Zachęcamy do głosowania! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Maja czeka nagroda książkowa - powieść ''W imię dziecka'' autorstwa Iana McEwana!

Ogłaszamy czas wielkich wyborów na Autora Miesiąca w dziale prozy!

Droga

Inny punkt widzenia. Felietony, eseje, recenzje, reportaże, wywiady i pokrewne formy.
bookworm
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 1

Droga

Post#1 » 3 sty 2017, o 11:24

Często zastanawiam się jak potoczy się mój los, jak będę wyglądać za dwadzieścia lat, co będę robić, gdzie żyć i z kim będę dzielić swoją codzienność. Lubię wyobrażać sobie, że stoję rano na balkonie w koszuli nocnej, palę papierosa, a z wnętrza mojego ciasnego mieszkania dobiega muzyka, przez którą moje biodra kołyszą się mimowolnie. Właśnie, moje mieszkanie. Moje miejsce na ziemi, najwyżej trzy pokoje, niewielka kuchnia i łazienka z ogromną wanną na samym środku. Chciałabym starych, odremontowanych przeze mnie mebli, kranu, który będzie przeciekał, żebym mogła nauczyć się go naprawiać, albo znaleźć najprzystojniejszego hydraulika w mieście, a kiedy już się zjawi, chciałabym móc z nim bezwstydnie flirtować. Chcę przykręcać półki, kiedy moje książki już nigdzie nie będą się mieścić. Każdego popołudnia odwiedzać tę samą piekarnię, ten sam sklep spożywczy i wracając raz na jakiś czas kupować magazyny naukowe w kiosku prowadzonym przez radosnego staruszka, który za każdym razem uśmiechnie się i zapyta zwyczajnie "jak dzień?". Wracałabym do domu, zrzucała z siebie płaszcz, buty i zaczytywałabym się w następnej książce kupionej w pobliskiej księgarni. Chciałabym mieć kota, którego wołałabym w chwilach samotności, jednocześnie rzucając się z czekoladą na kanapę, a ten przeszedłby koło mnie, wydał jakiś bliżej nierozpoznawalny dźwięk, po czym poszedłby zaszyć się w moim łóżku, pokazując mi tym samym, że nie zamierza mnie pocieszać, na tyle dosadnie, żebym mogła pogrążyć się w jeszcze większym smutku, zaplątując swoje myśli wokół faktu, iż nawet własny kot mnie nie kocha, pomimo tego, że przygarnęłam go i karmie to paskudztwo codziennie. Pracowałabym w bluesowym pubie jako barmanka na wieczorną zmianę. Miałabym pokręconego szefa i swój ulubiony zespół grający na żywo w każdą środę. Zawsze uwielbiałam muzykę na żywo, nie potrafiłabym się bez tego obejść w swoich marzeniach. Po zamknięciu pubu chcę wracać do domu, brać długą kąpiel z olejkami zapachowymi, zjeść skromną kolację i położyć się do swojego wygodnego łóżka nad ranem. Zapytacie "gdzie podziała się miłość mojego życia w tej całej historii?", bo przecież jestem kobietą, a każda kobieta, nawet ta, która będzie się starała utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że nie potrzebuje kolejnej pary skarpetek do prania i niekończących się kłótni o pieniądze w swoim życiu, pragnie mężczyzny. Nie ideału, chociaż nie pogardziłabym bohaterami z książek, w które uciekam przed rzeczywistością. Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć, przynajmniej jeszcze nie. Być może będzie to hydraulik, gdy pewnego dnia flirt przerodzi się w coś nieoczekiwanie wspaniałego, może sprzedawca z piekarni, albo wokalista ze środowego koncertu, nie wiem jak będzie wyglądał, jakie będzie miał poglądy polityczne i czy będzie potrafił gotować, a byłoby dobrze jakby umiał, ponieważ ja szczerze tego nienawidzę. Wiem jednak, że będzie ktoś taki, ponieważ nikomu nie życzyłabym samotności, już nie mówiąc o braku zaspokojenia seksualnego. Oczywiście, co jakiś czas wychodziłabym na imprezy, kolacje z przyjaciółmi, jeździłabym z nimi na wakacje, albo chodziła na randki w kinie samochodowym, bo ileż można kursować między domem, a pracą? To jest moja wersja amerykańskiego snu, być może jest banalny, być może posądzicie mnie o brak wyobraźni, bo przecież mogłabym zostać żoną obrzydliwie bogatego Włocha i założyć własną restauracje za jego pieniądze, kupować ubrania u najlepszych projektantów i całymi dniami opalać się nad basenem, ale to nie byłoby już moje marzenie, to nie byłabym ja. Droga, którą teraz idziemy, ta którą codziennie maszerujemy i podejmując decyzje zmieniamy kierunek, prowadzi nas do jakiegoś celu i uważam, że podejmując te decyzje, skręcając w uliczki, lub trzymając się głównej drogi musimy mieć w głowie miejsce, w którym chcemy się znaleźć, do którego chcemy dotrzeć, bo inaczej za dwadzieścia lat ocknę się nie na balkonie swojego wymarzonego, przytulnego mieszkania, tylko opalając się nad basenem swojego obrzydliwie bogatego męża Włocha zastanawiając się "co ja do cholery najlepszego zrobiłam?"
A.M.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4785

Droga

Post#2 » 3 sty 2017, o 19:55

Niezbyt wygodnie czyta się tekst będący jednym długim akapitem. Pod względem edytorskim i estetycznym kiepsko to wygląda. Namnożyło się też bardzo dużo powtórzeń.

Mało publicystyczne moim zdaniem. To miniatura o przyjemnej treści i niezłym podsumowaniu - bo dążąc do swoich celów, nietrudno zboczyć z drogi i znaleźć się w punkcie bez powrotu. Jest coś miłego w prostych marzeniach i celach, do których można dążyć, lubię to chwytanie się pozornie trywialnych rzeczy, które, przy dobrej perspektywie, przecież mogą rzeczywiście uszczęśliwiać.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości