Krótka rozprawa o Istocie

Inny punkt widzenia. Felietony, eseje, recenzje, reportaże, wywiady i pokrewne formy.
Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

Krótka rozprawa o Istocie

Post#1 » 2 years temu (3 wrz 2016, o 21:06)

Aby lepiej zobrazować Istotę, trzeba posłużyć się odpowiednim porównaniem. Należy jednak pamiętać, że nieskończony przestwór nie może być zaobserwowany za pomocą zmysłów, nic co przypomina rzecz doskonalszą od możliwie pojmowanej doskonałości, nie można ująć w jeden skończony obraz zawarty w słowach. Spróbujmy jednak za pomocą wyobraźni choćby skierować tam nasze wejrzenie.
Istota, czy też Absolut żyje głęboko w naszym umyśle. Jest w nim zamknięta od początku i zdaje się, że umysł nie może do niej dotrzeć za pomocą stosowanych powszechnie metod. Raczej żadna droga na skróty tam nie prowadzi, a jedynie rzetelna, długa i mozolna wędrówka może nas do niej nieco przybliżyć. Istota nie ma końca, ani początku, gdyż wszystkie rzeczy są od niego zależne, Zatem można ją traktować jako nieskończony mechanizmem wszelkiego działania.
Istota łączy w sobie przyczynę ze skutkiem, choć nie jest związana z czasem ani z przestrzenią, jest manifestacją pozaczasową i poza-przestrzenną. W żaden sposób nie można jej dotknąć ani zmierzyć, ani nawet wyobrazić, można ją jedynie doświadczać przez poszczególną istotę. Człowiek, który doświadczył poszczególnej istoty, zawsze będzie poprzez nią spoglądał na świat, czy też poprzez nią będzie tworzył własną rzeczywistość. Wówczas jego oczy zapatrzone w jeden punkt mogą dla nas wydawać się zupełnie obce, bo nie będą skierowane tam, gdzie my jesteśmy przyzwyczajeni patrzeć.
Człowiek, który odnalazł w sobie poszczególną istotę, nie zawsze zdaje sobie sprawę, że jest ona jedynie pewną namiastką znacznie większej i jeszcze doskonalszej formy zwanej Absolutem, lub Bogiem, a poszczególna istota stanowi pod tym względem idealny drogowskaz do dalszych poszukiwań. Istota absolutna zawiera w sobie wszystkie poszczególne istoty, które są jej pewnym odzwierciedleniem. Tym samym przypuszczam, że istnieje jeden wspólny organizm, we wnętrzu którego żyją jego mniejsze odzwierciedlenia, które nazywam poszczególnymi istotami.
Z punktu widzenia Istoty wszyscy jesteśmy tylko wędrowcami (przeważnie samotnymi) porozrzucanymi po ciasnych, zaciemnionych pokoikach. Przebywamy w nich niemalże ślepi, wręcz upośledzeni, jedynie Istota dostrzega wszystko, gdyż ona jest wszystkim, widzi każdą przyczynowość zdarzeń i mechanizm wszelkich działań. Tylko ona dostrzega pełną rzeczywistość, gdyż ją stanowi, a człowiek niedowidzi i błąka się po jej ciasnych, zaciemnionych korytarzach.
Aby odkryć w sobie poszczególną istotę trzeba pamiętać, że niezbędna nam jest cierpliwość i precyzja w działaniu, a do tego potrzeba jeszcze odpowiednio skierowanej uwagi we właściwym dla nas miejscu i czasie. Nasz ślepy, upośledzony umysł rzadko wytęża swój wzrok na tyle, by móc na dłuższy czas zawiesić go w jednym z pozoru martwym punkcie (a chyba tylko w ten sposób można doświadczyć poszczególnej istoty). Wolimy raczej mgliste spojrzenie na pusty pokój, wówczas wyobraźnia wypełnia go przeróżnymi błahostkami, codziennymi zdarzeniami, zapętlonymi fabułami. Tak wypełniona pustka szybko przestaje przerażać i oswaja nas ze sobą, otumania swą niezrozumiałą paplaniną, tym samym żąda skierowania na siebie całej naszej uwagi i energii. Tym sposobem tracimy z oczu poszczególną istotę. Zapominamy, bardzo łatwo zapominamy, że wciąż tkwimy w ciasnych, ciemnych pokojach, spoglądając w zapełnioną pozorami pustkę.
Każda rzecz ma w sobie zamkniętą Istotę, a Istota stanowi tę rzecz. Człowiek przebywający w zaciemnionym pokoiku zwykle łatwo dostrzega rzecz, ale prawie nigdy nie widzi jej Istoty. Cała jego uwaga jest pochłaniana jedynie przez manifestację rzeczy. Pustka już dawno wpoiła taki stan poglądu rzeczywistości, odwracając uwagę od siebie. Świadomość istnienia pustki jest pierwszym krokiem do wyzwolenia, ona nie uwolni nas od życia w pustce, ale da możliwość dostrzeżenia poszczególnej istoty. Pierwsze głębokie wejrzenie powinno nadejść w chwili uzyskania tej świadomości.
Aby odpowiedzieć na pytanie, czym dla konkretnego człowieka jest poszczególna istota, trzeba wiedzieć, gdzie skierowana jest jego uwaga. Samopoznanie bywa dość zagmatwaną sprawą. Raczej niewielu ludzi zna własne predyspozycje i szczere zainteresowania, gdyż w świecie nastawionym głównie na ocenę i zysk często mogą one wydawać się zbyt błahe, niepoważne, a nawet w oczach innych mogą być dla nas wstydliwe. Na dodatek często kieruje nami rozpaczliwa chęć odniesienia sukcesu, poczucie wiecznej satysfakcji, spełnienie zawodowe, rodzinne, seksualne. Być może nie ma w tym nic złego, ale pusty z pozoru pokój zaczyna przytłaczająco wypełniać naszą przestrzeń przeróżnymi żądaniami, oczekiwaniami. Robi się coraz ciaśniej. Odczuwamy presję i strach, że nie zdołamy sprostać narzuconym wymaganiom. Nasze spojrzenia z wielu powodów coraz wścieklej błądzą po ciemnych ścianach pokoju i zdają się jeszcze mniej widzieć niż przedtem. Nie potrafiliśmy odnieść pożądanego sukcesu, albo odnieśliśmy go, ale przyniósł on za sobą niespodziewane i niepożądane skutki. Gdyśmy znali istotę tych pragnień, być może postąpilibyśmy inaczej, albo też nie, ale być może wtedy rozumielibyśmy, o co tak naprawdę toczy się gra.
A gra toczy się w naszych głowach o nas samych, o często bardzo mylne wyobrażenie, nie mające nic wspólnego z naszą prawdziwą Istotą. Zbyt wielu już uległo tym wyobrażeniom, by teraz móc odnaleźć samych siebie, powstało zbyt wiele schematów do przełamania, zbyt wiele zagnieżdżonego tam strachu i nienawiści. Pewność istnienia to ciągłe przełamywanie utartych schematów, uproszczeń, które pozwalają mniej widzieć, poruszać się po rzeczywistości coraz bardziej zdalnie. A trzeba wiedzieć, że niektórzy mówią już zdalnie pełnymi zdaniami.
Kim jestem? Czy ktoś jeszcze potrafi właściwie odpowiedzieć na to pytanie, pytanie sięgające wnętrza naszej poszczególnej Istoty? Sądzę, że niewielu. Niewielu też walczy, mając świadomość, że codziennie odbywa tę walkę na śmierć i życie. Większość z nas wybiera życie i utarte w nim schematy, utożsamiając tym siebie ze światem pozorów.

crussaider
Użytkownik zbanowany
Posty: 47

Krótka rozprawa o Istocie

Post#2 » 2 years temu (4 wrz 2016, o 11:35)

Skąd pomysł, że Istota żyje w naszym umyśle?
skąd to wiemy?
Dlaczego tak?

Ja uważam, że istota żyje, trwa, bytuje, istnieje w wielu znaczeniach tego słowa w każdej możliwej formie, w każdym wymiarze itd...

Rozprawa ciekawa, ale... zastanawiam się co z tego wynika.

Też myślałem na te tematy...
- dlaczego puszczasz go wolno panie?!
- za wczesna pora by... zabijać książęta.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

Krótka rozprawa o Istocie

Post#3 » 2 years temu (4 wrz 2016, o 12:46)

crussaider pisze:Skąd pomysł, że Istota żyje w naszym umyśle?
skąd to wiemy?
Dlaczego tak?


No cóż, a czy Królestwo Niebieskie, nie jest na ziemi? Dysponujemy niezbędnymi emocjami, takimi jak wiara, miłość, ale też nienawiść, zazdrość, dysponujemy rozumem, który chłonie poprzez zmysły doświadczenia i je przetwarza, analizuje każde z osobna. Po czym ktoś je ocenia. Kto? Jednym słowem mamy niezbędny materiał do tego, aby być szczęśliwi, czy też świadomi. Czy my żyjemy świadomie, czy moje ja żyje świadomie? Czy robi to „zaprogramowana” funkcja w naszym umyśle, funkcja śmiertelnie niebezpieczna, którą można by nazwać Przyzwyczajenia. Wszystko czego doświadczyliśmy do okresu późnego dzieciństwa ukształtowało nas w ten lub inny sposób. Telewizja, nauczyciele, rodzice, środowisko, w którym dorastaliśmy, teraz też Internet i wielu innych doradców też by się znalazło. Czy to nie oni przeze mnie przemawiają? Ile razy złapałem się na tym, że mówię coś z automatu, a wcale tak nie myślę, że właśnie przekazuje cudzą opinię przeczytaną gdzieś w gazecie, lub zasłyszaną od kolegi, która przylgnęła do mnie, przyczepiła się jak niechciana łatka. Ale to nawet nie chodzi o opinie, to sięga znacznie głębiej. No ale gdzie w tym wszystkim jest moje ja, moja istota, która odpowiada za to kim jestem (a nie, co sądzą o mnie inni)? Otóż ona znajduje się we mnie, w moim umyśle, Można ją nazwać jak się chce, wielu pewnie nazywało ją inaczej, ja ją nazywam moja poszczególną istotą.

crussaider pisze:Rozprawa ciekawa, ale... zastanawiam się co z tego wynika.

Pewnie nic.
crussaider pisze:Też myślałem na te tematy...

To dobrze. <ok>

crussaider
Użytkownik zbanowany
Posty: 47

Krótka rozprawa o Istocie

Post#4 » 2 years temu (4 wrz 2016, o 13:13)

Ja myślałem raczej o innej Istocie :)
Ja rozmyślałem nad Istotą Zła.
To oczywiście jedna z wielu istot.
Myślimy sobie chyba o innych tematach, o innych istotach :)

Ciekawe która Istota jest bardziej mojsza niż Twojsza...
Każda nasza Istota jest najmojsza.
- dlaczego puszczasz go wolno panie?!
- za wczesna pora by... zabijać książęta.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Krótka rozprawa o Istocie

Post#5 » 2 years temu (4 wrz 2016, o 18:50)

Aby lepiej zobrazować Istotę,

Muszę przyznać, że miałem pewien problem ze zrozumieniem, co znaczy dla Ciebie pojęcie "Istota/istota"; szczególnie, że piszesz ja raz dużą, a raz małą literą. Wiesz przecież, że nie jest ono jednoznaczne. Z jednej strony wywodzi się bezpośrednio z łacińskiego essentia, z innym zrozumieniem w metafizyce (jako wewnętrzna struktura/natura rzeczy; jej treść) z podziałem na ogólną, indywidualną i transcendentalną i innym w fenomenologii (jako idealny przedmiot myśli, greckie eidos), a z drugiej oznacza żywe stworzenie - na przykład człowieka. Wydaje mi się, że z dużą szkodą, dla tego tak niezwykle interesującego eseju, pominąłeś wstępne doprecyzowanie, bądź bieżące wskazania interpretacji.

nic co przypomina rzecz doskonalszą od możliwie pojmowanej doskonałości, nie można ująć w jeden skończony obraz zawarty w słowach.

Powiedziałbym, że nie można jej ująć w jakikolwiek sposób. Przecież zakładasz, że jest doskonalsza "od możliwie pojmowanej doskonałości", czyli przekracza granice pojmowania, których funkcją jest wszelka werbalizacja.

Istota, czy też Absolut żyje głęboko w naszym umyśle.

Wydaje mi się, że można potraktować Istotę (mam na myśli Istotę Rzeczy) jako Absolut, ale nie są to pojęcia tożsame.

Raczej żadna droga na skróty tam nie prowadzi, a jedynie rzetelna, długa i mozolna wędrówka może nas do niej nieco przybliżyć.

Owszem, przybliżyć może, ale nie jest nigdzie powiedziane, że ktoś nie znajdzie jakiejś drogi na skróty. Zresztą pojęcie skrótu też jest względne. Czy praktyka Zen, będzie takim skrótem, czy też przeciwnie?

Istota nie ma końca, ani początku, gdyż wszystkie rzeczy są od niego zależne, Zatem można ją traktować jako nieskończony mechanizmem wszelkiego działania.

I na przykład tutaj można zapytać: czy ten mechanizm (konkretny) jest oparty na idealizmie Platona, czy pojęciu Istoty/Absolutu jako boskości (monoteistycznej rzecz jasna)?

Istota łączy w sobie przyczynę ze skutkiem, choć nie jest związana z czasem ani z przestrzenią, jest manifestacją pozaczasową i poza-przestrzenną. W żaden sposób nie można jej dotknąć ani zmierzyć, ani nawet wyobrazić, można ją jedynie doświadczać przez poszczególną istotę. Człowiek, który doświadczył poszczególnej istoty, zawsze będzie poprzez nią spoglądał na świat, czy też poprzez nią będzie tworzył własną rzeczywistość. Wówczas jego oczy zapatrzone w jeden punkt mogą dla nas wydawać się zupełnie obce, bo nie będą skierowane tam, gdzie my jesteśmy przyzwyczajeni patrzeć.

Bardzo ładnie, obrazowo i celnie to ująłeś, choć musiałem trochę pogłówkować. Ujęcie to przypomina wedyjską koncepcję Puruszy bądź (w innym podejściu) Atmana (w odróżnieniu od Brahmana). Przynajmniej tak to sobie przedstawiam.

Człowiek, który odnalazł w sobie poszczególną istotę, nie zawsze zdaje sobie sprawę, że jest ona jedynie pewną namiastką znacznie większej i jeszcze doskonalszej formy zwanej Absolutem, lub Bogiem, a poszczególna istota stanowi pod tym względem idealny drogowskaz do dalszych poszukiwań. Istota absolutna zawiera w sobie wszystkie poszczególne istoty, które są jej pewnym odzwierciedleniem. Tym samym przypuszczam, że istnieje jeden wspólny organizm, we wnętrzu którego żyją jego mniejsze odzwierciedlenia, które nazywam poszczególnymi istotami.

Jak wyżej

Przebywamy w nich niemalże ślepi, wręcz upośledzeni, jedynie Istota dostrzega wszystko, gdyż ona jest wszystkim, widzi każdą przyczynowość zdarzeń i mechanizm wszelkich działań. Tylko ona dostrzega pełną rzeczywistość, gdyż ją stanowi, a człowiek niedowidzi i błąka się po jej ciasnych, zaciemnionych korytarzach.

Człowiek, jako część, nie może dostrzec i pojąć całości. Mówiła o tym wiedza Upaniszad, jak również Augustyn z Hippony.

by móc na dłuższy czas zawiesić go w jednym z pozoru martwym punkcie

To jedno z podstawowych ćwiczeń Radża Jogi - ekagrata.

(
a chyba tylko w ten sposób można doświadczyć poszczególnej istoty).

Chyba nie tylko. Jak rozumiem, chodzi o przekroczenie tzw Ego (wg Freuda).

Tak wypełniona pustka szybko przestaje przerażać i oswaja nas ze sobą, otumania swą niezrozumiałą paplaniną, tym samym żąda skierowania na siebie całej naszej uwagi i energii. Tym sposobem tracimy z oczu poszczególną istotę.

W tym wypadku uwaga nasza jest skoncentrowana na świecie zewnętrznym i jego atrybutach. Inny zakres.

Cała jego uwaga jest pochłaniana jedynie przez manifestację rzeczy.

Jeśli posługujemy się zmysłami, to siłą rzeczy nie może inaczej być.

Świadomość istnienia pustki jest pierwszym krokiem do wyzwolenia, ona nie uwolni nas od życia w pustce, ale da możliwość dostrzeżenia poszczególnej istoty. Pierwsze głębokie wejrzenie powinno nadejść w chwili uzyskania tej świadomości.

To też przypomina techniki jogiczne.

Raczej niewielu ludzi zna własne predyspozycje i szczere zainteresowania, gdyż w świecie nastawionym głównie na ocenę i zysk często mogą one wydawać się zbyt błahe, niepoważne, a nawet w oczach innych mogą być dla nas wstydliwe. Na dodatek często kieruje nami rozpaczliwa chęć odniesienia sukcesu, poczucie wiecznej satysfakcji, spełnienie zawodowe, rodzinne, seksualne.

Niestety, tak najczęściej jest.

Być może nie ma w tym nic złego,

Nie ma; pod warunkiem że na tym się nie poprzestaje.

Gdyśmy znali istotę tych pragnień, być może postąpilibyśmy inaczej, albo też nie, ale być może wtedy rozumielibyśmy, o co tak naprawdę toczy się gra.

Tak, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż są one nam w jakoś sposób narzucane. Inaczej mówiąc, jesteśmy w pewien sposób programowani, ale to inny temat.

Kim jestem?

To pytania jest uważane za najtrudniejsze w filozofii indyjskiej.

Większość z nas wybiera życie i utarte w nim schematy, utożsamiając tym siebie ze światem pozorów.

Ano właśnie, na tym polega problem.

Bardzo ciekawy i zmuszający do myślenia tekst.

No cóż, a czy Królestwo Niebieskie, nie jest na ziemi?

- A gdzie zaś wtedy jesteśmy? Czyżby myślisz, że Pan Bóg mógł stworzyć coś, poza Rajem? Czy rozumiesz ty, że grzech pierworodny - to niezdolność uświadomić sobie, że jesteśmy w Raju?
/J.L. Borges "Róża Paracelsusa"/


Dysponujemy niezbędnymi emocjami,

To, że są one niezbędne (w sensie wystarczające), jest dowolnym, antropomorficznym założeniem.

Telewizja, nauczyciele, rodzice, środowisko, w którym dorastaliśmy, teraz też Internet i wielu innych doradców też by się znalazło. Czy to nie oni przeze mnie przemawiają?

Przeważnie tak. I na tym polega nieszczęście. Choć oczywiście jest to również praktyczne i użyteczne; nie można "wylewać dziecka z kąpielą".

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

Krótka rozprawa o Istocie

Post#6 » 2 years temu (4 wrz 2016, o 21:34)

Gorgiasz pisze:Wydaje mi się, że z dużą szkodą, dla tego tak niezwykle interesującego eseju, pominąłeś wstępne doprecyzowanie, bądź bieżące wskazania interpretacji.

Oczywiście, że masz w tym dużo racji, jednak ten tekst powstał spontanicznie, zupełnie spontanicznie. Zamieszczając go miałem duże wątpliwości. Nie byłem pewien, czy ktoś w ogóle zrozumie, czy przedrze się przez opis, do tego domyślając się, co chciałem przekazać. Wstępne dopracowanie, jak mówisz. Tekst jak najbardziej go wymaga, ale nie jestem pewien, czy potrafiłbym je napisać, niestety nie mam takiej wiedzy filozoficznej. Mój tekst jest tylko formą opisu wewnętrznego obrazu, też próbą zrozumienia, jest szkicem tego, nad czym myślę nocami, co roi mi się w głowie i sam do końca nie wiem dlaczego o tym myślę. Do głowy nie przychodzi mi nic innego poza fascynacją. Trudno opisać ten stan. – Czy jestem jeszcze normalny? Często mówię do siebie, kiedy wybudzam się z takiego letargu myśli. Mój opis pochodzi chyba ze skondensowanego obrazu wielu takich myśli. Jednak nie mogę powiedzieć, bym nie przelewał wiedzy do tego kondensatu, że nie przeniknęły do niego filozoficzne koncepcie ontologiczne i nie tylko.

Gorgiasz pisze:Wydaje mi się, że można potraktować Istotę (mam na myśli Istotę Rzeczy) jako Absolut, ale nie są to pojęcia tożsame.

Zgadzam się.

Gorgiasz pisze:Zresztą pojęcie skrótu też jest względne. Czy praktyka Zen, będzie takim skrótem, czy też przeciwnie?

Niestety nie znam szczegółów tej praktyki, ale wiem, co masz na myśli.

Gorgiasz pisze:I na przykład tutaj można zapytać: czy ten mechanizm (konkretny) jest oparty na idealizmie Platona, czy pojęciu Istoty/Absolutu jako boskości (monoteistycznej rzecz jasna)?

Miałem na myśli idealizm Platona. Jednak w pojęciu Istoty/Absolutu jako boskości poniekąd również. Czy Istota wyższa zwana przez nas Bogiem nie może mieć wglądu w świat pozazmysłowy, w którym byty pozostają wieczne i niezmienne? A czy ona nie tworzy tamtego świata?

Gorgiasz pisze:Chyba nie tylko. Jak rozumiem, chodzi o przekroczenie tzw Ego (wg Freuda).

Tak, wszystkie przyzwyczajenia, które zawdzięczamy naszemu Ego, a zwłaszcza sztucznie wyhodowaną osobowość.

Gorgiasz pisze:W tym wypadku uwaga nasza jest skoncentrowana na świecie zewnętrznym i jego atrybutach. Inny zakres.

Przyznam, że do końca nie wiem, o jakim zakresie mówisz? Rozumiem, że istnieje podział na świat zewnętrzny i wewnętrzny, a nasza świadomość działa w obu tych rejestrach w zależności od sytuacji. Jednak mimo wszystko uważam, że oba te światy współistnieją, czy też nieustannie korelują ze sobą na zasadzie symbiozy. Chociaż wiem, że podział ten jest bardzo widoczny. Druga rzecz, czy uwaga, czyli strumień świadomości w pojedynczym danym momencie działa jedynie na zakresie jednej z tych płaszczyzn?

[/quote]A gdzie zaś wtedy jesteśmy? Czyżby myślisz, że Pan Bóg mógł stworzyć coś, poza Rajem? Czy rozumiesz ty, że grzech pierworodny - to niezdolność uświadomić sobie, że jesteśmy w Raju? [/quote]
Piękny cytat. A książki nie czytałem :<<

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Krótka rozprawa o Istocie

Post#7 » 2 years temu (5 wrz 2016, o 14:32)

i sam do końca nie wiem dlaczego o tym myślę.

To chyba najciekawsza motywacja.

Czy Istota wyższa zwana przez nas Bogiem nie może mieć wglądu w świat pozazmysłowy, w którym byty pozostają wieczne i niezmienne? A czy ona nie tworzy tamtego świata?

Teoretycznie powinna. A czy tworzy - to chyba zależy od tego, jak jest rozumiane pojęcie Boga.

Przyznam, że do końca nie wiem, o jakim zakresie mówisz? Rozumiem, że istnieje podział na świat zewnętrzny i wewnętrzny, a nasza świadomość działa w obu tych rejestrach w zależności od sytuacji. Jednak mimo wszystko uważam, że oba te światy współistnieją, czy też nieustannie korelują ze sobą na zasadzie symbiozy. Chociaż wiem, że podział ten jest bardzo widoczny. Druga rzecz, czy uwaga, czyli strumień świadomości w pojedynczym danym momencie działa jedynie na zakresie jednej z tych płaszczyzn?

Ta pustka jest wypełniona przez nas, na poziomie świadomości, umysłu (i dotyczy to zarówno świata zewnętrznego, jaki i naszego wewnętrznego), a więc nie ma to nic wspólnego z Istotą. Dlatego określiłem to jako "inny zakres". Z jednej strony nasz świat, a drugiej - Absolut, platońskie idee czy noumeny Kanta. Strumień świadomości działa wyłącznie w tym pierwszym.

Piękny cytat. A książki nie czytałem

To opowiadanie.
https://magazynaha.files.wordpress.com/ ... page23.pdf
(ja wkleiłem cytat z innego tłumaczenia, też znajdziesz je w sieci, a na to wówczas nie trafiłem, ale jest lepsze)

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

Krótka rozprawa o Istocie

Post#8 » 2 years temu (6 wrz 2016, o 14:12)

Gorgiasz pisze:
To chyba najciekawsza motywacja.

Być może tak jest, ale wolałbym wiedzieć, co robię, to trochę jak z tym uczniem Paracelsusa (przeczytałem, bardzo ciekawe), ale nie domagam się aż tak jednoznacznego dowodu empirycznego. :mrgreen: Z drugiej strony dobrze jest robić coś, co sprawia człowiekowi przyjemność, nie doszukując się w tym specjalnych motywów.

Gorgiasz pisze:
Ta pustka jest wypełniona przez nas, na poziomie świadomości, umysłu (i dotyczy to zarówno świata zewnętrznego, jaki i naszego wewnętrznego), a więc nie ma to nic wspólnego z Istotą. Dlatego określiłem to jako "inny zakres". Z jednej strony nasz świat, a drugiej - Absolut, platońskie idee czy noumeny Kanta. Strumień świadomości działa wyłącznie w tym pierwszym.

Już rozumiem, mój błąd.

Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość