Cywilizacja e-jąkałów. Eeeeee=mc2

Inny punkt widzenia. Felietony, eseje, recenzje, reportaże, wywiady i pokrewne formy.
Awatar użytkownika
Mozets
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 193

Cywilizacja e-jąkałów. Eeeeee=mc2

Post#1 » 7 lut 2019, o 18:10

Cywilizacja e-jąkałów. Eeeeee = mc2
/felieton/


Od kilku lat w obiegu publicznym a szczególnie w mediach najróżniejszego autoramentu (TV, R - czyli środkach masowego rażenia…) daje się słyszeć pewien styl wypowiedzi, lansowany przez redaktorów, polityków i przyjmowany ochoczo przez prowadzących programy – telewizyjne i radiowe. Również zwykły obywatel bezmyślnie naśladuje ten sposób mówienia, bo naśladowanie nie wymaga żadnego wysiłku umysłowego.
Oczywiście nic nie jest zawieszone w próżni i przeciętni odbiorcy spijający z ust idoli i polityków ten sposób „mówienia” - przyjmują tę nowomowę, jako obowiązujące
(i prawidłowe) sposoby wyrażania się. Styl ten zresztą jest preferowany aktualnie przez wszelkich guru i ludzi trzymających akurat mikrofon w ręce. Nie będę dużo mówił o chamstwie, zakrzykiwaniu rozmówców, przerywaniu wypowiedzi - to dotyczy już manipulacji, dezinformacji i socjotechniki. O tym na końcu. Jeśli już dyskutant jest inteligentny, to niech nie myśli, że uda mu się dokończyć mądrą wypowiedź. Prowadzący przerwie mu tok wypowiedzi, już po 2 słowach. Jeśli mimo to gość studia będzie na to przygotowany i będzie przytomnie kontynuował wypowiedź, rozpoczynając za każdym razem od przerwanego miejsca, sądząc, że mu się uda dokończyć myśl.
Nic mylniejszego.
Pan „redachtur” będzie robił tę zagrywkę, co drugie słowo i w końcu powie – „no to już musimy kończyć”.
„No”- jest już obowiązkowe!... Robi karierę.
„No-słucham”.
„No”- na początku każdego zdania.
Szanujący się mówca z zasady powinien zaczynać od przeciągłego – eeeeeee.
Później już można śmiało mówić kompletne idiotyzmy.
„Eeeee”- nobilituje całą wypowiedź.
Mój polonista w Liceum (śp. wspaniały człowiek) tylko jednemu uczniowi w klasie przepuszczał nawet ciągłe: eee czy ooo.
Ten uczeń autentycznie i mocno się jąkał.
Inni za kilkakrotne eee dostawali lagę.
Nawet na studiach wymagano ode mnie mówienia prawidłowego, jasnego, zwięzłego, logicznego, wyraźnego i bez jąkania. Ale „to se ne vrati” jak mówią Czesi.
A przecież wcale nie miałem przemawiać do milionów ludzi przez TV – tylko w jakimś zakładzie, grajdołku do (góra) setki ludzi. Zdarzyło mi się mówić do najwięcej 400 osób.
Na tzw. zad…iu. Tylko przez miesiąc w czasie delegacji służbowej.

Skupię się więc głównie na języku.
Zmienił się sposób wymawiania głosek - szczególnie tych gardłowych - charakterystycznych, ale nie w naszym kręgu językowym i kulturowym.
Słowa nie są już wymawiane, ale wyrzucane z tchawicy jak podmuchy tajfunu.
Tchooo- zamiast zwykłego - "to" ,
Tchhhego - zamiast "tego",
Khażdy, thak, photem, phan, krythykhancki, khhhapitalna sprawa, te khhhafle, thutaj, Arthhur itp.itd. - mówiący wprost zieje słowami.
Spółgłoski w ten sposób wymawiane są typowe np. w językach Bliskiego Wschodu. Rozciągane są do granic absurdu samogłoski a,e,o,u,y, i niemalże „wyśpiewywane”.
Po co ?
By wzmocnić ekspresję wypowiedzi i przedłużyć czas łabędziego śpiewu – będącego
akurat przy głosie.
Który chce dużo mówić, ale nie chce wiele powiedzieć. Gdyby wyrzucić z programu te postękiwania, pojękiwania, pomrukiwania, jąkania, zacięcia i pustosłowie – z godzinnego programu zostałaby połowa istotnej treści. Programowe gadulstwo.
Używanie określeń przysłowiowy do pojęć, które nie mają nic wspólnego z przysłowiami: np.: przysłowiowe krzaki, przysłowiowe światełko w tunelu, przysłowiowa łezka w oku, przysłowiowa para skarpetek, przysłowiowe krokiety, przysłowiowa butelka z wodą, itd.
Pomysłowość, lub ściślej - bezmyślność twórców tych potworków językowych jest wprost nieograniczona. Nagminne jest stosowanie dygresji w jednym zdaniu w tak dużej ilości, że zdanie traci sens. Stając się niemal-że bezensownym zlepkiem wątków.
Sekwencyjnie - będący przy głosie, wydobywa z siebie kilka zdań z szybkością karabinu maszynowego, bez żadnych przerw między wyrazami i zaraz po tym zaczyna się jąkać.
W rodzaju: klucz do bram eee-miasta i do eee-serca.
Oraz powtarzanie wielokrotne i,i,i,i, lub bo,bo,bo, żeby, żeby, yyyy, do,do,do , jakby, na,na,na, czy,czy,czy, że,że,że,że, dla,dla,dla , kiedy,kiedy,kiedy,kiedy - itd. itp.
Tzw. dykcja Pawlaka i mówienie yyy-Nałęczem.
Oraz szyk przestawny wymyślony przez intelektualistę Wałęsę.
Zrozumiały tylko dla analfabetów.
Będący przy głosie mówi tak szybko, że czasem traci kontrolę nad budowaniem logiki wypowiedzi - wtedy zaczyna natychmiast „łatać” powstałą przerwę przy pomocy przeciągłych samogłosek: yyyyyy, eeeeeee, oooooo, aaaaaaa.
Chodzi o to by prowadzący program lub inny „dyskutant” – nie wszedł mu czasem w słowo – bo wtedy całkowicie pozbawia go tokowania w szklanym okienku.
Prowadzący programy nie muszą zresztą czekać na jakąkolwiek ułamkowo-sekundową przerwę. Brutalnie przerywają mówiącemu w dowolnym momencie. Najchętniej wtedy, gdy mówca zaczyna mówić inteligentnie i do rzeczy.
Pacyfikuje się więc delikwenta –zakrzykując go ordynarnie. Czasem redaktorowi pomagają w tym dzielnie wyszkoleni oponenci biorący udział w spektaklu.
„Robią” tzw. „klangor medialny”.
Lub żeby było śmieszniej i łatwiej – przeciwko 1 gościowi zaproszonemu do studia – wystawia się dwóch redaktorów. By w duecie łatwiej i skuteczniej zakrzyczeli, ośmieszyli, wydrwili, sflekowali - często bardzo kulturalnego, łebskiego i inteligentnego rozmówcę.
Głoski ę i ą – zaczynają zanikać.
Na ich miejsce wchodzą jakieś dziwnie brzmiące twory, nawet nie podobne do regionalizmów w rodzaju: om, em (gwiazdom zarannom, zorzom północnom , szkołom budowlanom).
Bo „włanczanie”, jest już wydaje się normą językową, uznaną nawet przez wychowanków prof. Miodka.
W wykonaniu sław szklanego ekranu odbywa się natomiast międlenie kilkuwyrazowych sekwencji po 2 - 3 razy, jak imbecyl z zastojem umysłowym.
Poza tym, jest to (głównie) część planu politycznej walki medialnej. W której stacje nie tylko przekazują obraz bitwy – ale same jak najbardziej w niej uczestniczą. Wszystkie chwyty dozwolone. Wbrew pozorom to nie jest takie głupie.

Bo:
W tym szaleństwie jest metoda. (Wiliam Shakespeare).

Ma wprowadzić rozmówcę (widza także) w diapazony nerwowego rozedrgania, kiedy to zamiast mówić - co myśli, zacznie mówić - co podpowiada mu prowadzący, lub polityczna poprawność.
Ma wyłączyć asertywność u ofiary ataku. Ogólnie wprowadzić nastrój zdenerwowania i myślowego bałaganu. Słuchaczom ma zaś zrobić wodę z mózgu. Generalnie rozdrażnić widza, wzbudzić bezosobową awersję...
Następnie wystarczy tylko podać umiejętnie skołowanemu i wzburzonemu widzowi cel ataku. Cięty z metra widz, z ulgą ulokuje swe najgorsze odczucia w podanym na tacy obiekcie. I tak robi się wrednie - bo wrednie, ale skutecznie - indoktrynację i manipulację polityczną w mediach. Agresja zwykłego prezentera jest zaprogramowana przez szefów stacji. Oczywiście, nie każdy jest atakowany. Ofiary są wybierane starannie, przed programem, choć w wypadku inteligentnych rozmówców, nawet zmasowany atak na nich, przy udziale wyszkolonej do nagonki „przypadkowej publiczności” – pali na panewce, ku wściekłości prowadzącego.
Stacja staje się tubą propagandową.
Ten sposób wymawiania głosek, niezwykle ekspresywny, jak przy kłótni wiejskich bab na jarmarku, ma wydobyć z rozmówców ich najgorsze cechy charakteru i rzucić je gawiedzi telewizyjnej.
Jak ochłapy na pożarcie.
Z założenia dyskusja wcale nie ma prowadzić do mądrych i słusznych wniosków, tylko do wytworzenia pozornego obrazu prawdy. Czyli „racji” urabianej przez stację. Rozmówca musi mieć niesłychanie silne nerwy i gruboskórność nosorożca by oprzeć się takim atakom. Oczywiście wobec osób, które są w łaskach mediów taktyka jest diametralnie różna. Prowadzący rozmawia z takim ( taką) niemalże jak z małym, miłym dzieciątkiem.
Prawie, że klepie go po policzku (ti, ti, ti - mały grubasku)…
Jak kreuje się "gwiazdy",”idoli” i "elyty" w telewizji.
Pokazuje się te obiekty jak najczęściej. A skoro je "widać" - to "masy" uważają je za gwiazdy....
Nota bene, idol to po grecku – bałwan...
Jakie czasy takie autorytety (ałtorytety)…
Spora część „masowej widowni” przyjmuje prostactwo za dobrą monetę. Czyli nieważne, kto kogo bije i za co – grunt, że można popatrzeć bezpiecznie, z boku i zaspokoić swoje przyziemne instynkty.
Politycy i ministrowie nie rozwiązują już problemów, oni „pochylają się” nad nimi.
Oby im od tego dysk nie wypadł.
Spiker albo mówi co 3 słowo „prawda?”, „tak?”, albo „nie wiem”? – co ma zachęcić rozmówcę, bezmyślnego widza ( słuchacza) do przyznania mu racji.
Szaloną karierę robią wyrazy : „takie” , „jakiś”, oparte na ta, ten, tych, ci, – wklejane są w wypowiedź już nie jako przerywnik, ( by mówiący pokonał chwilowego „Alzhaimera”) ale by osłabić jednoznaczność, wyrazistość, sens wypowiedzi.

Przykłady wypowiedzi ( autentyki z wypowiedzi głównie redachtorów):
- zawarłem takie - jakieś takie przyjaźnie
- chęć no- poznania czegoś takiego
- śmietanka taka eeee- bardzo zsiadła ( chodziło mu o gęstą…)
- tego podejścia tych schodów
- wóz bardzo, no - taki szybki
- jakiejś takiej samodzielności ( prawdomówności ?)
- walczyć o tą wolność , o tą demokrację
- żeby te rozmowy były takie jakieś przejrzyste
- jakąś taką możliwością, jakiegoś takiego postępowania
- żeby po tym yyyy - alkoholu nie wsiadać za tą eeee – kierownicę
- tą naszą prędkość eee - dostosować
- takiej naszej gotowości do wejścia do tej yyyy-strefy
- biało no-czerwona flaga
- adresują problemy
- właściwie, że tak powiem, bym powiedział, jakby tak powiedzieć ( co kilka słów)
- takiego jak gdyby , powiem tak, ja powiem w ten sposób,
- sytuacja nie jest dynamiczna
- umiejscawiam, dopytam
- bardzo, bardzo, bardzo ( jedno „bardzo” to za mało…)
- gaźnik dedykowany do Opla
- chciałbym zdefiniować jak mamy mówić
- zamachiwać (PR1)
- miał powiedzieć, miał ukraść, miał zrobić ( dawniej mówiono podejrzany, ale eufemizmy są bardziej correct-political).
- Mijanie się z prawdą ( dawniej – prosto: „kłamca”)
- Polska leży – gdzie leży
- Lesistość lasów państwowych
- I tyle na tyle
- Zaszczepialność
- Żeby te święta były pełne tej eee-radości i tego yyy-odpoczynku
- Można powiedzieć ,że tak powiem, poniekąd, tak do końca
- Widzimy to co widzimy, ogarnięty
- Jeszcze nie ma pełnego wypełnienia
- Niezdawalność, wypadkowość (Szubartowicz PR)
- Jak ja się cieszę, że będziemy rozmawiać o tym o czym będziemy rozmawiać
- Pies adresowany do osób ( dedykowany do osób)
- Decydująca decyzja
- Nasze przygotowania zostały przygotowane
- Ponieważ była to rana jakaś taka cięta
- Warunki są jakie są

KIEDY SŁOWA TRACĄ SENS - LUDZIE TRACA WOLNOŚĆ.

Ale żeby nie zanudzać .
Od kilku miesięcy jąkające się przerywniki ( j/w: eee, oooo,yyyy, że,że,że, iiii, to,to,to,to,) zostały wzbogacone przez nowy rodzaj programowego „jąkania”.
Samogłoski owszem – pozostały, (yyyy, aaaa, oooo, eeee - obowiązkowo po 4 szt.) ale teraz rozciąga się (i czyni denerwującą oraz niezrozumiałą) wypowiedź przez międlenie spółgłosek m i n. To odgłos przypominający rozkoszowanie się np. smacznym kawałkiem tortu w pierwszej fazie przeżuwania, czyli: emnem, mmnneeee.
I z innej beczki – „eeefetepe”.
„Jak gdyby” jest już stare i oklepane – ale trzyma się mocno.
Również mruczenie przeciągłe (kocie) – gdy mówca nie ma na podorędziu żadnego pasującego (literalnie) słowa do użycia.
- mamy eeefetepe w Polsce, że tak powiem
- potem – no – daje takie - jak gdyby – eee, efekty
Następną ulubioną manierą staje się język „poetycki” w tych splamionych kłamstwem i dyspozycyjnością ( sprostytuowaniem zawodowym) ustach;
- świeże dostawy białego puchu ( oznacza to opady śniegu)
- błękitne paliwo ( gaz)
- czarne złoto (węgiel)
- tykająca bomba (niezadowolenie społeczne)
- słońce z domieszką chmur
Następna sprawa to przesadna dbałość o dykcję wyjątkowo (tylko) ostatniej głoski w wyrazie, zdaniu i jej niezwykle sztuczne przedłużanie:
- regionach-chch
- widzieliśmy-yy
- podatnikó - ffff
W celu podkreślenia wagi słowa i uderzenie nim jak batem po uszach słuchacza jest akcentowanie i przedłużanie również sztuczne, pierwszej głoski wyrazu np.:
- PPP-ięć !!! ŚŚŚŚiiiła!!! SSSkład nnnowego rzrzrząduuu!!! NNnnadmierniee!!! ZZzłłee rozwiązania!!! „CCCiiiepło!!! „Muuuuzyka”, „OOOOpera!”
Ekspresja pseudo-emocjonalna, teatralne akcentowanie samogłosek i spółgłosek, stawianie wielokierunkowych pytań z tezą (za jednym zamachem).
Wypowiadanie się bądź co bądź przez specjalistów od słowa na poziomie źle przygotowanego ucznia z podstawówki przy tablicy , koncert niepewnych stękań i pomrukiwań.
Niekiedy teatralnie rozciągane jest słowo w miejscu samogłoski np. „poo…oooomogą”.
To już jest patent redachtura GW i naśladującego go wyrobnika od „łutstokuf”.
O zupełnie durnych wypowiedziach, które można by przytaczać setkami, nie ma fizycznej możliwości pisać. ale przytoczę jedną tylko :
„ona ma pełne pełnomocnictwo”, ( to Szubartowicz -PR).
Następna rzecz to intonacja. Prawie każde zdanie, bez względu, czy ma być twierdzące czy pytające zawsze (prawie) kończy się jak zdanie pytające, czyli „pod górkę” obrazując to muzycznie.
Po co?
Może po to, że pracownik wiedząc iż kłamie cały czas, miał wytłumaczenie przed samym sobą ( bo nie przed widownią) : „no kurna, nie chciałem tego powiedzieć, ale mnie zmusili”…
Telewizja i radio operuje cały czas językiem militarnym:
rząd walczy o podręczniki, minister walczy o komputer, przedszkolaki walczą o zabawki, nauczyciele walczą o podwyżki, uczniowie walczą o oceny itp.
Natomiast żołnierze w Afganistanie chyba nie walczą, tylko bawią się pistolecikami i innym sprzętem wojskowym. Język militarny jest bardzo ważny, by społeczeństwo było utrzymywane w stanie permanentnej mobilizacji jak w Korei Północnej.
Czyli w strachu – a strach to najstarsze narzędzie władzy.
O takich drobnostkach jak posługiwanie się kalkami z innych języków nie mówię: „dokładnie” - zamiast oczywiście.
Unikanie precyzji wypowiedzi, jednoznaczności, jasności.
Mówienie na wizji o Polakach jako nierobach, tumanach, brudasach, cymbałach, pijakach to temat na odrębny wątek.
Trudno mi sobie wyobrazić np. niemiecką TV, w której główny prezenter wobec całych Niemiec przejeżdża się po swoich współbratymcach - Niemcach jak walcem po szutrowej drodze, wyliczając ich tylko prawdziwe cechy.
Nie wydumane jak u nas - szczególnie w stacjach komercyjnych (czytaj wrogich Polsce). Taki masochista giermaniec następnego dnia, pewnie nie pracował by już w TV.
Ale widocznie można tak mówić – gdy jest się Polakiem tylko nominalnie. I gardzi się tym narodem. Przecież wspaniałym - co potwierdza historia. I ten wspaniały naród ma nieszczęście być nauczanym wolności przez zniewolonych wyrobników z firmy kłamstwa, żelaza i papieru. I jeszcze za te obelgi i kłamstwa płaci abonament.
To paranoja. Telewizje prywatne nie to, że mnie nie obchodzą – ale nie muszę ich oglądać. Niech sobie mówią co chcą.
Pilot OTV to dobry wynalazek. Nawet jest na nim wyłącznik.

Uffffff!
Kto doczytał do tego miejsca stawiam mu kawę (lub piwo).

© M.Mozets

szczepantrzeszcz
Księżycowe Ostrze
Księżycowe Ostrze
Posty: 2100

Cywilizacja e-jąkałów. Eeeeee=mc2

Post#2 » 10 lut 2019, o 13:46

Nie oglądam telewizorni, ale wnioskując z tego, co napisałeś, musi być gorzej niż w czasach, kiedy ogladałem.


Nawet na studiach wymagano ode mnie mówienia prawidłowego, jasnego, zwięzłego, logicznego, wyraźnego i bez jąkania. Ale „to se ne vrati” jak mówią Czesi.
Mozets, tych, którzy wymagają wypowiedzi jasnych, zwięzłych, logicznych, wyraźnych i bez jąkania nie zamykają (jeszcze) w więzieniach... czasami wyrzucają z pracy, jednak uważam, że wymagać (bez zbędnej ostentacji) warto.


Stacja staje się tubą propagandową.
"Stacje", w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu, zawsze były tubami propagandowymi. Wystarczy poczytać, co wyrabiał pewien dzinnikarz propagandysta, niejaki Maurycy Mochnacki, w czasach powstania listopadowego.


Jak kreuje się "gwiazdy",”idoli” i "elyty" w telewizji.
Pokazuje się te obiekty jak najczęściej. A skoro je "widać" - to "masy" uważają je za gwiazdy....
Nota bene, idol to po grecku – bałwan...
No popatrz, niektórzy, aby sformułować pożyteczną i użyteczną prawdę, potrzebują opasłego tomiszcza (albo kilku tomiszczy). Tobie udało się w czterech zdaniach. :))


Mówienie na wizji o Polakach jako nierobach, tumanach, brudasach, cymbałach, pijakach to temat na odrębny wątek.
Trudno mi sobie wyobrazić np. niemiecką TV, w której główny prezenter wobec całych Niemiec przejeżdża się po swoich współbratymcach - Niemcach jak walcem po szutrowej drodze, wyliczając ich tylko prawdziwe cechy.
Szczepan dziękuje Mozetsowi za ten krótki fragment. Po prostu dziękuje. Szczepan, pośród swoich znajomych, przy biesiadnym stole takiego słowa nie usłyszy.


Kto doczytał do tego miejsca stawiam mu kawę (lub piwo).
Może być półwytrawny gruzin.


Od siebie wspomnę o jeszcze jednej manierze, o tyle przykrej, że skutków doświadczamy od ludzi z najbliższego otoczenia, często przyjaciół i kolegów. Co bym zrobił, gdybym chciał poróżnić grupę inteligentnych osób? Nie, nie szeptałbym do ucha kłamstw i nie judziłbym jednych przeciwko drugim, bo natychmiast by mnie zdemaskowano.

Takie prymitywne metody są nieskuteczne. O wiele efektywniejsze jest wyrobienie w ludziach nawyku rozpoczynania dyskusji od pytania retorycznego, często sugestywnego: "czy uważasz, że ten czy tamten słusznie zrobił, łamiąc prawo i...". W drugiej części wypowiedzi zazwyczaj pada ostry zarzut, może być (i często jest) zupełnie od czapy. Wyrobienie powyższego nawyku gwarantuje, że nawet grupa połączona więzami przyjaźni wcześniej czy później (zwykle wcześniej) zacznie skakać sobie do gardeł.

Zadając w codziennej dyskusji, w której każdy ma na równych zasadach coś do powiedzenia, pytanie retoryczne, stawiamy się w roli mentora. Ton oraz forma takiego pytania mogą być ekstremalnie uprzejme ale i tak sprowadzamy dyskutanta do funkcji podrzędnego statysty. Sugestywność pytania "przestawia" pytanego od razu w tryb odpierania zarzutu i budzi początki agresji. Skoro został postawiony niżej, odpowie, równie uprzejmie, pytaniem retorycznym i jak mu wzburzenie nie zamąci refleksu, odpowie również pytaniem sugestywnym.

Scenariusz takiej dyskusji łatwo sobie wyobrazić.

Awatar użytkownika
Mozets
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 193

Cywilizacja e-jąkałów. Eeeeee=mc2

Post#3 » 11 lut 2019, o 20:45

Oczywiście, że Mozets nie ma zamiaru nikogo rozstrzeliwać za takie a nie inne, prawidłowe czy złe posługiwanie się mową polską. Ja sam popełniam wiele błędów niezamierzonych wynikających również z lenistwa umysłu a czasem i ze sklerozy. Ale myślę, że portal literacki jest dobrym miejscem na podzielenie się uwagami na ten temat. Nad wychwyceniem i zanotowaniem niektórych określeń zasłyszanych w R, TV a głównie z ulicy spędziłem sporo czasu. Gromadziłem te, być może mało ważne dla losów ludzkosci ( choćby lokalnej) notatki dość długi czas. Gdy opracowałem tę publikację - wyrzuciłem małą torbę plastikową ( nie reklamówkę - bo ona nic nie reklamowała) karteczek z notatkami do śmieci. Zbierałem je ( i nie tylko z tego tematu) około 3 lat. W ogóle to upierdliwa ze mnie mękoła i zamiast uchlać się jak moi koledzy - to rozdrapuję jakieś bzdety.
Nie jestem jednak osamotniony. Takich "waryjatów" jest więcej. Nawet jeden z USA także ma problemy z tymi sprawami i pisze o tym. Atlantyk nie przeszkadza mu interesować się Polską i jezykiem pradziadów.
**************************
Załączam:
( cytat Romana z USA)
Zaśmiecany jest język polski. Już nie ma słowa "dobrze" - jest "O.K". Wymawiający ten skrót nie wiedzą często, skąd się wziął i co znaczy. Nie używa się prawie słowa "tendencje", mówi się "trendy". Zamiast "kręci się" - "spinuje". Nie rażą zwroty jak "nasz news" lub "nasze newsy", to brzmi strasznie. Dlaczego nawet patrioci nie szanują polskiej mowy. Dlaczego "nasz news", zamiast "nasze wiadomości". Słowo "news" oznacza liczbę mnogą, w dosłownym tłumaczeniu: nowości.
Smutno to widzieć i słyszeć.

( Roman z USA)

OBCZYZNA " POLSZCZYZNA"

Mądrze gada, czy też plecie,
ma swój język Polak przecie!
Tośmy już Rejowi dłużni,
że od gęsi nas odróżnił.

Rzeczypospolitej siła
w jej języku również tkwiła...
Dziś kruszeje ta potęga,
dziś z angielska Polak gęga...


Pierwszy przykład tezy tej:
zamiast dobrze jest okej!
Dalej iść śladami tymi,
to nie twarz dziś masz a imidż...

Co jest w stanie nas roztkliwić ?
Nie życiorys czyjś, lecz siwi !
Gdzie byś chciał być w życiu, chłopie?
Nie na czubku, lecz na topie ...

Tak Polaku gadaj wszędy!
Będziesz modny... znaczy trendy
i w tym trendzie ciągle trwaj,
nie mów żegnam, mów "baj-baj"!


Gdy ci nietakt wyjdzie spory,
nie przepraszaj! Powiedz: Sorry!
A gdy elit chcesz być bliżej,
to nie "Jezu" mów, lecz Dżizes ...

Kiedy szczęścia zrąb ulepisz,
powiedz wszystkim, żeś jest hepi!
A co ciągnie cię na ksiuty?
Nie uroda ich, lecz bjuty !

Dobry Boże, trap się trap...
Dziś nie knajpa już, lecz pab!
No, przykładów dosyć, zatem
trzeba skończyć postulatem,

bo gdy język rani uszy,
to jest o co kopie kruszyć!
więc współcześni poloniści
walczcie o to, niech się ziści:

Żeby wbrew tendencjom modnym
polski znów był siebie godny!
Pazurami ! Wet za wet !
Bo do d... będzie wnet...

Post Scriptum:
Angielskiemu nie ubędzie
kiedy Polski Polskim będzie...

autor (C) Roman z USA

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/bibrus

Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości