów okazuje się niepotrzebny.
Owocnej wyprawy. Mam nadzieję, Tadeuszu, że przywieziesz ze sobą wspaniałe wspomnienia, a potem - przynajmniej o części - opowiesz na forum. Wiatru w żagle.

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 165

"Bez komputera i telewizora".

Post#12 » 13 wrz 2015, o 22:59

Wasze wypowiedzi przeczytałem po powrocie z dwumiesięcznego pobytu na emeryckim długim urlopie.Zacznę od pakowania. Dość w życiu już spakowałem walizek, neneserów, plecaków, toreb, czy Bóg raczy wiedziec czego jeszcze, na podróże dalekie i na bliskie. Zawsze nastręczała mi ta czynność wiele kłopotu, zwłaszcza po założeniu rodziny i przy planowanej podroży z dziećmi (małymi i bardzo małymi) na moje ukochane Mazury. Tu musiałem działać roztropnie i rozsądnie, musiałem zabrać wszystko to, co potrzebne jest maluchom i nie tylko, na dwa miesiące (tyle przeważnie przebywałem zawsze na Mazurach), a niekiedy dłużej. Wiele (w młodości) podróżowałem po Polsce, niekiedy tylko z małym plecakiem i też nie narzekałem, samemu zawsze można sobie poradzić i radziłem sobie. Ale kiedy przychodzi wyjechać z dziećmi na wieś na dwa miesiące, a teraz tylko z żoną, pakowanie stwarza mi nie tyle trudność, co niemożność wzięcia tego co jest tam potrzebne. Proszę bardzo, jedżcie na Mazury, w miejsce, gdzie nie ma sklepu, gdzie nie kursuje żaden srodek lokomocji, a do najbliższego sklepu jest trzy kilometry i o dwa kilometry więcej do najbliższego banku. Ciekawi mnie czy też będziecie tak pisać jak scyzoryk. Robić coś bez "głowy" to nie w moim stylu, życie nauczyło mnie wiele i dlatego tak powoli, ale z wielką dbałością pakuję się w każdą daleką podróż. Dodam, że z dziećmi jeżdziłem pociągiem (ponad 12 godzin i więcej),a teraz autobusem (ze względu na zdrowie nie mogę prowadzić samochodu), też ponad dziesięć godzin. Czy w takim przypadku moje pakowanie powinno wyglądać inaczej niż to, które opisałem? Pozdrawiam!

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1535

"Bez komputera i telewizora".

Post#13 » 14 wrz 2015, o 08:54

galeczka pisze:...na emeryckim długim urlopie.
Wszelki duch (i duch założył szelki)... kolejny reprezentant młodzieży średniej (a może nawet młodzieży starszej) na Forum.

galeczka pisze:...z dziećmi (małymi i bardzo małymi) na moje ukochane Mazury.
Panie i panowie. Przeczytajcie raz jeszcze. Ten człowiek coś wie o pakowaniu.

galeczka pisze:....zabrać wszystko to, co potrzebne jest maluchom
To wcale nie jest problem. Istotą pakowania się z małymi dziećmi jest konieczność zabrania wszystkiego, co maluchom potrzebne nie jest :))

galeczka pisze:Wiele (w młodości) podróżowałem po Polsce, niekiedy tylko z małym plecakiem
Rozumiem, że nie należałeś do szczęśliwych posiadaczy Elbrusa... ja też nie.

galeczka pisze:jedżcie na Mazury, w miejsce, gdzie nie ma sklepu, gdzie nie kursuje żaden srodek lokomocji, a do najbliższego sklepu jest trzy kilometry i o dwa kilometry więcej do najbliższego...
Nie dołuj nas. Takie uwagi, wstawia się w czerwcu a nie w połowie września, chociaż... może i dobrze... jesienią góry są najszczersze.

galeczka pisze:Dodam, że z dziećmi jeżdziłem pociągiem (ponad 12 godzin i więcej)
Łojezu!

galeczka pisze:a teraz autobusem (ze względu na zdrowie nie mogę prowadzić samochodu)
To przykre... bardzo przykre. Autobus nie zatrzyma się tam, gdzie urokliwy kościółek albo dworek stoi, nie zboczy kilka kilometrów, aby można było pójść na uroczysko. Szkoda.

galeczka pisze:Czy w takim przypadku moje pakowanie powinno wyglądać inaczej niż to, które opisałem?
Zdecydowanie nie, jednak tytułem wstępu przydałoby się jakieś słowo na niedzielę i czytelnik nastawienie miałby inne. Tak czy inaczej dla mnie był to tekst o gorączce przedwyjazdowej, więc też pewna chaotyczność wydaje mi się nie tylko uzasadniona, ale również wskazana.

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 165

"Bez komputera i telewizora".

Post#14 » 17 wrz 2015, o 14:12

Dyskusja dyskusją (jaka by ona nie była), ale najważniejsze jest to, że ten "reprezentant mlodzieży starszej" powrócił cały i zdrowy i zapowiada następny wyjazd w przyszłym roku. Czy pakowanie będzie takie same, albo podobne? Znając sam samego siebie, wiem, że będzie identyczne!

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1535

"Bez komputera i telewizora".

Post#15 » 17 wrz 2015, o 21:35

Teraz pora na esej "Z komputerem przez ćwierćrzeczywistość" - telewizor możesz sobie darować.

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 165

"Bez komputera i telewizora".

Post#16 » 15 lip 2016, o 23:00

I znów wyjeżdzam na Mazury, to tylko informacja dla tych co mnie jeszcze pamiętają. Nie piszę jak się pakowałem, bo wiecie, że tak samo jak i poprzednim razem. Już siedziałem na Mazurach miesiąc, wpadłem na chwilę do domu i we wtorek znów ruszam na Mazury. Tym razem pociągiem i bez komputera, bez telewizora, ale...z radiem. Idę z postępem, nie chcę pozostawać w tyle z wiadomościami, a przecież tyle się dzieje, ze warto posłuchać choć raz wiadomości. Nie skończyłem jeszcze ubiegłorocznego opracowywania moich wczasów a już jadę na drugie. Znów będę pisał i być może kiedyś tu coś zamieszczę. Życzę wszystkim udanych wakacji, urlopów, wypadów za miasto oraz udanych weekendów. Do zobaczenia we wrześniu. (galeczka)

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 165

"Bez komputera i telewizora".

Post#17 » 22 wrz 2016, o 15:15

Tak jak obiecałem, napiszę parę słów o moim pobycie na Mazurach.
(...)KOLEJNY DZIEŃ... Nadal ciepło, po prostu upalnie, od samego rana jestem na podwórku, chodzę i przyglądam się codziennej pracy rolników... czy naprawdę rolników? To tylko nazwa, tak dawniej nazywano chłopów, którzy trudnili się rolnictwem i na roli pracowali. Teraz takich w mojej wiosce można policzyć na palcach jednej reki, tak mało ich pozostało. A pozostali? Nie wiem do jakiej grupy ich zaliczyć, chyba do emerytów - działkowiczów. Ziemię sprzedali, albo oddali państwu za emeryturę, mają trochę ziemi, dwa - trzy hektary, trochę kurek i innego drobiu, dwie, trzy świnki i wystawne domy. To wszystko co posiadają, a byłbym zapomniał, mają jeszcze ciągniki, trochę sprzętu rolniczego, no i oczywiście samochody. Droższe, tańsze, nowe i te starsze, którymi raz na tydzień jeżdżą do miasta na zakupy, a w niedzielę obowiązkowo na mszę do kościoła, mieszczącego się w Skarżynie. Dwa kilometry od Rogal leży ta wioska , dużo to i mało. Szkoda uruchamiać samochodu, lepiej jechać rowerem, droga i tak nieuczęszczana, raz na jakiś czas minie nas osobowy samochód i tyle. Trasa bezpieczna, można wracać nawet po kilku piwkach wypitych w sklepie, który pełni funkcję baru, sklepu i kawiarni. A domy? Naprawdę ładne, albo odnowione, albo postawione niedawno. Wnętrza ładne, przestronne, mieszczuchy mogą im ich pozazdrościć. Czyste! Muszą być czyste bo to nie rolnicy, to emeryci - działkowicze, którzy kiedyś pracowali na roli. Mimo to narzekają i to bardzo. Sam nie wiem co im tak dokucza, samotność? Chyba nie, bo plotkami zajmują się wszyscy, począwszy od osoby, która ukończyła sześć latek i jako tako używa ojczystego języka. A plotki roznoszą się błyskawicznie, jeszcze człowiek nie wróci do swojego domu, a już sąsiedzi wiedzą o czym rozmawiał przed chwilą z inną sąsiadką czy sąsiadem. Na co jeszcze narzekają? Na parę rzeczy, ale nie o wszystkim chcą mówić, narzekają przede wszystkim na brak pieniędzy, oraz na to, że nie są zamożni, ludzie jednak mówią zgoła co innego. Oczywiście ci w mieście. Wierzcie mi, że słuchając tych ludzi można odnieść wrażenie, że los bardzo ich pokarał, zabrał im wszystko, mieszkają tu, bo mieszkają, no bo gdzie pójdą? Małe renty ledwo starczają im na życie i na... bankowe raty. Za wystawne domy, tarasy, dywany, ogrzewania, samochody trzeba teraz słono płacić! A czy mają z czego? Kto mądrze gospodarzy na resztkach swojej ziemi, ten jeszcze wychodzi na swoje, ale inni...
Wizyta komornika we wsi nie budzi żadnej sensacji, ludzie przyzwyczaili się do jego widoku, ale mają nowy temat na pogaduszki, powstają nowe plotki, nowe domysły. Przez kilka dni wioska tętni plotkami, rozmowom nie ma końca, ale życie toczy się nadal niczym ten strumyk, który przepływa przez środek wioski. A propo wspomnianej rzeczki, nikt jej nazwy nie pamięta, no bo i dlaczego mają pamiętać, skoro tej nazwy nie ma na żadnej mapce. A ja wiem, znam nazwę, chwalę się nią przed mieszkańcami, którzy są zaskoczeni moją wiedzą. Zdobyłem poniemieckie szkice wioski, poniemieckie mapki i stąd moje wiadomości na ten temat. Dużo rozmawiam z ludżmi, wertuję setki dokumentów mojego teścia (tych potrzebnych i tych niepotrzebnych) i dowiaduję się o życiu dawnych mieszkańców tej królewskiej, a póżniej niemieckiej wioski. Tak, tak, nie pomyliliście się, to była kiedyś królewska wioska, ale było to tak dawno temu, że nawet poprzestano przekazywać sobie jej legendę. Coraz mniej się mówi, coraz mniej słychać o miejscowości Rogale Wielkie, które w zastraszającym tempie wyludniają się. Coraz mniej ludzi, coraz mniej młodzieży, coraz mniej budynków mieszkalnych, które niezamieszkałe popadają w ruinę i znikają z pola widzenia. Tylko mnie jakoś tam ciągnie, choć nie jestem rodowitym mieszkańcem tej okolicy, to urzekła mnie ona swoim urokiem, wdziękiem, krajobrazem. Przyjeżdżam tylko na wakacje i cieszę się każdą chwilą spędzoną tutaj... nie chcę nic stracić z widoku tej pięknej mazurskiej okolicy.

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 165

"Bez komputera i telewizora".

Post#18 » 15 gru 2016, o 22:29

Ach.. Nie ma jak to w lesie. Zaczynam pracować nad moim pobytem na Mazurach i chciałbym wrzucić mały fragment mojego większego pisania pt."Bez komputera i telewizora, czyli urlop na Mazurach 2016r.

(...) Ach, nie ma jak to w lesie, poważnie wam mowie. Możecie się uśmiechać, ale muszę powiedzieć, że w lesie nie byłem bez mała dwadzieścia lat. No bo i gdzie i w jakim lesie miałem być, skoro przez dwadzieścia lat mieszkałem w Atenach, a tam tylko beton i beton. Zieleni jak na lekarstwo, a las można spotkać tylko w górach otaczających to miasto. Ale kto to by się po nich wspinał aby zobaczyć i pobyć w nim. Widzicie wiec sami, że w lesie nie byłem, bo go nie było na mojej drodze. Wreszcie wczoraj, gdy po deszczowych, zimnych dniach nastał słoneczny poranek, postanowiłem z żoną i kuzynem udać się do... Już wiecie gdzie, ale nie wiecie po co! Otóż pojechaliśmy tam wyciąć parę drzewek, aby je pociąć i mieć na opał. Na zimniejsze dni i na grilowskie ognisko. Mój las znajduje się poza Rogalami, podroż zajęła nam blisko trzydzieści minut, ale warto było poświęcić tyle czasu, aby go zobaczyć.
Nie wierzyłem własnym oczom. Czy to mój las? Czy to nasz? Byłem w nim 40 lat temu, ale wówczas był to niewielki zagajnik ciągnący się na kilkunastu arach. Obok niego było pole uprawne. Teraz... Patrzę i patrzę i nic nie widzę. Drzewa duże, wysokie, smukłe, nie mogę ogarnąć wzrokiem całego areału. Pola uprawnego nie ma, pochłonął je las, który rozpanoszył się na dwóch hektarach ziemi ornej. Nie ma jej, ale jest las! Piękny, gęsty, ciemny.
Ostrożnie wchodzę do niego, ach co za zapach, wspaniale szumią wysokie brzozy, pachnie i kwitnie dziurawiec, zioło. Nigdzie go nie ma w pobliżu, a u mnie w lesie jest go pod dostatkiem. Oczywiście żona już się nim zajęła, będą zioła na napary czy wywary. Sięgamy po zioła naszych matek i babć, a zresztą, w aptekach też są zioła z dziurawca, ale czy takie same jak te zerwane z tego prawie dziewiczego lasu?
Jestem nadal oszołomiony tym co widzę, tym co czuję i tym co słyszę. Oj, dużo wymaga pracy mój, przepraszam, nasz rodzinny las! Czy starczy mi na to sił? Nie chce mi się opuszczać tego miejsca, nie mam ochoty z niego wychodzić, leśne maliny i jeżyny smakują niesamowicie. Nawet ich nie myję, jem prosto z krzaków i żałuję, że nie przywiozłem żadnego naczynia, do którego mógłbym je nazbierać. Trzy ładne brzózki, pocięte na kawałki lądują w dość dużej przyczepie. Będzie czym palić w piecu i w grilowskim ognisku biesiadując z sąsiadami.
W dalszym ciągu nie mogę oderwać wzroku od mojego pięknego lasu, cieszę się nim tak, jak gdybym wygrał coś na loterii. Choć jest on duży, nieporęczny, niejadalny, urzeka swoim wdziękiem, swoim szumem, wpływa kojąco, po prostu usypia mnie. Długo dżwięczą mi w uszach w drodze powrotnej jego niepowtarzalne dżwięki, a ja wszem i wobec oświadczam wszystkim, że niebawem wrócę do niego i będę się cieszył i radował z jego gościnności wobec mnie. Przyjął mnie dobrze, choć ja ukradłem mu trzy piękne brzózki... Muszę się mu odwdzięczyć i ulżyć w jego cierpieniu, robiąc mu stosowną przecinkę. Ale to już następnego lata... (...)

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 165

"Bez komputera i telewizora".

Post#19 » 24 lut 2017, o 17:59

Ponownie przeczytałem wasze komentarze i zabrałem się do roboty. Jakiej? Niektórzy z was uczyli mnie jak się pakować, co wziąć, a czego nie. Zapewne spytacie o co mi chodzi. Otóż pomału, pomalutku, bardzo wolno, rozpoczynam przygotowania do ponownego (trzeci z kolei) wyjazdu na moje ranczo mieszczące się w zapadłej mazurskiej wsi, gdzie w ciszy i skupieniu będę znów odpoczywał od tego wrocławskiego zgiełku. Nawet nie pytam czy wy już coś planujecie, wy zapewne zrobicie to szybko i bez żadnego stresu. W przeciwieństwie do was, ja rozpocząłem, nie...Dopiero za parę dni rozpocznę przygotowania do otwarcie sezonu " Bez komputera i telewizora " i zacznę się... No co? Wiecie już? Będę się pakował. Pozdrawiam wszystkich przygotowujących się do wyjazdu na Mazury.

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1535

"Bez komputera i telewizora".

Post#20 » 24 lut 2017, o 20:29

Bardzo pięknym przeżyciem może być wieloletnie obserwowanie, jak las rośnie, jak zarasta pole. Czasami trochę szkoda. Pamiętam czasy, kiedy na polu kosiłem zboże i spoglądałem z satysfakcją na to, co już zrobione, ale i satysfakcja, że natura sobie radzi, że odzyskuje to, co jej zabrano również jest ogromna.

Pakuj się Gałeczka, pakuj... byle nie w tarapaty :)) Powodzenia i kłaniaj się swoim drzewom od Szczepana.

Wróć do „Publicystyka”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości