Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Polityka u zwierząt

Inny punkt widzenia. Felietony, eseje, recenzje, reportaże, wywiady i pokrewne formy.
Mocium Bigos
Użytkownik zbanowany
Posty: 135

Polityka u zwierząt

Post#1 » 19 lis 2016, o 02:19

Zwierzęta stadne muszą współpracować, inaczej w ekstremalnych przypadkach nie przetrwałyby. Zachodzą pomiędzy nimi relacje. Kiedy roślinożercom zabraknie już pożywienia w okolicy, wyruszają w inne miejsce. Ale kto decyduje o tym czy iść na wschód czy zachód? Jeśli jest to przywódca, to jak to się stało, że przywódcą został?

Pewni naukowcy zainstalowali kamery na drzewach by obserwować zachowanie jeleni. W pewnym momencie zwierzęta ruszyły do wodopoju. To istotna decyzja, bo jeśli stado wyruszy za wcześnie, niektóre osobniki nie zdążą się najeść, a jeśli za późno, u niektórych może dojść do odwodnienia. Jeżeli będą poruszać się zbyt szybko, niektóre mogą nie nadążać, i padną ofiarą drapieżników. Dla stada to duży problem, podobnie jak wybór wodopoju. Kto podejmuje te decyzje? Oczekiwano że osobniki alfa które zawsze ze sobą walczą. Aczkolwiek zamiast występowania kultu siły patriarchatu, w pewnym momencie zwierzęta zaczęły zwracać łby w stronę różnych wodopojów. Kiedy 51% zwierząt, czyli 51 ze stada liczącego 100 osobników wskazało na ten sam wodopój, po chwili całe stado zmierzało w tym kierunku. Ostatni szedł często samiec alfa, jakby ostatni zorientował się, że wszyscy zniknęli. To dziwne zjawisko powtarzało się codziennie.

Pan Tom Hartmann w filmie „I am” opowiada o tym jak w młodości poszedł nurkować i zobaczył ławicę ryb. Płynęła w jedną stronę i wykonała zwrot. Błyskawicznie. Bez przerwy zmieniała kierunek. Oglądając zachowanie ryb w zwolnionym tempie można zauważyć, że one również głosują, każdym ruchem, setki razy na minutę. To demokracja.

Pszczoły, które tak dobrze sobie radzą, mają królową. Sporo naukowców twierdzi, iż królowe to figurantki, które zajmują się głównie rozmnażaniem. Pan Tom Seeley spędził ponad 30 lat wśród roi i uli, korzystając z ukrytych kamer i oznaczając obserwowane pszczoły kolorami. Doszedł do wniosku, iż pszczela monarchia nie należy się z urodzenia, a pszczoły wybierają swoją władczynię demokratycznie. Otóż gdy rój się dzieli - kiedy jego część emigruje w celu zbudowania domu w innym miejscu, wraz z nią wyrusza królowa. W starym gnieździe zostają jednak larwy nowych liderek, i gdy się wykluwają, rozpoczyna się debata. Pszczoła która ją wygra, zasiądzie na tronie. Reszta zostanie zabita i wyrzucona z ula. Kandydatki mogą toczyć bitwę w izolacji, wówczas wygrywa najstarsza, a wobec tego największa z nich. Aczkolwiek istnieje opcja walki toczącej się w ulu pomiędzy robotnicami, i tutaj wielkość nie ma znaczenia. Pan Tom Seeley sądzi, iż na wybór ma wpływ doping bzyczących wkoło robotnic, które w jakiś sposób głosują skrzydełkami.

Skoro już przy owadach jesteśmy, nie można nie wspomnieć o najbardziej fascynujących zwierzętach - mrówkach. Mrowisko to duże imperium rodzinne, gdzie mieszka jedna lub kilka matek oraz tysiące córek. Systemy u nich bywają różne. Często spotykanym jest podział ze względu na wiek. Młode robotnice opiekują się dziećmi, trochę starsze zajmują się gniazdem, a tylko te najstarsze wychodzą na żer. Może występować tam także podział klasowy. W zależności od tego jak karmiona jest larwa, z kokonu wyjdzie robotnica albo żołnierz, choć ilość nazw coraz większych mrówek zależy od gatunku. Nie bez przyczyny mrowiska nazywane są idealnymi organizmami społecznymi. Istnieje wśród nich bowiem pewnego rodzaju policja, która zabija każdą mrówkę, która działa na szkodę innych. Dlatego też są takie pracowite. Istnieje tam również pewien odpowiednik podatków - robotnica, która napełni swój „żołądek społeczny”, w którym mieści się tyle pokarmu, ile około waży cała głowa mrówki, musi nakarmić królową drogą trofalaksji (jest to wymiana substancji pokarmowych), kiedy tylko ta sobie tego zażyczy. Niektóre królowe wchodzą do obcego mrowiska, zabijają obecną tam władczynię i przejmują tron. Są to więc niespotykane i różnie zorganizowane rządy autorytarne z cechami komuny charakterystycznej na przykład dla Chińskiej Republiki Ludowej.

Na koniec coś zabawnego - fragment spektaklu teatralnego, właściwie jego początek.

https://www.youtube.com/watch?v=rxfcvMtcUfo

szczepantrzeszcz
Autor miesiąca
Posty: 1737

Polityka u zwierząt

Post#2 » 20 lis 2016, o 21:38

Zwierzęta stadne muszą współpracować, inaczej w ekstremalnych przypadkach nie przetrwałyby.
Człowiek - również zwierzę stadne - w ekstremalnych warunkach współpracować musi (inacze by nie przetrwał), a problemy zaczynają się wtedy, kiedy warunki przestają być ekstremalne... i wówczas działalność o charakterze publicznym zyskuje miano polityki.

Ostatni szedł często samiec alfa, jakby ostatni zorientował się, że wszyscy zniknęli. To dziwne zjawisko...
Dla mnie to nie jest dziwne zjawisko. Twierdzę, że samiec alfa nie przegapił stada. On szedł ostatni, bo powodowały nim inne względy. Myślę, że to dobry przykład, jeżeli ktoś zechciałby sięgnąć do prapoczątków arystokracji.

...pszczoły wybierają swoją władczynię demokratycznie.
Pragnę zauważyć, że demokratyczny wybór królowej nie musi oznaczać demokratycznego sprawowania władzy. Gdyby tak było, pszczoły nie ostałyby się na tym świecie :))

Reszta zostanie zabita i wyrzucona z ula.
No, to już zajechało jakąś satrapią albo wręcz rządami o charakterze komunistycznym. Bardziej serio: Natura nihil fit in frustra - jeżeli pszczoły tak czynią, zapewne czmuś owo zjawisko służy.

Niektóre królowe wchodzą do obcego mrowiska, zabijają obecną tam władczynię i przejmują tron.
Więc może człowiek pochodzi nie od małpy, ale bezpośrednio od mrówek? :))


Fajnie napisany tekst, chociaż kilka językowych błędów warto poprawić.

pewnego rodzaju policja, która zabija każdą mrówkę, która działa na szkodę innych.
powtórzone "który" i dwa zdania później podobnie.

...i gdy się wykluwają, rozpoczyna się debata.
Siękoza. Można by napisać: "...i gdy się wykluwają, rozpoczynają debatę."

zainstalowali kamery na drzewach by obserwować
Przecinek przed "by".


...i jeszcze jednej drobiazg merytoryczny:
W zależności od tego jak karmiona jest larwa, z kokonu wyjdzie robotnica albo żołnierz, choć ilość nazw coraz większych mrówek zależy od gatunku.
Nie zrozumiałem tej drugiej części zdania. O co chodzi?

Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość